Aktualności

Pójdź za mną - kampania powołaniowa

opublikowane: 21 cze 2020, 13:18 przez Karmelitanki Misjonarki Terezjanki   [ zaktualizowane 21 cze 2020, 13:29 ]

“Pójdź za mną” to kampania powołaniowa sióstr Karmelitanek Misjonarek Terezjanek z Prowincji Francisco Palau - Europa, mająca na celu zachęcić Cię do poszukiwania Twojego własnego powołania. Idź na całość za Jezusem i Jego Kościołem, rozumianym jako Bóg i bliźni!
Zapraszamy Cię, abyś wraz z innymi, we wspólnocie, mógł i mogła odkrywać co Bóg wymarzył dla Ciebie:)

Film z YouTube


Refleksja na niedzielę

opublikowane: 21 cze 2020, 02:11 przez Karmelitanki Misjonarki Terezjanki

Są takie dni, Panie, kiedy twoje Słowo mnie konfrontuje i porusza, rozbraja i kwestionuje. I dzisiaj jest taki dzień, ponieważ mówisz mi o znaczeniu prawdy, przezroczystości, szczerości, i wiele razy są one rzadkimi dobrami, albo są zniekształcane w imię tego, co wypada.

Iluż ludzi w ludzkości nosi głęboko w sobie bolesne doświadczenie Jeremiasza, kalumni, oskarżenia, prześladowania, zazdrości, nawet aż do śmierci! Iluż ludzi, Panie, cierpi w samotności konsekwecje nie czucia się kochanymi, docenianymi, wartościowymi! Iluż krąży drogami raniąc innych, bo nie odkryli braku, który noszą w sobie! Iluż żyje we wstydzie z powodu grzechu! Iluż nosi ten wstyd, nie zdając sobie z tego sprawy! Iluż, Panie, kroczy tą samą drogą, którą kroczę ja! Iluż zraniłan, i iluż skrzywdziło mnie! Jesteśmy twoimi dziećmi, braćmi między sobą, słabymi, kruchymi, ale twoje Słowo nas konfrontuje i przywraca nadzieję: „Patrzcie na niego, pokorni, i radujcie się; szukajcie Pana, i wasze serce ożyje. Albowiem Pan słyszy ubogich, nie opuszcza tych, co w niewoli”.

Kolejny raz czuję się przeniknęta twoim miłośierdziem, bo jesteś Bogiem nieskończonych możliwości, i tylko oczekujesz z naszej strony determinacji i wytrwałości. Dar i łaska zostały nam dane obficie, prosisz nas tylko, abyśmy w Ciebie wierzyli, miłowali prawdę i żyli przezroczyście. To, con a koniec trwa i liczy się, to miłość. „Albowiem nie ma porównania między przekroczeniem i darem: jeśli poprzez grzech jednego wszyscy umarli, o wiele bardziej łaska dana przez Boga, dar łaski jednego tylko człowieka, Jezusa Chrystusa, wystarczy dla wielu” (Rz 5, 12-15).

Dlatego, Panie, pomóż mi, pomóż nam wcielić Twoją Ewangelię, odbijać Twoje piękno; daj nam siłę, aby głosić twoją Dobrą Wiadomość, Twoją Miłość, Twoje Miłosierdzie; poślij nas do niesiesia twojej Ewangelii we wszytskie zakamarki świata i do wszystkich ludzi, z pewnością, że „Nie ma nic ukrytego, co by nie było odkryte; nic sekretnego, czego by się wiedziało” (Mt 10,26-33).

Uczyć nas głosicielami Twojego światała, misjonarzami prawdy i przezroczystości, i uwolnij nas od lęku bycia samymi sobą, od przyjęcia naszej kruchości i ubóstwa. Przypomnij nam Twoją obietnicę, i niech ona będzie naszą siłą, motorem i metą: „Co do was, wszystkie włosy na waszej głowie są policzone. Czyż nie jesteście ważniejsi od wielu wróbli? Dlatego, nie trwóżcie się” (Mt 10, 26-33).

Oto godzina prawdy, oto godzina przezroczystości. Świat woła. Uczyńmy echo ze słów Edyty Stein, módlmy się nimi i uczyńmy je życiem:

“Świat stoi w płomieniach. Pożar może dosięgnąć także nasz dom. Ale wysoko, ponad płomieniami, wznosi się Krzyż. Nie mogą go dosięgnąć. Krzyż jest drogą na ziemi ku niebu. Kto go przyjmuje z wiarą, miłością i nadzieją, jest pociągnięty na łono Trójcy.

Świat stoi w płomieniach. Pragniesz je ugasić? Spójrz na Krzyż. Z otwartego serca płynie krew naszego Zbawiciela. To ona gasi płomienie piekła. Uczyń twe serce wolnym poprzez wierne wypełnienie twojej profesji, wtedy rozleje się w twym sercu strumień Boskiej Miłości, aż do zalania i uczynienia płodnymi wszystkich końców świata. Słyszysz płacz zranionych na wszystkich polach walki na Wschodzi i Zachodzie? Nie jesteś lekarzem czy pielęgniarką, nie możesz opatrzeć ich ran. Jesteś zamknięta w swej celi i nie możesz ich dosięgnąć. Słyszysz płasz agonii umierających? Chciałabyś być kapłanem i być u ich boku. Wzrusza cię płacz wdów i sierot? Chciałabyś być aniołem pocieszycielem, aby im pomóc. Spójrz na Ukrzyżowanego. Jeśli jesteś oblubieńczo zjednoczona z Nim w autentycznym wypełnianiu twych świętych ślubów, twoja krew jest jego Przenajświetszą Krwią. Zjednoczona z Nim, jesteś wszechobecna, tak jak On. Nie możesz pomóc jako lekarz, pielęgniarka czy kapłan tu czy tam. W potędze Krzyża możesz być obecna na wszystkich polach, na wszystkich miejsach uciśnienia, na wszystkie miejsce cię zaprowadzi twoja miłosierna miłość, miłość Boskiego serca, które we wsytkich miejsach rozlewa swą przenajświętszą Krew, krew, która daje życie, świetość i zbawienie.

Oczy Ukrzyżowanego obserwują cię, konfrontują i wystawiają na próbę. Pragniesz zapieczętować na nowo i z całą powagą przymierze z Ukrzyżowanym? Jaka jest twoja odpowiedź? „Panie, dokąd pójdziemy? Tylko Ty masz Słowa życia wiecznego!”

(Podwyższenie Krzyża, 14 września 1939)


Boże Ciało: JESTEŚMY CIAŁEM CHRYSTUSA

opublikowane: 12 cze 2020, 08:00 przez Karmelitanki Misjonarki Terezjanki   [ zaktualizowane 12 cze 2020, 08:41 ]

JESTEŚMY CIAŁEM CHRYSTUSA:

W NIM ŻYJEMY,

JESTEŚMY,

PORUSZAMY SIĘ

 

W TYM CIELE ŻYJEMY

 Wszyscy jesteśmy Ciałem Chrystusa. Czym byłoby Ciało bez mięśni i krwi? Tylko suche kości. Profeta Ezekiel zobaczył w swej wizji jak Bóg poprzez tchnienie ducha daje życie suchym kościom, jak je otacza ciałem i krwią, aby żyły (Ez 37, 1-14). Kiedy tchnienie Ducha, tchnienie bezwarunkowaj i ofiarnej miłości, tchnie swobodnie pomiędzy nami, wtedy możemy być przybrani w ciało Jezusa, możemy być Jego ciałem połączonym więzami miłości: Kościołem.

 “Spożywając ciało Chrystusa, jego [Kościoła] Głowy, staniesz się z nim ciałem z jego ciała, kością z jego kości; zjednoczysz się z nim i on z tobą w duchowym małżeństwie, i rozradujesz się w nim i on w tobie tą radością duchową, jaką ani świat ani cielesność nie znają” (MR 1,31).

Wyobraź sobię tę scenę, którą ujrzał profeta Ezekiel. Widzisz te wszystkie suche kością porozrzucane po całym polu? Widzisz samego siebie między nimi? Tyle razy w życiu możemy odczuwać, że nasze kości są wyschniete, że już daliśmy wszystko, że nie pozostaje już nic jak tylko umrzeć... Już nie chcemy nic czuć ani kochać, bo nas boli nasze własne cierpienie i cierpienie innych. Rozpoznajesz w sobie te uczucia? Przyjrzyj się im, bez osądzania.

Słuchaj jak Bóg kieruje dziś także do ciebie swe Słowa Życia: „Suche kości, słuchajcie słowa Boga: ześlę na was mojego ducha, który sprawi, że ożyjecie. Okryję was nerwami, sprawię, że wasze ciało urośnie, okryję was skórą, wypełnię was moim duchem i będziecie żyć. I będziecie wiedzieć, że ja jestem Bogiem” (Ez 37, 4-6).

Pozwól, by Pan okrył cię na nowo nerwami, ciałem, skórą... pozwól sobie na nowo czuć i kochać, chociaż będzie bolało...

Słuchamy: “Huesos secos” Inés de Viaud


W TYM CIELE JESTEŚMY

                                                         

Kościół zaprasza nas do świętowania Tajemnicy Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa. Wspominamy i czynimi żywym zbawcze wydarzenia, kiedy Ojcie oddał światu swego Syna Umiłowanego aby, przez Niego i Ducha Świętego, miał życie. Ale dla rodziny palautiańskiej ta Tajemnica jest także Tajemnicą Kościoła. Kościół jest na ołtarzu zjednoczony z Chrystusem, tak jak ciało jest zjednoczone z głową.

“Gdzie jest Chrystus, jest Kościół, gdzie idzie jedno, idzie i drugie, bo nie można sobie wyobrazić żywe ciało odłączone od swej głowy, ani głowy odłączonej od swego ciała. Chrystus jest w Sakramencie nie tylko jako pojedyncza osoba, ale jako Głowa swego mistycznego Ciała; i takim, jakim tam jest, oddaje się przez ręce kapłana temu, kto go przyjmuje w Komunii” (MR 3,12)


Kontempluj w ciszy Ciało Chrystusa. Staraj się zobaczyć nie tylko Głowę, ale całe Ciało zjednoczone w białym kawałku chleba. Jesteś w stanie zobaczyć konkretne twarzy osób, z którymi się codziennie spotykasz? Spróbuj ujrzeć twarzy członków twojej rodziny, wspólnoty, towarzyszy w pracy, dzieci ze szkoły, osób starszych z ośrodka... Także osób sławnych w naszych dniach: prezydentów, polityków, ofiar niesprawiedliwości... Oni także są członkami tego samego Ciała. I ty jesteś pomiędzy nimi, zjednoczony z nimi więzami miłości silniejszej od śmierci...


Możemy spisać na małych kawałkach papieru imiona konkretnych osób, które przyszły nam na myśl w tej chwili modlitwy. Umieszczamy je na ołtarzu, blisko Najświętszego Sakramentu. Możemy słuchać przy tym muzyki, która pomoże nam utrzymać klimat modlitewny.


W TYM CIELE SIĘ PORUSZAMY

Jeśli potrafimy odczuwać i kochać, jeśli potrafimy ujrzeć naszych braci i siotry zjednoczonych z nami, jest teraz czas na to, bo uczynić co tylko możemy, aby zatrzoszczyć się o to Ciało, które jest naszym Ciałem. Kiedy coś nas boli, bez zwłoki biegniemy do lekarza. Kiedy płaczemy, szukamy pocieszenia osób bliskich. Kiedy życie jest trudne, szukamy kogoś, z kimś podzielić jego ciężar. Dziś Kościół prosi nas, abyśmy dla innych stali się lekarzem, pocieszeniem, pomocną dłonią. Prosi, abyśmy się zatroszczyli o wszystkie członki naszego ciała.

 “Twoja umiłowana Oblubienica, twoja córka, jest i będzie w świątyni Boga żywego dniami i nocami, jej Głowa – Chrystus Sakramentalny – spoczywająca na ołtarzu. Troszcz się o nią – pielgrzymującą – obetrzyj jej łzy, pociesz ją w jej zmartwieniach, noś jej ciężary; cokolwiek uczynisz dla niej na ziemi, ona ci się odwdzięczy i uczyni dla ciebie w niebie” (MR 1,31)

 Pamiętasz te wszystkie twarze, które ujrzałeś kontemplując Chrystusa? Teraz jest czas na to, byś stał się ich lekarzem, pocieszycielem, pomocną dłonią... Uczyń to poprzez prostą spontaniczną modlitwę i konkretne postanowienie, że będziesz się troszczyć o tych, którzy żyją blisko ciebie.


Po zakończeniu naszych spontanicznych modlitw, możemy się zbliżyć do osób, które są z nami podczas tego momentu modlitewnego i, patrząc im w oczy, powiedzieć: „Bracie/Siostro, będę się o ciebie troszczyć”.

 

Na zakończenie tego momentu modlitwy, odmówmy razem, na dwa chóry te słowa,

które wyrażają nasze palautiańskie przeżywanie Eucharystii.

 

ADORO TE DEVOTE (adaptacja palautiańska)

 

Uwielbiam cię nabożnie,

Kościele ukryty,

W tych oto postaciach utaiłeś się.

Tobie składam dziś w ofierze me serce,

Tobie powierzam je całkowiecie.

 

By widzieć cię, nie wystarczą wzrok,

dotyk czy smak;

Potzeba wierzyć, aby  zobaczyć prawdziwie;

Ja wierzę każdemu słowu Syna Bożego,

Wiem, że nie ma nic prawdziwszego ponad nie.

 

Na Krzyżu ukryte było tylko Ciało,

Ale tutaj także głowa jest utajona.

A  jednak, wierzę i wyznaję,

Że są tutaj oboje obecne,

I proszę, bym i ja się stał jednym z nimi ciałem. 

Widzę twe rany, łzy i ciężary,

I wyznaję, że jesteś moją umiłowaniem,

O które będę się trzoszczyć.

Spraw bym coraz bardziej w Ciebie wierył,

Oczekiwał w Tobie i Ciebie miłował.

 

O Kościele Święty w Chrystusie

i Chrystusie w Kościele!

Jestem ciałem z Twojego Ciała.

Spraw, aby moja dusza żyła tylko Tobą

I zawsze się radowała twoją obecnością.

 

Kościele Święty, moja Oblubienica, oczyść mnie,

Grzesznika, poprzez zjednoczenie z Tobą;

Tylko jedno spojrzenie Twoje wystarczy,

Aby uwolnić od grzechów cały świat.


Kościele, który widzę jeszcze za zasłoną,

Błagam, aby spełniło się to, czego tak pragnę:

Abym oglądał cię twarzą w twarz

I był szczęśliwy widząc Twą chwałę.


 Adaptacja hymnuAdoro te devote” przypisanego Św. Tomaszowi 


KIEDY NIESPRAWIEDLIWOŚĆ STAJE SIĘ KULTURĄ

opublikowane: 9 cze 2020, 07:02 przez Karmelitanki Misjonarki Terezjanki   [ zaktualizowane 9 cze 2020, 07:08 ]



25 maja 2020 roku, różne osoby w Minneapolis stały się świadkami aresztowania i śmierci George’a Floyd, czarnoskórego mężczyzny. Na filmie, który został zawieszony w internecie, można obejrzeć jak czterech policjantów, w ten czy inny sposób, współuczestniczą w przemocy, której resultatem stała się śmierć George’a. Można usłyszeć jak kilkanaście razy George woła, że nie może oddychać. Widać, jak powoli gaśnie, aż traci przytomność i jest uznany za zmarłego jeszcze przed dotarciem do szpitala.

Tego samego dnia, pewna młoda dziewczyna, 17-latka z dalekiego górzystego regionu w prowincji Bukidnon na Filipinach, płakała. Była uczennicą ostatniej klasy liceum, brakował jej tylko jeden rok do ukończenia szkoły. Miała w planach zrobić profesjonalny kurs dla opiekunek, aby móc znaleźć dobrą pracę i pomóc swojej rodzinie, która żyje w sytuacji ekstremalnego ubóstwa. Ale tego dnia, wszytskie jej plany wzięły w łeb. Starsi jej grupy etnicznej i jej rodzina zdecydowali, że dziewczyna powinna wyjść za mąż za kilka tygodni. Jeśli by się nie zgodziła, byłby to wielka zniewaga w stosunku do rodziny jej przyszłego męża, i jej rodzina musiałaby im zapłacić za wstyd, na jaki zostali narażeni. Życie dziewczyny powoli zaczyna gasnąć, ograniczone do niepewnej przyszłości życia w ubóstwie i pracy na roli. 

Dlaczego zestawiam te dwie historie, które wydarzyły się tysiące kilometrów stąd? Mówi się, że miłość nie rozumie kolorów ani barier. Nienawiść i niesprawiedliwość też nie. W 1963 roku, Martin Luther King wygłosił swą słynną przemowę „Mama marzenie...” Dzisiaj, po prawie pięćdziesięciu latach, moglibyśmy powtórzyć jego słowa: “nasze życie jest nadal ułomne dzięki kajdanom segregacji i łańcuchom dyskriminacji... nadal żyjemy na odludnej wyspie ubóstwa na obszernym morzu obfitości materialnej... nadal gaśniemy na marginesach społeczeństwa, wygnańcy w naszej własnej ziemi”. Wydarzenia sprzed tylu lat powtarzają się na nowo w Ameryce, na Filipinach, i tylu innych miejscach. Dlaczego tak jest? Dlatego, że pozwoliliśmy, w nieświadomy sposób, aby niesprawiedliwość stała się częścią naszej kultury. Tej kultury, w której wzrastamy, którą szanujemy, w której kształtujemy nasze dzieci. Żyjemy w świecie (i niestety także Kościele), gdzie niewielu ma władzę nad większością, tylko dlatego, że narodzili się w sytuacji uważanej za uprzywilejowaną. 

Nowoczesne społeczeństwa w swej większości wychodzą z założeń Rewolucji Francuskiej (wolność – równość – braterstwo), ale jakość mam wrażenie, że nadal jesteśmy raczej daleko od tego, by te ideały stały się rzeczywistością w naszej powszedności (i już minęły dwa stulecia!) I nie tylko w tym, co dotyczy tematu rasizmu czy tradycji mniejszości etnicznych. Żyjemy w świecie, gdzie kobieta nie ma tych samych praw co mężczyzna; gdzie osoba czarna/żółta/homoseksualna jest dyskryminowana, nawet kiedy nie robi nic złego; gdzie czarnoskóry mężczyzna jest brutalnie zamordowany w biały dzień; gdzie młoda dziewczyna żyje życiem, którego sama dla siebie nie wybrała. Czujcie się wolni, by kontynuować tę listę. 

I przychodzi moment, kiedy na siłę musimy się zapytać sami siebie: „A co ze mną? Mam jakąś opcję, jakąś alternatywę?” Tak, mamy alternatywy, wiele i różne. 

  1. “Świat i jego sprawy nie są warte, by zajmować miejsce w świątyni twej duszy. Patrz na niego z wysokości twej medytacji i tylko po to, aby uporządkować według Boga twoje konieczne relacje i komunikację z nim. W tek kwestii nie wchodź z nim w kontakt, nie broń się; milcz, módl się i medytuj, miej dla niego współczucie (...) Milcz, unikaj dyskusji i konfkliktów ze światem, bo to by oznaczała twoje zejście z wysokości, aby walczyć siłą twych ramion przeciw falom morza” (List 40,3-4). Czy to znaczy, że trzeba zostawić świat w spokoju, nie martwiąc się o niego i nie brudząć sobie nim rąk? Absolutnie nie! Musimy być świadomi, że to (czy ten), z kim walczymy, nie da się zwyciężyć tak łatwo, „siłą naszych ramion”. Przemoc i niesprawiedliwość są systemem, przeciw któremu wielu walczyło i poległo, i nic się nie zmieniło. Jeśli walcząć nie jesteśmy zakorzenieni w Bogu, łatwo upadniemy pod naciskiem frustracji. Jeśli nie walczymy zanurzeni w Bogu, bardzo łatwo w naszych sercach może się zrodzić nienawiść, bo nie będziemy umieli patrzeć na świat ze współczuciem (tak, także na tych czterech policjantów, którzy zabili George’s, i na starszych z etni, którzy decydują o żciu młodych dziewczyn). Sprawy tak ważnej wagi trzeba załatwiać najpierw z Bogiem, „walcząc z Nim” o ich sukces.
  2. „Mamy wiarę? Więc naprzód; idźmy naprzód; z tą cnotą trzeba związać nadzieję i miłość Boga i bliźniego. Idźmy zawsze, zawsze naprzód, aż dotrzemy do bycia na podobieństwo i obraz Boga; zawsze naprzód (...) Jesteśmy katolikami! Tak, mamy wiarę; daliśmy pierwszy krok; kontynuujmyi, aby doprowadzić dzieło Boga w osobie i dzieło Boga w ciele społecznym do jego ostatecznej doskonałości, ileż musi pracować głoszenie! Ono jest początkiem; ono powinno trwać aż do końca” (SCO 1,3). Do pracy! Jeśli chcemy, by świat był lepszy, trzeba zakasać rękawy i zabrudzić ręcę. Jeśli chcemy, by społeczeńswto stało się doskonalsze, nie możemy żyć w świętym spokoju, ale pracować w jego konstrukcjji. Ucieszyła mnie reakcja ludzi, którzy widzieli aresztowanie George’a, bo próbowali interweniować. W tej chwili tysiące ludzi protestuje i sprawia, że ich głos jest słyszany. To jest nowoczesne głoszenie, które musi kontynuować. Ale musimy głosić nie tylko naszymi słowami, ale także naszymi czynami. Zaczynając od małych społeczeństw, w których żyjemy: nasza rodzina, wspólnota, centra edukacyjne i domy dla osób starszych, parafia itd. Niech będą miejscami, gdzie króluje sprawiedliwość, a nie osoba z autorytetem; gdzie można słuchać marzeń każdej osoby, nie tylko przełożonych czy księży; gdzie dzieci i młodzież nauczą się współżyć bez podziału na ubogich i bogatych; gdzie wszystcy będziemy w stanie oddychać bez duszenia się w klimacie pełnym przesądów i nierówności. 
  3. "... Ofiaruj się, by o nie dbać [zranione Ciało Chrystusa] i dać mu to wszystko, co jest w twojej mocy” (List 42,2). Nie oszukujmy się, zmienić system czy kulturę nie jesł łatwo. Możliwe, że nigdy nie będziemy w stanie tego dokonać. Ale nie może to być wymówką do tego, by nie robić tego, co jest w naszej mocy. Dzięki osobom prawdziwie zaangażowanym, tamta młoda dziewczyna z etni będziemy mogła kontynuować swoją edukację, nawet jeśli to oznacza nagięcie kilki reguł w Ośrodku, który ją wspiera (i nawet nie spodoba się starszym). Miejmy nadzieję, że także śmierć George’a nie będzie na nic, ale stanie się początkiem prawdziwej przemiany. Jest siła przemiany w naszych rękach, większa niż to sobie wyobrażamy. Ale ta przemiana ma swoją cenę, bo czasem trzeba poświęcić więcej, niż oczekiwaliśmy. 

W mitologii klasycznej istnieje mit, który opowiada historię Syzyfa. Dlatego, że się wprzeciwił Zeusowi, został surowo ukarany: musi wtoczyć wielki kamień na szczyt góry i kiedy tylko jest już prawie na szczycie, kamień stacza się na sam dół i musi go taszczyć na nowo. Ta historia reprezentuje wiele z naszych wysiłków budowania świata bardziej sprawiedliwego i równego. Ze wszystkich naszych sił pchamy, ale tyle razy uderzamy głową w nieporuszoną ścianę. Uderzamy raz po raz, chociaż wydaje się, że nic nie jest w stanie jej poruszyć. Mimo to, nadal pchamy. Nie za karę, ale dlatego, że tak, jak Martin Luther King, mamy marzenie. 

Ja marzę o świecie, gdzie młode dziewczyny będą mogły decydować o swojej przyszłości same, gdzie będą mogły otrzymać edukację, o której śnią, gdzie będą miały alternatywę w swoim życiu.
O czym marzysz ty?


S. Aleksandra Nawrocka, cmt

MODLITWA WSPÓLNOTOWA - TRÓJCA PRZENAJŚWIĘTSZA

opublikowane: 6 cze 2020, 01:55 przez Karmelitanki Misjonarki Terezjanki   [ zaktualizowane 6 cze 2020, 01:56 ]


Obchodzimy dzisiaj uroczystość Trójcy Przenajświętszej, święto komunii, święto rodziny. Wiele razy buntujemy się przeciw Bogu, ponieważ nie możemy Go całkowicie poznać ani zrozumieć ciemności historii, ni powodów jego „dobrowolnego przyzwolenia”. Bóg jest tajemnicą, i nie powinno nas to dziwić. Każda osoba nią jest, i nie możemy jej całkowicie poznać. Ale to nie przeszkadza nam, by się zakochać czy troszczyć o innych, nawet oddać życie za nich, ponieważ miłość przekracza wszystkie granice, poznanie i wieki.

Bóg objawił się nam na przestrzeni historii, a w niedościgniony sposób, w Jezusie. Objawił się jako Ojciec i Matka, Bóg Stwórca i odwieczny czuły Opiekun dla tego, co istnieje, do którego Jezus nauczył nas wołać „Abba”, tatusiu. Ten Ojciec/Matka kto, z powodu swej nieskończonej miłości, objawił się jako Syn wcielony w Jezusie, „Bogu z nami”, kto zeszedł do otchłani ludzkiej egzystenji, aby spotkać się z ostatnimi, najsłabszymi i zagrożonymi. Objawił się jako Duch, „Bóg w nas”, kto jest zawsze początkiem naszych stwrórczycg i najpiękniejszych inspiracji i naszych najwspanialszych ofiar.

Z tego powodu, aby spotkać się z Trójcą i żyć jej Tajemnicą, nie potrzeba wchodzić w pustkę i cokolwiek tracić, ani szukać w labiryncie konceptów dostępnych tylko dla oświeconych, ani czekać aż będziemy doskonali, ani umrzeć w ignorancji. Wystarczy kochać, kochać i bardziej kochać, i porzucić się w cieple rodziny, znaczących relacji, głębokiej komunii.


Miłość Trójcy, otwarta na kontemplację

Modlimy się na dwa chóry, później robimy rezonancje:

O mój Boże! Trójco, którą uwielbiam! Pomóż mi zapomnieć o mnie samej i zagościć się w Tobie, nieporuszona i spokojna, jakby moja dusza była już w wieczości. Niech nic nie zakłóca mojego pokoju ani nie każe mi wyjść z Ciebie, mój Niezmienny! Ale niech z każdą minutą wchodzę głębiej w twą tajemnicę.

Wypełnij mą duszę pokojem; zrób z niej twoje niebo, mieszkanie dla twojej miłości i miejsce spoczynku. Niech cię tam nigdy nie zostawię samego, ale zawsze ci towarzyszę całym mym bytem, rozbudzona w wierze, uwielbiając, ofiarując się całkowicie twojemu stwórczemu aktowi.

Umiłowany Chrystusie, ukrzyżowany z powodu miłości! Pragnę być oblubienicą dla twojego serca; pragnę okryć cię chwałą... nawet umrzeć z miłości! Ale czuję moję niemoc i proszę cię być „przebrana w ciebie”, jednocząc moją duszę z każdym ruchem twojej, zanurzając się w ciebie, pozwalając, być mnie posiadł, zastąpił, aby moje życie było niczym więcej jak odblaskiem twojego Życia. Przyjdź do mnie jako Wielbiciel, Sprawca i Zbawiciel.

O Odwieczne Słowo, Słowo mojego Boga! Chcę spędzić moje życie słuchając ciebie, chcę być posłuszna twojemu nauczaniu, uczyć się wszystkiego od ciebie. I wtedy, poprzez wszystkie noce, pusti, niemoce, chcę umieścić moje spojrzenie na zawsze w tobie i żyć w twym Świetle. O moja umiłowana Gwiazdo! Zafascynuj mnie tak, abym nigdy nie porzuciła twego blasku.

O pochłaniający Ogniu, Duchu Miłości! „Zejdź na mnie” aby w mojej duszy dokonało się jakby Wcielenie Słowa! Niech będę dla Niego zastępczą ludzkością, w której odnawia swoją Tajemnicę.

Ty, Odwieczny Ojcze! Pochyl się nad twym małym stworzeniem, „osłoń je twoim cieniem”, byś widział w nim nic więcej poza twym Umiłowanym Synem, w którym masz upodobanie.

O moja Trójco, moje Wszystko, moje Błogosławieństwo, Nieskończona Samotności, Głębio, w którj się gubię! Ofiaruję ci siebie jako więźnia. Zanurz się we mnie tak, abym i ja była zanurzona w tobie, podczas gdy wyczekuję, by kontemplować w twoim świetle otchłań twej wspaniałości.

 (Święta Elżbieta od Trójcy)


Miłość Trójcy, która konfrontuje

Ojciec, odwieczny byt miłujący, “miłosierdzie bez kresu”, jest nieskończoną tajemnicą miłości, która miłując, daje początek wszystkiemu: „Życie życia”. „Nigdy go nie porzuca, ten prawdziwy Kochający, towarzysząc, dając życie i byt” (2M 1,4). Miłość, która staje się ofiarą z samego siebie: “Czego by nie dał ten przyjaciel dawania, który może dać wszystko, cokolwiek zechce?” (5M 1,5).

Syn, odwieczny byt umiłowany, w którym Ojciec „ma upodobanie i radość” (Rel 57), jest dla Teresy tym, który, aby wypełnij wolę Ojca, pozwala codziennie „stwać się kwałkiem”, który lubuje się w byciu nazywanym niewolnikiem (C 33,4). Chrystus nie ma nic na własność. Otrzymał życie jako dar I daje je nam i całemu stworzeniu; otrzymał pozycję Syna i daje ją nam: „Dajesz nam w imię Ojca wszystko, co może być dane, ponieważ chcesz, byśmy byli Jego dziećmi” (C 27,2).

Duch, wzajemny uścisk, dzielona miłość, wzajemne przenikanie się, „boże towarzystwo”, jest „pośrednikiem między duszą i Bogiem, i tym, który porusza ją gorącym pragnieniem, który rozpala ją najwyższym płomieniem, który jest tak blisko” (MC 5,5). On jest tym, kto wzbudza w nas pragnienie dzielenia się darami miłości, które otrzymaliśmy, popychając nas do działania poprze impuls rodzący życie: „wydaje mi się tym, kto, posiadając bezcenny ukryty skarb, pragnie, by wszystko się nim cieszyli” (F 1,6) – powie Teresa na początku Fundacji.

«Te najwyższe Osoby znają się nawzajem, miłują się wzajemnie i cieszą się sobą nawzajem» (Excl. 7).

(Święta Teresa od Jeusa)

Pozwólmy, by następujące pytania skonfrontowały nas:

©       Jak wyglądają nasze relacje? Jak żyjemy w komunii? Jak ją okazujemy?

©       Odkrywasz w twoim bracie/rodzinie/wspólnocie obraz Trójcy, żywy obraz Kościoła? Co czyni to widzialnym? Co zasłania tę prawdę?

©       Czy twoje relacje mają ten „profetyczny skutek” “słuchania bólu i cierpienia tylu osób, w których ten obraz jest ukryty, i którym powinnać służyć z pasją”? (Konst. Nr. 21)

 Towarzyszymy tej refleksji muzyką instrumentalną


Miłość Trójca, która otacza, dziękuje, zobowiązuje


Czytamy spontanicznie, smakując i czerpiąc natchnienie.

Po zakończeniu medytacji I refleksji nad tymi tekstami, przedstawiamy nasze próśby i podzękowania.

 

 

Recytujemy razem:


“Na Placu Miasta Pokoju, Błogosławiona Trójca objawi nam Święty Kościół bez zasłon: Ojciec powie jej, jesteś moją umiłowaną córką, spocznij na mym łonie. „Jesteś piękna, moja Oblubienico, moja Umiłowana! A Syn powie, odpocznij w mych ramionach”. I Duch Święty, objawiając całą jej chwałę, przedstawi ją nam jako świątynię wybraną na jego mieszkanie.

Na Placu, przed zgromadzeniem aniołów i świetych, będziemy oglądać Ojcostwo Boga, tam, gdzie Jezus Chrystus przedstawi się jako głowa całego ciała, jako Król i Pan wszystkich Królów; tam będziemy oglądać kto jest największy w królestwie, tam będziemy oglądać siebie samych zjednoczonych przez Ducha Świetego jako rodzina przed oczami Ojca”

Lamina 17, 3; Kościół Boga - F. Palau

wersja oryginalna po hiszp.: cmtpalau.org

Niepojeta Trojco


Czuwanie / MODLITWA O ZESŁANIE DUCHA ŚWIĘTEGO

opublikowane: 29 maj 2020, 04:14 przez Karmelitanki Misjonarki Terezjanki   [ zaktualizowane 29 maj 2020, 04:16 ]

MODLITWA O ZESŁANIE DUCHA ŚWIĘTEGO

“Z wielką radością”

 

PROPOZYCJA dekoracji miejsca modlitwy:

Paschał zapalony od początku modlitwy, i wiele małych świec, które zapalimy we wskazanym momencie.

Ciemny materiał dookoła Paschału. W jednym momencie potrzebne też będą różnorodne kolorowe kwiaty lub materiały (żółte, pomarańczowe, czerwone...) i zielone gałązki.

ŚWIATŁA: jeśli możliwe zaczynamy przy przyciemnionych światłach, potrzebnych tylko Lektorom do czytania. Zapalimy światła I świeczki przed słuchaniem pięsni o Duchu Św.

 


POCZĄTEK:

W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świetego. Amen.

Wstęp (czytany na stojąco przez Lektora)

A zebrani pytali Go: „Panie, czy teraz na nowo przywrócisz królestwo Israela?”. Odpowiedział im: „Nie możecie znać czasu ani chwili, które zastrzegł sobie Ojciec. Otrzymacie jednak moc Ducha Świętego, który zstąpi na was, i staniecie się moimi świadkami w Jeruzalem, w całej Judei, w Samarii i aż po krańce ziemi” (Dz 1,6-8)

 Narrator

(Papież Franciszek, 21 Maja 2020, Uroczystość Wniebowstąpienia)

Kiedy Jezus opuścił swoich uczniów, zamiast pozostać zasmuconymi, wrócili do Jerozolimy „z wielką radością”, jak opisuje Łukasz (25,52). Byłoby dziwne, gdyby nic się nie stało. Istotnie, Jezus już im obiecał moc Ducha Świetego, który miał na nich zstąpić w Pięćdziesiątnicę. Ten cud odmienił wszystko. Nabrali pewności, bo powierzyli wszystko Panu. Zostali napełnieni radością. I ta radość stała się pełnią pocieszenia, pełnią obecności Pana.

Być napełnionym radością Ducha Świętego to łaska. I to jedyna moc jaką posiadamy, aby głosić Ewangelię, wyznawać wiarę w Pana. Wiara oznacza dawanie świadectwa radości danej nam przez Pana. Radości, której sami z siebie nie zdobędziemy...

KOŚCIÓŁ UWAŻNIE SŁUCHA

Pragniemy z głębi naszych serc otworzyć nasze życie na życie z Ducha Miłości, który daje nam darmo to, czym jest: pocieszenie, światło, miłość... radość. On zsyła samego siebie na Kościół, jak olej który leczy, jak aromat, który się roznosi wszędzie. On jest harmonią pośród chaosu.

Zamknijmy nasze oczy. Oddychajmy powoli. Ufajmy, że On jest teraz pośród nas.

Muzyka instrumentalna: Arvo Part



§  Oddycham świadomie...

§  Powietrzem, które wchodzi i wychodzi ze mnie...

§  Wydycham je całkowicie...

§  Witam spokojnie powietrze, które daje mi życie i jest roznoszone po całym moim organizmie...

§  Wydychając je, mówię: Przyjdź do mnie...

§  Wdychając z wdzięcznością mówię: Duchu Święty...

§  Przyjdź do mnie...

§  Duchu Święty...

§  Przyjdź do mnie...

§  Duchu Święty...

(Cisza, przy muzyce instumentalnej, około 15 minut)

 (W tym momencie dwie osoby powoli i z przerwami czytają fragment z Listu 1 Ojca Palau)

“Niech Światło Ducha Świętego rozświetli nasze serca...

Wejdź do świątyni twej duszy. Trwaj tam w ciszy. Słuchaj głosu twego Króla...

On, z tronu twego serca, nieustannie do ciebie mówi…

Przyjdź do mnie… Duchu Świety…”

(Pauza)

(Czytamy powoli fragment Listu 42)

 

1. Aby się modlić wystarczy jeden akt miłości,

Łatwy i prosty.

Chcieć, czego Bóg chce.

Nie chcieć tego, czego On nie chce.

Otworzyć serce

Na wszystko, czego żąda i wymaga od ciebie.

 

2. Przyjdź do mnie… Duchu Święty...

 

KOŚCIÓŁ OŻYWIANY PRZEZ DUCHA ŚWIĘTEGO

(Narrator)

Czasem może nam się wydawać, że nasza misja polega na przemianie świata.

Z najlepszymi intecjami staramy się wiosłować pomiędzy wzburzonymi wodami zła, ambicji, potęgi, wierząc naiwnie, że naszą własną siłą i pragnieniem dobra przemienimy i uczynimy świat lepszym, przemieniając chaos w harmonię.

Chaos istnieje od wieczności. W tym chaosie, Bóg Ojciec stworzył światłość...

 (Lektor 3 – Rdz 1,1-5)

“Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. A ziemia była bezładną pustką. Ciemność zalegała nad bezmiarem wód, a duch Boży unosił się nad wodami. Bóg rzekł: “Niech stanie się światłość”. I stała się światłość. I widział Bóg, że światłość jest dobra. Oddzielił więc światłość od ciemności. I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność – nocą. Zapadł wieczór i zaświtał poranek dnia pierwszego”.

 (Dz 2,1-4)

“Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, byli wszyscy w tym samym miejscu. Nagle rozległ się szum z nieba, jakby gwałtownie wiejącego wiatru. I napełnił cały dom, w którym przebywali. Zobaczyli też języki podobne do ognia. Rozdzieliły się one i na każdym z nich spoczął jeden. Wszystkich napełnił Duch Święty. Zaczęli mówić różnymi językami, tak jak im Duch pozwalał się wypowiadać”

W tym momencie kładziemy różnokolorowe kwiaty i zielone gałązki na ciemnym materiale, albo różne materiały (żółte, pomarańczowe, czerwone...). Zapalamy także światła i świece.

 

Duch Ojca stwarza piękno i harmonię. Raj, utracony przez grzech i chaos, wydobywa się na nowo każdego dnia dzięki Chrystusowi, który czyni wszystkie rzeczy nowymi. Uczniowie Jezusa są otoczeni wyjątkową mocą...

Słuchamy wezwania o Ducha Świętego uczynionego pieśnią:

Przybądź, Święty // niemaGOtu


Języku ognia przyjdź i płoń w naszych sercach

Duchu Miłości przemieniaj nas

Swe pocieszenie nam daj i nim wypełniaj

Duchu Nadziei umacniaj nas

 

Przybądź Święty Niepojęty, z Nieba na nas tchnięty Duchu

Rozpal Świętą, Niepojętą, z Nieba na nas tchniętą miłość

Nią ogarnij nas, Amen

Nią ogarnij nas, Amen

 

Obłoku jasny ochroń nas przed gniewem złego

Daj soli smak i światłu blask

Nie daj się ukryć miastu Boga przedwiecznego

Osłaniaj je, strzeż jego bram.

 

Przybądź Święty Niepojęty, z Nieba na nas tchnięty Duchu

Rozpal Świętą, Niepojętą, z Nieba na nas tchniętą miłość

Nią ogarnij nas, Amen

Nią ogarnij nas, Amen

 

Pocieszycielu radość Swą ześlij z Nieba

Wszak Dobry ją obiecał nam

Przerwij milczenie w Imię Syna słowa chleba

Najświętsze tchnienie wołaj w nas

 

Przybądź Święty Niepojęty, z Nieba na nas tchnięty Duchu

Rozpal Świętą, Niepojętą, z Nieba na nas tchniętą miłość

Nią ogarnij nas, Amen

Nią ogarnij nas, Amen

 

Przybądź Święty Niepojęty, z Nieba na nas tchnięty Duchu

Rozpal Świętą, Niepojętą, z Nieba na nas tchniętą miłość

Nią ogarnij nas, Amen

Nią ogarnij nas, Amen

 

Witaj Święty Niepojęty, z Nieba na nas tchnięty Duchu

Rozpal Świętą, Niepojętą, z Nieba na nas tchniętą miłość

Nią ogarnij nas, Amen

Nią ogarnij nas, Amen

 

Witaj Święty Niepojęty, z Nieba na nas tchnięty Duchu

Rozpal Świętą, Niepojętą, z Nieba na nas tchniętą miłość

Nią ogarnij nas, Amen

Nią ogarnij nas, Amen


Możemy tę pieśń przeczytać na dwa chóry. Możemy uczynić rezonancje po przeczytaniu. Możemy wysłuchać tej pieśni ponownie.

 

KOŚCIÓŁ, KTÓRY SIĘ WSTAWIA

Tekst palautiański: MR, 28 Marca 1867

 “Wierzę, że w Tobie, Kościele, miłość jest Duchem Świętym, który, rozlewając się na wszytkie członki twojego ciała, odpowiada miłością temu, kto kocha.

Nie masz duszy, tak jak my ją mamy, ale posiadasz ducha, i ten duch to Duch Święty, trzecia Osoba Trójcy, który daje ci życie, ruch, cnotę i łaską i chwałę

Pauza

Przynosimy w tej chwili modlitwy wszystkie sytuacje chaosu, który wypełnia naszą ziemię: bicz pandemii, wszystkich chorób, niesprawiedliwości, odrzucenia i śmierci, nierówności, złego traktowania naszego wspólnego domu... W ciszy wzywamy obecności Ducha Świętego, który odnawia, uzdrawia i przynosi harmonię w tę chwilę, w której żyjemy w każdym kraju, w różnych społeczeństwach... (Cisza)

Znajdujemy chaos i ciemność blisko nas, znoszony przez naszych braci i siostry, z którymi dzielimy nasz powszedni dzień. Chaos i ciemność także w naszych grupach, wspólnotach, instytucjach… Wzywamy Ducha Miłości, który unosi się przynosząc harmocię, nowe horyzonty światła... (Cisza)

Także dzisiaj Duch Święty pragnie uczynić wszystkie rzeczy nowymi w naszym życiu. Rozpoznajmy nasze potrzeby, nasze ciemności, ten chaos, z którymi sami sobie nie radzimy... Ufajmy jego transformującej obecności. Poczujmy, jak nas odnawia… Tak, to jest możliwe... (Cisza)


KOŚCIÓŁ SIĘ DZIELI I DZIĘKUJE

Zaproszenie do dzielenia się naszą modlitwą w zaufaniu: jesteśmy Kościołem, w którym Miłość jest rozlana, co popycha nas, aby dzielić się w prostocie i prawdzie...

Modlitwa Spontaniczna

Jesteśmy Kościołem, którego Duch Święty nieustannie obdarza życiem, ruchem, cnotami, łaską i chwałą. Wezwanym dziś, aby komunikować harmonię, prawdę i radość... dziękujmy z całego serca, wypełnionego nadzieją i radością...

 

Z tego powodu, kończymy spiewając Pieśń Maryi, kobiety odnowionej i pełnej łaski (śpiewamy Magnificat).




Źródło: cmtpalau.org

Carmelitas Misioneras Teresianas – Pentecost 2020


DZIEŃ 31. KORONA CHWAŁY MARYI.

opublikowane: 27 maj 2020, 01:51 przez Karmelitanki Misjonarki Terezjanki   [ zaktualizowane 27 maj 2020, 01:56 ]

MIESIĄC MARYI. Nasze dzieło już zakończone. Wszystkie kwiaty majowe są już ułożone w wieniec. Przeegzaminujmy dziś nasze dzieło i kontemplujmy je:

·         Czy czegoś zaniedbałem?

·         Włożyłem cały mój wysiłek, aby wypełnić moje postanowienia?

·         Jest jakaś cnota, która jeszcze nie wzrosła przez brak mojego oddania i wysiłku?

·         Brakuje jakiejś cnoty, która jest zaniedbana w moim życiu?

Jeśli ją widzisz, jeśli ją znalazłeś, weź ją i dodaj do jednego z trzydziest bukietów, który ja przedstawia. Świętujmy dziś kontemplując nasze dzieło.


NASZA KORONA WOKÓŁ MARYI

Przypatrzmy się dziś uważnie tej koronie, którą ukończyliśmy przyozdabiać; to wszystkie nasze cnoty zasymbolizowane w kwiatach. Nie może w niej brakować ani jednego kwiatu, zwłaszcza tej najważniejszej, z uwagę na najmniejsze drobiazgi, na miłość zrealizowaną we wspólnocie i poprzez bezwarunkowe ofiarowanie się tym, którzy najbardziej tego potrzebują.

Korona, która ozdabia głowę Maryi w chwale, była jej dana jako nagroda za wszystkie jej cnoty. Maryja żyła nimi w pełni, bo była zawsze wierna Słowu Boga, „Błogosławieni, którzy słuchają Słowa i je wypełniają”, i żyła pełnią błogosławieńst, które powinny znaczyć naszą drogę do odkrywania nowości Jezusa w naszym życiu i móc śpiewać: „Raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim”.

Słowami Adhortacji Apostolskiej GAUDETE ET EXSULTATE pragniemy „by Maryja ukoronowała nasze przemyslenia, albowiem Ona żyła jak nikt inny błogosławieństwami Jezusa. Ona jest tą, która radowała się obecnością Boga, która zachowywała wszystko w swoim sercu..., która uczy nas drogi do świętości i nam towarzyszy” (GE 176).

Intencja na dzisiejszy dzień:

Jak Jezus, proszę Maryję, abym uważał na drobne szczegóły: mały szczegół, że brakowało wina, że brakowało jednej owcy; drobiazg ofiary ubogiej wdowy, drobny zapas oleju do lampy, niewielki szczegół przygotowanego ognia i ryby na rożnie czekających na uczniów... (Por. Gaudete et Exsultate, 144).

Przedstawmy dziś nie tylko jeden kwiat, ale kompletną koronę, i ofiarując ją Maryi, mówmy:

Królowo Niebios: oddaję ci to, co najpiękniejsze i najaromatyczniejsze w moim ogrodzie; oddaję ci to, co najlepsze; oddaję ci to na nowo. Te kwiaty symbolizują cnoty, które pragnę praktykować. Ochraniaj je, podlewaj, kultywuj i udoskonalaj.

 

 

DZIEŃ 30. NASTURCJE, OSTRÓŻKI, MAKI. POSTAWA ZEWNĘTRZNA

opublikowane: 27 maj 2020, 01:29 przez Karmelitanki Misjonarki Terezjanki   [ zaktualizowane 27 maj 2020, 01:33 ]

Nasturcje, ostróżki i maki, a także wiele innych kwiatów, służą do ozdoby naszych ogrodów ze swoją różnorodnością kolorów y kształtów. Są piewszorzędnymi kwiatami, pieknymi w kształcie, i wyrastają wysoko na swych łodyżkach, ale nie mają zapachu. Te kwiaty przedstawiają cnotę powściągliwości i dobrych manier w zewnętrznym zachowaniu.

Powściągliwość wnosi porządek do zewnętrznych form i jej rezultatem są dobre maniery: postawy i maniery, sposoby i formy bycia i ubierania się. W tym wszystkim powinien być porządek, uczciwość, skromność i szacunek.

Maryja w swej zewnętrznej postawie była modelem ułożenia i powściągliwości. Dlatego była w stanie rozpoznać, że wszystko, co miała, pochodziło od Boga: „Od tej chwili będą mnie błogosławić wszystkie pokolenia, albowiem Wszechmogący uczynił mi wielkie rzeczy” (Łk 1,46) i akceptowała w prostocie uwielbienie swej kuzynki Elżbiety: „Błogosławiona jesteś między niewiastami, i błogosławiony jest owoc Twojego łona” (Łk 1,42).


Intencja na dzisiejszy dzień:

Aby moja zewnętrzna postawa była pełna pokoju, dobroci i szacunku. Abym potrafił zachowywać się godnie i z prostotą.


Pytanie na dziś:

  • Jak wyglądają moje maniery, gesty, sposób wyrażania się?
  • Są przesycone wartościami ewangelicznymi?
  • Zachowuję się w taki sposób, że ci, którzy przebywają ze mną, cieszą się moim towarzystwem i bliskością?

 

Zbieram dzisiejsze kwiaty i łączę je z roślinami aromatycznymi z mojego ogrodu i innymi kwiatami, które nadają zapach mojemu bukietowi, i przedstawiam je Maryi:


Moja Matko, ofiaruję ci powściągliwość w moich gestach, czynach i zewnętrznych działaniach. Dodaj siły i skuteczności moim postanowieniom. 



DZIEŃ 29. BAZYLIA. POKORA.

opublikowane: 27 maj 2020, 01:10 przez Karmelitanki Misjonarki Terezjanki   [ zaktualizowane 27 maj 2020, 01:14 ]

Pośród roślin aromatycznych troskliwie kultywowanych w ogrodach i tarasach, bazylia jest preferowaną. Jej kwiat nie jest zbyt doceniany, ale jej smak ma wysoką wartość i jej zapach rozprzestrzenia się szybko gdziekolwiek się znajdzie.

Jej cechy reprezentują cnotę pokory, w przeciwności do pychy, ktora wywyższa osobę udającą bycie kimś innym niż w rzeczywistości jest i chwalącą się tym, czego nie ma. Potrzebna jest nam cnota, która zahamuje nasze pragnienia chwały, honoru i wielkości – materialnych czy duchowych – i tą cnotą jest pokora.

Bazylia , jeśli nikt jej nie uciska, depcze czy dotyka, jeśli wiart nią nie szarga, nie wydaje zapachu; ale jeśli się jej sprzeciwia, kładzie pod nogi, jeśli się ściska jej liście, wtedy ukazuje łagodność swego zapachu: taka jest osoba prawdziwie pokorna.

Jezus mówi nam: „Uczcie się ode mnie, bo jestem cichy i pokornego serca” (Mt 11,29). A w „Gaudete et Exsultate” nr. 18 czytamy: „Pokora może sie zakorzenić jedynie w sercu poprzez upokorzenia. Bez nich nie ma pokory ani świętości. Jeśli nie jeteś w stanie znosić i ofiarować kilku upokorzeń, nie jesteś pokorny i nie jesteś na drodze ku świętości”.

Pozwólmy, by rozbrzmiały w naszych myślach i sercach słowa Magnificatu, aby Maryja nauczyła nas jak być pokornymi. Pokorny to ten, który rozpoznaje powody do wdzięczności Bogu. To jest jego siła i najgłębsza prawda.

Intencja na dzisiejszy dzień:

Aby moja pokora, podobnie jak w powiedzieniu św. Teres yod Jezusa „Pokora to chodzenie w prawdzie”, żywiła się prawdą i w niej się zakorzeniała.

Pytanie na dziś:

  • Szukam w mojej duszy prawdziwej pokory?
  • Pragnę być przed ludźmi taki, jaki jestem przed Bogiem?
  • Jestem wdzięczny Bogu zo to, kim jestem, i dziękuję mu za wszystko to, co składa we mnie?

Zobowiązuję się wykorzystywać krytykę i upokorzenia, z którymi się spotykam, aby dokonać poprawy w mojej postawie.

Proszę Maryję, aby mnie nauczyła bycia pokornym, chodzenia w prawdzie, bycia wdzięcznym i skłądam u jej stóp bazylię wraz z pragnieniem, by jej zapach dotarł do tych, którzy się do Niej uciekają.

Panno pokorna, akceptuję dobrowolnie, jako coś, na co zasługuję i co mi się należy, wszystkie poniżenia, upokożenia i obrazy, które mnie spotykają, skądkolwiek by nie pochodziły. Nie chcę wyglądać na nic innego niż to, kim naprawdę jestem: mizernym grzesznikiem. Przyjmij, moja Królowo, ten mój bukiet jak emblemat mojej pokory. 



DZIEŃ 28. FIOŁEK. SKROMNOŚĆ.

opublikowane: 27 maj 2020, 00:54 przez Karmelitanki Misjonarki Terezjanki   [ zaktualizowane 27 maj 2020, 00:54 ]

Chociaż nie kwitnie w maju, fiołek oznajmia, że skończyły się mrozy, śnieg już stopniał i zbliża się wiosna.

Ojciec Palau skojarzył go z cnotą skromności, cnotą, która pozwala nam skoncentrować się na tym, co jest dobre, bez rozpraszania się tym, co powierzchowne i nieważne; jest towarzyszką wstrzemięźliwości. Najpiekniejsza i najwymowniejsza definicja skromności to „hołd oddany tajemnicy”.

Katechizm Kościoła Katolickiego oferuje nam pewną refleksję na ten temat: Skromność zachowuje intymność osoby. Oznacza odrzucenie dla ukazywania tego, co powinno pozostać ukryte. Jest ukierunkowana ku czystości, której delikatność sama ogłasza... Skromność ochrania tejemnicę osób i ich miłości. Skromność to przyzwoitość. Inspiruje wybór ubioru. Zachowuje ciszę i dystans tam, gdzie odgaduje ryzyko chorej ciekawości. Przeradza się w dyskrecję” (KKK 2521-2522).

Maryja nigdy nie miała w sobie żadnego nieuporządkowania, ani przed tym, jak została wyniesiona na wysokość godności Matki Bożej i Królowej Nieba i Ziemi, ani potem. „Jak Maryja” oznacza skromność bez ryzyka: być jak Maryja będąc skromnym i być skromnym będąc jak Maryja.

Intencja na dzisiejszy dzień:

Aby naszym celem było zadowolić Boga i odbijać Jego chwałę.

Pytanie na dziś:

·         Jest widoczna skromność w moich poczynaniach?

·         Zachowuję się jak przystało na naśladowcę i ucznia Chrystusa?

Proszę Maryję, aby mi pomogła dbać o mój fiołek.

Zobowiązuję się być dyskretnym, przyzwoitym.

Pani, przedstawiając ten bukiet, zobowiązuję się zachować zawsze skromność wewnętrzną i zewnętrzną. Przyjmij ten kwiat, który sama tak bardzo umiłowałaś: przyjmij moje postanowienia i spraw, by były mocne i skuteczne. 



1-10 of 105