Anna Syguła, Moje historie rodzinne…
Wiosną 1940 r. sowiecka policja polityczna – NKWD – wymordowała blisko 22 tys. obywateli Rzeczypospolitej. Było wśród nich 14,5 tys. jeńców wojennych – oficerów i policjantów – z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz przeszło 7 tys. oficerów, osób cywilnych i policjantów bez statusu jeńca, osadzonych w więzieniach na terenach obecnej Ukrainy i Białorusi.
Na Ukraińskiej Liście Katyńskiej znajduje się urodzony dnia 15 sierpnia 1904 roku w Witowicach kpt. Stefan Syguła - mój cioteczny dziadek.
Ukończył Szkołę Podchorążych w Warszawie, następnie Oficerską Szkołę Piechoty i uzyskał stopień podporucznika wraz ze skierowaniem do 16. Pułku Piechoty Ziemi Tarnowskiej, gdzie służył do 1938 roku, szkoląc żołnierzy na potrzeby Korpusu Ochrony Pogranicza. Wiosną 1938 roku Stefan Syguła otrzymał awans na kapitana, zaś w czerwcu tego roku został przeniesiony do batalionu KOP „Dederkały” stacjonującego w województwie wołyńskim i awansowany na dowódcę kompanii ckm.
Jeszcze podczas pobytu w Tarnowie, pod koniec 1936 roku, na jednym z bali oficerskich porucznik Stefan Syguła poznał swoją przyszłą żonę, Marię Chrapczyńską. Jej ojciec w okresie międzywojennym był dyrektorem Towarzystwa Kredytowego i działaczem Stronnictwa Katolicko - Ludowego w Brzesku. Ślub odbył się 10 kwietnia 1939 roku w Muszynie. Młoda para zamieszkała w pałacu hrabiego Czosnowskiego w Bykowcach, gdzie stacjonowała też kompania dowodzona przez Stefana.
Pięć miesięcy później, we wrześniu 1939 roku wybuchła wojna, Stefan w czasie mobilizacji dostał przydział na dowódcę 8 kompanii ckm w 3 batalionie 98 Pułku Piechoty, wchodzącego w skład 38. Rezerwowej Dywizji Piechoty i, wraz ze swoimi żołnierzami, dostał rozkaz przebicia się do Lwowa.
W nocy z 13 na 14 września jego kompania starła się w Sądowej Wiszni z oddziałami niemieckimi, zmuszając je do odwrotu. Natomiast w dniach 14-16 września stoczyła walkę z Pułkiem SS „Germania”. Niemcy ponieśli poważne straty – zdobyto bardzo dużo sprzętu wojskowego i uzbrojenia - w konsekwencji pułk ten został wycofany z frontu. Najprawdopodobniej podczas tych walk kpt. Stefan Syguła został ranny w głowę i ramię, jednak mimo bólu i wyczerpania nie opuścił pola walki. Odnalazł go 3 dni później por. Michał Kryplewski. Z listu jego żony, Wandy Kryplewskjej, do Marii Sygułowej wynika, że: „był zbiedzony, bardzo blady, głodny i wyczerpany”. Odesłany do pobliskiego Lwowa wraz z innymi rannymi trafił do szpitala polowego. Z relacji wiadomo, że w trakcie leczenia, mimo wielkiego osłabienia, odwiedzał kolegów w szpitalu na Politechnice Lwowskiej. Kpt. Stefan Syguła przebywał w szpitalu do 27 listopada 1939 roku, a następnie, bezpośrednio po jego opuszczeniu, został aresztowany przez NKWD i osadzony w więzieniu na Zamarstynowie.
Maria słała do Lwowa list za listem na otrzymany z PCK adres, prosiła, by pisali także krewni i znajomi. Niestety, wszystkie listy wracały z adnotacją, że adresat jest nieznany, a na ulicy Zamarstynowskiej nie ma obozu jeńców. W 1940 roku dostała niewielką karteczkę napisaną przez męża jeszcze podczas pobytu w szpitalu; Stefan prosił w niej o przysłanie cywilnego ubrania, prawdopodobnie planował ucieczkę. Była to ostatnia wiadomość otrzymana od niego.
Maria nigdy nie pogodziła się z zaginięciem męża. Kiedy została zmuszona przez Niemców do pracy w szwalni, gdzie miała cerować skarpetki niemieckim żołnierzom, odmówiła, mówiąc, że nie będzie tego robić, bo jest żoną polskiego oficera. Do końca wojny musiała się z tego powodu ukrywać.
W 1945 roku zamieszkała u siostry w Sopocie. Próbowała dowiedzieć się czegoś o mężu przez Polski Czerwony Krzyż i inne instytucje – bezskutecznie. Po zakończeniu wojny władza ludowa usiłowała wymazać z pamięci Polaków okrucieństwa Rosjan, a ich morderstwa przypisać Niemcom. Rozmowy o Katyniu przypłacało się więzieniem.
Przełom w poszukiwaniach polskich oficerów, którzy zaginęli na Wschodzie, przyniósł dopiero początek lat 90. XX wieku. W 1992 roku Borys Jelcyn przekazał Polsce kopie akt dotyczących Katynia, które potwierdziły tragiczny los zaginionych.
W sierpniu 1994 roku Maria Sygułowa otrzymała ze Lwowa wiadomość, że kpt. Stefan Syguła na mocy decyzji najwyższych władz państwowych ZSRR z dnia 5.03.1940 roku został rozstrzelany. Odnalezione wykazy jeńców, nazywane odtąd Ukraińską Listą Katyńską, zawierają dane osobowe 3435 rozstrzelanych bez sądu osób. Pod numerem 2655 figuruje nazwisko jej męża.
Maria przez dziesiątki lat nie zapomniała o Stefanie, strzegła pamiątek po nim, odwiedzała jego symboliczny grób. Zanim zmarła, poprosiła, aby do trumny włożyć jego pieczołowicie przechowywane listy…
Miejsca pochówków polskich oficerów z Ukraińskiej Listy Katyńskiej nie są dokładnie znane, do dziś prowadzi się prace archeologiczno-ekshumacyjne. Kilka przedmiotów z nazwiskami z Listy znaleziono w podkijowskiej Bykowni.
Być może odnajdzie się tam także wykonana z ametystów bransoletka Marii, którą Stefan zawsze nosił przy sobie…