Niemal wszyscy mieszkańcy Arki wyszli na spotkanie ekipy ratunkowej. Ludzie zgromadzili się na głównej alei i z zaciekawieniem przypatrywali się całej powracającej siódemce. Ludzie Odlotnego Maxymo i ElektryBud utorowali drogę przez tłum dla podróżnych - każde z nich, chciało podkreślić własny udział w zakończonej wyprawie. Informacje o odkrytym niemal nieskończonym źródle czystej wody poniosły się echem przez całą Arkę. Nawet delikatna sprzeczka między Mamą Muchą a Odlotnym Maxymo, czy informacja o Ghulach zamieszkujących wyspę, nie zepsuły radosnego nastroju.
Na schodach do Kościoła na drużynę czekał Kronikarz Leśwind - "w imieniu Ojca" wita całą drużynę i zaprasza do przedyskutowania wyprawy i znalezisk. Mama Mucha, trzymając mocno torbę z odnalezionymi artefaktami rusza za nim do środka. Mucha prezentuje Leświndowi odnaleziony przy ciele dziwnej kobiety list - Leśwind z każdym przeczytanym słowem marszczy się coraz bardziej. Treść listy zdaje się sugerować, że kobieta pochodziła z Edenu. Leśwind pozostaje sceptyczny, ale obiecuje porozmawiać ze Starym.
Podczas gdy Mucha załatwia sprawy z Kronikarzem, Max postanawia uczcić bezpieczny powrót z wyprawy - szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że udało mu się dokonać tego, czego nie udało się Yassanowi, ani Worhanowi. Udaje się do fixera Malika, który zawsze ma dostęp do najlepszych używek - sprzedaje swoją starą strzelbę i siedzą razem popijając bimber. Gdy chwiejnym krokiem Max wraca do Arki, orientuje się, że Malik naciął go zarówno jeśli chodzi o wartość strzelby jak i wybity bimber.
Po dniu pełnym wrażeń, każdy odnajduje w końcu swój kąt i zasypia snem sprawiedliwego
Krasz rusza rano na poszukiwanie jedzenia. Między straganami natyka sie na Kosmara - mutant już wypompował z siebie całą przetransportowaną wodę i znów prezentuje swoje zwyczajne, oklapnięte i mizerne oblicze. Trzyma jednak w ręku dwie jaszczurki na patyku i oferuje jedną Kraszowi:
-To w nagrodę od Maxymo - mówi.
Kosmar otwiera się nieco przed Kraszem - widać, że podziwia go za niezależność i pewność siebie. Krasz początkowo jest zaskoczony, że ktoś go tak postrzega, ale postanawia wesprzeć drugiego niewolnika i zapewnia go, że też ma szansę na zrealizowanie swojego Wielkiego Marzenia. Kosmar w przypływie szczerości zdradza, że marzy mu się zostanie bossem gangu. Kraszowi udaje się zachować kamienną twarz, a nawet udzielić Kosmarowi (niekoniecznie dobrej) rady - że oczywiście ma szansę zostać bossem własnego gangu, ale może to nie być wykonalne tak długo jak długo żyje Odlotny Maxymo...
W tym czasie, Sroka odnawia znajomość z Fiacik - pokrewną duszą, która też wyraża zbyt głębokie zainteresowanie majsterkowaniem i dawnymi technologiami. Spędzają cały dzień dyskutując o różnych projektach, które mogliby razem rozpocząć, a Sroka próbuje odtworzyć z pamięci szczegóły wszystkich dziwnych maszyn jakie widział w Zonie - najjaskrawiej w pamięci utknął mu dziwny pojazd na gąsienicach. Za cel stawia sobie stworzyć kiedyś cos równie majestatycznego.
Skacowany Max odwiedza Dragana - drugiego odludka mieszkającego koło Kaczeńcowego Stawu i jednocześnie posiadacza jedynej destylarni w Arce. Próbuje dowiedzieć się więcej o tym jak Dragan produkuje bimber, ale nie dochodzą do żadnego konstruktywnego porozumienia. Z zakupionymi od Milika butelkami, Max rusza do Arki odnaleźć resztę ekipy i obgadać swój nowy plan.
Ekipa wypija cały bimber i wpada na genialny pomysł - sami zbudują destylarnie! Ba! Zbudują całą tawernę. Szczęśliwym trafem następnego dnia odbywa się kolejne spotkanie wspólnoty. Mama Mucha wspomina o liście i Edenie - Max i Krasz są pełni nadziei i traktują to jako dowód, że mityczny Eden naprawdę istnieje. Mama Mucha i Sroka pozostają sceptyczni. Pijani, entuzjastyczni i szczęśliwi, udają się na spoczynek.
Podczas Zebrania Wspólnoty, Ciernisław głośno narzeka na fakt, że nikt nie zaangażował się w naprawę dzwonów po niedawnym trzęsieniu ziemi i rozbudowy świątyni. Większość zgromadzonych jednak o wiele chętniej popiera pomysł Sroki i Maxa, aby zbudować tawernę z prawdziwego zdarzenia. Co ciekawe, pomysł popiera również Maxymo - mimo animozji między Sroką, a Jonaszem i kłótni z Mamą Muchą. ElektraBud martwi się, że zapasy jedzenia na nadchodzącą zimę są zbyt skromne - wspomina, że na północnym zachodzie ponoć są magazyny, gdzie można znaleźć narzędzia ogrodnicze, albo sadzonki. Patrzy przy tym na Maxa.
Po spotkaniu, do Mamy Muchy i reszty podchodzi Leśwind i poważnym tonem mówi, że Stary chce się zobaczyć z całą ekipą. Ostatnimi czasy Stary przestał pojawiać się publicznie i rzadko widuje kogoś poza Kronikarzami. Sprawa musi być poważna.
Drużyna spotyka się ze Starym - widać, że jest coraz słabszy - niestety również na umyśle. Trzyma w pomarszczonej ręce list znaleziony przy Mamie Musze i wyraźnie wzruszony mówi, że już prawie całkiem zapomniał o swych marzeniach, o Edenie, o innych, którzy też takie marzenia mieli. Mutantom ciężko poskładać w logiczną całość jego paplaninę, ale wygląda na to, że Stary rozpoznał symbol na liście (i kombinezonie martwej kobiety) i zasugerował, że kobieta przyszła gdzieś z południowego wschodu. A przynajmniej tam powinni szukać wskazówek.
Przez kolejne kilka dni, Arka huczy od przygotowań do budowy tawerny! Ludzie gromadzą materiały, spierają się o projekt, oczyszczają teren pod budowę - niestety idzie to bardzo nieporadnie. Tylko Sroce udaje się sklecić działającą destylarnię - ewidentnie widać, że mieszkańcy Arki nie mają doświadczenia we wspólnej pracy nad większymi projektami.
W tym samym czasie Max sprawdza sprzęt, obserwuje pogodę, przegląda skrawki map i rozmawia z innymi Stalkerami. Słowem, szykuje kolejną wyprawę w Zonę - jeszcze dalej na południowy-wschód, po ślad Edenu.