Temat specjalny - Zaleszczyki, riwiera nad Dniestrem
KALEJDOSKOP NASZEJ MAŁEJ OJCZYZNY! 🏔️ Z dumą oddaję w Wasze ręce coś wyjątkowego. To na nowo zmontowane, starannie wyselekcjonowane i najbardziej dopracowane ujęcia z zeszłego oraz bieżącego roku. Prawdziwy wizualny kalejdoskop Kotliny Jeleniogórskiej i samej Jeleniej Góry!
Wyruszcie ze mną w podróż przez Jelenia Górę, Kowary, Karpacz oraz przepiękne, uzdrowiskowe Cieplice. Prawdziwą ozdobą tej filmowej relacji są zabytkowe perły z Doliny Pałaców i Ogrodów, a wisienką na torcie – cudny Dom Tyrolski w Mysłakowicach. Co to wszystko łączy? Kolej! Zobaczycie tu ciekawe ujęcia regionalnych pociągów, ze szczególnym uwzględnieniem niedawno otwartej, historycznej linii do Karpacza.
Moja miłość? Kamieniczki w blasku słońca... Choć film pokazuje całą Kotlinę, to tematem wiodącym są moje ukochane kamieniczki Starego Miasta i Jeleniogórskiego Traktu Śródmiejskiego. Złapałem dla Was prawdziwe fajerwerki świateł – promienie słoneczne szalejące w popołudniowym, magicznym klimacie miejskich uliczek.
Nasza Mała Ojczyzna kontra współczesny świat Ten film to opowieść o miejscu, o które dbamy i które rozwijamy najlepiej jak umiemy – pomimo różnych zawirowań w obecnym świecie. 🗺️ Wokół nas powstają wszechobecne markety, które wyciągają ludzi na obrzeża... A jednak nasza starówka ciągle się trzyma! Przyciąga mieszkańców i turystów, bo jest po prostu zachwycająca. Zresztą, miasta otaczające Jelenią Górę na południe, wschód i zachód to także architektoniczne perełki. Zadbane, wypielęgnowane i tonące w kwiatach. Bo kwiaty lubimy wszyscy: jeleniogórzanie, karpaczanie, kowarzanie i ciepliczanie!
Zapraszam na seans pełen lokalnej dumy i pięknych kadrów!
Mała prośba przed seansem: Film trwa 20 minut – to mój autorski, dopracowany reportaż, a nie krótki filmik, jakich wiele w sieci. Usiądźcie wygodnie, zaparzcie dobrą kawę i obejrzyjcie go do samego końca, bo naprawdę jest na co patrzeć. I gorąca sugestia: odpalcie go co najmniej na ekranie laptopa, a jeśli mogę mieć małe marzenie... usiądźcie przed wielkim ekranem ściennego telewizora! Te kadry, detale i gra świateł po prostu na to zasługują.
Między siódmą a ósmą – to jeszcze ranek czy już poranek? Nieważne. Było po prostu pięknie.
Słońce nadawało ton całemu spacerowi z kamerą – barwę i atmosferę. Wślizgiwało się odważnie, zaczepnie, niemal figlarnie pomiędzy kamienice. Oświetlało kolorowe fasady pół na pół, rysując na nich wyraźną granicę światła i cienia. W witrynach sklepowych tworzyło prawdziwe lustra – odbijały się w nich ściany, okna, ludzie spieszący do pracy. Inni, jeszcze zaspani, wyprowadzali swoje psy, przeciągając się i ziewając w rytmie budzącego się miasta.
Dostawcze auta na chwilę zakłócały ciszę, wypędzając ostatnie resztki snu. Ale nawet ten dźwięk miał w sobie coś naturalnego – był częścią porannego spektaklu.
Z kamerą w ręku szedłem znajomymi uliczkami aż do rynku. A tam… prawdziwy festiwal światła. Słońce buchnęło promieniami – tak, chyba właśnie tak – jakby nagle rozlało się nad placem. W lekkiej, jasnej mgiełce wszystko nabrało miękkości, gdy patrzyłem pod światło. Kontury łagodniały, powietrze drżało delikatnym blaskiem.
I jeszcze ten znajomy dźwięk dzwonów, witających dzień. Jak sygnał, że miasto już nie śpi. Że zaczyna się kolejna historia – do uchwycenia w kadrze.
Michał Rażniewski
Więcej filmów - patrz niżej