11.08.2017:
Z racji faktu, że drugą część mojego letniego wyjazdu w 2017 roku spędziłem w górzystej Orawie, zawitałem na plażę naturystyczną w Kraľovanach. Plaża znajduje się nad niewielkim zbiornikiem w miejscu dawnej kopalni odkrywkowej, przez co część brzegów, między innymi te wykorzystywane przez naturystów, mają swoiste "półki", jako pozostałość po dawnych poziomach wydobycia w kopalni. Do części naturystycznej prowadzi droga mogąca wzbudzać wątpliwości, bo na drodze stoi zamknięta brama, ale dziury w płocie pozwalają na bezproblemowe sforsowanie tej przeszkody, również z rowerem. D plaży dochodzi się się wąską ścieżka na krawędzi jednej z takich "półek". Plaża znajduje się o poziom niżej w stosunku do tej ścieżki, ale byli też plażujący na poziomie ścieżki.
Plaża z gatunku kameralnych z racji niezbyt dużej ilości miejsca. Ja byłem w piątek, 11 sierpnia, czyli dzień powszedni i wszyscy bywalcy spokojnie się mieścili. Nie wiem, jak jest z miejscem w słoneczne weekendy - za mojej bytności na Orawie dni weekendowe były zdecydowanie nieplażowe, więc akurat w te dla ewentualnych chętnych z pewnością miejsce było ;)
Na plaży podobały mi się dwie rzeczy. Po pierwsze, świetnie operujące promienie słoneczne, dodatkowo wzmocnione przez odbijanie się od jasnych skał wyrobiska, co sprawia, że można tam nabrać naprawdę świetnych kolorków... Po drugie, przepiękna turkusowej barwy woda, całkiem czysta, jak to zresztą bywa na zbiornikach pokopalnianych.
Największym minusem tego miejsca jest brak jakiegokolwiek cienia, co oznaczało, że rower musiał cały dzień stać na słońcu...
Poza tym ta ścieżka idąca bezpośrednio nad plażą z jednej strony zapewnia dobre dojście na plaże, ale niestety też w wyniku jej istnienia zdarzają się grupki przechodzących ubranych nastolatków i nastolatek, którzy przechodząc nie omieszkają spoglądać w stronę nagich plażowiczów. Taką sytuacje widziałem 2 razy w ciągu dnia, więc nie na tyle, by było to szczególnie uciążliwe, ale jednak jakieś tam zakłócenie spokoju to jest. Zdarzyła się też grupka (chyba wulgarnych - tak wywnioskowałem, nie znam na tyle słowackiego, by to ocenić) nastolatków, którzy podpłynęli na materacu wyraźnie tylko w tym celu, by się pogapić...
I na koniec rada, by na tę plażę wziąć klapki, bo z uwagi na podłoże skalne chodzenie boso może być lekko bolesne. Ja niestety nie miałem, ale dałem radę. Jak to mówią, twardym trza być, nie miętkim :P
Ogólnie całkiem sympatyczne miejsce do wypoczynku, przez brak cienia trochę mniej przyjazne dla roweru, ale do opalania nadaje się świetnie.