Sześć filmów – a właściwie sześć podcastów – oraz galeria wybranych fotografii. Multimedialna opowieść o Mikrostacji nad Jelenią Górą, o Aesculapie i Łysej Górze. To zwieńczenie mojej wieloletniej pracy dokumentalisty miejsca, które było czymś znacznie więcej niż tylko szkolną inicjatywą.
Pod obrazami – archiwalnymi i współczesnymi – płyną słowa. Czytane bez lektorskiej maniery, ale z prawdziwą emocją. Z nutą tęsknoty za pięknymi chwilami. Z żalem za tym, co minęło. I z dumą z dokonań, które miały sens. To spokojne czytanie o przeszłości Aesculapa i Łysej Góry. O ludziach. O ich pracy. O zajęciach na śniegu i pieszych wędrówkach w góry. O poznawaniu naszego małego świata – Sudetów Zachodnich. Naszej małej ojczyzny.
Realizowaliśmy plan. Piękny plan. Wychowanie przez góry – dla gór.
Ten cykl to nie tylko wspomnienia. To dokumentacja ewenementu w skali kraju. Chyba nie było – i nie ma – drugiej takiej szkoły narciarskiej, która stworzyłaby własny ośrodek szkoleniowy, własną bazę, służącą jednocześnie całemu środowisku narciarskiemu i mieszkańcom miasta. W naszym przypadku – Jeleniej Góry. Mikrostacja była miejscem wspólnym. Otwarta. Żywa. Prawdziwa.
Zapraszam do obejrzenia i wysłuchania tych materiałów. Do spojrzenia z Łysej Góry na Góry Kaczawskie, Rudawy Janowickie, Góry Izerskie i Karkonosze. Na przestrzeń, która kształtowała ludzi.
Dziś Łysa Góra znów bywa białą plamą na mapie narciarskiej Polski. Ale w pamięci – i w tych obrazach – wciąż tętni życiem.
Posłuchajcie „Co było słychać w Aesculapie”, „O zimach, które nie przyszły”, „O pięknej Łysej Górze”.
Posłuchajcie moich wspomnień. @obserwujący Miasto Jelenia Góra
Wystarczy nacisnąć „Play”.
Są takie miejsca i takie lata, które nie odchodzą naprawdę. Trzymają człowieka jak zapach żywicy, jak skrzypienie śniegu pod butami w mroźny poranek. Dla mnie takim miejscem była Łysa Góra, a takim czasem – historia Szkoły Narciarskiej i Sudeckiego Klubu Sportowego Aesculap. Dziś to wszystko jest już zamkniętym rozdziałem. Ale wraca… czasem w snach, czasem w obrazie zapisanym światłem, czasem w tym dziwnym, ciepłym ukłuciu pod żebrami, kiedy człowiek zbyt długo milczy...
Łysa Góra w Górach Kaczawskich nigdy nie była wysokogórskim kurortem. Górne stacje wyciągów narciarskich znajdują się tu na wysokości 680 metrów nad poziomem morza – wysokości pięknej krajobrazowo, ale wymagającej dla sportów zimowych. Przy stabilnych, mroźnych zimach śnieg potrafił utrzymywać się na północno-wschodnich, zacienionych stokach nawet przez 80–90 dni. Jednak wystarczyło niewielkie ocieplenie, by ta równowaga zaczęła się chwiać.
Są w życiu takie ścieżki, które człowiek odkrywa wcześnie — i już wie, że będzie nimi podążał przez całe lata. Dla mnie tą drogą było narciarstwo, góry, szkolenie młodych ludzi i praca, która wymagała wytrwałości, pasji oraz gotowości do ciągłego ruchu. Aesculap i Łysa Góra stały się domem mojej zawodowej codzienności, miejscem spotkań, wyzwań i radości.
Dziś, z perspektywy emeryta, mogę spojrzeć na tę drogę z wdzięcznością i spokojem.
Moja droga życiowa zawsze prowadziła przez góry, śnieg i przestrzenie, w których człowiek czuje się naprawdę wolny. Przez kilkadziesiąt lat żyłem rytmem nart, kursów, egzaminów i treningów. Byłem Instruktorem Wykładowcą PZN, Egzaminatorem SITN, trenerem i wychowawcą. Każdy sezon zaczynał się dużo wcześniej niż spadał pierwszy śnieg – latem budowałem kondycję.
Z powodu pracy (a i nie tylko) zjawiam się tu o różnych porach dnia i nocy… Zawsze z aparatem w rękach. Szósta rano, dziesiąta w nocy, wschód słońca, rozgwieżdżone niebo, księżyc w pełni… Ulubione mgły płynące nad przełęczą Widok. Niezwykle urokliwe krajobrazy widziane ze zboczy Łysej Góry i popularnej Kapelli. Ktoś powiedział kiedyś – widoki jedne z najpiękniejszych na świecie.
Historia Szkoły Narciarskiej i Sudeckiego Klubu Sportowego Aesculap to opowieść o pasji, wytrwałości i ofiarności — tysięcy godzin pracy instruktorów, wychowawców, rodziców i samych uczestników. To także przykład, jak inicjatywa grupy entuzjastów z małego uzdrowiska zmieniła się w respektowany klub z własną infrastrukturą, kadrą instruktorską i licznymi osiągnięciami sportowymi na arenie krajowej i międzynarodowej.
Moi Drodzy! Chciałbym pokazać Wam fotografie Łysej Góry znajdującej się w Górach Kaczawskich. Miejsce jest ciekawe i przyjazne dla narciarzy oraz rowerzystów. Moim zamiarem jest przybliżenie również dzieła życia moich rodziców – idei Łysej Góry, idei stworzenia dobrych, bezpiecznych warunków nauki jazdy na nartach dzieciom z Jeleniej Góry. Pokazanie stoków narciarskich odległych od naszego miasta tylko o 10 km – stoków podmiejskich niemalże. Cała sprawa zaczęła się w momencie, kiedy państwo Rażniewscy przyjechali w latach pięćdziesiątych z Wrocławia w Sudety – do Podgórzyna. Mój ojciec prowadził znany klub sportowy Stal Cieplice. Trenował narciarzy alpejczyków. Całe życie poświęcił narciarstwu. Moja mama wybrała to samo. Szkolenie dzieci i młodzieży stało się ich wspólną pasją.
Doświadczenie pedagogiczne Stanisława, jak również wrodzone zdolności organizacyjne Teresy, pomogły w skutecznym stworzeniu Szkoły Narciarskiej „Aesculap” i bazy narciarskiej na Łysej Górze. Społeczne zaangażowanie mojej mamy ma swoje źródło w przeszłości. Jej babcia Helena Mniszek, oprócz pisania książek spędziła wiele czasu na pomaganiu innym ludziom. Tworzyła szkoły i przedszkola dla wiejskich dzieci. Te dawne czasy, Kuchary (rodzinny majątek), Bronną Górę (przedwojenne miejsce pracy moich dziadków) i Łysą Górę łączy inna pasja – fotografia. Fotografował mój dziadek i… moje fotografowanie zaczęło się dawno temu. Jako kilkuletni chłopiec często oglądałem albumy rodzinne. Dziadek Jan Ficki był inżynierem leśnikiem. Często fotografował las – jego miejsce pracy. Jego pasją była również fotografia rodzinna. Uwieczniał kolejne etapy życia swoich dzieci.
Pamiętam, jak potrafiłem siedzieć godzinami nad starymi, postrzępionymi już albumami i oglądać pożółkłe fotografie, niektóre w pięknej sepii. Spora część wśród nich to stykówki 6×9. Na wyobraźnię działały obrazy polowań, dworków, starych powozów. Z przedwojennej przeszłości wyłaniały się sylwetki otulonych w futra myśliwych nad szeregiem upolowanych wilków i dzików. Myślę, że te obrazy i emocje długo przechowywane w pamięci, miały wpływ na moje zainteresowanie się fotografią. Teraz właśnie fotografuję „moją” Łysą Górę.
Z powodu pracy (a i nie tylko) zjawiam się tu o różnych porach dnia i nocy… Zawsze z aparatem w rękach. Szósta rano, dziesiąta w nocy, wschód słońca, rozgwieżdżone niebo, księżyc w pełni… Ulubione mgły płynące nad przełęczą Widok. Niezwykle urokliwe krajobrazy widziane ze zboczy Łysej Góry i popularnej Kapelli. Ktoś powiedział kiedyś – widoki jedne z najpiękniejszych na świecie. Mamy tu cudowną panoramę Karkonoszy i Kotlinę Jeleniogórską jak na dłoni. Przed nami rozległe Pogórze Kaczawskie… Spójrzmy na okoliczne szczyty, pospacerujmy po dolinach, wąwozach… W zasięgu wzroku – Okole, Leśnica, Grzbiet Północny, Grzbiet Południowy, Grzbiet Wschodni. Mała stacja narciarska – dwie sztucznie naśnieżane nartostrady, kilka wyciągów, stadnina koni. I… Jelenia Góra malowniczo położona właśnie u stóp Gór Kaczawskich… Zapraszam do obejrzenia zdjęć.
Michał Rażniewski
Jelenia Góra 2009 r.
Mikrostacja Sportów Zimowych i Letnich Łysa Góra – Dziwiszów została wybudowana w roku 1988. Powstał wtedy pierwszy wyciąg orczykowy (podczas kolejnych lat powstawały następne wyciągi i budynki). Jej właścicielem jest Stowarzyszenie – Szkoła Narciarska i Sudecki Klub Sportowy Aesculap z siedzibą w Jeleniej Górze. Budowali ją w dużej mierze w czynie społecznym członkowie stowarzyszenia – uczestnicy, rodzice, instruktorzy Szkoły i Klubu. Wielkie zasługi w budowie tego ośrodka położył Zakład Budowy Kopalń w Lubinie. Należą się słowa uznania dla wszystkich osób – pasjonatów narciarstwa, inżynierów i techników, ekonomistów, projektantów – którzy przyczynili się do wybudowania i rozwoju Łysej Góry. Dzięki ich ogromnemu zaangażowaniu nasze dzieci, wnukowie, i… w co głęboko wierzymy następne pokolenia, będą mogły wypoczywać w tym pięknym miejscu.