Isabella Whiteford Rogerson, Pamiątki i mementa (Memories and Mementoes)
Pamiątki, a zarazem surowe mementa
Pod postacią portretów albo pukli włosów,
Czy podkreśleń ołówkiem w ulubionych książkach,
Osaczają nas zewsząd i mówią bez głosu.
Suche, brązowe liście, zasuszone kwiaty,
Które prawdopodobnie z żartem albo z pieśnią
Były pozostawione, by znaczyć godziny,
Szybko upływający czas pokrywa pleśnią.
Tylko te miniatury, skromne wizerunki,
Pozostały po ludziach naszych ukochanych
I kurzem pokrywają się kosmyki włosów
W starych albumach przez nas na półkach trzymanych.
A ich palce nie mogą pozostawić śladu
Przeżytych przyjemności lub doznanych cierpień
I nie mogą napisać niczego o miejscu
Ulubionym i kwiatach, które toczą czerwie.
(tłum. Wiktor J. Darasz, 2020)
Isabella Whiteford Rogerson, Godzina ze wspomnieniem (An Hour with Memory)
Pamięci moja natarczywa, czy odtąd zawsze będziesz krążyć
Dokoła miejsc kochanych niegdyś, a teraz mocno znielubianych?
Czy jest daremne całkowicie usiłowanie - gdy tak ciążysz -
Przekupić cię, byś nigdy więcej nie wspominała krzywd doznanych?
Spójrz, jak to piękne, ciepłe lato swój zapach wokół nas roztacza,
Jak w naszą stronę tchnie niezmiennie cudownie balsamiczną wonią.
Pamięci nudna i natrętna, czy zawsze będziesz nas otaczać
Scenami z dawnych godzin, które przeganiam swą nerwową dłonią?
Ale tym razem ciebie słucham, posłucham tego, co mi mówisz.
Pamięci moja tak namiętna, powtórz mi szeptem te wrażenia;
Ja teraz więcej, niż cię słucham, ja proszę - wiem, że nie odmówisz,
Ja błagam ciebie, która niesiesz obrazy bólu i cierpienia.
(tłum. Wiktor J. Darasz, 2021)
Isabella Whiteford Rogerson, Kaledonia (Caledonia)
Wspaniały, niezdobyty kraju na wyspy tej północnym skraju!
Ciebie największy nawet tyran nie zdoła okuć łańcuchami;
I każdy jeden twój mieszkaniec o ciebie walczyć wciąż był w stanie,
Nie szczędził krwi i szedł do boju, zanim wróg zdołał ciebie splamić.
(tłum. Wiktor J. Darasz, 2021)
Isabella Whiteford Rogerson, Terra nova (Terra Nova)
Mój nowy domu, niezrównana kraino! Oceanu piana
Pokrywa brzeg twój i subtelnie się rozpryskuje wokół ciebie.
Stromymi i poszarpanymi skałami w grzebień spiętrzonymi
Przezorna i nadzwyczaj hojna Natura opasała ciebie.
Choć w roku wielokrotnym biegu ogromne zaspy twego śniegu
Wydają się surowe, smutne i głuche całkiem jak mogiły,
Dzwoneczki przy sunących saniach zmieniają świat do niepoznania,
A ogień, który w piecu płonie codziennie nam dodaje siły.
(tłum. Wiktor J. Darasz, 2021)