Kim jestem?
Wieczorem
nad umywalką
tuż przy lustrze
spojrzałem na siebie
,,smutny człowieku
kim jesteś?”
Jestem zabawką
którą Ty bawisz się
gdy masz ochotę
Jestem straceńcem
który heroicznie czeka
na Twą wzajemnośc
Jestem marzycielem
który uroił sobie
wspólne życie..
I głupcem...
który się kiedyś
w Tobie zakochał
Ostatnia rozmowa
/wersja demo-schodki/
Twoje
histerie
wydumane
problemy
te nerwy
często
na pokaz
Twoje
szlochy
że wszyscy
faceci
kiedyś Cię
zostawili
/czy to
moja wina?/
Twoje
wyliczanki
ich imion
sposoby
w jakich im
się poświęcałaś
/nie pij tyle!/
Twoje
propozycje
bym
jeszcze
na Ciebie
poczekał
miesiąc
może trzy
Sprawiają
że muszę
-by nie
zwariować
wykrzyknąć:
proszę
zapomnij
że byłem
i nie denerwuj
mnie!
Ostatnie spotkanie
Poryw namiętności
ciepły zapach
kwiatów
blask naszych dusz
ławka w parku
To ja czarny kruk
to ty dzika nimfa
krzyczały rzeki
las nas kusił
zboże pachniało
Ja się tuliłem
a ty szlochałaś
Kochaliśmy się
Sacrum i profanum
Ty jesteś
światłem
moim sacrum
bez ciebie
nie mogę
żyć
Ku Tobie
płyną
wszystkie
moje myśli
jak wytresowane
psy
z czerwoną różą
w zębach
Gdy pragnę
Cię poznać
być w Tobie
- powszedniejesz
Jesteś profanum...
Niepewność II
Noc skrada się
cicho jak kot
stąpając miękkimi
opuszkami łap
wokół tapczanu
W białej
pogniecionej halce
stoi
zapłakana mumia
spogląda przez
ścianę łez
W popielniczce
dogasa
mój papieros
Czy to jest
miłość?
a może...
nienawiść?
Opętanie
Opętany
potrzebą
Twojego ciepła
myślą
jak zdobyć
Twoje
rozkoszne
tchnienie
Zamknięty
w szufladzie
intelektu
Otruty
wonią
tulipana
Pragnę Cię
w blasku nocy
skąpać księżycem
Medal
ma awers i rewers
Psyche
dopełnia Eros
Wakacyjny rachunek
Jestem całością
złożoną
z trzech zer
zero nauki
zero trzeźwości
zero miłości...
Mój nagrobek
Żył tak jak umiał
choroba jego rosła
miłością ją rozumiał
i umarł nią – Mirosław
Koniec wakacji
Już słońce ze horyzontem
schyliło swą głowę
jakby chciało uciec
z tej doliny smutku
Ty już odjeżdżasz
a razem z Tobą
słowik mej duszy
zaczyna łkać
Słońce uciekło
lodowaty wiatr
spętał dolinę
i moje serce
Spotkałem Cię za późno
wiosenne kwiaty
nie powinny
kwitnąć jesienią
Umęczony zasnąłem
sen dał odpowiedź
kwitnącą gałąź
uśmiercił mróz
Zostaniesz sam człowieku...
(sierpień 1995)
Sekwoja miłości
Drzewo to zabija myśli
chce zając mnie korzeniami
nie mogę inaczej patrzec
myślę wraz z nim
Nie jestem tak silny
bo pozwoliłem
by urosło w mym gaju
gdzie nikt
dawno nie zaglądał
Kiedyś...
Wszyscy podeptali
mu korzenie
dlatego jestem
cieniem
tamtego ja
i tak umrę
leżąc samotny
bez tchu
Pod drzewem...
Zapomnę
Wspomnienie
Twojego ciepłego
dotyku
jaki pozostał
mi w rękach
Wspomnienie
ust kwitnących
czerwoną zorzą
na moich ustach
Wspomnienie
tysiąca zaklęć
,,miłości aż po grób”
marzeń i pragnień
NIGDY NIE SPEŁNIONYCH
To wspomnienie
Nas oskarża
każe zapomnieć
o Tobie
- już na zawsze
Wróżba
Nie wierz mi
bo nocą
artyści tańczą
na krawędzi
prawdy
Nie znajdziesz
szczęścia
na dłoni
bo go tam
nie ma
Jest w życiu
-fałszywym zwierciadle
do którego
uśmiechamy się
lecz ono
nie zawsze odpowiada
Pozostaje
uśmiechać się
tak często
by lustro życia
nie nadążało nas
oszukiwać...
Eva I
Gdy patrzę
w pełną słońca
bezkresną dal
Twoich oczu
Jestem
ambitnym kowbojem
który chce
dopędzić końca
horyzontu
I wcale
nie boję się
że popędzę
za blisko słońca
które może
stopić
każde serce...
Eva II
Przy Tobie
ciemnej nocy
najjaśniejszej gwiazdce
czuję się jak meteor
zagubiony na niebie
Jak każdy meteor
chciałbym rozgrzać
do białości
całą atmosferę
Nie wiem jednak
czy pozwolisz mi na to
gwiazdko
Proszę cię tylko
nie sprowadzaj mnie
na ziemię
Do Ewy
Dzień
zmęczył mnie
marzyłem o kimś
teraz śnię
mam dwa
srebrne kolty
i zapasową klacz
miasteczko
to dwie ulice
wystrzelam
naboje
i porwę Cię stąd
jeśli pokonam
wszystkich
swoich konkurentów
przerzucę Cię
przez siodło
stanę na wzgórzu
i ze spokojem
będę patrzył
jak bosa
tańczysz na łące
Potem...
nie będzie już nic
co dałoby się
opisać...
Na Barbarę
(fraszka)
W samotnym barze
czy na wieży Barbakanu
myślę o...
(Barbarze?)
tym że żaden bard
nie opędzi się
od marzeń o...
(Barbarze??)
ja też nie potrafię
choćbym bardzo
się starał
wciąż tylko
ta myśl
(Barbara???)
jak pięknie
Ci w bardotkach...
(choć to barbaryzm)
Na imieniny
chciałem dać Ci
rabarbar
-lecz pora nie ta.
Okazać że nie
barbarzyńcą jestem
a mężem
ba, rab jam Twój...
Choć wiedz
że nie fanfaron
O, Barbaro!!!
Copyright by Allen Mironov 2012. All rights reserved. Prawa autorskie zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autora zabronione.