Kurczyce na Wołyniu | Kurczyce | Heiena Mniszek | Rekonstrukcja | Nad Słuczą | Polskość kulturowa | Polacy i Kozacy | Film
Są w historii miejsca, które z biegiem dekad i pod wpływem dziejowych zawieruch zmieniają się bezpowrotnie, a jednak zachowują niewidzialną, metafizyczną wręcz ciągłość. Takim miejscem są Kurczyce nad Słuczą na Wołyniu – wieś, w której w 1880 roku urodziła się i spędziła swoje dzieciństwo moja prababcia, Helena Mniszek. To tam, zatopiona w nadsłuczańskim pejzażu, czytała Ogniem i mieczem, chłonąc atmosferę dawnej Rzeczypospolitej i przyrody, która na zawsze ukształtowała jej wrażliwość.
Ilustracją mojej relacji jest zdjęcie bocianów w gnieździe – takich samych, jakie blisko 120 lat temu z pewnością widywała mała Helena. Dziś te ptaki powracają w to samo miejsce, będąc cichymi świadkami upływu czasu.
Gdy po latach oglądam prezentowany dwuczęściowy film o współczesnych Kurczycach, dostrzegam wieś zupełnie inną, a zarazem zadziwiająco tę samą. Nie ma już dawnego dworu rodziców Heleny. Zniknął dworski młyn nad rzeką, nie ma tartaku ani huty szkła. Czas zatarł materialne ślady dawnego majątku. Została po prostu wieś – współczesna, ukraińska, zepchnięta na margines wielkiej historii, a jednak tętniąca własnym, autentycznym życiem.
🇵🇱 Fot. Michał Rażniewski
Zdjęcie bocianów wykonałem w Polsce – w dzisiejszych Kurczycach nigdy nie byłem (i pewnie już nie będę). Jednak dokładnie taki sam widok można było zastać nad Słuczą zarówno 120 lat temu, za czasów małej Heleny Mniszek, jak i w 2014 roku na kadrach filmu.
🇺🇦 Фоторафія: Міхал Ражнєвський
Цю світлину лелек я зробив у Польщі – у сучасній Курчиці я ніколи не був (і, мабуть, уже й не буду). Утім, точно таку ж картину можна було побачити над Случчю як 120 років тому, за часів маленької Гелени Мнішек, так і у 2014 році на кадрах фільму
Filmowe świadectwo Artyoma Stepanyuka
Ten dwuczęściowy film stanowi dla mnie materiał o wartości bezcennej. Powstał w 2014 roku – już w XXI wieku, niemal wiek po tym, jak moja prababcia opuściła te strony. Autorem nagrania jest Artyom Stepanyuk, ukraiński filmowiec i fotograf o wybitnym zmyśle obserwacji i głębokiej kulturze obrazu. Film trafił do mnie niedawno dzięki życzliwości ukraińskiej internautki – dzisiejszej mieszkanki Kurczyc.
To nie jest komercyjny reportaż pędzący za sensacją czy tanim efektem. Stepanyuk pokazuje Kurczyce bez stylizacji, z ogromnym szacunkiem i brakiem narracyjnego przymusu. Kamera niespiesznie podąża za rytmem wiejskiego dnia. Mieszkańcy nie są tu jedynie „tematem” – stanowią naturalną, żywą część tutejszego pejzażu.
Widzimy wieś w jej najbardziej autentycznym wydaniu:
Codzienne gospodarskie obyczaje: Krowy prowadzone na pastwiska i wracające z nich, przechodzące brodem przez chłodne nurty Słuczy.
Dzieciństwo blisko natury: Dzieci bawiące się swobodnie, bez smartfonów i ekranów, w otwartej przestrzeni, która wciąż niepodzielnie do nich należy.
Wiejski rytm pracy: Stare, wysłużone, pozornie archaiczne ciągniki, które dzięki trosce i zaradności gospodarzy wciąż bezawaryjnie służą społeczności.
Miejsca spotkań: Wiejska szkoła i małe sklepy – widoki, które w wielu z nas budzą czuły sentyment i wspomnienia własnego dzieciństwa sprzed lat.
Rzeka Słucz i trwanie pamięci
Główną bohaterką tego obrazu pozostaje rzeka Słucz. Sfilmowana z niezwykłą wrażliwością – od malowniczych, szerokich kadrów po poetyckie zbliżenia makrofotograficzne wody, roślinności, światła i przemykających owadów. Dopełnieniem tej harmonii są bociany, nierozerwalnie wpisane w ten krajobraz od pokoleń.
Patrząc na dzisiejszych mieszkańców Kurczyc, zadaję sobie pytanie: czy naprawdę tak bardzo różnią się od ludzi z czasów Heleny Mniszek? Chodzą tymi samymi ścieżkami, patrzą na te same wiekowe dęby i gęste bory. Kąpią się w tej samej Słuczy, obserwując jej wiosenne wezbrania i letnie wyciszenie. Dorastają w tym samym otoczeniu, które nieprzerwanie kształtuje ludzką wyobraźnię i przywiązanie do rodzinnej ziemi.
Dworu już nie ma, lecz pamięć okazuje się silniejsza niż mury. Najstarsi mieszkańcy wciąż dokładnie wiedzą i pamiętają, gdzie stała dworska rezydencja i w którym miejscu pracował młyn. Co najważniejsze – przekazali tę wiedzę swoim dzieciom i wnukom. Fakt, że po 120 latach i po wszystkich tragicznych zawieruchach XX wieku ta żywa pamięć przetrwała, ma wymiar symboliczny i poruszający.
Film Artyoma Stepanyuka to nie tylko dokumentacja wsi z początku XXI wieku. To przede wszystkim opowieść o trwaniu ducha miejsca i ciągłości ludzkiego losu. To dzieło mądre, ciepłe i niezwykle szczere – takie, które pozostaje w sercu na bardzo długo.
Z całym przekonaniem zachęcam Państwa do obejrzenia tego filmu i udania się w tę niezwykłą podróż w czasie i przestrzeni.
Materiał wideo autorstwa Artyoma Stepanyuka (YouTube) został osadzony za pomocą oficjalnego kodu udostępnionego przez YouTube. Prawa autorskie należą do oryginalnego autora.
Materiał wideo autorstwa Artyoma Stepanyuka (YouTube) został osadzony za pomocą oficjalnego kodu udostępnionego przez YouTube. Prawa autorskie należą do oryginalnego autora.
Є в історії місця, які з плином десятиліть та під впливом історичних буревіїв змінюються безповоротно, але все ж зберігають невидиму, майже метафізичну безперервність. Таким місцем є Курчиця над Случчю на Волині – село, де у 1880 році народилася і провела своє дитинство моя прабабуся, Гелена Мнішек. Саме там, занурена в надслучанський пейзаж, вона читала «Вогнем і мечем», вбираючи атмосферу давньої Речі Посполитої та природи, яка назавжди сформувала її вразливість.
Ілюстрацією до моєї розповіді є фотографія лелек у гнізді – таких самих, яких майже 120 років тому напевно бачила маленька Гелена. Сьогодні ці птахи повертаються на те саме місце, залишаючись мовчазними свідками плину часу.
Коли через роки я дивлюся презентований двосерійний фільм про сучасну Курчицю, я бачу село зовсім інше і водночас дивовижно те саме. Немає вже колишнього маєтку батьків Гелени. Зник панський млин над річкою, немає тартака та гути. Час стер матеріальні сліди давнього маєтку. Залишилося просто село – сучасне, українське, відсунуте на узбіччя великої історії, але яке все ж пульсує власним, автентичним життям.
Фільмове свідчення Артема Степанюка
Цей двосерійний фільм є для мене матеріалом безцінної вартості. Він був створений у 2014 році – вже у XXI столітті, майже через століття після того, як моя прабабуся залишила ці краї. Автором відео є Артем Степанюк – український кінематографіст і фотограф із винятковим чуттям спостереження та високою культурою кадру. Фільм потрапив до мене нещодавно завдяки доброзичливості української користувачки інтернету – нинішньої мешканки Курчиці.
Це не комерційний репортаж, який гониться за сенсацією чи дешевим ефектом. Степанюк показує Курчицю без стилізації, з величезною повагою та без наративного примусу. Камера неквапливо слідує за ритмом сільського дня. Мешканці тут – не просто «тема», вони є природною, живою частиною тутешнього пейзажу.
Ми бачимо село в його найавтентичнішому вигляді:
Щоденні господарські звичаї: Корови, яких ведуть на пасовища і які повертаються з них, переходячи бродом через прохолодні води Случі.
Дитинство близько до природи: Діти, які вільно бавляться без смартфонів та екранів у відкритому просторі, який досі безроздільно належить їм.
Сільський ритм праці: Старі, вислужені, наче архаїчні трактори, які завдяки турботі й майстерності господарів досі справно служать громаді.
Місця зустрічей: Сільська школа та маленькі крамнички – краєвиди, які в багатьох із нас викликають ніжну ностальгію та спогади про власне дитинство багаторічної давнини.
Річка Случ та тривалість пам'яті
Головною героїнею цієї стрічки залишається річка Случ. Знята з надзвичайною чутливістю – від мальовничих, широких планів до поетичних макрознімків води, рослинності, світла та комах, що пролітають повз. Доповненням цієї гармонії є лелеки, нерозривно вписані в цей краєвид споконвіку.
Дивлячись на сучасних жителів Курчиці, я запитую себе: чи справді вони так сильно відрізняються від людей часів Гелени Мнішек? Вони ходять тими ж стежками, дивляться на ті ж вікові дуби та густі бори. Купаються в тій самій Случі, спостерігаючи за її весняними розливами та літнім спокоєм. Вони зростають у тому ж оточенні, яке безперервно формує людську уяву та прив'язаність до рідної землі.
Маєтку вже немає, але пам'ять виявляється сильнішою за мури. Найстарші жителі досі точно знають і пам'ятають, де стояла садиба та в якому місці працював млин. Що найважливіше – вони передали ці знання своїм дітям та онукам. Той факт, що через 120 років і після всіх драматичних буревіїв XX століття ця жива пам'ять збереглася, має символічний та зворушливий вимір.
Фільм Артема Степанюка – це не лише документація села початку XXI століття. Це насамперед розповідь про тривалість духу цього місця та безперервність людської долі. Це праця мудра, тепла й надзвичайно щира – така, яка залишається в серці надовго.
З усім переконанням запрошую вас переглянути цей фільм і вирушити в цю дивовижну подорож у часі та просторі.