05 grudnia 2014
To był dobry dzień dla Polski. Angielskie, szwedzkie czy niemieckie gazety nie pisały o różnych nieprawidłowościach czy naruszeniach prawa, których częstymi bohaterami są Polacy; pisano o nowym przewodniczącym Rady Europejskiej, o Polaku, który przez najbliższe 2,5 roku będzie przewodził UE i strefie euro. Pisano też o Polsce, użyto nawet sformułowania: "Polska dumą Europy", to bardzo miłe. Po pierwszym maja 2004 roku - najważniejszej dacie w najnowszej historii Polski - pierwszy grudnia 20014 będzie kolejną przełomową datą.
Jaka więc przyszłość czeka naszą wspólną Europę? Czy uchronimy ją przed tym, co zagraża jej od wewnątrz i z zewnątrz? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, na horyzoncie widać ciemne chmury, które tam były od zawsze.
Niemal każdego dnia, przy porannej kawie, możemy obserwować na żywo i w kolorze tragedie ludzi, przelew krwi, obcinanie głów, wybuchy i zniszczenia, bezpośrednie transmisje z kamer umieszczonych na rakietach, niewyobrażalne cierpienia.
Konflikt izraelsko-palestyński, Ukraina, rzezie islamistów na północy Iraku i Syrii, Irak, Kuwejt, Jugosławia, Cypr, ludobójstwo w Rwandzie, Kambodża, Wietnam, Katyń, Wołyń, I i II Wojny Światowe, wojny grecko-tureckie, rzeź Ormian, wyprawy krzyżowe - wyliczać można bez końca, bo kończą się jedne konflikty, a już powstają nowe lub odradzają stare. Jesteśmy w stanie wymordować miliony ludzi - jedynym ograniczeniem są możliwości techniczne, np. przepustowość komór gazowych i pieców krematorium, zużycie karabinów maszynowych, zmęczenie oprawców, bo na pewno nie sumienie, człowieczeństwo czy tym podobne puste słowa.
Jednym z przykładów obrazujących tę rzeź jest obraz "Masakra na Chios" namalowany przez francuskiego przedstawiciela romantyzmu, Eugene Delacroix. Obraz dokumentuje w "romantycznej manierze" (całkiem jak dzisiaj telewizja) rzeź greckiej ludności wyspy Chios dokonanej w 1822 roku przez wojska imperium osmańskiego. Obraz na pewno zrobił wrażenie na współczesnych malarzowi odbiorcach, dzisiaj, to okropnościach widzianych codziennie, zmysły mamy stępione. Krew, śmierć, pożoga nie wstrząsają naszym katolickim narodem, chyba że jest to kobieca golizna - wtedy pałamy świętym oburzeniem. Na obrazie naprawdę wzrusza i wstrząsa dziecko bezskutecznie szukające schronienia w ramionach martwej matki.
W 1821 r. wybuchło powstanie ludności greckiej przeciwko władzy osmańskiej, które przekształciło się w wojnę o wyzwolenie Grecji. Towarzyszyły temu liczne masakry ludności cywilnej po obu stronach, w tym w 1821 masakra ludności tureckiej i żydowskiej w Navarino i Tripolista dokonane przez powstańców greckich i greckich mieszkańców Chios. W Navarino zmasakrowano Turków, pomimo kapitulacji miasta i zapewnień Greków, że cywilna ludność muzułmańska będzie mogła opuścić miasto. Kiedy w następnym roku armia turecka wtargnęła na Chios, Grecy chcąc się ratować daremnie usiłowali się poddać, wychodząc na spotkanie oddziałów tureckich z uroczystą procesją. Turcy nie okazali łaski i rozpoczęła się rzeź wyspy, która trwała przez cały kwiecień 1822. Zginęło ponad 20 tysięcy ludzi, głównie mężczyzn, których głowy układano w piramidy. Liczbę uprowadzonych w niewolę (większość stanowiły młode dziewczęta i kobiety) ocenia się na 50–60 tysięcy. Hekatomba ludności wyspy wstrząsnęła całą ówczesną Europą i spowodowała masowe poparcie dla niepodległościowych dążeń Greków.
Jeśli popatrzy się na pasmo okrutnych czynów ludzi, wojny, znęcanie się nad bliźnimi, niszczenie przyrody, dewastację Ziemi, to można zatęsknić za beztroskim życiem na drzewach, wśród zwierząt, bo chyba one są lepsze od nas - ludzi.
Jak wyglądałoby takie życie, można zobaczyć na filmach i poczytać w książkach Jane Goodall, która przez szereg lat badała życie dzikich szympansów w lasach Tanzanii. To fascynujące i przerażające jak wiele nas łączy z naszymi dzikimi krewniakami.
Szympansy są wyraźnie wrogo nastawione do pawianów (z wzajemnością), polują wzajemnie na młode, zabijają je i zjadają. Od obserwowanego przez panią Goodall stada odłączyła się grupa szympansów, przeniosła się dalej w las by prowadzić spokojny żywot. Obie grupy małp nie miały wspólnego (spornego) terytorium, a żywności wszędzie było pod dostatkiem. A jednak szympansy z pierwotnego stada zaczęły polowania na odszczepieńców i w końcu wszystkich zabiły.
Niestety, ostatnie badania prowadzone w Afryce potwierdziły, że „mordercze” zachowania dzikich szympansów występują często. Szympansy robią wyprawy na terytoria innych szympansów, polują na nich i mordują. Napotkawszy opór grupy potrafią zaczajać się na poszczególnych członków stada, aż wymordują wszystkich. Nie chodzi tu ani o teren, ani o brak żywności. To siedzi w naszych kuzynach. Mamy z nimi wspólne skłonności mordercze. Tkwi w nas ten sam gen destrukcji, ten sam defekt ewolucji.
Jaka więc przyszłość nas czeka? Czy zmierzamy prosto ku przepaści? Czy los ludzkości jest już przesądzony?
Autor Halina K. 05 grudnia 2014