Zawitałem w Antošovicach w pogodny poniedziałek, 8 sierpnia 2016. Jak dla mnie, to miejsce niemal idealne. Mówię, niemal, bo do pełni szczęścia brakuje niestety zdatnej do kąpieli wody. Duża przestrzeń wypoczynkowa, z pochyłościami pozwalającymi zoptymalizować kąty padania promieni słonecznych, piękna okolica. Trafiłem tam akurat w piękny słoneczny dzień, ale mimo tego ludzi nieszczególnie dużo. Pod względem struktury wiekowej plaża przypomina realia niemieckie, czyli w moim wieku byłem jednym z najmłodszych bywalców... Atmosfera sielsko-piknikowa.
Co mnie mile zaskoczyło, to rewelacyjny dojazd rowerem do plaży. Jechałem od strony Bohumina, skąd jest pieszo-rowerowy most przez Odrę i zaraz a nim w lewo... asfaltowa ścieżka rowerowa niemal pod sam kemping (tylko trzeba wiedzieć, gdzie z niej zjechać) i wtedy zostaje jakieś 50 m szutrem do rogatek kempingu. Dojazd do samych Antošovic i drogi na Ostravę, którym wyjeżdżałem z plaży, już zdecydowanie gorszy z błotnymi "niespodziankami".
Najgorsza rzecz to woda - jakieś brunatne obrzydlistwo wywołujące odruch wymiotny. Pomimo dużej chęci kąpieli, nie wszedłem. Choć ludzie wchodzili.