Na tej stronie znajdziecie dziewięć artykułów poświęconych Aesculapowi i Łysej Górze – opowieść pisana z perspektywy kogoś, kto obserwował i współtworzył historię tego miejsca od środka. To nie sucha kronika faktów, lecz próba oddania atmosfery ludzi, czasu i codziennej pracy, która przez lata budowała coś więcej niż tylko ośrodek sportowy.
Cykl skierowany jest przede wszystkim do Aesculapiaków – wychowanków, rodziców, instruktorów, współpracowników i przyjaciół – ale także do wszystkich narciarzy i bywalców Łysej Góry, którzy przyjeżdżali tu, by cieszyć się górami, widokami na Kotlinę Jeleniogórską i panoramę Karkonoszy.
Artykuły opowiadają o ludziach i wspólnym wysiłku: o szkole i klubie, dzieciach i młodzieży, rodzicach i instruktorach, zapleczu technicznym i kolejnych etapach rozwoju bazy – od pierwszych, skromnych wyciągów po większe inwestycje. To zaproszenie do lektury, wspomnień i własnych powrotów na Łysą Górę.
Michał Rażniewski, Jelenia Góra 2026
Dzięki samozaparciu i wytrwałości Stanisława Rażniewskiego, który wiele godzin spędził w urzędach, w celu załatwienia koniecznych zezwoleń, ruszyła budowa pierwszego wyciągu na Łysej Górze. Było to w 1988 roku. Zanim jednak do tego doszło, po drodze, jakby mimochodem powstają dwa wyciągi na zachodnich zboczach Ulimki w Dziwiszowie (1985) oraz jeden, na północno-zachodnim zboczu Góry Widok (1988). W 1987 roku powstaje mała stacja w Jagniątkowie w rejonie Szerzawy. Zbudowano tam dwa wyciągi talerzykowe. A więc, już wtedy Aesculap uniezależnił się całkowicie od drogich ośrodków i tras w Karkonoszach. Baza Aesculapa umożliwiła organizację zawodów dla dzieci z okolicznych klubów (odbywała się wtedy liga narciarska – „Laury”), które dzięki temu poznały Góry Kaczawskie. Serie zawodów odbyły się we wszystkich wymienionych ośrodkach. Czytaj dalej ➡️
Pewnego dnia autokary wiozące uczestników nie pojechały do Szklarskiej Poręby. Zamiast tego skręciły w stronę Legnicy. W autobusie panowały cisza i zdziwienie. Po kilkunastu minutach zza zakrętu wyłoniła się Łysa Góra — szeroki, odsłonięty stok, trochę surowy, trochę zwyczajny. Pan Stanisław Rażniewski wysiadł, popatrzył długo i powiedział: — Tu wybudujemy wyciągi. Niektórzy się uśmiechnęli. Góra była niska. Nie było żadnej infrastruktury — tylko przestrzeń i wiatr. Ale on widział już coś więcej. Czytaj dalej ➡️
Nie ma już mikrostacji. Narciarze nie przyjeżdżają w Góry Kaczawskie. Pozostał krajobraz. Niby ten sam widok. A jednak inny. Te obrazy powstały na podstawie fotografii wykonanej z samolotu, którym leciałem nad Łysą Górą w 1990 roku. Zdjęcie ukazywało szczyt, stoki i Grzbiet Południowy Gór Kaczawskich — tak w rzeczywistości wyglądają te tereny.Tu przez lata jeździliśmy na nartach. Dziś praktycznie pozostało tylko nieczynne schronisko na szczycie. Czytaj dalej ➡️