Stamtąd ruszyli Izraelici w dalszą drogę i rozbili obóz pod Obot. Od Obot ciągnęli dalej i rozbili obóz pod Ijje-Haabarim, na pustyni położonej na wschód od Moabu. Stamtąd ruszyli dalej i zatrzymali się w dolinie potoku Zared. I znów poszli dalej i rozłożyli się obozem po drugiej stronie rzeki Arnon, która płynie przez pustynię, biorąc początek w kraju Amorytów. Arnon bowiem stanowi granicę między Moabitami i Amorytami. Dlatego powiedziane jest w Księdze wojen JHWH: «Od strony Waheb w Sufa i potoków Arnonu, pochyłość potoków ciągnących się aż do Ar, przylegająca do granicy Moabu». Stamtąd udali się do Beer. Jest to studnia, o której powiedział JHWH do Mojżesza: «Zgromadź lud, a Ja mu dam wodę!» Śpiewali wtedy Izraelici pieśń następującą: «Tryskaj, źródło! Opiewajcie je! Studnia, którą kopali książęta, a naczelnicy ludu drążyli berłem i swymi laskami». (Lb 21, 10-18)
Narracja Księgi Liczb jest dość powolna, grunt że stopniowo posuwamy się do przodu ku Ziemi Obiecanej. Izraelici obeszli ziemię Edomu, co nałożyło sporo drogi. Tereny pustynne nie były zamieszkiwane, można było więc spokojnie je przemierzać aż do rzeki Arnon wyznaczającej granicę królestwa Amorytów. Werset szesnasty wspomina o studni Beer, która została dana przez Boga Abrahamowi, co jest równoznaczne z głoszeniem prawa Izraelitów do posiadania tej ziemi. Kończy się więc tułaczka Izraelitów przez obce tereny, zbliżają się do ziemi danej im przez Boga. Wojny, które będą się tutaj odbywać nie polegają na podbiciu nowego terytorium, ale na odzyskaniu ziemi tymczasowo opuszczonej, do której nie utraciło się prawa, skoro Boże obietnice są nieodwołalne. Dlatego wszystkie nadchodzące potyczki mieszczą się w kategorii wojny sprawiedliwej. Zaczynają jednak od próby negocjacji z Sihonem, królem Amorytów:
Z Beer ruszyli do Mattany, z Mattany do Nachaliel, a z Nachaliel do Bamot. Z Bamot do doliny, która leży w ziemi Moabu, obok góry Pisga wznoszącej się nad pustynią. Następnie wysłali Izraelici posłów do Sichona, króla Amorytów, którzy mieli mu oznajmić: «Chcemy przejść przez twoją ziemię. Nie wejdziemy na pola ani do winnic i nie będziemy pili wody ze studzien. Chcemy tylko skorzystać z drogi królewskiej, póki nie przekroczymy twych granic». Sichon jednak nie dał Izraelitom przejścia przez swoją ziemię. Sichon zgromadził całe swoje wojsko i skierował się ku pustyni, by zastąpić drogę Izraelitom. Przybył do Jahsa i uderzył na Izraela. Izraelici jednak pobili go ostrzem miecza i zdobyli jego kraj od Arnonu aż po Jabbok, aż do kraju Ammonitów, bo obwarowana była granica Ammonitów. Izraelici wzięli wszystkie te miasta. Następnie osadzili się Izraelici mocno we wszystkich miastach Amorytów, w Cheszbonie i we wszystkich przynależnych doń miejscowościach. Cheszbon był stolicą Sichona, króla Amorytów, który prowadził wojnę z poprzednim królem Moabu i zabrał mu cały kraj aż po Arnon. Dlatego śpiewali pieśniarze: «Idźcie do Cheszbonu! Niech będzie odbudowane i umocnione miasto Sichona. Gdyż z Cheszbonu wyszedł ogień, płomień z miasta Sichona pochłonął Ar-Moab, panujące nad wyżynami Arnonu. Biada ci, Moabie! Zgubiony jesteś, o ludu Kemosza! Dopuścił on ucieczkę twych synów i niewolę twych córek u Sichona, króla Amorytów. Cheszbon wyniszczył niemowlęta aż do Dibonu, niewiasty aż do Nofach, a mężczyzn aż do Medeby». Izraelici osiedlili się w kraju Amorytów. (Lb 21, 18-31)
Rabini zbudowali nieprawdopodobną opowieść science-fiction na temat Sichona, który miał być gigantem z czasów Noego. Ta fabulacja jest niczym nie poparta. Faktem jest, że Sichon był królem Amorytów, nie pozwolił na pokojowe przejście Izraelitów, stąd nieuchronny konflikt i zwycięstwo militarne opiewane przez triumfalne pieśni pochodzące raczej z kultury ludowej, skoro w tych wszystkich wspaniałych opowiadaniach wymienieni są wszyscy oprócz Boga i Mojżesza.
Jeszcze raz przypominam, że w tamtym czasie granice były płynne i nie ma nic bulwersującego w fakcie przesiedlenia ludów. Werset 26 napomina, że Amoryci przybyli niedawno, skoro zajmują ten teren dopiero od jednego pokolenia. Zresztą Amoryci sami wpakowali się w kłopoty nie pozwalając Izraelitom na przejście, byli zadufani w sobie i agresywni. Nie ma nic bulwersującego w tych wydarzeniach.
Ciąg dalszy tekstu opowiada o pokonaniu Oga, kolejnego mitycznego olbrzyma, którego łóżko grobowe miało cztery metry długości (Pwt 3, 11). Do treści opowiadania wracają Bóg i Mojżesz, ale tym razem przemoc może nas szokować:
Potem Mojżesz wysłał wywiadowców celem zbadania Jazer; zajęli je następnie wraz z przynależnymi doń miastami i wypędzili mieszkających tam Amorytów. Następnie zawrócili i poszli w kierunku Baszanu. Król Baszanu, Og, wyruszył przeciw nim razem z całym swoim wojskiem, chcąc toczyć z nimi bitwę pod Edrei. Lecz JHWH rzekł do Mojżesza: «Nie bój się go! Dam go bowiem w twoje ręce razem z całym wojskiem i krajem. Postąpisz z nim tak, jak postąpiłeś z Sichonem, królem Amorytów, który mieszkał w Cheszbonie». Pobili go oraz jego synów i cały lud, tak że nikt nie ocalał, i wzięli jego ziemię w posiadanie. (Lb 21, 32-35)
Współczesny człowiek bulwersuje się na wieść o tym, że Bóg nakazał zgładzić Oga i całe jego wojsko. Zauważmy, że Og jako pierwszy wyruszył do wojny, nie było nawet mowy o pertraktacjach. Bóg dał zapewnienie Mojżeszowi: “Nie bój się go!” i rzeczywiście zwyciężyli. Co mieli z zakładnikami zrobić? W tamtych czasach nie było więzień, z jeńców można było ewentualnie zrobić niewolników, ale Izraelici na tym etapie są jeszcze ludem wędrownym i nie mogą sobie na to pozwolić, więc wygrana wojna musiała skończyć się unieszkodliwianiem wrogów. Rabini znów opowiadają niestworzone historie na temat Oga, ale nie ma o tym wzmianki w tekście biblijnym.
Zwycięstwo militarne przyszło łatwo, w następnym rozdziale dowiemy się, że poganie dla zwyciężenia Izraelitów uciekną się do mocy nadprzyrodzonych i spróbują rzucić na nich klątwy. Co z tego wyjdzie? Dowiemy się w następnym odcinku.
© Père Alain Dumont, La Bible en Tutoriel, https://www.bible-tutoriel.com/ Sur le Plateau de MO‘âV