Raz w autobusie, zaraz po snusie,
Upał na dworze, wtedy... o boże?!
Wnet każdy poczuł przykrą woń moczu.
Nadeszły drgawki, mokre nogawki.
W sztabie panika: - Karol się zsikał!
- Zasłońcie szybę! TVN dybie!
I nagle - rzygi, dziwne podrygi...
- Dajcie ceratę, i jakąś szmatę!
I piana z pyska... podłoga śliska.
- Niech ktoś to zetrze! Wpuście powietrze!
Nadeszło wzdęcie, głuche pierdnięcie.
Bąka wytoczył, aż szczypie w oczy.
Kandydat leży, mocno nieświeży.
Garnitur nowy, cały brązowy.
- Gdzie Szefernaker? - Już niesie papier!
Przyniósł też z klopa brudnego mopa.
- Dawaj matole, trzeźwiące sole!
Bo chyba, kurwa, film mu się urwał?! -
Krzyczy do Szrota, jakiś idiota.
- I, do cholery, przynieście ściery!
Kępa rozpacza, szuka Przydacza -
Wcięło gdzieś jego i Boguckiego.
Już sekretarka dzwoni do Jarka.
Rosną emocje na Nowogrodzkiej.
Przyszedł Antoni, coś trzyma w dłoni!
Jest całkiem zdrowy, ma dowód zmowy.
Pobladły cały... bo padły strzały?
Rząd do dymisji, trzeba komisji!
*
Przecież twardziela to onieśmiela,
Wszak tylko cioty mają wymioty
I tylko pucie zgłoszą otrucie,
A więc co zmienia ten brak zgłoszenia.
Truć bohatera? Będzie afera.
To Tuska spiski, koniec jest bliski.
Na pewno truje ten ryży chujek.
Karol to skała! Wstań Polsko cała!
---
ub&sb
2026-07-02
---