POBYT - 6.02.2016
Postanowiłem, że wykorzystam mój wyjazd na noc saunową do Mielna i przy okazji, w ramach saunowej rozgrzewki, odwiedzę też nową saunową atrakcję regionu, czy saunarium w Parku Wodnym Koszalin. Wcześniej doczytałem, na ich stronie doczytałem, że seanse mają w soboty od 17 do 20, co idealnie pasowało do koncepcji, gdyż noc saunowa w Unitralu zaczynała się dopiero o 22. Wszedłem do obiektu tuż przed 17:00, tak oby od razu załapać się na seans. I na etapie szatni parę udziwnień. po pierwsze, przejście do szatni przez przebieralnie. Takie rozwiązanie sprawia, że nie zawsze jest oczywiste, jak się wchodzi. Same szatnie koedukacyjne i wspólne z basenowymi. Szafki kształtem i wielkością zbliżone do tych w Termach Rzymskich, co oznaczałoby, że gdybym miał ze sobą ekwipunek na cały dzień, miałbym trudności, by go tam zmieścić. Na ekwipunek 3-godzinny te realia zupełnie wystarczyły. Potem rozdzielnopłciowe prysznice, a za nimi... niemożliwy do przekroczenia/przeskoczenia brodzik do dezynfekcji stóp. Totalny bezsens.
I wreszcie docieram do saunarium, dostaję prześcieradło, które i tak nie było mi do niczego potrzebne, pytam się, gdzie jest seans i idę. Wewnątrz wszyscy (oprócz mnie) pozawijani w prześcieradła, ale saunamistrz rozdał podkładki pod stopy. Sam seans, jak i inne tego dnia, bardzo gorący. Ja takie ogólnie lubię, więc uważam to za bardzo duży plus. Natomiast na minus jest zdecydowanie to, że saunamistrz mówi tylko, na czym będzie polegać cały seans, a nie mówi nic o zasadach poprawnego saunowania, czyli o konieczności podkładania ręcznika/prześcieradła pod całe ciało oraz o konieczności wzięcia prysznica po wyjściu z sauny. I o ile na tym seansie, przy małym obłożeniu, były podkładki pod stopy, to na kolejnych już niemal wszyscy ze stopami na deskach, a saunamistrz nawet nie zaproponował podkładek. Dodatkowo, pomimo dużej ilości ludzi, po żadnym z seansów nie stałem w kolejce pod prysznic, co może sugerować, że mało kto brał prysznic po seansie...
Jeśli chodzi o poprawność saunowania, to niemal wszyscy są w saunach owinięci prześcieradłami i na palcach można policzyć tych, co podkładali coś pod stopy. Natomiast w ciągu całego 3-godzinnego pobytu, nago na ręczniku saunowałem tylko tylko ja i jeszcze jeden facet. Natomiast do sauny parowej byłem jedynym, który wchodził nago...
Rozmawiałem o tym z panią z obsługi i poinformowała, że w regulaminie saunarium NIE MA(!) wymogu podkładania ręcznika/prześcieradła pod całe ciało, więc nie maja podstaw, by zwracać uwagę.
Jedyny pozytyw, że ludzie faktycznie przed wejściem do saun zdejmują stroje i raczej nie chowają ich pod prześcieradłami, którymi się szczelnie zawijają. Widziałem tylko jedną parę młodych ludzi, którym kostiumy prześwitywały przez wilgotne prześcieradła, ale uważam, że to i tak nie najgorszy wynik, porównując to z relacją przedmówcy. Może po prostu lepiej trafiłem Pomijam oczywiście w tym kontekście jacuzzi. Do jacuzzi można wchodzić w strojach lub bez, ale wszyscy wchodzą w strojach, w związku z czym omijałem tamtą strefę.
Jeśli chodzi o same sauny, to jest całkiem niezły wybór. Jest bardzo przyjemna łaźnia parowa, łaźnia solankowa (w tym dniu nieczynna, więc nie wiem, jaka jest). Jeśli chodzi o sauny suche, oprócz sauny fińskiej przeznaczonej do seansów, jest jeszcze jedna sauna fińska, chyba nieco gorętsza. Są jeszcze: sauna ziołowa, sauna z koloroterapią i sauna IR. Obie sauny fińskie średniej wielkości, całkiem solidnie dogrzane. Mnie z kolei szczególnie podobała się sauna ziołowa. Sauna nieco lżejsza, dobra na mniej wymagające pobyty między seansami, z miłym, ziołowym aromatem. Sauna z koloroterapią jest strasznie ciasna, stąd, pomimo, iż zazwyczaj tego typu sauny lubię, w tym przypadku nie korzystałem zbyt wiele. Teoretycznie mieszczą się tam 4 osoby, ale komfort pobytu można mieć przy nie więcej niż dwóch...
Ogólnie rzecz ujmując, saunarium w moim odczuciu bardzo "zalatuje wiochą" (nie ujmując kilku całkiem fajnym saunariom położonym we wioskach...). Odnoszę wrażenie, że bywalcy to ludzie, którzy wcześniej byli przyzwyczajeni do tekstylnego saunowania i nie za bardzo się mogą odnaleźć w nietekstylnych realiach. Prawie wszyscy się usilnie starają, by broń Boże inni nie widzieli pewnych części ciała, stąd bardzo często są przeróżne, nieraz dość komiczne kombinacje z prześcieradłami. Dodam, że większość z tych prześcieradeł robi się z czasem kompletnie mokra i w tychże nadal wszędzie saunują, bo w cenie pobytu przysługuje jedno prześcieradło... Także osoby, którym mokre prześcieradło przykleja się do ciała to tam bardzo częsty widok. Plus dla nich, że jednak stroje kąpielowe zdejmują, ale inne aspekty poprawnego saunowania niestety cierpią. Po części winna temu jest obsługa, która jednak, choćby przy okazji seansów czy po wejściu do saunarium przy pierwszej wizycie, wyjaśniała podstawowe zasady korzystania z saun, nawet jeśli nie wszystkie z nich obejmuje regulamin.
Mnie jednak, w przeciwieństwie do strojów kąpielowych, prześcieradła, w tym mokre, na współsaunowiczach kompletnie nie przeszkadzają, także ja pobyt uważam za bardzo udany. Spędziłem bardzo fajne 3 godziny saunowania, zaliczyłem 3 gorące seanse, w tym dwa ze świetną mentolową inhalacją i nikt na szczęście mnie nie zmuszał, bym i ja zgodnie z panującym tam trendem przylepiał się do mokrego prześcieradła, także pod względem mojego saunowego wypoczynku, było wzorowo. Pomimo specyficznej atmosfery, w saunarium w sumie można bez problemu normalnie i prawidłowo posaunować. Ale raczej i tak nie ma szans, że tam wrócę. Na taką "wiochę" szkoda czasu i pieniędzy.