W tytułowym dniu pojechałem, pomimo moich bardzo mieszanych uczuć na temat wizyt nad morzem akurat w weekendy. I okazało się to bardzo dobrą decyzją. Przejazd właściwie bezproblemowy, bez żadnych znaczących spowolnień na drogach (cóż, ma się swoje, niekoniecznie "mainstreamowe" opcje dojazdu ). Obawiałem się o parking leśny przy DK-3, na który zajechałem ok. 10:00, ale dokładnie tak, jak wcześniej dane mi było w relacjach przeczytać - miejsca były, choć szczęśliwie załapałem się na jedne z ostatnich. Z tego, co mówili inni plażowicze, ok. 11:00 parking był już zawalony na maksa.
Przy wejściu na plaże znowu jakieś napisy na deskach o plaży "tylko dla dorosłych" i o tym, że "rozbieranie dzieci w miejscu publicznym to pedofilia", czy coś w ten deseń. Pozostawię to bez komentarza...
Na samej plaży szybko zauważyłem, że się w tym roku znacząco zmienił rozkład stref. Na początku bardzo krótka strefa CO, zdecydowanie krótsza niż w roku ubiegłym, potem strefa naturystyczna, która z kolei się bardzo wydłużyła. A to z tego względu, że wynieśli się geje. Podobno są teraz znacznie dalej w stronę Świnoujścia, i to jeszcze ich sektor jest oddzielony od plaży naturystycznej kolejnym sektorem tekstylnym. Nie sprawdzałem tego osobiście, wiem tylko z rozmów ze współplażowiczami - nagi spacer zarówno wśród tekstylnych, jak i w wśród gejów to są akurat jedne z ostatnich rzeczy, na które ja bym się pisał. Jedynie przeszedłem się raz na spacer na zachód do końca strefy naturystycznej i faktycznie dalej zaczynała się strefa tekstylna.
Niemniej zdecydowanym negatywem jest, że w strefie nagiej punktowo przewijają się tekstylni, najczęściej jako osoby towarzyszące nagim plażowiczom, także na początku trochę musiałem pomyśleć i przeanalizować otoczenie, by rozłożyć się w (nazwijmy to) bezpiecznej odległości od osób w strojach czy też pań topless, których to bezpośredniego towarzystwa nie akceptuję. Ale udało się, więc spoko. W pierwszej części dnia pewnym utrudnieniem, zwłaszcza przy wchodzeniu do wody i wychodzeniu z niej, było dość dużo jak na Lubiewo tekstylnych spacerowiczów. Czasem trzeba było zaczekać chwilę, aż sobie przejdą. Po południu już tekstylnych spacerowiczów nie było prawie wcale.
Pogoda dopisała rewelacyjnie, tak jak prawili w prognozach - ani jednej chmurki . Przedpołudnie niemal bezwietrzne, a po południu bliżej wieczora coraz mocniejsza bryza. Ja akurat ten wiatr nad morzem wprost uwielbiam - jeszcze w połączeniu ze słońcem tworzyło to naprawdę przyjemną mieszankę.
Teraz o wodzie. Przed południem była akceptowalna, choć nieco zielonkawa. Niestety popołudniowa bryza spowodowała większe fale, które w dalszej części dnia przytargały w obręb plaży mnóstwo jakichś wodorostów. Raz się przełamałem i w to wszedłem, bo jednak czułem potrzebę się trochę schłodzić. Potem już nie miałem ochoty do takiej wody wchodzić. Całe szczęście, że zdążyłem się kilka razy wykąpać w pierwszej części dnia. Ale do tej wody w Lubiewie ogólnie coś nie mam szczęścia .
Oczywiście, w krzakach (chyba) miejscowy standard - komary, ale na szczęście wziąłem ze sobą repelent, którym musiałem się spryskiwać przy każdym wyjściu za potrzebą. Niemniej, dziś jedno ukąszenie mam na pamiątkę - chyba coś niedokładnie się spryskałem, bo jeden komar zdołał mnie dorwać... Generalnie, dobrej jakości repelent to na plażę w Lubiewie atrybut nieodzowny.
Na plaży atmosferę tworzy grupa skupiona przy boisku do siatkówki, w sumie raczej pozytywną, choć chwilami nieco głośną - najwięcej hałasu generowało rozstawianie parawanu przez dwie dziewczynki i jednego chłopaka w wieku późnej podstawówki. Właśnie poczułem się przez chwilę jak na korytarzu szkoły podstawowej w czasie przerwy. Ale przez większość pobytu ten nieco większy poziom decybeli nie był problemem - były to głównie po prostu rozmowy. Przynajmniej widać jakąś integrację. Generalnie atmosfera całej plaży bardzo naturystyczna, bez jakichkolwiek dziwnych osobników. "Surykatek" w krzakach w pasie wydm tradycyjnie brak - komary robią robotę... Okazjonalni tekstylni wśród plażowiczów to właściwie jedyny negatywny aspekt po stronie bywalców plaży.
Podsumowując, bardzo udany wypad na morze, z piękną pogodą cały dzień i zacnym dziś brązowym efektem na skórze. Fajnie się sierpień zaczął - oby pogoda w tym miesiącu wreszcie pozwoliła na więcej takich wypadów.