Wstęp
Splot wrócił do Miasta i wziął się za śledztwo w sprawie ostatnich wydarzeń. Jak im poszło?
Splot
Durak Melisson (Enderinmistrz, Duardin)
Glorian (Korsarz, Aelf)
Havard uth-Kinen (Mag bitewny, Człowiek)
Maeskir Żniwiarz (Łowca Kurnotha, Sylvaneth)
Sol Toll (Kapłan bitewny Sigmara, Człowiek)
Dokładniejszy opis TUTAJ.
Drużynowy cel krótkoterminowy: Ocalić Studnię Niebios, przed pierzastym wężem z wizji Sola.
Przy śniadaniu pojawił się zwiadowca Otar, który zarzekał się, że przez ścianę przeszedł wielki pies, który przekazał, że 'dwa wieczory będzie w karczmie i chce poznać ich wersję.' Uznali, że to Mrok chce z nimi porozmawiać.
Ale by nie marnować dnia postanowili udać się do kopalni siarki Osiek, i zbadać trop sztygara-nurglity.
Na miejscu dowiedzieli się, że jeden z trzech sztygarów, Parch, dostał list opieczętowany przez dom kupiecki Ragshasa, który wzywał go do miasta. Wraz z piątką towarzyszy rano ruszyli w drogę.
Porozmawiali także z zarządcą kopalni Oksinem - narzekał na brak ludzi a normy wysokie. (Ragshas miał jakieś umowy na dostawy siarki miejskim prochownikom.)
Postanowili wytropić Parcha i jego towarzyszy. Trop jednak nie wiódł w stronę Miasta, a całkowicie w drugą stronę. Po kilku godzinach odnaleźli ślady masakry - trzy ciała oraz trzy bezkształtne masy, w jakie przekształcają się zabici wyznawcy Nurgla.
Dalsze śledztwo wykazało, że zginęli od płomieni i strzał wyrabianych przez Tzaangory - nikt nie uszedł żywy z zasadzki.
Ruszyli zatem do miasta na umówione spotkanie 'Pod mocnym kaktusem'. Mrok wysłuchał ich wersji i przekazał jak to wygląda z drugiej strony. Otóż oddział gromowładnych ruszył za miasto, z powodu niejasnych proroctw Gromowładnej Klary Hauber. Po drodze spotkali Anzelma z pośpiesznie zebranymi siłami i razem udali się do Okrutnej Twierdzy. Tam spotkali Karmazynowe Słońca, które dobijały właśnie resztki demonów Tzeentha. Ich wersja jest taka, że siły Tzeentha pokonały Khornitów, a oni odbili Twierdzę z ich rąk.
Mrok jest bardzo zaniepokojony pojawieniem się wyznawców Tzeentha, zwłaszcza, że zdają się mieć dostęp do strategicznie ważnych informacji.
Podzielił się również opowieścią o uwięzionym w okolicy potężnym Władcy zmian, Sargonie Łowcy Pyłu. Został on podobno dawno uwięziony przez siły Nurgla, Gromowładny obawia się, że wyznawcy Tzeentha chcą go uwolnić. Havard podzielił się informacjami odszyfrowanymi z glinianej tabliczki. gromowładny zalecił kontakt z Jaszczuroludźmi, może znajdą sojuszników.
Tak też postanowili uczynić, ale po drodze chcieli jeszcze zahaczyć o Obsydianowe wzgórza. Droga nie była prosta, drużynę zaatakowała Miażdżypaszcza - na szczęście, tylko jedna, ale i tak jej krzyk poważnie poranił Sola i Havarda. Na pocieszenie, wykroili z niej kilka kawałów mięsa, podobno bardzo smacznego.
Obsydianowe wzgórze, okazało się otoczoną ostrokołem, osadą dosyć biedną, odkąd wyczerpały się łatwo dostępne złoża w miejscowej kopalni. Było to jednak miejsce dosyć bezpieczne, z racji niezbyt oddalonej fortecy Samo Ostrze, zatem jeszcze jakoś się trzymało. Ciekawostką była także instalacja do przyjmowania Kharadrońskich statków powietrznych.
Udali się do karczmy 'Przy kopalni', zapłacili karczmarzowi Wiesławowi, za nocleg mięsem miażdzypaszczy i rozpytali się co w okolicy słychać.
Dowiedzieli się, że w kopalni głęboko żyje potwór, który zeżarł dawnego zarządcę - wraz z rodowym pierścieniem. Bez pierścienia nie można wyznaczyć nowej głowy rodu, który podupada. Nie mogą także rozwiązać kontraktu z Degalem Meterssonem, który za marne grosze musi jeszcze kilkanaście lat latać między Miastem a Kopalnią. Sytuacja, nikomu nie jest na rękę, ale nie bardzo jest jak z niej wyjść.
Przenocowali i pomimo początkowych planów na eksplorację podziemi, stwierdzili, że na razie nie ma na to czasu.
Zanim jednak dotarli do Jaszczuroludzi, Durak wypatrzył kilkusetmetrowe drzewo. Sylvaneth rozpoznał, że to Wiecznodrzewo, świadoma i stara roślina. Baaaaardzo stara, jej wiek liczy się tysiącleciami.
Drzewo było w widoczny sposób chore. Część liści była przykurczona, Maeskirowi nie udało się nawiązać z nim kontaktu.
Wiecznodrzewo w całej okazałości
(Wygenerowane przez Midjournei AI)
I tu cały na biało wkracza Sol, który dzięki modłom zyskał jednorazowy dostęp do cudu Bujny wzrost - wlał energię życiową w Wiecznodrzewo, które częściowo odżyło i przesłało mu wizję, jak słudzy Nurgla, zatruwają jego korzenie. Problem jest taki, że te korzenie są na olbrzymiej powierzchni...
Póki co postanowili wrócić na szlak. Zbliżali się ostrożnie do piramidy, już z oddali wypatrzyli latające w okolicy olbrzymie gady (Terradrony) ale skradając się przypadkiem wpadli na... Skinka z kasty kapłańskiej o imienu Thezal. Przypadek, to był oczywiście dla nich, ponieważ Skink, wyraźnie ich oczekiwał!
Thezal napoił ich jakimś podejrzanym napitkiem, po którym mieli wizję. Zobaczyli wydarzenia z odległej przeszłości, jak potężny Władca Zmian niszczył wszystko wkoło, zarówno siły Ładu, jak i demony innych potęg Chaosu. Powstrzymał go dopiero samotny czarodziej oddający cześć Nurglowi. Zamknął on demona w kamiennym pałacu a następnie w jakiś sposób ukrył samo więzienie. Wizja przyśpieszyła, byli świadkami jak powstaje twierdza czarodzieja, a dookoła niej rozrasta się las przeklętych drzew. Dalsza część wizji dotyczyła niedalekiej przeszłości, widzieli ludzkie sylwetki uciekające z piramidy i ukrywające się w Mieście.
Skink wyjaśnił, że złodzieje ukradli, sześć glinianych tablic z fragmentami Planu Prawnych - Splot ma jeden obrót (około 4 tygodni) na ich odzyskanie, a potem jaszczuroludzie pójdą ich szukać sami.
Drużyna obiecała zająć się sprawą. W drodze powrotnej (załatwili sobie transport terradronowy : ) dyskutowali o wizji. Uznali, że uwięziony demon to Sargon, a czarodziej, który go spętał to sam Czestmir. Czy da się to jakoś wykorzystać?
Po powrocie skontaktowali się z Mrokiem. Wysłuchał informacji i powiedział, że póki co mają wolną rękę jeśli chodzi o zdobycie tablic. Mrok i większość Hufca są niezwykle zajęci, priorytetem jest są teraz Wrota wymiarów, ponieważ na razie nikomu nie udało się przez nie przejść - a dodatkowo, co rusz czuć z nich inne wiatry magii.
Durak postanowił powypytywać sprzedawcę w swoim Lombardzie, skąd się wzięła tablica. Sprzedawca Miroslav, powiedział, że przyniósł to jeden z lokalnych żuli zwany Kluchą. Szczęśliwym trafem łatwo się z nim skontaktować.
Dowiedział się także, że w lombardzie zastawiono księgę, której treść może zaciekawić Magów Niebios - postanowił, że postara się nią zainteresować Gromowładną Klarę Hauber (a właściwie zlecił to Miroslavowi)
Historia Kluchy była prosta: trafił na tabliczkę szabrując zwłoki znalezione w jednym zaułku. Jakieś szemrane typy prowadziły interesy z kilkoma innymi, z wyglądu szlachcicami. Coś poszło nie tak bo zaczęła się walka i wszyscy silnoręcy zostali zabici. Za fiolkę zaprowadził drużynę na ulicę Trzech króli, miejsce w podłej części miasta, nazywanej się tak, bo niedaleko siebie stoją trzy karczmy, każda z koroną na szyldzie.
Postanowili, że muszą sprowokować ruch przeciwnika - weszli do każdej z trzech karczm, gdzie pokazując jedyną posiadaną tabliczkę ogłosili, że dobrze zapłacą za inne.
Skontaktowali się także z Degalem Meterssonem, czyli pechowym kapitanem statku latającego. Był bardzo zainteresowany rozwiązaniem kontraktu, ale też zarówno on jak i ród Zornhauerów, nie zapłaci nikomu z góry. Zbyt wielu już naciągaczy było.
W nocy doczekali się reakcji na robienie szumu - zaatakowały ich dwie grupy podrzędnych oprychów, którzy nie stanowili dla nich żadnego wyzwania. jednak ich śmierć była częścią rytuału, który przyzwał olbrzymie, płonące pająki. A te atakowały zdecydowanie za sprytnie jak na dzikie zwierzęta, tzn na zmianę atakowały i uciekały po niedostępnych dla drużyny dachach by znowu zaatakować z innej strony. W końcu jednak udało się je ubić.
Przy każdym ciele, bandziora, drużyna znalazła fiolkę Aqua Ghyranis - zapewne zapłatę.
No dobra, nie były aż tak wielkie, ale równie groźne!
(Wygenerowane przez Midjournei AI)
Ze strony MG:
Tropienie kultystów, to był test wydłużony - co godzinę jeden rzut, trzeba było nazbierać bodaj 6 sukcesów.
W drodze do Obsydianowych wzgórz, spotkanie losowe - losowałem z kart przeciwników i trafiła się Miażdzypaszcza.
Plotka o pierścieniu w kopalni została puszczona w obieg na sesji zero, przez któregoś gracza. Zobaczymy ile w niej prawdy.
W dalszej drodze przewodnik wyrzucił dwie szóstki zatem Odkrycie (Naturalne zjawisko→ Punkt orientacyjny→ Roślinny (starożytne drzewo, olbrzymie kwiaty itp.) tak pojawiło się Wiecznodrzewo.
Sol jako przedsięwzięcie, modlił się o dodatkowy cud - ustaliliśmy, że nie musi go wybierać od razu, pozwolę na dowolny, jeśli będzie to pasowało do realiów świata. Okazało się to świetnym ruchem.
Czy w sprzedawca pamięta jak zdobył glinianą tablicę? 'Tak, i...' czyli Klucha był do złapania właściwie od razu.
Kolejny rzut Czy w lombardzie pojawiło się coś ciekawego? 'Tak.' + abstrakty, których nie zapisałem, ale jeden z nich to Gwiazdy powołały do istnienia księgę.
Ognistym pająkom dałem trochę przycięte statystyki Arachnaroków - i tak napsuły im krwi, uciekając na dachy i z zasadzki atakując co słabsze postacie.