Przed rokiem 1918 rodzina Szumskich mieszkała na terenie ówczesnej Rosji. Polski w tym czasie nie było. Polacy często mieszkali tam, gdzie znaleźli pracę, niekoniecznie na ziemiach rdzennie polskich.
Babka moja, zanim jeszcze poznała dziadka, pracowała na Uralu jako przedszkolanka, u bardzo zamożnych ludzi. Chodzi tu o rodzinę Alfonsa Koziełł-Poklewskiego. Zapewne nie zatrudniał jej Alfons Poklewski, twórca ich rodzinnej fortuny, gdyż zmarł w 1890 roku, w wieku 81 lat, kiedy babka miała zaledwie 17 lat.
Miejscem jej pracy był pałac - rezydencja Poklewskich w miasteczku Talica (ros. Талица), położonym na prawym brzegu Pyszmy, 219 km na wschód od Jekaterynburga. Zajmowała się kształceniem dwóch panien. Znacznie później, w czasie rewolucji, usłyszała jedną z nich przez radio, które transmitowało przesłuchania w jakimś pokazowym procesie politycznym (wg Tadeusza Sobolewskiego, "Malowanie na Targowej", Warszawa 2003).
Niedawno (23-02-2012) trafiłem w TV na audycję o Poklewskich. Był tam wywiad z żeńskim potomkiem, mieszkającym chyba w Polsce. Syberię wspomina jako kraj mlekiem i miodem płynący, bo w lasach było dużo wszelkiej zwierzyny. Była tam też opowieść przewodniczki po muzeum w Jekaterynburgu. Z opowieści tej ostatniej, zdaje się Rosjanki, zafascynowanej postacią Alfonsa Poklewskiego, zapamiętałem co następuje.
Alfons Poklewski(-Koziełł) był człowiekiem niezwykłej energii.
Ukończył Uniwersytet Wileński, był generałem i milionerem.
Opowiadał, że wszystko co osiągnął zawdzięcza swej żonie Anieli.
Jego nieruchomości w Rosji to 56 domów i kilkanaście majątków ziemskich. Ponadto dysponował walorami w kwocie trzydziestu kilku milionów rubli. Był znanym donatorem - wiele szkół, kościoły, bank (chyba głównie w Jekaterynburgu). Jako syn powstańca z 1830 r. chętnie pomagał zesłanym Polakom.