Maroko
21 - 28.11.2025r.
21 - 28.11.2025r.
Podróżujemy w stałym już składzie, a tym razem podbijamy Maroko!
Na początek tradycyjnie kilka zdjęć z samolotu. Duże wrażenie zrobiły na mnie szczyty gór Atlas.
„Agadir” to termin z języka szilha oznaczający ufortyfikowany zbiorowy spichlerz. Portugalczycy niegdyś przechowywali tu swoje towary na szlaku handlowym. Agadir stał się wówczas tętniącym życiem faktorią handlową, przez którą przepływały towary z południowego Maroka, a także punktem spotkań europejskich kupców wszystkich narodowości.
Dziś jest typowo turystycznym miastem. Znajduje się tu piękna plaża i wiele hoteli.
Zatrzymałyśmy się w hotelu Valeria Jardins d'Agadir Resort. Ładny, otoczony zielenią hotel. Bardzo smaczne jedzenie, czysto, blisko do plaży i promenady. Lekkie odświeżenie dodałoby mu blasku.
Idąc promenadą prosto z hotelu na plażę. Po drodze uliczne galerie.
Niezmiennie uwielbiam spacery linią brzegową.
Agadir Mediana to zbudowana w 1992r. replika oryginalnej miejskiej medyny, która została zniszczona w wyniku trzęsienia ziemi. To niezwykle klimatyczne miejsce warte odwiedzenia. Piękne kolory, tajemnicze zaułki robią niezwykłe wrażenie.
Na wycieczkę do Marrakeszu wybrałyśmy się z lokalnym biurem - All Maroko, które bardzo serdecznie polecam. Wszystko było świetnie zorganizowane i odbywało sie w dobrej atmosferze.
Pierwszym punktem naszego zwiedzania, a zarazem jednym z charakterystycznych zabytków miasta był minaret Koutoubia.
Następnie ruchliwymi ulicami przeszliśmy na słynny plac Jemaa El Fna (zabytek wpisany na listę UNESCO). Mieliśmy tutaj okazję do zetknięcia się z prawdziwym folklorem tego berberyjskiego miasta: zaklinaczami węży, treserami małp oraz ulicznymi handlarzami. O zmierzchu plac zamienia się w street food.
Smaki, zapachy, barwny tłum mediny odsłonią oblicze najbardziej afrykańskiego miasta w Maroku.
Niesamowita magia kolorów!
Drzwi stanowią ważny element domostw. Różne ich elementy świadczą o bogactwie gospodarza, np. wielkość ćwieków. Wiele z nich jest pięknie zdobionych.
W arabskich domach, wewnątrz często znajdują się pięknie urządzone ogrody.
Tutaj zjedliśmy bardzo smaczny obiad.
Przeszliśmy labiryntem uliczek suku ze swoimi malutkimi sklepikami.
Na tych niewielkich powierzchniach znajdują się nie tylko sklepiki, ale też pracownie.
Medresa Ben Youssef – dawna szkoła koraniczna, która zachwyca nie tylko formą, ale i duchem minionych wieków. Jej sława nie wynika wyłącznie z kunsztownych stiuków, misternych mozaik czy rzeźbionych w cedrze sufitów. To także miejsce, gdzie przez pokolenia młodzi adepci islamu uczyli się na pamięć Koranu i zgłębiali prawo szariatu. Medresa do dziś budzi podziw – nie tylko jako architektoniczny klejnot, lecz także jako symbol złotego wieku Marrakeszu, gdy edukacja, religia i kultura splatały się w jedno. Spacerując jej krużgankami, można niemal usłyszeć echo recytowanych wersetów i cichy stuk sandałów o chłodną, kamienną posadzkę.
Kolejny wspaniały dzień spędziłyśmy w podróży naszej "Special Group" z Przystojniakiem Marwanem. Jesteśmy mu bardzo wdzięczne, że poświęcił swój dzień wolny żeby pokazać nam kawałek Maroka.
W pierwszej kolejności odwiedziłyśmy fabrykę naczyń glinianych w Sidi Bibi.
Naszym miejscem docelowym była dzika plaża Legzira z charakterystycznymi czerwonymi łukami skalnymi zanurzającymi się w Oceanie Atlantyckim.
Kolejne oblicza marokańskiego południa odkrywałyśmy spacerując ulicami miasteczka Tiznit, znanego z produkcji srebra i ceramiki.
Na wystawie mogłyśmy podziwiać kunszt tradycyjnych strojów berberyjskich.
Rghayef (rghaif, msemen) – warstwowe naleśniki marokańskie z semoliną. Pychota!
Na koniec widok na bramę wschodnią i jedziemy dalej.
Niegdyś takie bramy oddzielały tereny zajęte przez Francuzów i Hiszpanów
Na małej Saharze mogłyśmy zobaczyć jedo z najstarszych drzew Arganii oraz poczuć pustynny klimat w towarzystwie wielbłądów.
Górzystym szlakiem wzdłuż Antyatlasu dotarliśmy do wioski, w której zjedliśmy tradycyjne marokańskie danie Tagine.
Ostatnim miejscem widokowym był zbiornik retencyjny Youssef Ben Tachfine.
Powrót do Agadiru.
Z przyjemnością przyjęłyśmy zaproszenie na kolejną wycieczkę z biurem All Maroko, tym razem do Essaouiry. Wyruszyliśmy o świcie. Pierwsze 70km droga biegnie wzdłuż oceanu. Cała linia brzegowa Maroka liczy sobie ponad 3500km!
W takich szałasach zatrzymują się całe rodziny. Mężczyźni wyławiają mule z oceanu, kobiety je czyszczą, a dzieci sprzedają stojąc przy drodze.
W Maroku rośnie bardzo dużo drzew arganowych. Z ich dobrodziejstwa korzystają ludzie wytwarzając oleje, ale uwielbiają je również kozy. Niezwykłym widokiem są wspomniane kozy pasące się na tych drzewach.
Owoce są suszone na słońcu, a następnie w takich kooperatywach kobiety rozłupują je i przetwarzają.
As-Suwajra to miasto w regionie Marrakesz-Safi. Na terenach współczesnej As-Suwajry Portugalczycy pod dowództwem Diogo de Azambuja wznieśli w 1506 roku fortecę Castelo Real de Mogador.
Wśród zabytków miasta można wymienić m.in. starówkę oraz dawne wały i forty obronne. W 2001 roku medyna w As-Suwajrze wpisana została na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Dawniej na placu zbożowym odbywał się handel zbożem. Plac wyłożony jest kamieniami żeby nie deptać ziaren, które się rozsypały. Po skończonym handlu, biedni sprzątający plac mogli zabrać pozostałe ziarna.
Możemy podziwiać niezwykły kunszt rzemiosła i przepiękne, ręcznie wykonane przedmioty z różnych gatunków drewna.
Brama przy porcie w Essaouirze to historyczna Porte de la Marine, która stanowi główne wejście do medyny z strony portu rybackiego. Zbudowana w XVIII lub XIX wieku, jest charakterystycznym punktem miasta, zdobionym między innymi rzeźbami religijnymi i kolumnami.
W wyschniętym korycie rzeki rolnicy założyli plantacje bananów, można je kupić na każdym stoisku.
Do Agadiru wróciliśmy o zachodzie słońca. To był bardzo udany dzień.
Napis na pobliskim wzgórzu: Bóg, Ojczyzna, Król.
Sektor rolnictwa w Maroku odgrywa kluczową rolę w gospodarce. Dzięki bogatym glebom i zróżnicowanym klimatowi, Maroko ma potencjał do produkcji szerokiej gamy upraw, od tradycyjnych roślin, takich jak zboża, po bardziej nowoczesne i zyskowne uprawy, takie jak oliwki czy owoce cytrusowe.
Z okna samolotu doskonale widać "szklarnie" zakładane przez rolników.
Nocny powrót ma też swoje uroki, chociażby te świetlne obrazy.
Dziękuję Dziewczyny
za ten wspaniały tydzień!