W sobotę, 14 stycznia odwiedziłem saunarium w redzkim aquaparku. Obiekt połączony jest wprawdzie z czymś w rodzaju centrum handlowego, co może na samym wejściu powodować lekką dezorientację, ale właściwie umiejscowione tablice informacyjne sprawiają, że orientacja w tym miejscu do najtrudniejszych nie należy. Jak już dotarłem do kasy, zostałem już na kasie poinformowany o strefie nietekstylnej w saunarium, za co duży plus.
No i pierwszy przystanek - szatnie saunowe. Niestety jest to kolejny obiekt, który oferuje klientom wyłącznie małe szafki, przez co miałem spory problem, żeby cały mój ekwipunek tam zmieścić. Może dla "lokalesów" przybywających na godzinkę lub dwie nie jest to problem, ale mogliby pomyśleć też o przybyszach z odleglejszych stron, przybywających na całodniowy pobyt i mających ze sobą nieco więcej ekwipunku. Z dużym wysiłkiem i dużą ilością kombinacji udało mi się wszystko tam włożyć.
Potem już przejście da samego saunarium. I może zacznę od pewnego nawiązania:
Dnia 28.12.2016 o 15:32, 'grommit' napisał:
Na recepcji nie siedzą żadne panie recepcjonistki, tylko saunamistrzowie
Jak się okazuje, teraz już na recepcji siedziała cały czas recepcjonistka. Czyli to najwyraźniej się zmieniło. Saunamistrzowie oczywiście też tam przebywają. Lobby przy recepcji zrobiło na mnie dość spore wrażenie, jasne, przejrzyste i z widokiem na urokliwe akwarium z bardzo wymyślnymi i kolorowymi okazami rybek. Niemniej, nawiązując do propozycji, by umiejscowić tam jacuzzi, to po zobaczeniu tego na własne oczy podtrzymuję zdanie, że byłoby to bardzo kiepskie miejsce na lokalizację akurat tego elementu infrastruktury.
Samo saunarium (przynajmniej na kimś, kto już sporo widział :P) jakoś szczególnego wrażenia nie robi, ale widać w nim potencjał. Są całkiem przyjemne sauny i przede wszystkim, z odpowiednim oświetleniem, żeby nie musieć wchodzić do nich po omacku, jak to często w wielu miejscach jest. Sauna bursztynowa przeznaczona do seansów wizualnie jest bardzo miła, bardzo jasna, niemniej jej wielkość, a zwłaszcza jej wysokość powoduje, że ciężko ją nagrzać. W czasie seansów było gorąco, ale żeby to osiągnąć, saunamistrzowie wylewali po kilka wiader na seans. Wczesnopopołudniowe seanse, przy niedostatecznym jeszcze nagrzaniu sauny, nie były zbyt gorące. Ale wieczorem było już bardzo dobrze pod względem dogrzania.
Z pozostałych saun podobała mi się sauna leśna, gdzie były leśne aromaty oraz przyczyniające się do nastoju pnie brzozy w tylnej części. Niezła opcja na bardziej wypoczynkowe saunowanie między seansami.
Z kolei sauna solna niezbyt mi się podobała. Temperatura niska, a efektu inhalacji solnej, który podobno miał tam być generowany, ja przynajmniej w ogóle nie odczułem. Po chwili pobytu w tym pomieszczeniu uznałem, że nie ma to wiele sensu i już więcej tam nie wchodziłem.
Położona obok sauna fińska to z kolei dość gorąca opcja i żałuję, że nie trafiłem na żaden seans tam się odbywający, bo mogłoby być bardzo gorąco :) Jest to bardzo dobra opcja na dogrzanie się się między seansami.
Z łaźni parowych bardziej podobała mi się ta śródziemnomorska, z kamiennymi siedziskami. Łaźnia Bałtycka też byłaby fajna, gdyby nie te nieco odpychające plastikowe siedziska. W tej pierwszej parę razy byłem, w tej drugiej tylko raz.
W saunarium jest jest całkiem niemała ilość pryszniców i wszystkie są wnękowe, co zapewne podoba się zwłaszcza licznie odwiedzającej to miejsce wstydliwej części bywalców (ale o tym później). Mnie się w tych prysznicach podobało co innego, a mianowicie to, że każdy miał regulację temperatury i w każdym, nawet w tych prysznicach wrażeń, była również opcja skorzystania z normalnego strumienia wody do efektywnego spłukania się.
Podobał mi się również basen do schładzania - woda miała akurat odpowiedn9ą do tego celu temperaturę.
Z minusów, obiekt ma kiepsko umiejscowione półki na podręczny ekwipunek saunowy (ręczniki, picie itp.), bo są one na samym końcu saunarium, mówiąc przenośnie, tam, "skąd wrony zawracają". Poza tym większość z nich baaardzo mała, na szczęście było kilka większych, więc skorzystałem z jednej z tych właśnie.
Co mi się jeszcze w infrastrukturze obiektu nie podobało, to zbyt mała ilość wieszaków na ręczniki czy na czapeczkę. Te są w zasadzie tylko przy prysznicach i, w zdecydowanie niewystarczającej ilości, przy saunach parowych. W efekcie między seansami byłem zmuszony za każdym razem odnosić czapkę do wspomnianych wyżej półek, bo o ile wieszaków starczało, by powiesić ręcznik przed prysznicem czy (czasem z trudem) przy saunie parowej, to na powieszenie na dłużej czapki już nie było.
No i chyba największy minus obiektu to brak odpowiedniej przestrzeni wypoczynkowej. Jest wypoczywalnia z niewielką ilością stanowisk i tylko przy niewielkim obłożeniu można tam znaleźć miejsca po seansach. No i te leżanki - plastikowe i niewygodne. Nieco ratowały sytuację te miękkie siedzenia w lobby, z widokiem na akwarium. Tylko trudniej na nich o pozycję horyzontalną
Jeśli chodzi o seanse, to... jeśli tak machają ludzie, którzy zajmują się tym od kilku tygodni, to mamy zadatek na mistrzów Polski za parę lat.... Seanse bardzo dobre technicznie, z odpowiednią gradacją ciepła i przede wszystkim z dogrzaniem na odpowiednim poziomie. I to pomimo tak trudnej do dogrzania sauny. Najważniejszy w moich oczach aspekt każdego saunarium akurat w Redzie prezentuje się bardzo dobrze.
Teraz może o klienteli, bo to już jest wymagająca oddzielnego akapitu historia... Na wstępie może bardzo duży szacun dla obsługi, z anielską cierpliwością wyjaśniającym totalnym nowicjuszom prawidła saunowania. Przy takim zestawie klientów, to chyba tylko dzięki solidnej pracy obsługi, kultura saunowania jest niezła. Idealnie nie jest, zdarzały się pojedyncze przypadki jej naruszania, tj. przemycone gacie, nogi na deskach, czy ludzie w ręcznikach w parowych, ale jak na takie realia i w ogóle początek funkcjonowania, jest to sukces. A co do bywalców, to jest to bardzo zauważalne, że saunarium powstało w miejscu, w którym mało kto wcześniej o poprawnym saunowaniu słyszał, i dla znacznej części bywalców wydaje się to być ciekawa, ale szokująca nowość. Widać przede wszystkim specyficzne podejście do nagości - generalnie większość bywalców wydaje się być bardzo skrępowana i unika bycia nago, jak tylko może. Architekt chyba to przewidział i poszedł im na rękę z wieloma rozwiązaniami. Nie ma takiej atmosfery luźnego podejścia do tego tematu, znanego z większości innych nietekstylnych saunariów. Widziałem np. grupę nowicjuszy, którzy wyraźnie byli wręcz zszokowani widokiem nagości u innych saunowiczów, tak jakby pierwszy raz widzieli ludzi nago, a na seansie byli wyraźnie spięci i wręcz kurczowo przytrzymywali ręką ręczniki, żeby się przypadkiem nie obsunęły. Trochę mi to przypomniało specyfikę klienteli w Parku Wodnym Koszalin, tylko w przeciwieństwie do tamtych z Pomorza Środkowego, ci jednak sanowali prawidłowo, prawdopodobnie dzięki odpowiedniemu instruktażowi udzielonemu przez obsługę. Dopiero bliżej wieczora pojawiło się więcej wytrawnych saunowiczów, ale tacy saunowi nowicjusze stanowili większość przez cały dzień.
Podsumowując, jest to bardzo urokliwe miejsce, z dużym potencjałem. Ale widzę, że duża praca czeka obsługę, by, po pierwsze, wypracować pewne standardy, a, po drugie, je utrzymać. Szczerze kibicuję, by tak było i myślę, że jeszcze nie raz do tego miejsca zawitam.