Gerard Manley Hopkins był największym nowatorem w dziedzinie formy w całej poezji angielskiej dziewiętnastego wieku. Odwołując się do najstarszych pokładów wersyfikacji angielskiej, stworzył własny niepowtarzalny styl wersyfikacyjny oparty na wierszu tonicznym skupieniowym i aliteracji. Pewne pojęcie o wierszu Hopkinsa daje ten przekład pierwszej strofy najważniejszego w jego twórczości poematu Katastrofa statku Deutschland:
THOU mastering me
God! giver of breath and bread;
World’s strand, sway of the sea;
Lord of living and dead;
Thou hast bound bones and veins in me, fastened me flesh,
And after it almost unmade, what with dread,
Thy doing: and dost thou touch me afresh?
Over again I feel thy finger and find thee.
Władający mną Panie
Boże, który ożywiasz i żywisz,
Jesteś pędem świata, prądem w oceanie,
Ty jesteś władcą umarłych i żywych.
Złożyłeś we mnie kości i żyły w jedną całość,
A potem wręcz zniszczyłeś strachem, który przeżyłem,
Mnie, Twoje stworzenie. Co się stało,
Że wciąż nad sobą czuję Twoje czujne trwanie.
(tłum. Wiktor J Darasz, 2000-2014)
Ulubioną formą Hopkinsa był sonet. Poeta napisał ich wiele. W niektórych zastosował typową dla siebie, dynamiczną rytmikę i aliterację. Utwór Święty Alfonso Rodriguez, świecki brat Towarzystwa Jezusowego to sonet o charakterystycznej dla liryki poety tematyce i stylistyce, w tym wersyfikacji i instrumentacji głoskowej.
HONOUR is flashed off exploit, so we say;
And those strokes once that gashed flesh or galled shield
Should tongue that time now, trumpet now that field,
And, on the fighter, forge his glorious day.
On Christ they do and on the martyr may;
But be the war within, the brand we wield
Unseen, the heroic breast not outward-steeled,
Earth hears no hurtle then from fiercest fray.
Yet God (that hews mountain and continent,
Earth, all, out; who, with trickling increment,
Veins violets and tall trees makes more and more)
Could crowd career with conquest while there went
Those years and years by of world without event
That in Majorca Alfonso watched the door.
Honor już się zdążył zużyć, mówimy; a ciężkie ciosy
Które cięły kiedyś ciało i tarły o blachę tarczy
Niech język werbalizuje, i niech werbel o nich warczy,
Wiernemu wojownikowi niech wieniec kładzie na włosy.
Niech wysławiają Chrystusa oraz męczenników głosy,
Lecz jeśli walka trwa wewnątrz, a ostrze, którym się walczy,
Pozostaje niewidoczne, zbroja pleców nie obarczy,
A z ziemi do nieba żadne nie lecą walki odgłosy?
Ale Bóg, który kształtuje gór zbocza i kontynenty,
Który napełnia źródlaną wodą strumyków zakręty
I wilży korzenie fiołków, a drzewom daje igliwie,
Uznaje też bohaterstwo, które rozwija się w ciszy
Na przykład tego Alfonsa, ukrytego w swojej niszy,
Gdy na Majorce przez lata bramy pilnował cierpliwie.
(tłum. Wiktor J. Darasz, 2015)