W czasie letniej podróży po Sudetach Zachodnich w 2014 roku, miałem okazję odwiedzić kilka razy plażę naturystyczną położoną nad Olbersdorfer See koło Żytawy.
Plaża jest trawiasta, oznakowana tabliczką, w bezpośrednim sąsiedztwie od plaży tekstylnej, od której dzielą ją tylko młode, niedawno posadzone drzewka. Jest doskonały widok z plaży tekstylnej, ale mimo wszystko podglądaczy nie ma - nikt się jakoś specjalnie opalającymi naturystami nie interesuje (czemu u nas tak nie można...). W przeciwieństwie do hałaśliwej i zatłoczonej plaży tekstylnej, część FKK jest kameralna, sporo stałych bywalców, wśród których słychać 3 języki (położenie koło trójstyku granic robi swoje). Oczywiście przewaga Niemców, ale bardzo dużo Czechów i zdarzają się Polacy. Na plaży są wybudowane drewniane platformy do opalania, ale za każdym razem, gdy byłem, były już zajęte. Są dwa dość wąskie zejścia do wody. Woda w zbiorniku raczej czysta, niemniej z racji krążących po jeziorze kaczek, niestety bywały w jeziorze pływające "pamiątki" po tych kaczkach. Oprócz wspomnianych kaczych pozostałości, do minusów zaliczyłbym też brak toalet (toi-toi by wystarczył) na części naturystycznej. Jednak plaża bardzo zadbana, m.in. regularnie koszona jest trawa. Nie widziałem też, by gdziekolwiek leżały śmieci.
Atmosfera wzorowa, żadnych dziwnie zachowujących się osób - każdy z bywalców wie doskonale gdzie i po co przychodzi. Gorąco polecam tę plażę.