POBYT: 2021.08.11
Tak trochę (a nawet bardzo) po drodze zawitałem na zbierającą dość pozytywne recenzje, a właściwie same peany, plaży Opaťák koło Hradca Králové. Cóż, może ja jestem inny, ale niestety mnie będzie ciężko te pozytywy potwierdzić...
Najpierw może o lokalizacji. Plaża położona jest na obrzeżach Opatovic nad Labem, w okolicy jakiejś takiej przemysłowej - otaczają ją głównie jakieś zakłady. Jest dobry dojazd dla korzystających z transportu publicznego, zaraz obok jest stacja kolejowa. Ja jednak byłem samochodem, a wjazd tymże jest na płatny, bardzo prowizoryczny i w zasadzie totalnie niezacieniony parking.
Jeziorko w ogóle wygląda na jakieś dawne wyrobisko, wodę ma względną - mieści się w moich granicach akceptacji. Najpierw rozłożyłem się w części bliżej parkingu, tam gdzie widziałem nagich plażowiczów. Ale niestety w sąsiedztwie są tereny tekstylne (choć również i w tej części pojedynczych golasów widziałem...). W związku z tym, w miarę, jak przybywało ludzi, również i tekstylnych, ci zaczęli się rozkładać zdecydowanie zbyt blisko sektora, w którym plażowałem, przeniosłem się na sąsiedni ogrodzony kemping naturystyczny. Tam już było względnie, choć też nie idealnie, bo czasem przewijały się osoby ubrane... Być może później były rozebrane (nie kontrolowałem tego), ale fakt był taki, że w okolicach miejsca mojego plażowania czasem ktoś nienagi się przewinął.
Na kempingu, w jego centralnej części jest bar. Niemniej, z uwagi na ubraną obsługę tegoż baru, moje miejsce plażowania wybrałem tak, aby ów bar był przesłonięty. Było to łatwe dzięki mnóstwu rozstawionych namiotów stanowiących swoista zasłonę. Niemniej, moje zdumienie wzbudziła sytuacja taka, że wielu bywalców kempingu siedziało sobie nago przy stolikach oraz podchodziło do baru kompletnie nago, nic sobie nie robiąc z ubranej barmanki... Cóż, totalnie nie moje klimaty. Z baru i tak nie miałem ochoty korzystać, ale gdybym już miał, ja osobiście ubrałbym do tego celu chociaż spodenki.
Sam teren do opalania jest przeważnie trawiasty i dość spadzisty. Ta spadzistość, zwłaszcza w godzinach popołudniowych utrudnia optymalne względem kąta padania promieni słonecznych, a jednocześnie wygodne ułożenie się. Równy teren był jedynie w miejscach, gdzie dla mnie opalanie było z opisanych wyżej przyczyn wykluczone, czyli w obrębie baru, albo w kontakcie wzrokowym z tegoż.
No i największy zonk - brak toalety na kempingu (a przynajmniej nie zauważyłem takowej). Trzeba było za potrzebą drałować do toi-toia położonego obok budki z kebabem przy plaży tekstylnej, zakładając buty i spodenki...
Co do bywalców, to najdelikatniej powiedzmy, że towarzystwo było w jakichś 95% zaawansowane wiekowo i/lub nieszczególnie dbające o linię (może to przez to jedzenie w owym barze...?) Dla kontrastu, z tego, co przelotnie widziałem bywalców części tekstylnej, wyraźnie było zdecydowanie młodziej i szczuplej. Zjawisko co najmniej ciekawe...
Ogólnie, ciężko mi się tam plażowało. Warunki terenowe pod względem ukształtowania powierzchni niewygodne, przewijający się tekstylni, utrudnione załatwianie potrzeb fizjologicznych oraz cały dobytek prażący się w samochodzie stojącym na słońcu - wszystko to sprawia, że ja plażę oceniam negatywnie i raczej nie będę mieć zbyt wielkiego parcia, by tam kiedykolwiek wrócić...