Król dowiedział się, że o szesnastej smok ma napaść na królestwo
i, że planuje pożreć wszystkie dziewice, i zgwałcić wszystkie owce.
Ministrowie udali się do najlepszego rycerza w całym królestwie.
Rycerz - piękny, jasnowłosy, z pięknym białym rumakiem i piękną złotą zbroją,
i powiada, że tak ze 2 tygodnie na trening plus ze 2 tygodnie na przygotowania...
Więc za miesiąc może ruszyć na smoka.
Oj nie, nie, wszak smok ma uderzyć o 16!
Ministrowie udali się więc do trochę gorszego rycerza.
Ten nie był już taki piękny, konika miał nieco kulawego i zbroję podrdzewiałą.
Ale mówi, że może ruszyć na smoka - tak ze 4 dni na trening, ze 3 na przygotowania.
Więc za tydzień...
Ale smok... dziś... o 16!
Poszli do takiego najsłabszego rycerza co nawet nie miał zbroi i zamiast konika miał osiołka.
Mówią mu, że smok, że o 16...
Na co rycerz wskakuje na osiołka i od razu go popędza.
-Ej! A trening? A przygotowania?
-Jaki trening? Jakie przygotowania? Przecież trzeba spierdalać!!!