Dla uniknięcia nieporozumień – rozprawmy się z definicjami:
Słowo dieta nie jest synonimem zamkniętego okresu terapii, lecz oznacza sposób odżywiania się.
Z kolei termin odchudzanie, powszechnie utożsamiany z utratą wagi, należy rozumieć jako proces zmiany nawyków żywieniowych, a konkretnie: zamiany niewłaściwego sposobu odżywiania się – na właściwy.
Z tych właśnie powodów każdy kto wybiera się na tzw. „dietę” z założeniem, że kiedyś z niej powróci – skazany jest na niekończący się łańcuch porażek. Sukces kryje się w gotowości do trwałej zmiany: nowy sposób odżywiania stanie się dla Ciebie naturalnym – aż do końca życia.
**
Aby proces Twojej zmiany miał szansę powodzenia, musisz zadbać o wszystkie wchodzące w jego skład elementy. Aby dostrzec te elementy, przyjrzyj się swoim oczekiwaniom, a więc temu, co będzie efektem Twojej zmiany.
Efektem zmiany będziesz Ty, jednak taka/taki Ty, który:
Jeśli czytasz te słowa, oznacza to, że posiadasz nadwagę lub jesteś otyła/otyły, a więc na pewno któryś z wymienionych powyżej elementów u Ciebie szwankował, pociągając za sobą pozostałe, gdyż wszystkie one są ze sobą powiązane:
– Jeśli posiadaliśmy niewłaściwą lub niedostateczną wiedzę, to wszystkie nasze świadome i konsekwentne działania były nieskuteczne, co niszczyło naszą motywację i wiarę w siebie.
– Jeśli świadomie nie robiliśmy tego, co powinniśmy byli robić – marnowaliśmy szansę, jaką dawało połączenie wiedzy i determinacji do działania.
– Jeśli brakowało nam motywacji i wiary w siebie, każda próba zmiany musiała skończyć się fiaskiem z powodu braku konsekwencji w naszych działaniach.
Wiele wskazuje na to, że każdy z trzech wymienionych elementów jest równie ważny co pozostałe, wszystkie zaś stanowią układ przenikających się, wzajemnie na siebie wpływających zależności. Właśnie dlatego czekająca Cię zmiana – musi objąć wszystkie te elementy jednocześnie.
Jeśli słowem „CO” opiszemy całą naszą wiedzę nt. odżywiania, zwrot „JEM” utożsamimy z wszelką naszą działalnością w tej sferze, a element świadomości oznaczmy słowem JA – otrzymamy zdanie: CO JA JEM. Zdanie to jest jednocześnie i miniaturą naszego problemu, i wskazówką jego rozwiązania: dopóki nie wiemy co robimy, nie możemy od naszych działań oczekiwać wymiernych efektów.
**
Każde nasze działanie oparte będzie na wiedzy dotyczącej podstaw dietetyki i fizjologii odżywiania; musimy wiedzieć nie tylko to, co powinniśmy jeść a czego unikać, ale też to, jak wpłynie na nasz organizm taki czy inny posiłek. Wiedza taka pozwoli nam unikać odczucia głodu (będącego najczęściej efektem błędów dietetycznych), a jeśli się pojawi – traktować je z należytym dystansem.
Rozpoczynając naszą przygodę z dietetyką zachęcaliśmy do przestrzegania pięciu zasad, którymi należałoby się kierować podczas przyrządzania posiłków. Były to:
1. ZASADA NAJWYŻSZA: Wszystkie swoje posiłki musisz przygotowywać samodzielnie („samodzielnie” nie oznacza „samotnie”!).
2. MARATON: Co tydzień (np. w niedzielę) rób „maraton kulinarny”, przygotowując trzon posiłków na 6 następnych dni.
3. CUKIER: Staraj się, by Twoje posiłki były niskoglikemiczne /skok glikemii po posiłku < 50 mg%/
4. TŁUSZCZ: Unikaj tłuszczów nasyconych (twardych).
5. MIN/MAX: Znaj swoją dzienną dawkę MIN/MAX ładunku energetycznego. /dziennie nie wolno Ci zjeść mniej niż MIN i więcej niż MAX/.
Obecnie już wiemy, że przestrzeganie tak sformułowanych zasad sprawia kłopot. Pomijając aspekt wiedzy dotyczącej skoków glikemii czy też twardości tłuszczów – zasadnicza trudność polega na szacowaniu ładunku energetycznego: co z tego, że wiem, jakie są moje dawki MIN i MAX, skoro nie wiem, jak się ma do tego dawka, którą właśnie zjadłem?
Wiele myśleliśmy nad uproszczeniem reguł – tak, by były proste i… LUDZKIE.
Przeciętnemu dietetykowi z trudem przychodzi pogodzenie się z faktem, że 95% jego klientów nigdy nie nauczy się i nigdy nie będzie liczyć kalorii. My już to wiemy, dlatego zdecydowaliśmy się promować metodę JAKOŚCIOWĄ, która – w przeciwieństwie do metod ILOŚCIOWYCH – zupełnie pomija sferę szacowania ładunku energetycznego i liczenia kilokalorii.
Efektem jest poniższe zestawienie, które – będąc zgodnym z zaleceniami, jakie sformułował T. Colin Campbell w „Nowoczesnych zasadach odżywiania” – ogranicza się wyłącznie do jakościowych aspektów naszych wyborów dietetycznych:
produkty roślinne jak najmniej przetworzone:
– warzywa i owoce
– pełnoziarniste zboża, płatki zbożowe, grube kasze, strączkowce
– nasiona i wszelkie orzechy
– węglowodany proste (cukry i produkty z mąk oczyszczonych)
– tłuszcze nasycone (zwierzęce) i tłuszcze dodane (roślinne)
– ryby
produkty odzwierzęce:
– mięso czerwone
– drób
– nabiał
– jaja
UWAGA!!
Powyższe zestawienie jest ideałem, do którego dążymy, a więc CELEM naszej zmiany. Zanim osiągniemy ten cel, czeka nas długotrwały proces ZMIANY, który jest niczym innym jak okresem przejściowym (!!!) pomiędzy dwoma skrajnie różnymi sposobami odżywiania: naszym obecnym, w którym przeważają produkty odzwierzęce, i tym idealnym (PLANT-BASED DIET), w którym produkty odzwierzęce pojawiają się bardzo rzadko, najczęściej pod postacią takich czy innych dodatków, a więc - pełniąc rolę... przypraw.
/opracowanie: Ryszard Dziewulski/