XIII jest nieformalną strukturą skupiającą byłych i obecnych funkcjonariuszy, badaczy oraz specjalistów związanych z federalnym programem działającym w latach 2000-2004..
Formalnie program ten został zamknięty. Jednostka nie posiada obecnie oficjalnego statusu, budżetu ani zatwierdzonego przez rząd łańcucha dowodzenia. To fakt. Należy jednak rozróżnić zakończenie programu od zakończenia pracy.
Po rozwiązaniu jednostki jej członkowie rozproszyli się po różnych agencjach, instytucjach i strukturach rządowych. Część odeszła ze służby. Część została przydzielona do innych zadań. Niektórzy nie chcieli już mieć z tym nic wspólnego. Rozumiem ich. Po pewnym czasie człowiek zaczyna zadawać sobie pytanie, czy to wszystko ma jeszcze sens?
Ci, którzy pozostali to właśnie oni stanowią dzisiaj XIII.
Nie mamy jednego biura. Nie mamy jednego przełożonego. Nie mamy odznak, które można pokazać przy wejściu do budynku, ani dokumentu, który potwierdzałby, że nadal jesteśmy tym, kim byliśmy. Mamy ludzi. Mamy doświadczenie. Mamy dostęp do informacji, których większość nigdy nie zobaczy. I mamy świadomość, że pewne rzeczy nie zniknęły tylko dlatego, że ktoś podpisał dokument o zamknięciu programu.
Pęknięcia nadal występują. Anomalie nadal zaburzają porządek świata. A my nadal nie wiemy, czym one właściwie są.
To zdanie należy powtarzać częściej, niż niektórzy z nas mają ochotę. Nie rozumiemy mechanizmu. Nie znamy wszystkich warunków ich powstawania. Nie potrafimy przewidzieć wszystkich skutków. Możemy je obserwować, katalogować, porównywać i próbować ograniczać ich konsekwencje.
Mimo to XIII pozostaje jedyną strukturą, która prowadzi systematyczne badania Pęknięć i anomalii. Jedyną, która traktuje je jako problem wymagający stałego monitorowania. Jedyną, która próbuje połączyć dane pochodzące z pozornie niezwiązanych ze sobą zdarzeń. Nie dlatego, że jesteśmy najlepsi, czy najmądrzejsi. Tylko dlatego, że ktoś musi to robić.
W ostatnich latach sytuacja zmieniła się ponownie. Reaktywacja XIII w szerszym wymiarze nie była decyzją jednego człowieka ani jednego urzędu. Była odpowiedzią na rosnącą liczbę zdarzeń i coraz wyraźniejsze powiązania pomiędzy nimi. Nie możemy już pozwolić sobie na luksus pracy pojedynczych zespołów, które nie wiedzą, czym zajmują się pozostali.
Musimy być razem. To brzmi banalnie. Wiem.
Ale po wszystkim, co wydarzyło się od 2000 roku, jedność nie jest już kwestią organizacji. Jest kwestią przetrwania.
Nie mamy wielu sojuszników. Większość ludzi, którzy powinna wiedzieć o skali problemu, nadal kompletnie ignoruje wszelkie niepokojące sygnały. Nawet ci, którzy dostrzegli problem, często nie chcą wiedzieć więcej. Nie możemy ich do tego zmusić. Nie możemy również czekać, aż ktoś podejmie za nas decyzję.
Dlatego wciąż pracujemy, obserwujemy, prowadzimy archiwum.
Wciąż stoimy na posterunku. Przede wszystkim dlatego, że zbliżamy się do daty, której nie możemy potraktować jak kolejnej pozycji w kalendarzu.
21 grudnia 2012.
Nie wiemy, co się wydarzy. Nie wiemy nawet, czy wydarzy się cokolwiek. Ale po tym, co wiemy dzisiaj, uznanie tej daty za nieistotną byłoby zwykłym zaniedbaniem.
Jeżeli się mylimy — dobrze. Będziemy mieli tylko satysfakcję, że wykonaliśmy swoją pracę.
Jeżeli się mamy rację, to trzeba będzie zrobić wszystko, aby przygotować na to co ma nadejść.
To jest XIII. Oto my.
Ludzie, którzy zostali, kiedy inni odeszli. Dopóki istnieje choć jeden człowiek gotowy obserwować, dokumentować i działać, XIII-tka będzie istnieć nadal.