Poszła Doda do alfonsa,
Nastroszonym łbem potrząsa.
-Nie chcą słuchać mnie rodacy,
Pan rozumie... szukam pracy.
Czy jest dla mnie jaka fucha?
Mówią że się świetnie... wysławiam...
A więc panie stręczycielu,
Chcę pracować w tym... hotelu.
Wiele mam umiejętności,
Mogę więc zabawiać gości,
Wytrzeć kurze, zrobić kawę...
Albo loda - w tym mam wprawę.
Mogę śpiewać też piosenki
lub wydawać inne dźwięki. (c)
W kancelarii albo w domu,
Śpiewam też... do mikrofonu.
No i sprawa oczywista -
Referencje - oto lista -
Zajebista... aż z nóg zwala
I pochodzi od Nergala.
-Chcę zatrudnić ją, bo ona,
Bardzo jest przez los skrzywdzona.
Nawet nie stać ją na żarcie!
Lecz coś nie pasuje Marcie.
-Ja nie zniosę tej poczwary!
Ma botoxem wzdęte wary!
Tego ukryć się nie zdoła
I pod wdziankiem niemal goła!
Serio myślisz że się nada?
Wary jak u glonojada,
W cyckach tona silikonu;
Wpuścisz takie coś do domu?
-Będzie siedzieć w kącie w kucki;
Jest ład... mądrzejsza niż bogucki!
I sepleni tylko trochę.
Marta zgódź się... bardzo proszę.
-Pojechałeś dziś po bandzie.
Już nie jesteś alfem w grandzie.
Po co Doda jak masz Kempę
Babsko brzydkie no i tępe.
Na to Doda wprost do Marty:
-Droga pani, to nie żarty,
Proszę na mnie się nie złościć,
Różne mam umiejętności.
To się tylko tak wydaje,
Mąż nie w formie, coś nie staje;
Gdy go wezmę w swoje dłonie,
Konar zaraz mu zapłonie.
A gdy będzie znowu w formie,
To się zrobi jakąś orgię
Lub trójkącik... pani Marto...
Gwarantuję - będzie warto!
Spiął się alfons, wypiął klatę,
Wielka moc ożyła raptem!
Krew mu odpłynęła z głowy
I już całkiem jest gotowy.
Przypomniało się miernocie
Że gdy jeździł po Sopocie -
Świat był prosty i wspaniały,
Laski się do auta pchały.
-Kiedyś człowiek wciągał krechę,
Teraz snusy na pociechę.
W życiu nie ma już zabawy,
Miast ustawek są ustawy;
Teraz z Tuskiem toczę walkę,
To trudniejsze niż wnieść pralkę
Albo stać na bramce w klubie -
To robota którą lubię!
---
sb&ub
2025-02-04