Sonet angielski shelleyowski (tercynowy) rymuje się zgodnie ze schematem klasycznej włoskiej tercyny aba bcb cdc ded ee. To narzadszy rodzaj sonetu w literaturze światowej. Został on wykorzystany przez romantycznego poetę Percy'ego Bysshe Shelleya w pięcioczęściowym cyklu Oda do wiatru zachodniego. Cykl ten był tłumaczony na język polski przez Jana Kasprowicza, Jerzego Pietrkiewicza, Stanisława Barańczaka i Macieja Frońskiego. Oto pierwszy utwór z cyklu w oryginale i w przekładzie Kasprowicza z antologii Poeci angielscy.
O wild West Wind, thou breath of Autumn's being,
Thou, from whose unseen presence the leaves dead
Are driven, like ghosts from an enchanter fleeing,
Yellow, and black, and pale, and hectic red,
Pestilence-stricken multitudes: O thou,
Who chariotest to their dark wintry bed
The winged seeds, where they lie cold and low,
Each like a corpse within its grave, until
Thine azure sister of the Spring shall blow
Her clarion o'er the dreaming earth, and fill
(Driving sweet buds like flocks to feed in air)
With living hues and odours plain and hill:
Wild Spirit, which art moving everywhere;
Destroyer and preserver; hear, oh hear!
Zachodni wietrze, tchu jesiennej Pory,
Przed którym pierzcha, gdy mkniesz niewidziany,
Jak przed zaklęciem ulatują zmory,
Liść zżółkły, ogniem suchotniczym zlany,
I pada martwy: ty, co oziminę
Wiedziesz na łoże śnieżyste, gdzie łany
Wypoczywają, niby trupy sine
W grobach, bezwładne, aż w swój róg uderzy
Wiosna, twa siostra, w lazurów godzinę
I w ową ziemię, co uśpiona leży —
Do żeru ptactwo zbudziwszy po niebie —
Wieje swą barwę i swój zapach świeży:
Duchu wszechbytów, którego dłoń grzebie
I wskrzesza z mogił — słuchaj, wzywam ciebie!
(tłum. Jan Kasprowicz, 1907)
Kasprowicz wykorzystał sonet tercynowy w swoim cyklu Cisza wieczorna, również składającym się z pięciu sonetów.
Rozmiłowana, roztęskniona,
Hen! od wieczornej idzie zorzy
Zamykać Tatry w swe ramiona.
Przed nią zawiewa oddech boży:
Wonie jedliczne i świerkowe
Ze swych lesistych wstają łoży.
A ona tuli jasną głowę
Do Osobitej, by wraz potem
Kłaść ją na piersi Giewontowe.
Po reglach muśnie li przelotem,
Czoło Świnniczne w żar rozpali
I Hawrań zleje krwawym złotem.
Tak mknąc po szczycie i po hali,
Z ogniem tęsknicy ginie w dali…