Tym razem na drużynę nikt nie czeka -na spotkanie wyszedł im tylko Kluczjan, a i tak wydawał sie zaaferowany czymś innym. Dość szybko wychodzi na jaw co odwróciło uwagę mieszkańców Arki od powrotu wyprawy z Zony: bójka między ludźmi ElektryBud i Ciernisława! Chropowaty Leszko właśnie dostawał niezły łomot od Refluxa. Krasz szybko wkracza między walczących i gasi Refluxa. Niezadowolony tłum protestuje nieśmiało, ale Krasz szybko rozgania wszystkich by znaleźli sobie lepsze zajęcie. Z oddali, Kosmar wpatruje się w Krasza maślanymi oczami.
Sroka pomaga pozbierać się Leszkowi i proponuje, aby ten pomógł im z generatorem i dokończeniem tawerny.
Mama Mucha odkrywa z przerażeniem, że ktoś poturbował Płotka i zniszczył konfesjonał, który służy jej za sklepowy magazyn. Płotek tłumaczy, że napadł go Milik, podczas bójki Płotek rozwalił głową konfesjonał, stąd rany i zniszczenia. Ale przynajmniej Milikowi nie udało się ukraść nic kosztownego. Mama Mucha (choć wściekła na Milika) docenia lojalność Płotka i postanawia skombinować dla niego i reszty ekipy jakieś porządne żarcie. Zemsta na Miliku poczeka.
Sroka, Krasz i Leszko powoli kończą prace nad tawerną - kolejne spotkanie będzie mogło odbyć się w o wiele przyjemniejszych warunkach! W tym czasie Mama Mucha pracuje nad odbudowaniem swojego składziku i znalezieniem żarcia dla reszty drużyny i Płotka.
Max udaje się do Kluczjana ze znalezionymi w Zonie artefaktami. Kluczjan jest nieco zawiedziony, że ekipie nie udało sie znaleźć żadnych konkretnych śladów Edenu, ale docenia, że Max nie ma zamiaru się poddać w poszukiwaniu Edenu. Razem analizują mapy Maxa, przebytą trasę i informacje jakie udało się wyciągnąć ze Starego. Nie ma tego dużo, ale udaje im się sklecić kilka wskazówek:
Kobieta, której ciało znaleźli w wodociągach, właścicielka dziennika, przyszła ze wschodu
Z zapisków wynika, że kierowała się w stronę Edenu, więc trzeba go szukać na zachodzie
Stary wspominał o południowym brzegu rzeki - jednocześnie nerwowo reagując na wspomnienia o północnym-wschodzie.
Choć na razie nie mają konkretnych planów, Max nie ustaje w swojej misji odnalezienia Edenu. Zawędrował już najdalej z Zonę z wszystkich Stalkerów, ale niepokoi go, że Yassan wrócił do siebie i poprowadził ekipę ElektryBud - kto wie co jeszcze strzeli mu do głowy.
Oficjalne otwarcie tawerny! W ciasnym wnętrzu zebrała się niemal cała Arka. Destylarnia na zapleczu dostarcza alkohol zarówno dla klientów jak i dla generatora bezpiecznie schowanego za siatką w kącie. Generator z kolei zapewnia prawdziwe światło! Chropowaty Leszko obsługuje bar, a mutanci obsiadają każdą ławę, blat i stertę starych opon. Widać 3 główne grupki - Ciernisława, Odlotnego Maxymo i ElektryBud, choć wielu mieszkańców Arki siedzi we własnych mniejszych, lub większych grupkach.
Leśwind, jako przedstawiciel Kronikarzy otwiera w końcu Zebranie Wspólnoty. Pierwszy temat to efekt wyprawy do Zony Yassana i ElektryBud - po zapasy na zimę. Ciernisław od razu rzuca oskarżenie, że Elektra próbuje zatrzymać wszystkie artefakty, narzędzia i żarcie dla siebie, a jego ludzie potrzebują ich by wykonać świętą misję odnalezienia Edenu! Ciernisław twierdzi, że miał proroczy sen, który pokazał mu drogę do Edenu i zamierza zabrać tam najwierniejszych towarzyszy. ElektraBud odcina się ostro, że bez zapasów nikt w Arce nie przetrwa nadciągającej zimy - dochodzi niemal do bójki, której z rozbawieniem przygląda się nie niepokojony przez nikogo Maxymo. Sroka zauważa w pewnym momencie interesującą rzecz - Yassan, który przewodził wyprawie ElektryBud, siedzi zaskakująco blisko ludzi Ciernisława - a w pewnym momencie wprost stwierdza, że wyprawa do Zony odbudowała jego pewność siebie i jest gotowy wznowić poszukiwania Edenu w najdalszych zakątkach Zony!
Gdy nastroje nieco się uspokoiły, Leśwind poprosił Mamę Muchę, aby ta zrelacjonowała ich wyprawę do Zony. Mama Mucha próbowała przekonać wszystkich jak wielkim sukcesem była wyprawa w stronę rzeki, ale nie udało jej się przebić zapasów zgromaszonych przez Elektrę, a i Kronikarze zgodnie z obyczajem ustalonym przez Starego ogłosili generator własnością Arki i po spotkaniu przenieśli go do prezbiterium - choć zapewnili, że będzie dostępny dla społeczności na czas Zebrań Wspólnoty i innych ważnych projektów, to w normalne dni mutanci będą musieli pić po ciemku...
Duże zainteresowanie wzbudził inny artefakt odnaleziony przez Mamę Muchę - komiks z czasów Sprzed! Podawany z rąk do rąk z nabożną czcią, zainspirował mieszkańców do rozpoczęcia nowego projektu! Obrazki w komiksie pokazywały tajemniczą kamienną piramidę na szczycie której znajdowało się urządzenia mierzące czas na podstawie pozycji słońca! Zgodnie stwierdzono, że takie urządzenie przyda się także w Arce. Niestety pierwsze próby prototypy na razie nie wyszły - zegar słoneczny nie chce działać ani w nocy, ani w pomieszczeniach.
Krasz wypatrzył w tłumie Malika - postanowił publicznie oskarżyć go o napaść na Płotka i zniszczenie kramu Mamy Muchy. Niestety Malik wyparł się jakiejkolwiek winy, a w ogólnym rozgardiaszu, ludzie nie byli zainteresowani całą sprawą. Szczęście w nieszczęściu, z podobnym brakiem zainteresowania spotkał się Leśwind, gdy próbował podnieść sprawę Fiacik i domniemanej kradzieży listu z Prezbiterium. Fiacik odgryzła się Leświndowi i ze wspraciem Sroki zmusiła Leświnda do wycofania oskrażeń. Kronikarz wciąż uważa, że należy znaleźć i ukarać złodzieja, ale odpuszcza dziewczynie.
Zebranie Wspólnoty dobiega końca.
Gdy mutanci rozchodzą się do swoich legowisk i szałasów, Krasza zaczepia jeszcze Kosmar - z tajmniczą miną mówi, że ma do niego ważna sprawę i prosi o spotkanie następnego na północnym brzegu Kaczeńcowego Stawu.