Fotografia i moje ostatnie projekty poświęcone Kresom – Zaleszczykom, Wołyniowi, Huculszczyźnie, a także Lwowowi i Jeleniej Górze – tworzą dziś jedną, spójną opowieść. To właśnie fotografia łączy te wszystkie miejsca, ludzi i historie, nadając sens moim poszukiwaniom.
Od lat zajmuję się historią własnej rodziny, ale jednocześnie patrzę szerzej – na dawne ziemie II Rzeczypospolitej, które były światem moich przodków. Mój projekt jest próbą odtworzenia tego świata. To podróż w przeszłość, ale realizowana przy pomocy bardzo współczesnych narzędzi: multimediów, cyfrowych archiwów, dokumentów i fotografii. Fotografii historycznej, którą odkrywam, ale także tej, którą sam tworzę.
Właśnie zakończyłem pracę nad przedsięwzięciem, które – przynajmniej w moim odczuciu – połączyło wszystkie te wątki w jedną całość. Dzięki nowym technologiom powstało miejsce będące przystępnym źródłem wiedzy o rodzinie, ale również o czasach i miejscach, w których żyli moi przodkowie. O miejscach, które znali, odwiedzali i które współtworzyły ich codzienność.
Niezwykłe jest to, że nawet pozornie odległe od Kurczyc czy Sabni Zaleszczyki okazały się częścią tej samej opowieści. Bo właśnie tam żyła osoba, która zagrała w filmie nakręconym na podstawie książki napisanej przez moją prababcię. Czyż historia nie potrafi zaskakiwać?
Ale na dziś już kończę. Jestem po prostu zmęczony. Za mną długie miesiące pracy, poszukiwań, pisania i odkrywania kolejnych śladów przeszłości.
Teraz przede mną Jelenia Góra i jej okolice. Pozornie niezwiązane ze Lwowem, Wołyniem czy Kresami, a jednak bliskie mojemu sercu. To tutaj zamierzam odpocząć po zakończeniu projektu, który na stałe dołącza do mojego „Lasu Rzeczy” – Silva Rerum.
Od dzisiaj wakacje.
A więc wracam do tego, od czego wszystko się zaczęło.
Teraz będę robił zdjęcia.
*********************************************************
🌲 Moje projekty internetowe – trzy rozdziały jednej opowieści
Przez lata powstało kilka autorskich stron internetowych. Na pierwszy rzut oka dotyczą różnych tematów, ale w rzeczywistości tworzą spójną całość – opowieść o fotografii, pamięci, miejscach i ludziach.
📷 Fotografia Sudetów Zachodnich
Moje spojrzenie na Karkonosze, Góry Izerskie i Kotlinę Jeleniogórską. Krajobrazy, przyroda, wędrówki i świat widziany przez obiektyw aparatu.
👉 https://sites.google.com/view/fotografia-sudety-zachodnie/
📚 Helena Mniszek – literatura, historia i Kresy
Projekt poświęcony twórczości mojej prababci, a jednocześnie podróż przez świat dawnych Kresów, rodzinnych historii, przedwojennego kina i ludzi, których losy połączyły Wołyń, Podole, Zaleszczyki i Lwów.
👉 https://sites.google.com/view/helena-mniszek/start
🎿 Historia Aesculapa
Miejsce szczególnie osobiste. Opowieść o szkole narciarskiej Aesculap i środowisku, które przez lata współtworzyłem. To fragment mojego życia zawodowego, fotograficznego i narciarskiego – świat, którego już nie ma, ale który pozostawił po sobie wiele wspomnień.
👉 https://sites.google.com/view/historia-aesculapa
🌳 Wszystkie te strony są częścią mojego prywatnego „Lasu Rzeczy” – Silva Rerum. Każda opowiada o czymś innym, ale razem tworzą historię moich pasji: fotografii, gór, narciarstwa, rodzinnej pamięci, Kresów i ludzi, których ślady odnajduję w dokumentach, archiwach i starych fotografiach.
W kilku książkach moich wspominam Wołyń, gdzie w dużym dworze, nad Słuczą pierwsze swe dziecinne spojrzenia rzucałam na tą prześliczną rzekę i gdzie potem podczas wakacji, w lesie wśród olbrzymich sosen lub na polanie wśród borów, zaczytywałam się w „Trylogii” i w nowelach Sienkiewicza egzaltując się i fantazjując na swoją rękę.
-Helena Mniszek
Фотографія та мої останні проєкти, присвячені Кресам — Заліщикам, Волині, Гуцульщині, а також Львову й Єленій Гурі, сьогодні складаються в одну цілісну розповідь. Саме фотографія поєднує всі ці місця, людей і історії, надаючи сенсу моїм пошукам.
Уже багато років я займаюся історією власної родини, але водночас дивлюся ширше — на колишні землі Другої Речі Посполитої, які були світом моїх предків. Мій проєкт є спробою відтворити цей світ. Це подорож у минуле, здійснена за допомогою сучасних інструментів: мультимедіа, цифрових архівів, документів і фотографії. Фотографії історичної, яку я відкриваю для себе, і тієї, яку створюю сам.
Нещодавно я завершив роботу над проєктом, який, принаймні на мою думку, об'єднав усі ці теми в одне ціле. Завдяки сучасним технологіям виник простір, що став доступним джерелом знань про мою родину, а також про часи й місця, де жили мої предки. Про місця, які вони знали, відвідували і які були частиною їхнього повсякденного життя.
Дивовижно, що навіть, здавалося б, далекі від Курчиць чи Саби Заліщики виявилися частиною тієї самої історії. Адже саме там жила людина, яка зіграла у фільмі, знятому за книгою, написаною моєю прабабусею. Хіба історія не вміє дивувати?
Але на сьогодні вже досить. Я просто втомився. Позаду залишилися довгі місяці праці, пошуків, написання текстів і відкриття нових слідів минулого.
Тепер переді мною Єленя Гура та її околиці. Здавалося б, вони не пов'язані зі Львовом, Волинню чи Кресами, але все ж близькі моєму серцю. Саме тут я хочу відпочити після завершення проєкту, який назавжди увійде до мого «Лісу речей» — Silva Rerum.
Від сьогодні — канікули.
Тож я повертаюся до того, з чого все почалося.
Тепер я буду фотографувати.
******************************************************
🌲 Мої інтернет-проєкти — три розділи однієї історії
Протягом багатьох років я створив кілька авторських вебсайтів. На перший погляд вони присвячені різним темам, але насправді утворюють єдине ціле — розповідь про фотографію, пам'ять, місця та людей.
📷 Фотографія Західних Судетів
Мій погляд на Карконоші, Ізерські гори та Єленегурську улоговину. Пейзажі, природа, мандрівки та світ, побачений крізь об'єктив фотоапарата.
👉 https://sites.google.com/view/fotografia-sudety-zachodnie/
📚 Гелена Мнішек — література, історія та Креси
Проєкт, присвячений творчості моєї прабабусі, а водночас подорож у світ колишніх Кресів, родинних історій, довоєнного кіно та людей, чиї долі поєднали Волинь, Поділля, Заліщики та Львів.
👉 https://sites.google.com/view/helena-mniszek/start
🎿 Історія «Ескулапа»
Особливий для мене проєкт. Розповідь про лижну школу «Ескулап» та середовище людей, частиною якого я був багато років. Це фрагмент мого професійного життя, моєї фотографічної та лижної пригоди — світ, якого вже немає, але який залишив по собі багато спогадів.
👉 https://sites.google.com/view/historia-aesculapa
🌳 Усі ці сайти є частиною мого особистого «Лісу речей» — Silva Rerum. Кожен із них розповідає про щось своє, але разом вони створюють історію моїх захоплень: фотографії, гір, лижного спорту, родинної пам'яті, Кресів і людей, сліди яких я знаходжу в документах, архівах та старих фотографіях.
Moja strona od zawsze była opowieścią o Jeleniej Górze, otaczających ją górach, rowerowych wyprawach, światłach poranków i detalach codzienności. O patrzeniu. O próbie zatrzymania chwili. Z biegiem lat coraz częściej jednak łapię się na tym, że fotografując współczesne miasto, widzę coś więcej niż tylko to, co znajduje się przede mną. Widzę obrazy nakładające się na siebie – ślady ludzi, miejsc i światów, które już minęły.
Może właśnie dlatego dziś tak mocno przyciągają mnie dawne Kresy II Rzeczypospolitej – Wołyń, Podole, Huculszczyzna, dawne miasta i miasteczka rozsiane między Karpatami Wschodnimi a Dniestrem. To nie jest przypadkowa fascynacja. Przecież moje miasto po wojnie stało się domem ludzi przesiedlonych zza Buga, z tamtych gór, dolin i kresowych ulic. W pewnym sensie ich pamięć zamieszkała tutaj razem z nimi.
Dziś, będąc już na emeryturze, podróżuję inaczej niż dawniej. Możliwości fizycznych wypraw są bardziej ograniczone, ale pojawił się inny rodzaj wędrówki – podróż przez fotografie, stare filmy, dokumenty, wspomnienia i opowieści. Godzinami potrafię oglądać archiwalne materiały, dawne zdjęcia, przedwojenne przewodniki i kroniki filmowe. To właśnie tam odnajduję świat, którego nigdy nie mogłem dotknąć osobiście, a który mimo to stał mi się bliski.
Bo fotografia nie kończy się na robieniu zdjęć.
Fotografia to także umiejętność patrzenia. Zachwytu nad światłem, krajobrazem, twarzą człowieka, starą ulicą, cieniem na kamienicy. To wrażliwość na piękno – zarówno to współczesne, jak i zapisane w starych kadrach. Sam fotografuję od lat, ale równie mocno uwielbiam oglądać prace innych fotografów – tych dawnych i współczesnych – którzy podobnie próbowali zatrzymać swoje emocje, swoją chwilę i swój świat.
Kiedy oglądam przedwojenny film o dawnym Hirschbergu, widzę spokojne miasto pełne ludzi, którzy nie wiedzą jeszcze, że za chwilę wszystko się skończy. Te same place, te same ulice, które mijam dzisiaj. I nagle pojawia się dziwne uczucie – jakby współczesna Jelenia Góra nakładała się na dawny Hirschberg. Jakby obok mnie stali inni fotografowie, inni mieszkańcy, inni przechodnie.
A potem oglądam stary Lwów – pełen batiarskich piosenek, gwaru ulic, tramwajów, śmiechu i niezwykłego światła. I znowu mam wrażenie, że patrzę nie na historię, lecz na czyjeś prawdziwe życie zatrzymane tuż przed wielką zmianą.
To właśnie wtedy zaczynam rozumieć, że fotografia jest czymś więcej niż dokumentem.
To sposób łączenia światów.
Świata tych, którzy musieli odejść z jednych miast, i tych, którzy przybyli do innych. Świata dawnych mieszkańców Dolnego Śląska i ludzi przyjeżdżających tutaj z Kresów Wschodnich. Dwóch historii, dwóch tęsknot i dwóch pamięci, które po wojnie spotkały się właśnie tutaj.
Moi dziadkowie opowiadali o świecie wielobarwnym – o sąsiadach różnych narodowości, o codzienności, która nie była jeszcze podzielona przez późniejszą historię. Długo słuchałem tych opowieści. Potem zacząłem oglądać stare fotografie i filmy. Aż w końcu zrozumiałem, że te wspomnienia w jakimś sensie stały się również częścią mojego własnego patrzenia.
Dlatego na mojej stronie coraz częściej pojawiają się materiały „specjalne” – opowieści o dawnych Kresach, archiwalne filmy, stare fotografie, literackie opisy i dokumenty. Nie traktuję ich jako dodatku do fotografii. Dla mnie są jej naturalnym przedłużeniem.
Bo czym innym są choćby przedwojenne Zaleszczyki – legendarna polska Riwiera nad Dniestrem? Oglądając film z 1937 roku, widzę świat niemal egzotyczny: plaże nad szerokim Dniestrem, dojrzewające morele i brzoskwinie, eleganckie pensjonaty, ludzi przyjeżdżających słynną Luxtorpedą z Krakowa i Lwów. Widzę miejsce pełne słońca, życia i przedwojennego uroku. A jednocześnie mam świadomość, że ten świat został brutalnie przerwany.
Podobne uczucie towarzyszy mi, gdy zagłębiam się w opowieści o Huculszczyźnie. Czytając Ferdynanda Antoniego Ossendowskiego, niemal słyszę trembity niosące się po połoninach, widzę konie pędzące przez Czarnohorę i ludzi żyjących w rytmie gór, muzyki oraz dawnych obrzędów. To nie jest już tylko literatura czy etnografia. To gotowy obraz – pełen światła, kolorów, emocji i niezwykłej fotograficznej plastyki.
I może właśnie dlatego te dawne światy tak mocno mnie dziś przyciągają. Nie przez politykę. Nie przez nostalgię samą w sobie. Ale przez ludzi, krajobrazy, estetykę i emocje zapisane w obrazach. Przez tę niezwykłą mieszaninę piękna i przemijania.
Mam czasem wrażenie, że wszystkie te miejsca – Jelenia Góra, Lwów, Wołyń, Podole czy Huculszczyzna – łączy jedno wspólne spojrzenie. Spojrzenie ludzi próbujących zatrzymać swój świat choćby na chwilę: w fotografii, filmie, pieśni, opowieści albo pamięci.
A ja, fotografując współczesność i jednocześnie zanurzając się w stare obrazy, mam poczucie, że dopisuję do tej historii własną warstwę.
Może właśnie na tym polega fotografia.
Nie tylko na patrzeniu.
Ale na dostrzeganiu tego, co pomiędzy tym, co było, a tym, co pozostało.
Моя сторінка від самого початку була розповіддю про Єленю-Ґуру, гори, що її оточують, велосипедні мандрівки, ранкове світло та деталі повсякденності. Про вміння дивитися. Про спробу зупинити мить. Проте з роками я все частіше ловлю себе на думці, що фотографуючи сучасне місто, я бачу щось більше, ніж просто те, що знаходиться переді мною. Бачу образи, які накладаються один na один — сліди людей, місць і світів, які вже минули.
Можливо, саме тому сьогодні мене так сильно приваблюють колишні Креси Другої Речі Посполитої — Волинь, Поділля, Гуцульщина, давні міста й містечка, розсіяні між Східними Карпатами та Дністром. Це не випадкове захоплення. Адже моє місто після війни стало домом для людей, переселених з-за Бугу, з тих самих гір, долин і кресових вулиць. У певному сенсі їхня пам'ять оселилася тут разом із ними.
Сьогодні, будучи вже на пенсії, я подорожую інакше, ніж колись. Можливості для фізичних мандрівок стали більш обмеженими, але з'явився інший вид подорожей — подорож крізь фотографії, старі фільми, документи, спогади та розповіді. Я можу годинами розглядати архівні матеріали, давні знімки, довоєнні путівники та кінохроніки. Саме там я знаходжу світ, до якого ніколи не міг доторкнутися особисто, але який попри це став мені близьким.
Бо фотографія не закінчується на натисканні кнопки затвора.
Фотографія — це також уміння бачити. Захоплення світлом, краєвидом, обличчям людини, старою вулицею, тінню на кам'яниці. Це чутливість до краси — як сучасної, так і тієї, що закарбована на старих кадрах. Сам я фотографую вже багато років, але так само сильно люблю розглядати роботи інших фотографів — як минулих часів, так і сучасних, — які подібним чином намагалися зупинити свої емоції, свою мить і свій світ.
Коли я дивлюся довоєнний фільм про давній Гіршберг (теперішню Єленю-Ґуру), я бачу спокійне місто, сповнене людей, які ще не знають, що за мить усе закінчиться. Ті самі площі, ті самі вулиці, повз які я проходжу сьогодні. І раптом з'являється дивне відчуття — ніби сучасна Єленя-Ґура накладається на давній Гіршберг. Ніби поруч зі мною стоять інші фотографи, інші мешканці, інші перехожі.
А потім я дивлюся на старий Львів — сповнений батярських пісень, гомону вулиць, трамваїв, сміху та надзвичайного світла. І знову маю враження, що дивлюся не на історію, а на чиєсь справжнє життя, зупинене прямо перед великими змінами.
Саме тоді я починаю розуміти, що фотографія є чимось більшим, ніж просто документом.
Це спосіб поєднання світів.
Світу тих, кому довелося піти з одних міст, і тих, хто прибув до інших. Світу колишніх мешканців Нижньої Сілезії та людей, які приїхали сюди зі Східних Кресів. Двох історій, двох туг і двох пам'ятей, які після війни зустрілися саме тут.
Мої дідусь і бабуся розповідали про різнобарвний світ — про сусідів різних національностей, про повсякденність, яка ще не була розділена пізнішою історією. Я довго слухав ці розповіді. Потім почав розглядати старі фотографії та фільми. Аж поки врешті-решт не зрозумів, що ці спогади в якомусь сенсі також стали частиною мого власного бачення.
Тому на моїй сторінці все частіше з'являються «спеціальні» матеріали — розповіді про давні Креси, архівні фільми, старі фотографії, літературні описи та документи. Я не ставлюся до них як до додатку до фотографії. Для мене вони є її природним продовженням.
Бо чим іншим є хоча б довоєнні Заліщики — легендарна польська Рів'єра на Дністрі? Дивлячись фільм 1937 року, я бачу світ майже екзотичний: пляжі над широким Дністром, абрикоси та персики, що дозрівають, елегантні пансіонати, людей, які приїжджають знаменитою «Люксторпедою» з Кракова та Львова. Я бачу місце, сповнене сонця, життя та довоєнного шарму. І водночас усвідомлюю, що цей світ був брутально обірваний.
Подібне відчуття супроводжує мене, коли я занурююся в розповіді про Гуцульщину. Читаючи Фердинанда Антонія Оссендовського, я майже чую трембіти, що лунають полонинами, бачу коней, які мчать Чорногорою, і людей, що живуть у ритмі гір, музики та давніх обрядів. Це вже не просто література чи етнографія. Це готовий образ — сповнений світла, кольорів, емоцій та надзвичайної фотографічної пластики.
І, можливо, саме тому ці давні світи так сильно мене сьогодні приваблюють. Не через політику. Не через ностальгію саму по собі. А через людей, краєвиди, естетику та емоції, закарбовані в образах. Через це дивовижне поєднання краси та проминущості.
Інколи мені здається, що всі ці місця — Єленя-Ґура, Львів, Волинь, Поділля чи Гуцульщина — об'єднує один спільний погляд. Погляд людей, які намагаються зупинити свій світ бодай на мить: у фотографії, кінострічці, пісні, розповіді чи пам'яті.
А я, фотографуючи сучасність і водночас занурюючись у старі образи, відчуваю, що дописую до цієї історії власний шар.
Можливо, саме в цьому і полягає суть фотографії.
Не лише в тому, щоб дивитися.
А в тому, щоб помічати те, що знаходиться між тим, що було, і тим, що залишилося.