Pobyt - 7.02.2020
Ostatni dzień mojego pobytu w Dolinie Górnego Renu i okolicach zaplanowałem na całodniową wizytę w Thermen & Badewelt Sinsheim, z uwagi na to, że obiekt jest w tej części Niemiec uważany za kultowy, więc będąc w tych stronach, nie mogłem sobie tego odpuścić. Wybór padł właśnie na piątek, 7.02, z uwagi na fakt, że tego dnia odbywała się tam Thermen Nacht czyli, mówiąc wprost, naturystyczna kąpiel również w części rekreacyjnej, coś w rodzaju nocy naturystów.
Zacznę może od infrastruktury obiektu. No i cóż powiedzieć, pod tym względem to chyba najlepszy obiekt, jaki dane mi było odwiedzić. Po wejściu wchodzi się na główną halę basenową, bo rozwiązanie jest takie, że znaczną cześć tej hali wydzielono jako cześć strefy saun. saun tam nie ma, jedynie leżanki i niewielki basen z wyjściem na część zewnętrzną, Jest też trochę półek na torby, z których skorzystałem i bardzo praktyczny element - raszki do suszenia ręczników. Fantastyczny pomysł, dzięki temu dziś w czasie podróży powrotnej mam lżejsze torby... Dlaczego inne obiekty nie wymyśliły tego tak bardzo przydatnego udogodnienia?
Co do leżanek, to teoretycznie obowiązuje jednoznaczny zakaz ich rezerwowania, ale jego egzekwowanie pozostawia wiele do życzenia. Choć parę razy widziałem, jak obsługa zwijała ręczniki z leżanek, ale robili to bardzo wybiórczo. Powiem tak, przy tej częstotliwości seansów, które tam są, ja nie znalazłbym nawet chwili na leżenie, więc leżankami i tak się bliżej nie interesowałem. Basen wypróbowałem raz - mnóstwo ludzi, z tego spora część głośno zachowująca się - wielu nieco pod wpływem. Sprzedaż wysokoprocentowych napojów alkoholowych w tzw. "pool-barach", zarówno w środku, jak i na zewnątrz, robi swoje. Moje zanurzenie w basenie ograniczyło się zatem tylko do rekonesansu. Nie moje klimaty.
Na przejściu da samych saun jest jeszcze część restauracyjna. Nie korzystałem - ceny wysokie, więc obstałem przy własnym prowiancie. Więc, jak to zwykle, o jakości jedzenia nie jestem w stanie nic powiedzieć.
Potem strefa saun. Sauny ułożone są półkoliście, z dość sporym holem pośrodku. Każda sauna urządzona z pomysłem i każda zupełnie inna. Unikatem jest największa Toi Sauna, z oknem, z którego wydać akwarium, a powyżej widok na okoliczne wzgórza i górujące nad nimi ruiny zamku Steinsberg. Takiego widoku w czasie saunowania nie ma chyba nigdzie. Inną ciekawostką jest Tropen Sauna, stylizowana na dżunglę, z widokiem na klatkę z egzotycznym ptactwem. Jest też Kino-Sauna, gdzie można saunować, oglądając filmy (jak wszedłem, to był jakiś przyrodniczy o Parku Serengeti). Jest sauna o nazwie Euphoria, gdzie odbywa się większość seansów, dość specyficznie urządzona. Jest sauna Hünenring, , której wystrój stanowią menhiry, również piec otoczony jest kamieniami, oprócz tego mniejsze sauny - Wiener Kaffeestube (kawowa) i Holzstadt (dosł. tłumacząc: drewniane miasto).
Jest też strefa pryszniców, których niestety jest zdecydowanie za mało i po seansach tworzą się kolejki. Znajduje się tam również coś w rodzaju fontanny do schładzania. Ze strefy pryszniców wychodzi się na rewelacyjną część zewnętrzną z mnóstwem leżaków i basenem panoramicznym. W ciepłym sezonie ta przestrzeń byłaby rewelacyjna do celów opalania. Akurat był to słoneczny dzień, ale za zimny by tego wypróbować. Niemniej było widać, że strefa jest dobrze nasłoneczniona. Choć ekspozycja jest wschodnia, więc późnym popołudniem część strefy się zacienia.
Teraz niestety o zdecydowanie najsłabszym punkcie obiektu - o seansach. Sauny są duże (i dobrze, bo inaczej by nie wystarczało miejsca), a co za tym idzie, ciężko je dogrzać. I co tu dużo mówić, ekipa, głównie żeńska, nie dogrzewała niemal wcale. W czasie początkowych seansów, w których brałem udział, w ogóle nie czułem, żebym na jakichkolwiek seansach był. Zwłaszcza sauna Euphoria wypadała pod tym względem kiepsko. Kiedy w końcu z jednego seansu w tejże wyszedłem wcześniej (z nudów!!), więcej na seanse do tej sauny nie chodziłem. Czekałem na seanse oznaczone jako gorące (jest ich tylko kilka w ciągu dnia). Cóż też szału nie było. Były co najwyżej ciepłe, a nie gorące. Większość z nich była w saunie "Holzstadt" i faktycznie chyba to najcieplejsza sauna w strefie. Generalnie pod względem seansów, to wniosek nasuwa się jeden - idą na ilość, a nie na jakość. Przy takich łagodnych seansach, to faktycznie jedyną opcją w moim przypadku było je też wziąć na ilość - chodziłem przez znaczną część dnia co pół godziny na jakąś ceremonię. Może jedynym pozytywem był fakt, że sauna była wietrzona przed seansem i na seans trzeba było oczekiwać przed sauną. Nie było wchodzenia przed - już 20 min przed seansem nie można było wchodzić do sauny, w której planowany był dany seans
Wieczorem strefa rekreacji stała się beztekstylna. Więc poszedłem. Strefa bez szału. Jest jeden basen i kilka mniejszych w rodzaju jacuzzi. Reszta to przestrzeń na leżanki pod palmami. Może faktycznie są różne gusta, ale w przypadku kupowania biletu całodniowego tylko na strefę rekreacyjną, to nie wiem, co można tam robić cały dzień. Do dużego basenu wszedłem - na położonej powyżej niego scenie były jakieś występy muzyczne z repertuarem zagranicznych przebojów. No i straszny tłok w basenie - niedługo więc tam zabawiłem i wróciłem do strefy saun. Na strefę rekreacji przeszedłem jeszcze na pokaz pirotechniczny - ten faktycznie robił wrażenie. Po nim poszedłem jeszcze na strefę saun na (jak się okazało) najgorętszy seans dnia.
Strefa saun z wręcz ogromną ilością bywalców. Nie wiem, jaka jest tam pojemność, ale ludzi na strefie były setki. Chociaż na większości seansów były jeszcze wolne miejsca, z wyjątkiem tych, które odbywały się w mniejszych saunach. Bywalcy w różnym, wieku, choć oczywiście od nastoletniej młodzieży w górę, bo do 16 lat wstęp nie jest tam dozwolony. No i pomimo, że strefa funkcjonuje jako beztekstylna, w ciągach komunikacyjnych przewijają się pojedyncze osoby w strojach kąpielowych, na które obsługa nie reaguje. Choć w saunach w zasadzie nie widywałem ludzi w strojach, ale... Była jedna facetka z obsługi, przyuczająca się jako saunamistrzyni i z tego tytułu była na dwóch seansach. Była zawinięta w ręcznik i w czasie jednego z jej poprawiania pozycji na ławce, przyuważyłem, że pod tym ręcznikiem mała gacie . Może więc najpierw powinni ją nauczyć poprawnego saunowania, a potem robić z kogoś takiego "saunamistrzynię"...
Generalnie, obiekt z niesamowitym wręcz potencjałem, ale ten potencjał nie jest zupełnie wykorzystywany. Raczej nie jest to miejsce dla wielbicieli gorących naparzań. Jak ktoś lubi seanse, zwłaszcza gorące, to akurat to miejsce optymalnym wyborem na pewno nie jest. Infrastruktura robi wrażenie, ale dla mnie jednak seanse to jest kluczowe kryterium oceny obiektów, a w tym aspekcie wypada obiekt wypada niestety dość mizernie.
UZUPEŁNIENIE:
Może jeszcze uzupełnię mój opis, bo wcześniej zapomniałem o kilku saunach. Umknęła mi sauna Alhambra stylizowana na architekturę bliskowschodnią. Byłem tam na jednym beznadziejnym seansie na początku dnia i pewnie dlatego nie zapamiętałem tego pomieszczenia. Jest tam jeszcze łaźnia parowa, w której nie byłem (zabrakło okazji) i na zewnątrz są dwie małe sauny o walcowatym kształcie, takie w stylu saun mobilnych (może te też takie są i były tam tylko tymczasowo...). Do nich wejść też okazji nie miałem.