Cześć kochani :)
to jest mój stary wpis sprzed kilku lat, zapraszam do przeczytania:
Od niedawna przyjaźnimy się z pewną parą poznaną na jednej z imprez BDSM. To Pan Patryk i jego niewolnica Beata. Jako niewolnica, jak już wspomniałam w jednym z moich poprzednich wpisów, muszę się zwracać do każdego Mastera z należytym szacunkiem, więc nie wolno mi do Niego mówić po imieniu, tylko zwracam się np. Panie, albo jeśli się na to zgodzi, Panie Patryku.- On się zgodził.
W każdym bądź razie w ostatni weekend spotkaliśmy się w sobotę i razem się trochę pobawiliśmy. Jako że na dworze nie było jakoś rewelacyjnie, więc spędziliśmy ten dzień w domu mojego właściciela.
Razem z Beatą musiałyśmy być zupełnie nagie i musiałyśmy zrobić przed nimi małe show, w którym się wymieniałyśmy pocałunkami, uprawiałyśmy seks lesbijski oraz bawiłyśmy się różnymi zabawkami erotycznymi, przez co jedna doprowadziła drugą do orgazmu, a potem na odwrót.
Jako że było późno, a Pan Patryk z moim Panem napili się alkoholu, więc zostali u nas na noc.
-----------------------------
REKLAMA
----------------------------.
Mój Pan spał w swojej sypialni, Pan Patryk w gościnnym a ja z Beatą spałyśmy w moim pokoju/celi, który ma 2 metry na półtora i stoi tam tylko łóżko, na którym musiałyśmy się we dwie zmieścić. Nie powiem, żeby było zbyt wygodnie :)
Cela jest zamykana na noc przez Pana i ustawiana, żeby automatycznie otworzyła się o danej godzinie. To jest cela obok naszego pokoju zabaw.
Następnego dnia okazało się, że Beata ma urodziny. Według naszej tradycji-naszego klubu BDSM, do którego my i oni należą. Kiedy niewolnica ma urodziny, otrzymuje od każdego Mastera lub Dominy, akurat znajdujących się w pobliżu tyle pasów ile akurat dana osoba wylosowała, rzucając 3 kośćmi na wybrane przez jej Pana partie ciała.
Ja jako niewolnica nie miałam prawa jej uderzyć, tylko Masterzy lub Dominy mogą. Moje zadanie natomiast polegało na tym, żeby stać przed nią i ją wspierać tuląc ją i dawać jej wsparcie dobrym słowem.
Potem poszliśmy razem na spacer. Założyłam więc króciutką sukienkę typu sweter z krótkim rękawkiem, ciemne rajstopy i kozaki za kolano oraz kurtkę zimową. Beata miała podobny zestaw tyle tylko, że ona miała zwykłą sukienkę. Poszliśmy w stronę lasu w okolicach naszego osiedla. Idąc drogą, mój Pan zaproponował Panu Patrykowi, żebyśmy zboczyli z drogi i skręcili w głąb lasu. Kiedy tak szliśmy mój Pan w pewnym momencie skuł mi ręce kajdankami za plecami. Pan Beaty zrobił to samo swojej niewolnicy, a następnie mój Pan kazał mi i Beacie stanąć obok siebie. Jako że obie mamy zawsze obroże na szyi to przymocowali nam do nich krótki łańcuszek. Idąc w ten sposób, ciężko było się poruszać. Ja mam 160 wzr a Beata ponad 173, będąc więc tak ze sobą połączone, ja musiałam iść na palcach a Beata lekko pochylona i przygarbiona. Dodatkowo miałyśmy założone kajdanki na nogach i one też były dodatkowo połączone łańcuchem z drugą niewolnicą. Tak więc musiałyśmy też synchronizować nasze ruchy. Kiedy jedna stawiała skutą drugą kajdanom lewą stopę, to druga z nas musiała prawą postawić, żeby równo iść.
---------------------------------
REKLAMA
---------------------------------
Na dodatek Pan Beaty zmusił nas do szybszego tempa poruszania się, bijąc nas po tyłkach szpicrutą. Idąc tak przez kilka minut, obie się strasznie zmęczyłyśmy, mój Pan, widząc to, powiedział stop i stwierdził, że zamiast szpicrutą może mu zaoferować lepszy sprzęt. Po chwili, zamiast nasz bić, Pan Patryk raził nasz prądem po udach, pośladkach innych partiach ciała używając tzw. różdżki do elektrostymulacji. Odczucia nie były aż takie straszne, ponieważ chronił nasz materiał od sukienek. Gorzej było dla naszych ud, które chroniły jedynie rajstopy. To jednak nic, po kolejnych kilkunastu minutach takiego spaceru mój Pan rozkazał nam podnieść sukienki do góry i ściągnąć rajstopy, żeby nasze dupy nie były niczym chronione. Ja akurat miałam rajstopy typu open crotch więc nie musiałam ich ściągać, ale Beata już tak, więc ja też zdjęłam.
Po chwili musiałyśmy już iść z podwiniętymi sukienkami do pasa i co chwila krzyczałyśmy z bólu.
Po jakimś czasie takiego marszu nasi Panowie w końcu nam pozwolili odpocząć. Doszliśmy nad staw, gdzie w końcu zostałyśmy odłączone od siebie i już po chwili uprawialiśmy seks analny na tym zimnie. Nie było wtedy jakoś strasznie zimno, ale chodząc z gołą pupą w taką pogodę i tak można mocno zmarznąć.
Między czasie nadal byłyśmy rażone prądem przez wcześniej wspomniane urządzenie. Jak się okazało jeden i drugi Pan posiadali po takim sprzęcie. Jak już zabawili się nami, wróciliśmy do domu, a nasi goście wrócili do siebie.
--------------------
Pamiętaj drogi/droga czytelniku/czytelniczko że jeśli chcesz popisać lub masz jakieś pytania, to napisz do mnie maila.
kicia.s@tlen.pl