Tak naprawdę to marka i numer seryjny skorupy, który fabrycznie wygrawerowany jest na karku danego modelu oraz na kompatybilnym z daną obudową rdzeniu. Kryształowa istota uznała jednak, że skoro jest podpisana, to właśnie ten zestaw znaków musi być jej imieniem. Nie jest nawet pewna, czy tak powinno się to czytać. Ten zapis po prostu wystarczająco przypomina avaryjskie litery i cyfry, by dało się go zinterpretować fonetycznie właśnie w ten sposób.
Na Yunhai też Shuijing, co w miejscowym narzeczu oznacza kamyk lub kryształ.
Jedyna informacja o sobie, co do której ma absolutną pewność. Poza duszą tylko jej wewnętrzny kwarcowy zegar nie poddał się działaniu amnezji, właściwie datując moment rebootu w nieznanym świecie względem oryginalnej daty produkcji. Cała reszta pamięci cofnięta została do ustawień fabrycznych, po czym standardowo nadpisana bazową wiedzą pozwalającą na komunikację z tubylcami.
Osobiście liczy swój wiek od momentu rebootu na nowo. Jakkolwiek dziwne by to nie było.
Sin GR 6705C czuje się w tym świecie jak nowo narodzona. Dosłownie. Mimo wyglądu nastolatki na pograniczu dorosłości kieruje się nieposkromioną ciekawością dziecka, które dopiero poznaje swoje otoczenie. Nie przejmuje się w ogóle utratą pamięci, a powód znalezienia się w Avarii próbuje zgłębić nie z tęsknoty za dawnym życiem, a przez nienasycony głód wiedzy. Zadaje bardzo dużo pytań, łakomie oczekując odpowiedzi i dosyć ciężko jest ją spławić, gdy już przyciągnie się jej uwagę. Fascynuje ją w tym świecie dosłownie wszystko: ludzie, zwierzęta, pogoda, rośliny, nawet najmniejszy kamień na skraju drogi.
Wie i wydaje się rozumieć, czym są uczucia, ale się nimi nie kieruje, stawiając na przesadną wręcz logikę. Dogłębnie analizuje nie tylko skomplikowane sytuacje, ale nawet najbardziej trywialne wydarzenia. Rozkłada je na czynniki pierwsze, obraca w umyśle, interpoluje alternatywy, teoretyzuje powody i konsekwencje, aczkolwiek nie zawsze dochodzi do właściwych wniosków. Chociaż to android, to nie jest całkiem robotyczna i pozbawiona emocji. Te są w jej przypadku jednak wyraźnie okrojone i znajdują się głównie na jednej osi, oscylując między smutkiem a szczęściem. Ciężko uświadczyć u niej strachu czy złości, a zaskoczenie przejawia się głównie w formie nagłego napadu zainteresowania.
Jest zazwyczaj dosyć spokojna, niekoniecznie wycofana, ale taktownie powściągliwa, no, chyba że umiera z ciekawości. Względem tubylców zachowuje się protekcjonalnie, co w jej wypadku łatwo jednak pomylić z uprzejmością. Nawet najstarszych i obdarzonych największym szacunkiem Avaryjczyków traktuje z góry, aczkolwiek nie wywyższając się, a z pobłażliwością, niczym względem małych dzieci lub zwierzaczków. Oko w oko potrafi spojrzeć dopiero innemu herosowi.
Zdaje sobie sprawę ze swojej wyjątkowości w tym świecie, zarówno fabrycznej, jak i ze względu na rolę herosa. Nie wstydzi się tych cech. Ostentacyjnie nie zamierza się z nimi kryć. Jest tutaj, jest specjalna i zachowuje się trochę jak multimilioner na safari, całkiem chętnie korzystając z przywilejów, jakimi skłonni są obdarować ją tubylcy, tym bardziej za jakieś drobne przysługi.
W zależności od temperatury otoczenia jej zachowanie odrobinę się zmienia. Gorąc sprawia, że głupieje, wydaje się zmęczona i znacznie częściej się śmieje. Chłód sprawia, że wraca jej powaga oraz powoduje znaczący wzrost inteligencji. Spowodowane to jest możliwościami obliczeniowymi jej kwarcowego ciała i zdolnością do chłodzenia przegrzewającego się od nadmiernego myślenia rdzenia.
Przypomina dźwięk szklanych dzwoneczków na wietrze, grę palcem po rancie kieliszków lub dmuchanie w szyjkę szklanej butelki. Jest wysoki, melodyczny i relaksujący. Mimo dziwacznej barwy oraz tonacji wypowiadane przez nią słowa są wciąż wyraźne i zrozumiałe. Ma pewne problemy z zejściem do szeptu lub podniesieniem głosu. Ten pierwszy, chociaż cichy, wciąż jest dźwięczny i przypomina brzęczenie przesypywanych szkiełek. Jej krzykowi natomiast bliżej do pisku lub gwizdu niż faktycznego darcia mordy.
Aparycja tego kryształowego androida jest tak samo niecodzienna, jak jego głos. Sin jest bardzo drobna, szczupła i filigranowa. Wygląda, jakby się ją dało złamać na kolanie niczym pojedynczy chruścik. Jednocześnie, jak na swój niewielki wzrost i anorektyczną wręcz budowę ciała, jest zaskakująco ciężka.
Na pierwszy rzut oka widać już, że nie jest zwyczajnym człowiekiem. Wyróżnia się nawet jak na standardy herosów. Ma trupio bladą, białą skórę, która, jako że jest ceramiczna, tak też wygląda. Spoglądając na tę istotę pod światło, zauważyć można, że lekko prześwituje ono przez nią, niczym przez najprawdziwszą, porcelanową zastawę. Pod białą powłoką znajduje się w zdecydowanej większości objętości jednolicie kryształowe ciało o kolorze jasnego, przejrzystego opalu, które w normalnych warunkach dostrzec można jedynie, zaglądając jej w gardło lub głęboko w oczy.
Jej tęczówki i źrenice są oknem nie tyle jej duszy, co wnętrzności. Skrzą się, jak pryzmat lub szlifowane w kant diamenty wszystkimi kolorami tęczy, a okolone są równie barwnymi, delikatnymi rzęsami.
Również jej brwi i pasma kryształowych włosów załamują światło, tworząc na jej twarzy oraz wokół niej samej wielobarwne refleksy i zajączki. Ma krótką fryzurę typu bob z sięgającą za jej brwi grzywką. Ze względu na relatywną sztywność pojedynczych pasemek jest ona zazwyczaj schludnie ułożona bez względu na sytuację, nie jest jednak nieruchoma. Kryształowe wstążki dźwięcznie brzęczą, kołysząc się oraz zderzając na wietrze i przy każdym ruchu Sin GR.
Androidka zainteresowała się krawiectwem, więc dosyć często zmienia szaty i inspiruje się regionalną modą. Nosi się przeważnie dziewczęco i dosyć wyzywająco, nie bojąc się odsłaniać skóry. A jest co odsłaniać!
Jej popękana, porcelanowa powłoka naprawiona i uszczelniona została w sposób iście jubilerski. Ubytki i szczeliny wypełniono płynnym złotem niższej próby, co sprawia, że całe jej ciało pokrywa szlachetna, błyszcząca siateczka zasklepionych pęknięć, przypominająca nieco strukturę marmuru. Dodatkowo, śnieżnobiała skóra anamorfidki została pomalowana w błękitne, delikatne, fantazyjne wzory przypominające chińską i holenderską porcelanę. Po bliższym przyjrzeniu się, pomiędzy floralnymi i zwierzęcymi elementami dostrzec można humanoidalne figury. Na jej korpusie i udach widnieją niewybredne scenki rodzajowe, erotyki i akty subtelnie ocenzurowane przebiegającymi przez nie na wskroś, złotymi fugami. Nad lewym biodrem podziwiać można nimfy w czasie kąpieli, na prawej łopatce poprawiającą makijaż gejszę w rozchełstanym kimonie, a reszty obrazków spoilerować nie będę.
Jej prawe przedramię, ułamane w pierwszych tygodniach istnienia na Avarii, zostało zastąpione protezą z innego kryształu. Ma kolor granatowy, przypominający ultramarynę lub szafir, strukturę jadeitu, a absorpcję światła, niczym u czarnego onyksu. Również na nim znajduje się kilka, wypełnionych złotem pęknięć, lecz, ze względu na ciemny kolor, pozbawione jest wszelkich malunków.
Poza zleceniami kierowanymi do herosów Sin podjęła się również działalności zarobkowej w dzielnicy czerwonych latarni. Zawód ten wraz z brakiem potrzeby wydawania ciężko zarobionych Simirów na pożywienie pozwala jej od czasu do czasu przeznaczać pieniądze na przyjemności, ciekawostki oraz rozwój krawieckiego hobby.
Aktualnie pomieszkuje na poddaszu jednego z domów uciech, który jest dla niej bardziej pracownią i składzikiem niż mieszkaniem.
Znana przeważnie w dzielnicy czerwonych latarni, gdzie wyróżnia się zarówno wyglądem, jak i podejściem do klientów, które przyciąga do niej najdziwniejsze osobistości. W czasie upadku Sylvaris nawiązała też bliższą znajomość z jedną z yunhaiskich kompanii handlowych. Jako heros nie zdołała zdobyć jeszcze rozgłosu na szeroką skalę, a pamietają ją głównie zleceniodawcy. Oby pozytywnie.