01 maja 2016
Hieronim Bosch, a właściwie Jeroen Anthoniszoon van Aken, urodził się ok. 1450 roku, zmarł w 1516. Był malarzem niderlandzkim, całe życie mieszkał w północnej Brabancji w Hertogenbosch. Jego twórczość charakteryzuje się złożoną symboliką na temat ludzkich grzechów i niedoskonałości człowieka. Liczne demony i potwory pojawiające się na obrazach były powodem podejrzeń, że przynależy do jakiejś sekty. W rzeczywistości był człowiekiem bardzo pobożnym, a jego twórczość ma wymiar moralizatorski.
Obraz „Wóz siana”, to środkowa część tryptyku, który jest wizją ziemi[1]; po lewej mamy wizję raju[2], po prawej – wizję piekła[3]; całość tryptyku jest wizją świata.
Zamknięte skrzydła tryptyku prezentują jeszcze jedną, jakże interesującą kompozycję, spinającą klamrą wszystkie pozostałe. To wizja drogi życiowej, wizja pielgrzyma pod postacią Syna Marnotrawnego. Idzie przez świat, skromnie odziany, a może nawet w łachmanach (dziura w ubraniu na lewym kolanie), narażony na niebezpieczeństwa ukazane w tle. To wizja całej ludzkości zdążającej przez życie ku nieuchronnej śmierci, która w swej drodze musi uniknąć wielu zagrożeń...
"Dni człowieka są jak trawa;
kwitnie jak kwiat na polu.
Ledwie muśnie go wiatr, a już go nie ma,
i miejsce, gdzie był, już go nie poznaje."
Księga Psalmów (PS 103, 15-16, BT)
„Wóz siana” został namalowany ok. 1500-1502 roku na zamówienie religijnego Bractwa Wspólnego Życia działającego przy katedrze w Antwerpii. Technika obrazu, to olej na desce; dominujące kolory, to żółć, czerwień, pomarańcz, brąz. Zdarzają się także elementy ciemniejsze, lecz jest ich znacznie mniej.
Centralnym miejscem obrazu jest wielki wóz z sianem, wokół którego widać tłum ludzi pochodzących z różnych warstw społecznych. Możemy zauważyć bogato ubranych szlachciców, króla z asystą na koniach, biednych chłopów oraz duchownych. Jest nawet papież w tiarze na głowie, konno obok króla. Ich oczy płoną pożądaniem, wszyscy chcą tylko jednego – chcą siana z wozu. Niektórzy mają przygotowany sprzęt - widły, drabiny, haki i grabie; inni gołymi rękoma zgarniają siano, niektórzy już zostali stratowani i wepchnięci pod koła wozu, leżą martwi na drodze. Siano jest też obiektem rabunku – na drodze leży mężczyzna, drugi (w kapeluszu) siedzi na nim okrakiem i nożem podrzyna pierwszemu gardło. W prawym dolnym rogu rozgrywa się „rozczulająca” scenka, pięć zakonnic, które w worku mają już dużo siana, pod okiem opasłego księdza, znoszą nowe porcje. Wypisz, wymaluj, siostry boromeuszki, skwapliwie odzyskujące swoje (?) nieruchomości. Nieważne, że jest tam szpital miejski – one chcą właśnie ten budynek. Może wśród zbierających jest też słynna siostra Bernadetta? Wśród zgarniających siano na pewno są beneficjenci programu 500+ gotowi czasowo przyjąć swoje dziecko z sierocińca, byle dostać 500 złotych. Nagle przypomnieli sobie jak bardzo kochają swoje pociechy.
Siano, to oczywiście pieniądze. Łatwo jednak sobie wyobrazić, że tym sianem jest każda ziemska przyjemność, każde bogactwo, władza i zaszczyt, o które walczą ludzie. Przecież świat jest wozem siana, z którego każdy bierze ile może nie oglądając się na innych. By osiągnąć swój cel, gotów jest poniżyć, obrazić, zniszczyć dobre imię drugiego.
Oto, człowiek uważający się za zbawcę narodu, prosto z kościoła idzie na wiec, głosi pełne nienawiści słowa, obraża i poniża innych, nawołuje do nienawiści i z krzyżem, który otrzymał na wiecu, wraca do kościoła. Inny, uważający się za prezydenta wszystkich obywateli, nawołuje do zgody i pojednania. Mówi to do ludzi, którzy na transparentach mają hasła o karze śmierci dla przeciwników politycznych. I on i słuchacze za nic mają te słowa o zgodzie i pojednaniu. O co tak bezwzględnie walczą? O władzę, o swoją chorą wizję rzeczywistości nieznoszącą żadnego sprzeciwu, żadnego innego poglądu. Wymachują tymi krzyżami, różańcami, relikwiami i okładają nimi po głowach przeciwników. Pielgrzymka kiboli na Jasnej Górze drze mordy: „Śmierć wrogom ojczyzny!”. Co na to zawodowi moralizatorzy? Nic, cisza, martwa cisza. Zapomnieli, o swojej wierze, chociażby o słowach:
„Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość”
Pierwszy list do Koryntian (1 Kor, 13, 13, BT)
Zapomnieli, że będą musieli rozliczyć się z miłości do bliźniego swego.
Tak przy okazji. Dlaczego katolicy przestrzegają przykazań katechizmowych, skoro nie są one zgodne z biblijnymi, zaś biblia nic nie wspomina o innych przykazaniach, jak te nadane pod górą Synaj?
Dokąd zmierzają ci zachłanni ludzie? Sądząc po potworach ciągnących wóz – do piekła!
Jaki jest ratunek?
Tylko nieliczni nie są w amoku grabienia; zajmują się codziennymi sprawami – na dole obrazu matka myje swoje małe dziecko. Inne dziecko niecierpliwi się, ciągnie za suknię matki, która „zagadała się” z sąsiadką. Na stogu siana siedzi para zakochanych, zajętych tylko sobą. Wprawdzie obok jest diabeł, ale jest też anioł. Tylko od nich zależy, co zwycięży – dobro, czy zło.
Rzeczywiście, ratunkiem jest miłość i bliskość drugiego człowieka, i wbrew temu co mówią zawodowi moralizatorzy w sutannach, niekoniecznie w cieniu Świętej Rodziny. Można mieć sumienie, być uczciwym, moralnym, szlachetnym i … niewierzącym.
Obecnie jesteśmy świadkami zażartej walki o siano, pod którym kryją się umysły i sumienia obywateli, ich poglądy na historię najnowszą; historię, którą bezczelnie i bezwstydnie na naszych oczach fałszują. Jedni po prostu giną w wypadku samolotowym, inni, którzy stracili życie w tym samym samolocie, są poległymi. Okazuje się, że można polec, przelać krew za ojczyznę w czasie pokoju i podczas zwykłego wypadku lotniczego. Można zginąć z własnej winy, przez swoje nieodpowiedzialne decyzje spowodować śmierć wielu osób i zostać męczennikiem.
Odetnijmy się od zalewu nienawiści, kłamstwa, pogardy i wszystkiego co najgorsze, płynących z ekranów telewizorów i Internetu. Jeśli trzeba, udajmy się na emigrację wewnętrzną.
Co na to wszystko Bóg, przecież widzimy Go u góry obrazu pośród chmur. Czy nie jest załamany postawą człowieka? Czy jego eksperyment z człowiekiem miał tak wyglądać? Czy gdzieś popełnił błąd? Kiedy będzie interweniować? Kiedy zniszczy to plugastwo i występek? Kiedy zabroni kłamstwa?
Interwencji nie będzie, nie było jej gdy dziesiątki milionów ginęły podczas wojen światowych, nie będzie i teraz. Mamy rozum i wolną wolę, sami musimy zawrócić z tej drogi do piekła; wierzący zaś niech się modlą.
Litania do świętego Antoniego
Świat jest wozem z sianem,
Jak na tryptyku Hieronima Boscha,
Święty Antoni.
Zgubiliśmy sens życia,
Wiarę,
Nadzieję,
Miarę wszelkich wartości
I samych siebie.
Jak mamy siebie odnaleźć
Święty Antoni?
Jak?
Gdzie?
Szukamy się w złocie,
W brylantach,
W książeczkach oszczędnościowych,
Na giełdach przypominających domy obłąkanych,
W sejfach bankowych,
W zagraconych szufladach,
W pełnych spiżarniach,
W ciemnych piwnicach naszych pożądań,
W narkotykach,
W wódce,
W porywaniu ludzi,
W mordowaniu ludzi,
W biurokracji,
W przybijaniu bezwartościowych pieczątek,
W upajaniu się władzą.
Jedzie wóz z sianem.
Jedzie...
Każdy chce z niego uszczknąć
Źdźbło słomy.
Największe źdźbło.....
Lub choćby najmniejsze...
Święty Antoni,
Święty znalazco igły w stogu siana,
Naucz nas odnaleźć sumienie nasze,
Które zgubiliśmy,
Nic nawet o tym nie wiedząc.
Jedzie wóz z sianem,
Jedzie,
Jak na tryptyku Hieronima Boscha...
~Roman Brandstaetter
Autor: Halina K. HK216
[1] Wizja ziemi
Główny motyw dzieła – wóz siana – został zaczerpnięty ze 103 Psalmu Dawidowego: "Dni człowieka są jak trawa; kwitnie jak kwiat na polu. Ledwie muśnie go wiatr, a już go nie ma, i miejsce, gdzie był, już go nie poznaje." Wizję artysty wspomaga też stare przysłowie flamandzkie: "Świat jest wozem siana, z którego każdy bierze ile może".
[2] Wizja raju
Na lewym skrzydle widzimy raj. Już ta wizja pokazuje zalążki nieszczęścia, jakie rozwija się na dalszych częściach tryptyku. Na samej górze, w oddali, wokół postaci Boga, artysta namalował strącenie zbuntowanych aniołów. Spadają w dół pod postaciami skrzydlatych gadów lub gigantycznych owadów. Poniżej widzimy kolejno trzy sceny tworzące historię grzechu pierworodnego: stworzenie Adama i Ewy, poniżej kuszenie przez szatana i na samym dole wygnanie z raju.
[3] Wizja piekła
Prawe skrzydło to straszliwa wizja piekła. Ludzie są tam karani za grzechy popełniane za życia. Dręczące ich potwory symbolizują różne grzechy (np. ropucha – lubieżność).