czerwiec 2017
Droga malowniczo wije się zakolami. Idę z mężem na południe. Po każdym zakręcie naszym oczom ukazuje się następna zatoczka z kamienistą plażą, rzadką roślinnością i skałami po prawej, jeszcze piękniejsza i bardziej malownicza od poprzedniej. To Strandvägen, ten odcinek drogi w Nynäshamn (około 4,5 km) został pierwotnie zbudowany gdy Sztokholm gościł V Letnie Igrzyska Olimpijskie w 1912 roku – widzowie mogli śledzić regaty. Teraz jest miejscem spacerów i obcowania z przyrodą.
Niezmiennie fascynują mnie krajobrazy Szwecji – to zestawienie morza, skał i walczącej o przetrwanie roślinności. Tutaj naprawdę trwa walka. Rośliny czepiają się każdego pęknięcia w skale, każdej szczeliny. Życie walczy zażarcie o życie.
Jeśli już jesteśmy przy życiu, to prosto, pięknie i dosadnie opisał je Henning Mankell w jednym ze swoich wywiadów. Jest noc, ostre światło latarni ulicznej oświetla tylko fragment chodnika - reszta tonie w mroku. Nagle z mroku wychodzi pies, przechodzi przez snop światła latarni i znowu znika w mroku. Ta chwila w świetle, to życie.
Nowy dzień, nowe krajobrazy i wrażenia. Jestem na wyspie Öja, we wsi Landsort słynnej z latarni morskiej. To położony najdalej na południe punkt Archipelagu Sztokholmskiego, który składa się z około 24 tysięcy wysp i wysepek, a cały archipelag jest przykładem wybrzeża szkierowego. Niestety nasze plaże są trochę nudne – nie ma w nich tego majestatu przyrody.
Latarnię zbudowano w 1689 roku, a w 1870 dodano metalową sekcję na szczycie. Swego czasu wyspa była umocnionym rejonem, a baterie dział kalibru 15,2 cm były gotowe do strzału. W Wikipedii znajdziemy dokumentalne zdjęcia z 1933 roku i pracujących przy obsłudze dział żołnierzy[1]. Na szczęście dzisiaj w dawnych żołnierskich barakach jest hostel, zabezpieczone działa są atrakcją turystyczną, a wyspę okupują stada ptaków, dla których jest rajem i nieliczni turyści. Swoją drogą to trochę szokujące zestawienie - latarnia morska wskazująca drogę statkom i stojące obok działa, jeszcze niedawno gotowe te statki zniszczyć.
Zdecydowanie warto odwiedzić wyspę i pobyć na niej kilka godzin – między kursami małego promu, którym można dostać się na Öja.
Wieczorem przy kolacji na promie spotkałam rodaków … Starsze panie intensywnie pachnące naftaliną są zdegustowane pobytem w Sztokholmie. Jedna wypaliła: „Za dużo czarnuchów”, druga: „Przecież tutaj 90% jest niewierzących”. Na moją uwagę, że w Polsce jest 90% katolików i co z tego wynika, zareagowała gniewnie. Na tym zakończyła się nasza dyskusja.
Mamy niestety powody do wstydu. Owe 90% ateistów (nie wiem czy jest to prawda) stosuje w praktyce nakazy miłości bliźniego zadając jednocześnie kłam nauce kleru, że moralnym może być tylko człowiek wierzący, co jest oczywistym kłamstwem. Nasz stosunek do uchodźców jest haniebny i położył się cieniem na nas i naszych następcach. Głos dzwonów tak często słyszany w Polsce może być śmiało uznany za głos wstydu i hańby. Straciliśmy i swoją postawą tracimy dalej pozycję tak ciężko wywalczoną po 1989 roku i po wejściu do UE.
Jesteśmy w domu ...
Autor: HK czerwiec 2017
[1] https://sv.wikipedia.org/wiki/15,2_cm-batteriet_p%C3%A5_Landsort