POBYT - 12.11.2016
W sobotę, 12 listopada, odwiedziłem ten obiekt. Na początek może istotna informacja, że jeżeli chcę się skorzystać tylko z saun, bez basenów, to wchodzi się bocznym wejściem, przez oddzielną kasę dedykowana saunom i szatnie saunowe. Główne wejście jest przy opcji z basenami.
Wszedłem do saunarium w sobotę rano, kiedy to było jeszcze mało osób, więc można było na spokojnie zwiedzić obiekt. Obiekt ma dwie sauny suche wewnątrz i trzy na zewnątrz oraz dwie sauny parowe. Wszystkie seanse w saunach suchych odbywają się w saunach zewnętrznych. Byłem na wszystkich seansach, które odbywały się tego dnia, za wyjątkiem jednego w saunie parowej, z uwagi na fakt, że wszedłem nie do tej sauny parowej, co trzeba. Niestety zapomnieli w rozpisce seansów podać, w której łaźni jest seans
Obiekt ma dwa baseny wychodzące na zewnątrz, jeden chłodny, dobry do schładzania, drugi cieplejszy. Wejść do nich można zarówno ze środka, jak i z zewnątrz, ale przy tych realiach pogodowych, które panowały w weekend, nikt z zewnątrz raczej nie wchodził. Tym bardziej, że z uwagi na nocny mróz, nieczynne były zewnętrzne prysznice, więc i tak po seansach najpierw trzeba było iść do środka pod prysznice, więc do basenów później też wchodziło się od środka.
W obiekcie są też dwie balie jacuzzi położone właściwie w samym środku części wewnętrznej.
Co do seansów, to te przedpołudniowe, przy niedogrzanych jeszcze saunach, były dość lipne - mało gorące. Późniejsze seanse już dogrzewały całkiem nieźle. Większość seansów ma niestety tylko dwa polania, z jednego wiadra, a piece są dość sporych rozmiarów. Charakteryzuje się to tym, że saunamistrz dłużej polewa i dłużej macha, więc seans i tak trwa ok. 10 minut. Seanse z peelingiem i z miodem siłą rzeczy trwają dłużej, bo na część kosmetyczną wychodzi się na zewnątrz. Wtedy są 3 albo nawet 4 polania - 2 przed wyjściem i 1-2 (w zależności od saunamistrza) po powrocie.
Umiejętności saunamistrzów oceniłbym jako bardzo przeciętne. Artyzmu zero, choć rozprowadzanie ciepła niektórym fajnie wychodziło. Zdecydowanie najsłabiej radził sobie pewien saunamistrz arabskiego pochodzenia - tak jakby mu kazano robić coś, na temat czego nie ma on żadnego pojęcia.
Sauny nie są wietrzone przed sensami i ludzie wchodzą do nich już przed seansem, także niektóre, te najbardziej obłożone ceremonie okazywały się dość duszne, ale jednak większość nie była uporczywa pod względem braku tlenu.
Ciekawą propozycją są też seanse w saunie parowej, kiedy to saunamistrz macha w niej ręcznikiem nasączonym aromatem, dzięki czemu w saunie tworzy się zapach, czyli to, czego niemieckim saunom parowym na ogół brakuje.
Największym mankamentem obiektu jest to, że obsługa kompletnie nie pilnuje poprawności saunowania. Pół biedy, że prawie wszyscy saunują poprawnie i nie trzeba instruować, ale niestety saunamistrzowie przed seansami zupełnie nie informują o konieczności podłożenia ręczników pod całe ciało, a na kilka osób niemających ręcznika pod stopami zupełnie nie reagowali. Poza tym, zakazu przebywania w strojach kąpielowych tez zupełnie nie pilnują. W efekcie na porządku dziennym są wycieczki tekstylnych po obiekcie. Nie tylko były wycieczki, ale też wejścia do tego cieplejszego basenu w strojach, po których ja już straciłem ochotę na korzystanie z cieplejszego basenu w ogóle. Widziałem też osoby wchodzące w strojach do saun parowych. Jak na niemiecki obiekt, to raczej dziwne zjawisko. Natężenie "basenowych turystów" było większe niż w polskich obiektach tego typu.
Ogólnie, obiekt w sumie przeciętny. Mógłby być całkiem spoko, ale by przede wszystkim pilnować przestrzegania regulaminu w kwestii strojów w strefie oraz podkładania ręczników pod całe ciało. Choć większość to jednak świadomi saunowicze i pomimo braku kontroli, saunują jednak prawidłowo. Jak ktoś będzie akurat w okolicy, można skorzystać. Wyjazdu specjalnie do tego obiektu raczej nie polecam. Są ciekawsze opcje za naszą zachodnią granicą.