Rdz 32,1-28 Wygrana walka Jakuba

W poprzednim odcinku Jakub wreszcie zerwał z teściem i teraz wraca do ziemi swoich ojców, wraz z ogromnym majątkiem, którego się dorobił dzięki własnej pracowitości i błogosławieństwu Bożemu. Wraca tą samą drogą, którą przyszedł 20 lat wcześniej, kiedy miał jedynie kij w ręku, siłę w rękach, spryt w głowie i wielkie ambicje.

W tamtą stronę miał sen o Bogu i o aniołach wstępujących i zstępujących (odsyłam do rozdziału 28, link). Prawdopodobnie te same anioły są wciąż na straży w tym samym miejscu: na pograniczu między Ziemią Obiecaną i ziemią ojców, skąd Jakub teraz wraca. Granica między tymi dwoma światami została ponownie wytyczona i symbolicznie utwierdzona uroczystym paktem zawartym między Jakubem i Labanem.

Ta granica istnieje widocznie również w świecie nadprzyrodzonym, bo aniołowie czuwają tutaj na straży. Według Talmudu, są to ci sami aniołowie, których Jakub widział we śnie 20 lat temu. Ci, którzy wstępowali do nieba, byli aniołami, których zadaniem było czuwanie nad Jakubem w Ziemi Obiecanej (dla nich warta się wówczas skończyła), a ci, którzy zstępowali, byli tymi, którzy mieli czuwać nad Jakubem na wygnaniu (zaczynała się ich kolej do czuwania nad Wybranym). A skoro Jakub wraca do Ziemi Obiecanej, następuje ponowna zmiana warty aniołów: jedni aniołowie odlatują w górę, a stara warta zstępuje w dół :) Jasne ?

Teraz opieka aniołów będzie potrzebna Jakubowi, bo dochodzimy do bardzo niebezpiecznego momentu, kiedy spotka się ponownie ze swoim starszym bratem Ezawem, któremu ukradł ojcowskie Błogosławieństwo, za co Ezaw postanowił zabić Jakuba (odsyłam do rozdziału 27, link). Jakub nie wie, czy gniew Ezawa ostygł po 20 latach, dlatego wysyła posłańców, by wybadali nastroje. Posłańcy wracają i donoszą Jakubowi, że jego brat wyruszył z armią 400 ludzi!

Co zrobi Jakub? Otóż jak zwykle wykazuje się sprytem i inicjatywą. Najpierw dzieli swoją karawanę na dwie części, mając nadzieję, że jedna połowa będzie mogła uciec na wypadek, gdyby Ezaw zaatakował drugą.

Ale to nie wszystko. Po raz pierwszy w życiu czuje, że sytuacja wymyka się mu spod kontroli. Po zrobieniu wszystkiego, co po ludzku było możliwe, teraz wreszcie się modli! „Jak trwoga, to do Boga!

Jakub przeraził się tak bardzo, że aż mu się serce ścisnęło. (Rdz 32,8)

Jakub stał się człowiekiem już nie tylko czynu, ale i modlitwy! Jego modlitwa jest bardzo piękna. Jakub ma gadane! Ale jego modlitwa jest bardzo pokorna, bardzo dojrzała: najpierw przywołuje przodków, potem wyznaje swoją pokorę, przyznaje się do własnego lęku i w końcu wyznaje swoją wiarę w Boga, tym razem już nie stawiając żadnych warunków... Posłuchajmy tej modlitwy:

«Boże Abrahama i Boże ojca mego, Izaaka, Panie, który mi nakazałeś: Wróć do twego kraju rodzinnego, gdzie będę ci świadczył dobro, jestem niegodny wszystkich łask i całej wierności, jakie nieustannie okazujesz Twemu słudze. Bo przecież tylko z laską w ręku przeprawiłem się [kiedyś] przez Jordan, a teraz mam dwa obozy. Racz więc wybawić mnie z rąk brata mego, Ezawa, gdyż lękam się go, aby gdy przyjdzie, nie zabił mnie i matek z dziećmi. Wszakże Tyś powiedział: Będę ci świadczył dobro i uczynię twe potomstwo [tak licznym], jak ziarnka piasku na brzegu morza, których nikt policzyć nie zdoła». (Rdz 32,10-13)

Gdzie się zapodział ten dumny, cwany i zuchwały Jakub? Już go nie ma! Ale nie czeka biernie na cud: nie stracił sprytu ani przedsiębiorczości, dlatego obmyśla strategię, aby zmiękczyć brata podarunkami: 200 kóz i 20 kozłów; 200 owiec i 20 baranów; 30 wielbłądów; 40 krów i 10 wołów; 20 oślic i 10 ośląt… A to tylko część majątku Jakuba! Wysyła te prezenty Ezawowi jako gest przyjaźni: to dyplomacja, albo uwodzenie, jak kto chce. Jakub już po ludzku zrobił wszystko, co możliwe.

Teraz nadchodzi noc. Nadchodzi czas panowania ciemności, kiedy człowiek staje się bezbronny wobec przewyższających go sił nadprzyrodzonych. Tej nocy przychodzi „ktoś” zmagać się z Jakubem aż do wschodu jutrzenki (Rdz 32,25).

Co to za „ktoś”? Trudno powiedzieć. Przedstawię wam teraz dwie konkurencyjne interpretacje: najpierw tradycję rabinacką, później tradycję chrześcijańską. Te dwie interpretacje - trzeba powiedzieć - są sprzeczne ze sobą…

Najpierw tradycja żydowska: ten „ktoś” to anioł Ezawa lub anioł jego narodu (pamiętacie rozdział 28: anioły, które poruszają się w górę i w dół, były interpretowane jako anioły czuwające nad poszczególnymi narodami). Te anioły reprezentują wartości narodów, z którymi to wartościami Jakub już się nie utożsamia. Ale w każdym konflikcie nie wystarczy wygrać fizycznie: trzeba też wygrać walkę duchową!

Jakub od czasu swojej młodości stał się duchowo silniejszy. Bo od kiedy stał się powiernikiem Bożego Błogosławieństwa, ma po swojej prawicy zasługi Abrahama i po lewicy zasługi Izaaka! Sam Jakub jest bez zarzutu, bo poświęcił się Bogu i nigdy nie przekroczył Tory, dlatego ma teraz potrzebną siłę do walki!

Przez całą noc Jakub zawzięcie walczy z tajemniczym „kimś” i wygrywa walkę! Wtedy ten „ktoś” dotyka biodra Jakuba i je przemieszcza. Według rabinów, anioł Ezawa chciał zadać cios na wysokości znaku obrzezania, które jest znakiem Przymierza między Jakubem i Bogiem (odsyłam do rozdziału 17, link). Jednak nie uda mu się złamać tego znaku. Ten „ktoś” pokazał, że jest aniołem ciemności, bo nie znosi światła i chce uciec o świcie.

Jakub wie, że jako dziedzic Abrahamowego błogosławieństwa stał się sakramentem zbawienia dla wszystkich tych, którzy jemu błogosławią. Dlatego podaje temu „komuś” wyjście z impasu: upomina go, żeby mu pobłogosławił, dzięki temu ten „ktoś” również będzie miał udział w Bożym błogosławieństwie i wszystko wróci do normy!

Ten „ktoś” odpowiada pytaniem: «Jak masz na imię?». Aha. Prosi, żeby Jakub wreszcie oficjalnie powiedział kim jest, żeby przestał udawać Ezawa! Czy Jakub nadal będzie kłamał? Nie – tym razem mówi prawdę. Dawne zło zostaje naprawione, wszystko wraca do normy, ten „ktoś” może teraz błogosławić Jakubowi i odejść w pokoju.


Taka jest interpretacja rabinacka. Nic wspólnego z tradycją chrześcijańską, która odczytuje tutaj interwencję samego Boga! Ta walka jest próbą dla Jakuba, jest rytuałem inicjacyjnym. Jakub przed powrotem do Ziemi Obiecanej musi pokazać całą swoją determinację, musi przezwyciężyć samego siebie. Po przejściu tego rytuału, Jakub stanie się w pełni mężczyzną, bo zgodzi się pójść drogą swego powołania do końca, nie bojąc się kontuzji.

Jakub pokona w tej walce swój lęk, pokona próbę nocy. Już nie boi się przegranej, przestaje używać Boga dla własnej korzyści. Walczy do końca, o czym świadczy jego rana przy biodrze.

Gdy nadchodzi świt, Bóg musi się wycofać, bo nikt nie może Go oglądać nie zaznawszy śmierci. Ale Jakub nie pozwala Mu odejść: chwyta się Go i nie puszcza! Tak samo jak przy urodzeniu chwytał Ezawa, tak teraz chwyta samo Boga, i Bóg to lubi! Jest to symbol nowego narodzenia, tuż przed przekroczeniem Jordanu, przed powrotem do Ziemi Obiecanej.

«Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz!» (Rdz 32,27) – mówi Jakub. Ten to naprawdę chce być błogosławiony! Bo zrozumiał, że błogosławieństwo jest tym największym skarbem, który otrzymuje się od ojca i który można przekazać następnym pokoleniom. Ta prośba o błogosławieństwo równocześnie potwierdza nadejście nowego synostwa, bo jak pamiętacie z rozdziału 27, błogosławieństwo zawsze pochodzi od ojca (link).

Jakub znów chce błogosławieństwa? Powtórka z rozrywki? Proszę bardzo! Skoro tak, Ojciec powtarza pytanie, jakie Jakub już usłyszał za pierwszym razem: "Jak masz na imię?” Aha! W jaki sposób tym razem odpowie? Czy znów będzie okłamywał ojca? Nie. Tym razem odpowiada „Jakub”. Ufff! Wreszcie pogodził się ze swoją tożsamością, stał się człowiekiem prawym, pokonał próbę inicjacyjną, wszedł w dojrzałość. Teraz będzie mógł być godnym nosicielem Bożej Obietnicy, Bożego błogosławieństwa. Do tego trzeba być człowiekiem prawym – nie człowiekiem doskonałym, ale człowiekiem doskonałej wiary.

Teraz Jakub jest już gotowy, aby otrzymać nowe Imię, które potwierdzi jego nową tożsamość, ale to zobaczymy dopiero w następnym odcinku.



© Père Alain Dumont, La Bible en Tutoriel, http://www.bible-tutoriel.com/le-combat-de-jacob-partie-1.html