Nad Kotliny

„Co wpisujemy: rekreacja czy sport?”
zapytał Jarek wpisując nasze wyjście do bazy TPN. „Rekreacja” 
powiedziałem i tego się trzymaliśmy – bez spiny.

    W sobotę o 8:40 ruszyliśmy z Gronika w ośmioosobowym składzie z 5 klubów. Część z nas widziała się pierwszy raz, ale jak to zwykle bywa w naszym środowisku od razu znaleźliśmy wspólny język. Na początku w planach był trawers Nad Kotliny – Śnieżna, ale nie udało nam się zebrać rozsądnej ilości ludzi, więc stanęło na „Nad Koltliny do Wodociągu”.
     

    Pogoda słoneczna, śnieg idealny, tempo przyzwoite. Szlak był przedeptany więc, dopiero na Czerwonym Grzbiecie uzbroiliśmy się w raki i czekany, i częściowo po betonie, częściowo w śniegu za kostki dotarliśmy pod otwór po godzinie 11. Ładna pogoda sprawiła, że dość mozolnie się przebieraliśmy i dopiero ok. 12.30 wpiąłem się w pierwsza poręczówkę. Choć jaskinie była zaporęczowana to spora grupa trzymająca kontakt głosowy raczej nie gnała i dopiero ok. 15 cała ósemka piknikowała na dnie Setki. W Wodociągu nie było by na to miejsca więc gdy tylko ostatnia osoba wypięła rolkę stojąc w strumieniu, pierwsza zaczynała wychodzić.    
    
To, że z deporęczowaniem będzie „zabawa” wiedziałem już podczas zjazdów widząc jakość węzłów. No ale darowanemu koniowi... Zadania podjął się Marcin A. rozwiązując wszystkie węzły, wspomagany przez wykrzyczane „ciepłe słowa” do (nieobecnych) poręczujących. Reszta sukcesywnie przekazywała wory do przodu. Bywało chłodno, nie powiem że nie, ale humory dopisywały. Krzysiek jako pierwszy wyszedł, około 22.30, deporęczujący Marcin wyłonił się z otworu godzinę później. Na powierzchni zaskoczyła nas temperatura – spodziewaliśmy się siarczystego mrozu, a było w okolicach zera. W dół plecaki nie były już takie przyjemnie lekkie i jakoś tak to zejście się nam dłużyło. Do samochodów dotarliśmy ok. 2.30, a na stacje paliw 20 minut później :)
    Akcja udana, no ale „rekreacja czy sport?”. Skład był zróżnicowana to i pewnie zdania podzielone w zależności od... no właśnie od czego? spalonych kalorii, wewnętrznych celów/motywacji, lat spędzonych w Tatrach? Nie wiem, za to wiem,
 że się dobrze bawiłem i reszta chyba też. Dzięki!

5.12.2015r (warunki zimowe); przejście Jaskini Nad Koltliny do Wodociągu; 11h; po 
zaporęczowanych linach i z deporęczem; skład: Marcin Antraszkiewicz, Darek Mazur, Jacek 
Szczygieł (KKS), Adam Dersiewicz, Jarek Surmacz (AVEN), Florian Malek (KKTJ), Krzysiek 
Nowak (SDG), Marcin Słowik (),

Tekst: Jacek Szczygieł
- więcej zdjęć TUTAJ


Comments