Sin GR 6705C otrzymała niejako w spadku wykonaną z brązu, drewna i skóry tarczę żołnierza pochodzącego z wysp przypominających Rzymskie Imperium lub starożytną Grecję. Potrafi się nią posługiwać w absolutnie podstawowy sposób, a więc broniąc się, ewentualnie też stojące za nią osoby, przed nadchodzącymi atakami. W razie potrzeby jest też w stanie z jej pomocą kogoś staranować albo cisnąć tą tarczą w przeciwnika. Jest to jednak bardziej frisbee niż bumerang, a więc z pewnością do niej sama nie wróci.
Anamorfidka unika walki i niepotrzebnych potyczek, a wmieszana w nie skupia się przede wszystkim na defensywie, pozwalając wykazać się w ataku innym. Zdaje sobie sprawę ze swojej kruchości i wie, że odpowiednio potężny cios, nawet z powodzeniem sparowany, może ją uszkodzić, więc stara się korzystać z wyposażenia wystarczająco wysokiej jakości, by gwarantowało znaczną amortyzację po stronie użytkownika.
Androidka po wielu godzinach spędzonych z igłą i nitką nad tkaninami osiągnęła w końcu poziom faktycznej maszyny do szycia. Ściegi, które wychodzą spod jej palców są równe i profesjonalne, a końcowe efekty wyglądają porządnie, jakby zostały wykonane przez utalentowanego rzemieślnika o faktycznym doświadczeniu.
Sin jest w stanie tworzyć kreatywne kroje i projekty na zamówienie, zdjąć miarę, brać pod uwagę właściwości wykorzystywanych materiałów, drapować, ryglować, wszywać zamki i obszywać guziki. Liznęła też nieco patchworku i haftu. Specjalizuje się w strojach eleganckich, balowych, a konkretnie ślubnych, przede wszystkim w sukniach i kobiecych kreacjach, co wyklucza zdolności niezbędne do stworzenia bezbłędnie skrojonego garnituru czy fraka, albo wełnianego swetra.
Drugą dziedziną krawiecką, w której heroska zdaje się specjalizować jest naprawa i tworzenie pluszowych zabawek. Jej zdolności magiczne, które wymagają wykorzystania pluszaków są stałym powodem i motywacją do kultywowania umiejętności ich zszywania, wypełniania i cerowania. W boju już nie raz się zdarzyło, że się oczko odlepiło, temu tygrysiu, a i bardziej dotkliwe zniszczenia nie są rzadkością. Sin potrafi też tworzyć pluszaki od zera, zarówno takie, które imitują prawdziwe oraz mityczne zwierzęta, jak i bardziej humanoidalne szmaciane laleczki. Oczywiście musi posiadać w tym celu odpowiednie materiały, ale i tak wychodzi taniej i bardziej indywidualnie niż sięganie po gotowce.
Instrument zwany również szklaną harfą lub anielskimi organami, którego budowa jest nadzwyczaj prosta: Składa się on z wielu, napełnionych wodą kieliszków, a dźwięki powstają dzięki pocieraniu rantu naczyń palcem, smyczkiem, lub poprzez uderzanie w szkło.
Sin jest samoukiem, a instrument ten jej własną kreacją (chociaż możliwe, że gdzieś, kiedyś w Avarii ktoś miał już ten sam pomysł). Na wykorzystanie kieliszków do tworzenia muzyki wpadła podczas pracy w przybytkach uciech w Yunhai. Jej koleżanki, które potrafiły grać na jakimś instrumencie były szczególnie rozchwytywane przez klientów, którzy oczekiwali innego rodzaju rozrywki niż po prostu cielesnej. Nie mogąc ze względu na ograniczenia własnego ciała zaspokoić gości w ten klasyczny dla dzielnicy czerwonych latarni sposób, androidka zainteresowała się alternatywnymi ścieżkami kariery. Dźwięczne dzwonienie wznoszonych do toastu kieliszków zainspirowało ją, a zmiany tonu w zależności od stopnia napełnienia trunkiem zaintrygowały. Spróbowała swoich sił, a po jakimś czasie koncert na wypełnionych winem naczyniach stał się stałym elementem serwowania przez nią tego trunku, szczególnie dla większych grup.
Anamorfidka jest w stanie przygotować odpowiednio nastrojone poziomem cieczy naczynia oraz zagrać na nich proste, przeważnie zasłyszane już gdzieś melodie. Do tworzenia muzyki zazwyczaj wykorzystuje uderzenia, aczkolwiek z użyciem pokrytych porcelanową powłoką palców jest również fizycznie w stanie wywołać charakterystyczne, buczące dźwięki poprzez tarcie opuszkami rantu kieliszka. Zdarza jej się w ramach akompaniamentu nucić, a jej przypominający dmuchanie w szyjki butelek głos pięknie harmonizuje z muzyką tworzoną na tak osobliwym, szklanym instrumencie, jakim jest verrilion.
Dwie ręce, dwie nogi, jeden łeb i wszystko to, co między nogami. W ramach wykonywania najstarszego na świecie zawodu Sin poznała tajniki ludzkiego ciała od podstaw, a dokładniej rzecz biorąc od podwozia. Zaznajomiona jest z układem rozrodczym człowieka i dymorfizmem płciowym, ale też z niuansami anatomii, które pozwalają mu przybierać różne, nierzadko wręcz akrobatyczne pozycje. Nie jest to wiedza lekarska, ani stricte ortopedyczna, czy ginekologiczna, ale kamasutrę można uznać za pierwszy krok do położnictwa, a to już jest poważana dziedzina medycyny.