Wstęp
Splot, na zlecenie Anzelma poszukuje zdrajcy w swoich szeregach - zakładając, że zdrajcą nie jest sam Anzelm...
Splot
Durak Melisson (Enderinmistrz, Duardin)
Glorian (Korsarz, Aelf)
Havard uth-Kinen (Mag bitewny, Człowiek)
Maeskir Żniwiarz (Łowca Kurnotha, Sylvaneth)
Sol Toll (Kapłan bitewny Sigmara, Człowiek)
Dokładniejszy opis TUTAJ.
Drużynowy cel krótkoterminowy: Uratować Wiecznodrzewo.
Śniadanie zostało brutalnie przerwane waleniem do wrót posiadłości. Zanim zdążyli je otworzyć ktoś o potężnej sile wyłamał rygiel... Tym kimś okazał się Gromowładny Wilk , który jednak stanowił tylko eskortę, dla gromowładnej Klary Hauber. Ta przeprosiła za zachowanie kapitana, powiedziała, że zapłacą za naprawę, oraz, że 'gdy gwiazda spadnie, proszę ją przynieść bezpośrednio do mnie' To znaczy do Klary...
Pan Stein, poinformował, że Anzelm przesłał prośbę o pilne spotkanie. jednocześnie dodał, że pozostawienie wrót w takim stanie jest nieakceptowalne i, że 'to nie do pomyślenia w porządnym domu.'
Udali się zatem do Anzelma. Przyjął ich od razu i powiadomił, że źle się dzieje w sprawie Obsydianowych wzgórz - wysłał ram spory oddział pod dowództwem kapitana swojej straży Tomasa i zero odzewu. Wysyła drużynę wraz drugim kapitanem Jogerem, dodatkowym wsparciem maja być ogniobójcy z loży Hordund - Jegor ma skrzynkę z zapłatą dla nich, ich rola ma być straż przy Wrotach , jeśli coś się stało pierwszej wyprawie.
Anzelm zaznaczył także, że Jorgen i Tomas służyli u niego od lat, ale tylko oni poza Splotem wiedzieli o Wrotach, także niech mają oczy z tyłu głowy.
Obiecał także zająć się drzwiami, aczkolwiek nie zamierzał Radnej obarczać rachunkiem.
Kapitan Jegor okazał się postawnym mężczyzną, mimo upału noszącym ciężką zbroję i uzbrojonym w ciężką włócznie. Wraz z dwoma podkomendnymi oczekiwał na Splot na dziedzińcu. Po sprawdzeniu przez Duraka, zapłaty dla Ogniobójców, ruszyli poza granice Miasta, gdzie czekał na nich zaprzężony w jaka wóz. Załadowali co mieli i ruszyli w drogę.
Kapitan Jegor Rober
(Wygenerowane przez Midjournei AI)
W umówionym miejscu, doszło do spotkania z Ogniobójcami. Sprawdzili zapłatę, wymienili z Jegorem porozumiewawcze spojrzenia i... wspólnie z zaskoczenia zaatakowali drużynę!
Jegor skupił się na drużynowym magu - jak się okazało, jego włócznia była wyposażona w zadziory, które utkwiły w ciele i bardzo utrudniała czarowanie, a ciężki pancerz utrudniał pokonanie przeciwnika. Dodatkowo Ogniobójcy zdawało by się już pokonani, znajdywali w sobie siły na ostatni atak... oj działo się działo.
W końcu przeciwnicy padli, ale drużyna była w ciężkim stanie - szczególnie Havard, jeden z zadziorów utkwił głęboko w ciele, i rozpalał się przy każdej próbie rzucenia czaru.
Zbadawszy ciało zdradzieckiego kapitana, drużyna odkryła, że jego pancerza nie da się zdjąć - był zrośnięty z ciałem.
Za to z pozostałych ciał udało się zebrać dwie dosyć zniszczone kolczugi, oraz sześć toporów z runami Ogniobójców. Drużyna zapakowała to wszystko na wóz i ruszyła z powrotem do Miasta. Bu ostateczni pohańbić pokonanych duardinów, obcięli im także brody.
Po drodze dywagowali, o winie lub jej braku Anzelma - zdania były podzielone, jedni mówili, że Anzelm ich wystawił, drudzy, że przecież ostrzegał przed kapitanem. Zbliżała się konfrontacja.
Po drodze, trafili jeszcze na zagajnik, dziwnie powykrzywianych kaktusów, Gdy się do niego zagłębili, znaleźli kałużę podejrzanego szlamu. Mag wypalił to ogniem, w szczątkach znaleźli błonki, które Maeskir zidentyfikował jako pozostałości po jajach olbrzymich much. Takich wielkości kucyka...
Dotarli do Studni i zostawiwszy wóz, (z trefnym ładunkiem przykrytym sianem) pod opieka niziołka z klanu Wozaków udali się do Anzelma.
Było... burzliwie. Durak groził wezwaniem gromowładnych i wyjawieniem prawdy o Ragshasie, Havard starał się tonować nastroje, Anzelm miał odpowiedź na wszystko, co oczywiście też wydawało się podejrzane. Wersję jaką (przynajmniej oficjalnie) ustalili brzmiała następująco: O Wrotach poza Splotem wiedziały dwie osoby, którym Anzelm ufał. Podejrzewał zatem kogoś w samym Splocie. Wykluczył Duraka, bo to on powiedział mu o portalu, zaś najbardziej podejrzany wydał mu się Havard, gdyż trafił w księgach Ragshasa, że został on sprzedany jako niewolnik aelfim handlarzom z Ciemnej Sfory (to te aelfy z Węzła) Nawiązał z nimi kontakt i potwierdził, że ich były patron sprzedał nie tylko Havarda, ale całe jego plemię. Co ciekawsze, Ragshas wcześniej odkupił tych niewolników, od załogi Zdradzieckiego potwora, dawnej Arki Gloriana. To wydawało się Anzelmowi wystarczającym powodem, by podejrzewać zdradę. Jednocześnie Jegor, (który notabene prowadził negocjacje z Ogniobójcami) zdecydowanie nie zawsze miał przyrośniętą do ciała zbroję. Anzelm twierdził, wręcz, że jako utalentowany zapaśnik często był widziany półnagi. Sol łączył to z nagłymi mutacjami wśród oficerów w twierdzach, nie było na to dowodów, ale cokolwiek mu się przydarzyło, miało najwyraźniej miejsce niedawno.
Doszli do porozumienia, aby utrzymać status quo, zatem drużyna wróciła do domu, gdzie Anzelm miał podesłać lekarza, który zająłby się zadziorami w ciele Havarda. A po powrocie do zdrowia mieli ponownie ruszyć do Obsydianowych Wzgórz i wyjaśnić co się stało z kapitanem Tomasem.
Po wyleczeniu maga ruszyli. Tym razem dotarli bez perypetii, aczkolwiek miasteczko trochę się zmieniło - więcej ludzi nosiło chociażby prowizoryczną broń i powszechnie czuć było, nerwową admosferę.
Od razu ruszyli do znanej gospody. Karczmarz Miroslav, wyjaśnił, że z opuszczonej kopalni, ostatnio zaczęły atakować bandy zielonoskórych. Udało się je pokonać, i zasypać wejście ale od tej pory jest nerwowo.
Pamiętał także oddział Tomasa - nawet nocował u niego, ale potem gdzieś poszedł, nie informował karczmarza gdzie.
Drużyna zabrała się za odgruzowywanie wejścia, co oczywiście nie spodobało się mieszkańcom. Żadne próby mediacji czy zastraszania nic nie dały stanęli przed wyborem: wytłuc cywili lub ustąpić. Wybrali to drugie i uciekli z miasteczka (Odwrót)
Nie porzucili jednak planów by dostać się do środka. Ponieważ kopalnia była połączona z naturalnymi sieciami jaskiń, postanowili przejść okolice w poszukiwaniu innych wejść. Udało się takowe znaleźć i zeszli pod ziemię...
Trochę pobłądzili po jaskiniach. Trafili miedzy innymi na pułapkę zielonoskórych (Havard an szczęście ją wypatrzył) oraz starli się z kilkoma hordami pentaków (tu było ciężej - Ognista Kula, podpaliła zbierający się gaz, co poturbowało nie tylko pentaki)
W końcu jednak dotarli do celu, tzn jaskini z Wrotami wymiarów - niestety nie było śladu po Tomasie, ani co gorsza troggocie Bulgurze. Ten drugi dosyć szybko się znalazł - martwy na dnie rozpadliny. Havard zleciał tam (Lot) by obejrzeć zwłoki, ale brak było wyraźnych przyczyn śmierci. Brak też było 'bacika'
Postanowili zatem wrócić do pierwszego (zasypanego) wejścia po drodze szukając śladów kapitana Tomasa. Niestety nic takiego nie znaleźli, za to wiele było śladów zielonoskórych.
W drodze powrotnej znaleźli jeszcze pominięty wcześniej warsztat, gdzie natrafili na wykonaną z onyksu figurę błazna. Zważywszy na wagę, póki co ją zostawili, ale ewidentnie wyglądała na cenną.
Onyksowa figurka, znaleziona w kopalni.
(Wygenerowane przez Midjournei AI)
Korzystając z okazji postanowili zatem zbadać co jest za Wrotami i wkroczyli do Ghur. Jak się okazało wrota prowadziły do kipiącej życiem dżungli, leżącej nieopodal całkiem sporego jeziorka. Niedaleko stał też słusznych rozmiarów ni to posąg ni to totem. Szybkie śledztwo wykazało, że wydeptano w okolicy sporo ścieżek zmierzających do tego miejsca.
Skoro już znaleźli się w nowym miejscu, to trzeba je trochę zbadać! Ruszyli jedną ze ścieżek i wpadli prosto na łąkę pełną kwiatów - niepokoiły tylko liczne kości małych zwierząt lezące pośród roślin. Maeskir zidentyfikował kwiaty jako Maki wąskolistne - wydzielające nasenny pyłek. Zakryli twarze namoczonymi wodą szmatkami i z powodzeniem udało się im przejść przez zdradzieckie pole.
Znowu zagłębili się w dżunglę, i po dłuższej drodze wyszli na kolejną polanę - tym razem nie powstała naturalnie, dookoła leżały powalone i popalone drzewa, zaś po środku zobaczyli krater. Krater w którym tkwi wbity potężny dwuręczny miecz, pokryty roślinnymi motywami.
Tu spadła gwiazda... to znaczy Liść.
(Wygenerowane przez Midjournei AI)
Sol od razu stwierdził, że to musi być gwiazda o której mówiła Klara. Spakowali miecz i zaczęli dyskutować czy eksplorować dalej.
Dywagacje przerwał atak dwóch gigantycznych pająków z pentakami jako jeźdźcami - poharatały drużynę, bo byli bez Gloriana, czyli speca do walki z wielkimi stworami. Pokonali je, ale ich stan po walce sugerował, że trzeba wracać.
Bezproblemowo przeleźli przez Wrota i by je jakoś zabezpieczyć zawalili tunel, który do nich prowadził - inżynierskie talenty Duraka, pozwoliły to zrobić tak, by dało się to relatywnie łatwo odkopać.
W drodze do Miasta przypałętały się jeszcze nurglingi. Żaden to przeciwnik, ale ich eksterminacja wywołała tyle hałasu, że przyciągnęła samotnei polującego Szczuroogora - na szczęście i ten padł (i zapomnieli zabrac jego ogon)
Po dotarciu do Studnei Niebios rozdzielili się.
Havard postanowił zainteresować Vandalusa zdobionym toporem Ogniobójców. Kolekcjoner był zainteresowany toporem, i nawet wypłacił honorarium, ale jak powiedział 'to nie spłaca długu między nami'
Durak udał się do Anzelma by zrelacjonować wyprawę - przy okazji trochę się pokajał, jeśli chodzi o swoje wcześniejsze zachownie.
Pozostali zaś udali się prosto do siedziby Hufca, by zwrócić Liść. Klara ich oczekiwała, poprosiła by położyć miecz na stole i odprawiła ich 'obiecując wdzięczność'...
Wrócili do swojej siedziby i okaząło się, że Anzelm w porozumienie z Ernestem, rozpoczęli budowę osobnej jadalni, w której można by wyprawić jakieś przyjęcie.
Tu skończyliśmy czas na pytania.
Czy dowiedzieliśmy się czegoś nowego i ważnego na temat świata?
Trochę tego było - nawet do Ghur trafili.
Czy pokonaliśmy istotnego wroga lub potwora?
Trochę naciągane, ale Kapitan Jegor w swoje zbroi + jeszcze gigantyczne pająki. Zaliczone
Czy zdobyliśmy wartościowy skarb?
Figurka Błazna, topory ogniobójców - no nazbierało się tego.
Czy dowiedzieliśmy się czegoś istotnego o przeszłości postaci z przed Splecenia
Przeszłość Havarda, a dokładniej jego powiązania z Ragshasem.
Czy dokonaliśmy czegoś co podniesie dobrobyt Studni Niebios?
Zwrot Liścia Anhalasowi kwalifikuje się.
Czy w jakiś sposób osłabiliśmy Czestmira z Czarnolasu?
I znowu nic.
Podsumowując: 9/6 = 1PD i 3/6 do następnego.
Ze strony MG:
Motyw zaginionego miecza Anhalasa, przewijał się w naszej starej kampanii WFRP. Postanowiłem go znowu wykorzystać, ale nie przewidziałem, że tak szybko się zużyje.
Włócznia Jegora była ewidentnie zaprojektowana do walki z magami - na 6, w ciało wbijał się zadzior, możliwy do usunięcia tylko operacyjnie. Dopóki tkwił w ciele, każda próba rzucenia czaru to k6 obrażeń za każdy zadzior!
Wypaczone kaktusy i jaja olbrzymich much, to Odkrycie Nienaturalne zjawisko→ Magiczne→ Wypaczenie, mutacja.
Podczas konfrontacji Splotu z Anzelmem pozbierałem do kupy sporo wątków. Mam nadzieję, że wyszło to w miarę spójnie.
Miejscowi, nerwowo zareagowali na próby odgruzowania kopalni - wszystkie testy Przekonywania lub Zastraszania zostały spalone, zatem pozostała walka lub ucieczka. Na szczęście zrezygnowali z rzezi wieśniaków, bo Fatum by wystrzeliło w górę.
Poszukując innego wejścia Durak miał 3 sukcesy na Umysł(Przetrwanie) - zrobiłem zatem zegar o 10 polach, zanim dotrą do leża Bulnara. Zwykle stosuję taką tabelkę:
0 sukcesów, 1 pole postępu 3+ na Niebezpieczeństwo 5+ na Odkrycie
1-2 Sukcesy 2 pola na zegarze równe szanse 4+ na Odkrycie i Niebezpieczeństwo
3+ sukcesów, 3 pola na zegarze 3+ na Odkrycie 5+ na Niebezpieczeństwo
Maeskir przeszedł przez portal pierwszy, zatem to jemu przypadło w udziale opisanie tego gdzie prowadził. Dodałem tam Totem i ślady pentaków, by pasowało do tego co już wiemy. Na dalsze pola już rzucałem do podobnej tabelki co powyżej. (tylko bez zegara)
Pole maków wąskolistnych to Niebezpieczeństwo: Ryzyko→Naturalne→ Trucizna, choroba.
Zaś polana z Liściem, to Odkrycie Naturalne zjawisko→Zmiana w terenie→Niewielkie obszar innego terenu. Sol od razu stwierdził, że pewnie gwiazda spadła, no to podłapałem ten motyw.
Pająki miały okrojone statystyki Arachnaroków (słabszy pancerz, mniej życia, a zabicie jeźdźca obniżało zwarcie)
Po drodze do domu jeszcze się przypałętały nurglingi. Zeszły od jednego strzału, to dorzuciłem komplikacjkę za ten hałas. Z kart wylosował się szczuroogor, ale na szczęście tylko 1 z możliwych k6.