Podczas praktyki uważności można medytować w różnych pozycjach, ale najczęściej wybiera się te, które sprzyjają utrzymaniu stabilności i czujności. Celem nie jest znalezienie idealnej, jedynej słusznej pozycji, ale takiej, w której ciało może być zrelaksowane, a jednocześnie wyprostowane i świadome.
Najczęściej stosowane w mindfulness siedzące pozycje medytacyjne:
Siedzenie na poduszce medytacyjnej z nogami w siadzie skrzyżnym (B) . Kolana możesz podeprzeć poduszkami po obu stronach albo oprzeć o podłogę, tak aby mieć trzy punkty podparcia (dwa kolana i pupa). "Sam najczęściej siedzę w pozycji, która polega na przyciągnięciu jednej pięty blisko ciała i ułożeniu drugiej nogi z przodu. W zależności od tego, jak giętkie są nasze biodra, kolana i kostki, kolana mogą, ale nie muszą dotykać podłogi. Trochę wygodniej siedzi się, gdy kolana spoczywają na ziemi." (Jon Kabat-Zinn). Jeśli nie skrzyżujesz nóg, w miarę upływu czasu stanie się mniej prawdopodobne, że w końcu zdrętwieją - ale próbuj swojego ułożenia.
Siedzenie okrakiem na poduszce medytacyjnej położonej pionowo (C) - trochę jak podparte klęczenie - odciąża kolana, ułatwia wyprostować kręgosłup, ale nie jest super naturalne :).
Siedzenie na krześle (A): Jeśli siad na poduszce jest niewygodny, usiądź na krześle. Oprzyj stopy płasko na podłodze, utrzymując kąt prosty w kolanach. "Krzesło powinno mieć proste oparcie, a nasze stopy powinny spoczywać na podłodze. Zalecamy, by nie opierać pleców, by odsunąć się od oparcia, bo kręgosłup powinien być wyprostowany Jeśli musimy się oprzeć, to trudno – jest to dopuszczalne.. Ręce połóż na udach." (Jon Kabat-Zinn)
W obu przypadkach:
Kręgosłup powinien być wyprostowany, ale nie napięty. Ważne jest utrzymanie prostego kręgosłupa (jakbyś siedziała "wygodnie, ale i godnie") i nieobciążanie kolan.
Głowa jest prosto, broda lekko opuszczona, co wydłuża szyję. Wyobraź sobie, że twoja głowa delikatnie unosi się w stronę sufitu.
Ramiona są rozluźnione, barki, łokcie swobodnie opadają.
Dłonie spoczywają na kolanach (najlepiej wnętrzem do góry, bo "nigdy nie wiesz, jaki podarunek może spłynąć dziś do ciebie", jak mawiała jedna z moich nauczycielek medytacji, lub w tak zwanym koszyczku (dłonie jedna na drugiej). Dłoniom ma być wygodnie, ale staraj się nie krzyżować rąk.
Oczy mogą być zamknięte lub lekko uchylone, z łagodnym wzrokiem skierowanym w dół albo na nieruchomy obiekt niedaleko przed sobą.
Kabat-Zinn mówi tak: "To proste, ale wcale nie łatwe. Prawdopodobnie potrafisz spędzić godziny w pozycji siedzącej przed telewizorem albo za kierownicą, w ogóle się nad tym nie zastanawiając.
Kiedy jednak próbujesz siedzieć w domu, bez ruchu, za jedyną rozrywkę mając obserwację oddechu, to pewnie dość szybko się znudzisz. Pewnie po minucie, dwóch albo trzech ciało albo umysł powie dość i zażyczy sobie odmiany. To nieuniknione. Zdarza się każdemu, nie tylko nowicjuszom. Właśnie na tym etapie samoobserwacja staje się wyjątkowo ciekawa i owocna.
Zazwyczaj za każdym razem, gdy porusza się umysł, ciało idzie w jego ślady. Gdy umysł jest niespokojny, ciało również jest niespokojne. Gdy umysł jest spragniony, ciało kieruje się do kuchennego kranu albo lodówki. Gdy umysł mówi: „To nudne”, ciało odruchowo wstaje i zaczyna szukać kolejnego zajęcia, by zadowolić umysł, czy to rozrywki, czy innego rozproszenia, byle nas odwieść od praktyki medytacji. Bywa też odwrotnie. Gdy ciało odczuwa niewygodę, choćby najdrobniejszą, natychmiast próbuje ją wyeliminować lub wzywa na pomoc umysł, by znalazł mu inne zajęcie, i znów odruchowo zmieniamy pozycję. Możemy też wtedy pogrążać się w myślach lub śnić na jawie.
Jeśli naprawdę chcemy osiągnąć głębszy spokój i rozluźnienie, zadajemy sobie pytanie, dlaczego nasz umysł tak się szybko nudzi samym sobą i dlaczego nasze ciało jest niespokojne i wciąż odczuwa dyskomfort. Zastanawiamy się, co kryje się kompulsywnym poszukiwaniem zajęcia, za potrzebą, by wstać i poszukać nowego zajęcia, ilekroć nastąpi „pusty” moment. Co nie pozwala ciału i umysłowi tkwić w bezruchu?"
Pozycja leżąca jest używana najczęściej podczas medytacji uważnego skanowania ciała (body scan).
Pozycja leżąca to nie jedyna pozycja medytacyjna ani nie jedyna pozycja używana do skanowania ciała (jest jeszcze medytowanie w ruchu czy na stojąco lub pozycje mieszane.
Jednak ta pozycja używana jest najczęściej podczas medytacji uważnego skanowania ciała (body scan).
Ułóż się na plecach na macie, sofie lub łóżku. Przykryj kocem lub upewnij, że jest ci ciepło. Pod głowę możesz podłożyć poduszkę.
Nogi są rozluźnione, lekko rozstawione na szerokość bioder. Stopy opadają do zewnątrz. Jeśli czujesz, że obciążasz lędźwia, być może łatwiej będzie ci medytować ze zgiętymi nogami, opierając kolana o siebie, lub podłóż poduszkę pod kolana.
Ręce leżą wzdłuż tułowia, dłonie skierowane do góry (chyba że to bardzo niewygodne, wtedy możesz je na przykład położyć na brzuchu i śledzić, jak ciało zmienia się z każdym wdechem i wydechem).
Unikaj nadmiernego wysiłku i napięcia. Jeśli czujesz ból, delikatnie, ale i uważnie zmień pozycję. Zanim to zrobisz spróbuj przez chwilę poobserwować ten ból czy dyskomfort.
Na zajęciach MBSR uczymy się zbliżać do bólu, nie reagować na niego automatycznie i badać swoje podejście do bólu, dyskomfortu i zmęczenia.
Pamiętaj, że w mindfulness nie chodzi o to, by cierpieć, ale o to, by być świadomym tego, co się dzieje w ciele i umyśle – z ciekawością i bez osądzania. Najlepsza pozycja to ta, która pozwala ci być obecnym.
Pomysł podróży na słoniu jako zobrazowania wiedzy o nawykach zaczerpnęłam z książki Dana i Chipa Heath pt. "Switch".
Posłuży nam ona genialnie jako wyjście do protipów w kształtowaniu nawyków.
Wszyscy wiemy, że medytacja jest dobra, ale dlaczego tak trudno jest nam utrzymać regularną praktykę? Dan i Chip Heath w swojej książce "Switch" pokazują, że silna wola to za mało. Prawdziwa zmiana nawyku zachodzi, gdy działamy, obrazowo rzecz ujmując, poprzez trzy elementy: jeźdźca (racjonalny umysł), słonia (emocjonalna strona) i drogę (otoczenie).
Zamiast walczyć ze sobą, po prostu zmień strategię. Oto jak to zrobić, stosując 7 konkretnych porad:
Jeździec to nasza racjonalna strona, która planuje i analizuje. Aby przekonać go do medytacji, musisz mu pokazać jasny kierunek.
Celuj w jasne, małe cele. Zamiast mówić sobie "Będę medytować codziennie", powiedz: "Przez następne 7 dni będę medytować przez 30 minut rano, zaraz po obudzeniu". Tak jasny cel eliminuje wątpliwości i poczucie przytłoczenia.
Znajdź motywację. Wytłumacz sobie, dlaczego to robisz. Może chcesz zredukować stres w pracy, poprawić koncentrację, a może po prostu czuć się spokojniej? Pamiętaj o tym, gdy przychodzi zniechęcenie, wiualizuj sobie nową siebie - taką, która praktykuje medytację z powodzeniem od wielu lat. Zawsze przed medytacją podaj jej intencję na dzisiejszy dzień i długofalowo - w ten sposób wzrasta twoja motywacja i automatycznie łączysz nowy nawyk medytacji z osiągnięciem celu w wyobraźni.
Słoń to emocje i pragnienia. To on ma energię do działania, ale też łatwo się rozprasza i potrzebuje motywacji.
Skup się na małej nagrodzie. Po każdej sesji medytacji, zamiast oceniać jej jakość, pochwal się: "Super, że udało mi się to zrobić!" Możesz też pozwolić sobie na chwilę przyjemności, np. ulubioną herbatę. To sprawia, że Słoń postrzega medytację jako coś przyjemnego, a nie przykry obowiązek. Jeśli potrzebujesz zastrzyku dopaminy, możesz prowadzić Dziennik Uważności, w którym wypełnisz datą i jednym słowem refleksji albo odznaczysz rubrykę medytacja: dzień .... .
Bądź dla siebie życzliwa. ❤️ Wpadki się zdarzają. W medytacji nie chodzi o to, by być perfekcyjnym, ale o to, by łagodnie powracać do bycia tu i teraz. Jeśli przegapisz sesję, po prostu wróć do niej następnego dnia, bez poczucia winy i powiedz: "No cóż, dzisiaj nie wyszło, ale wracam jutro".
Wspólnota to emocje bliskości, przyjemności i podwyższona oksytocyna! Znajdź partnera do medytacji lub dziel się doświadczeniami medytacyjnymi z innymi uczestniczkami na kursie. 👯♀️ Działanie w grupie zwiększa zaangażowanie (jesteśmy istotatmi społecznymi, nawet jeśli na co dzień wolimy spędzać czas z książeczką), spełnia nasze uniwersalne potrzeby przynależności, bliskości i wspólnoty. Umów się z przyjaciółką, że będziecie medytować o tej samej porze i codziennie wysyłać sobie emotkę 🙏 po skończonej sesji. To motywuje i dodaje smaku zabawy!
Droga to środowisko, które ułatwia lub utrudnia podjęcie działania. Aby wyrobić nawyk, musisz uczynić go łatwym.
Przygotuj otoczenie. Wybierz swoje stałe miejsce i czas. ⏰ Mózg kocha rutynę! Zdecyduj, o której godzinie i w którym miejscu będziesz medytować. Może to być ten sam fotel, ten sam kącik w pokoju. Z czasem stanie się to naturalną częścią dnia, tak jak mycie zębów. Przygotuj sobie przyjemny i zachęcający kącik do medytacji. Zapal świeczkę. Im mniej wysiłku musisz włożyć, aby rozpocząć, tym większa szansa na sukces, a im bardziej otoczenie będzie kusiło, tym lepiej zapiszesz nawyk w pamięci (mózg ewolucyjnie dąży do uniknięcia bólu i poczucia przyjemności).
Połącz medytację z innym nawykiem. ☕️ To super skuteczny protip! Wybierz sobie "wyzwalacz" – coś, co robisz każdego dnia, i dołącz do tego medytację. Zbuduj most. Robisz już coś codziennie, np. pijesz kawę? Zaplanuj to tak, żeby to był sygnał do medytacji, pamięciowy hak, nawykowa sklejka. "Zawsze po porannej kawie siadam i medytuję."
Pamiętaj, zmiana nie polega na walce z samym sobą. Chodzi o to, żeby pokierować Jeźdźca, zmotywować Słonia i ułatwić mu drogę. Spróbuj i zobacz, jak medytacja stanie się naturalną częścią Twojego życia!
Streszczenie i fragmenty z książki "Życie - piękna katastrofa"
Jon Kabat-Zinn w książce "Życie - piękna katastrofa" kładzie duży nacisk na rolę samodyscypliny jako fundamentu praktyki uważności. Choć medytacja jest określana jako „stan bycia” a nie działanie, autor podkreśla, że aby ją osiągnąć, niezbędne jest poświęcenie określonego czasu, co wymaga celowej aktywności i dyscypliny.
Poniżej wymieniam kluczowe aspekty samodyscypliny według Kabata-Zinna:
1. Dyscyplina jako forma treningu i zaangażowania
Kabat-Zinn porównuje zaangażowanie w praktykę medytacji do treningu sportowego. Sportowiec trenuje regularnie, niezależnie od pogody, samopoczucia czy chęci. Podobnie uczestnicy programu MBSR (Redukcji Stresu opartej na Uważności) są zachęcani do podejścia: „Nie musisz tego lubić, musisz to tylko zrobić”. Prawdziwym miernikiem dyscypliny jest pozostanie na obranej ścieżce mimo przeszkód i braku natychmiastowych efektów.
2. Konieczność przeorganizowania życia
Samodyscyplina w kontekście uważności oznacza konkretne działania w codziennym życiu. Wymaga ona przeorganizowania swojego dnia, aby wygospodarować czas (zazwyczaj 45 minut dziennie) na formalną praktykę. Autor zauważa, że podejmowanie zobowiązań jest łatwe, ale to samodyscyplina jest sposobem na wprowadzenie ich w życie. Rezerwacja czasu dla siebie jest aktem, który wymaga zmiany stylu życia i często wiąże się z przezwyciężeniem poczucia winy, że robi się coś wyłącznie dla siebie.
3. Dyscyplina połączona z łagodnością
Kabat-Zinn zaznacza, że dyscyplina nie powinna być szorstka czy mechaniczna.
• Praktyka powinna być pielęgnowana „z całą możliwą subtelnością”.
• Staranie się o zachowanie przytomności powinno łączyć w sobie „sporą życzliwość wobec siebie” z „pewną stanowczością i dyscypliną”.
• Jeśli gleba (nasze nastawienie) jest „skażona” przymusem i żądaniem od siebie wyników, nic z niej nie wyrośnie.
4. Trenowanie umysłu
Samodyscyplina służy trenowaniu umysłu, aby był mniej pobudliwy i bardziej stabilny. Kabat-Zinn porównuje proces łagodnego, ale stanowczego przywoływania uwagi do oddechu (nawet jeśli umysł rozprasza się sto razy) do wyrabiania mięśni poprzez podnoszenie ciężarów. Regularna praca z oporem własnego umysłu rozwija siłę koncentracji.
5. Dyscyplina jako akt miłości i szacunku do siebie
Podejmowanie codziennej, zdyscyplinowanej praktyki jest opisywane jako sposób na „wzięcie w posiadanie” każdej chwili swojego doświadczenia. Autor sugeruje, że należy oddać się praktyce z pełną dyscypliną, zawieszając osądy i oczekiwania. Traktowanie praktyki poważnie, jakby zależało od niej nasze życie (bo w istocie zależy), jest wyrazem głębokiej determinacji.
Podsumowując, dla Kabata-Zinna samodyscyplina jest narzędziem niezbędnym do regularnego „zatrzymywania się” i kultywowania świadomości, co prowadzi do rozwoju, uzdrowienia i odzyskania kontroli nad własnym życiem.
Poniżej kilka cytatów z książki:
Nasze życie jest tak złożone, a umysł zazwyczaj tak rozproszony i pobudzony, że powinniśmy, zwłaszcza na początku, ująć praktykę w pewne ramy czasowe, jeśli to możliwe, przygotowując specjalne miejsce w domu, gdzie będzie nam wygodnie i gdzie poczujemy się naprawdę „u siebie”. (...) Jeśli potrafimy zadomowić się w czasie przeznaczonym na praktykę, mieć go tylko dla siebie, wejdziemy na wyższy poziom „puszczania”. Już dzięki tym kilku działaniom w naszym życiu może zagościć głęboki spokój. Jeśli zobowiążesz się wobec siebie do podjęcia takiej praktyki, to jest to kwestia samodyscypliny, będącej sposobem wprowadzenia tego zobowiązania w życie. Podejmowanie zobowiązań we własnym interesie jest łatwe. Ale prawdziwym miernikiem dyscypliny jest pozostanie na obranej ścieżce mimo przeszkód i braku natychmiastowych „efektów”. Tu pojawia się rola świadomości celu, a więc intencji kontynuowania praktyki z determinacją sportowca bez względu na nastroje czy dyskomfort.
Niektórzy czują opór w reakcji na postulat wygospodarowania czasu dla siebie. (...) Jeśli masz poczucie, że nie zasługujesz na własny czas, może warto spojrzeć na to jak na część praktyki uważności? Skąd biorą się takie odczucia? Jakie myśli się za nimi kryją? Czy potrafisz przyglądać się im z akceptacją? Czy są trafne?
Nie ulega kwestii, że nasza przydatność dla świata zależy od naszej równowagi wewnętrznej. Czy czas przeznaczony na „nastrojenie” własnych narzędzi i odbudowanie zapasów energii to naprawdę samolubstwo? To raczej przejaw inteligencji. Na szczęście po rozpoczęciu praktyki uważności uczestnicy naszych zajęć dość szybko radzą sobie z koncepcją takiego „samolubstwa”. Zaczynają widzieć, jak – dzięki poświęceniu odrobiny czasu na czyste bycie – polepsza się ich życie, zwiększa poczucie własnej wartości i poprawiają relacje w związkach.
W ciągu pierwszych tygodni programu redukcji stresu, w czasie skanowania ciała (patrz rozdz. 5) wiele osób rozluźnia się do tego stopnia, że przysypia, nawet gdy ćwiczenie jest wykonywane za dnia. Jeśli czuję się otępiały po porannym przebudzeniu, obmywam twarz zimną wodą dopóty, dopóki nie poczuję, że naprawdę się obudziłem. Nie zamierzam medytować w stanie półprzytomności. Chcę być wtedy czujny. Takie podejście może się wydawać nieco przesadzone, ale chodzi w nim o dostrzeżenie wartości w byciu w pełni obecnym, zanim rozpoczniemy formalną praktykę. Warto pamiętać, że uważność oznacza stan pełnego przebudzenia. Nie polega na rozluźnianiu się do tego stopnia, że pogrążamy się w nieświadomości albo zapadamy w sen. Zalecamy wszelkie zabiegi niezbędne, by się obudzić, nawet zimny prysznic.
Nasza praktyka medytacyjna będzie na tyle ugruntowana, na ile silna będzie nasza motywacja, by przebrnąć przez mgłę nieświadomości. Kiedy znajdujesz się w tej mgle, trudno jest pamiętać o znaczeniu praktyki uważności, trudno też określić kierunkowskazy. Zagubienie, zmęczenie, depresja i niepokój to dokuczliwe stany mentalne, które mogą osłabić nawet najlepsze intencje podjęcia regularnej praktyki. Bardzo łatwo wpaść w ich pułapkę, nawet o tym nie wiedząc. W takiej chwili twoje zobowiązanie do praktyki ma największą wartość, bo podtrzymuje zaangażowanie. Regularna praktyka pomaga zachować umysłową stabilność i odporność, nawet pod presją czekających na nas zadań, w okresach zamętu, zagubienia, braku klarowności i prokrastynacji. W takich chwilach nasza praktyka jest najbardziej owocna – i nie chodzi w niej o wyzbycie się poczucia zagubienia czy wyparcie uczuć, lecz o to, by objąć je świadomym skupieniem i zaakceptować.
Kiedyś uważałem, że praktyka medytacyjna ma w sobie tak potężną moc uzdrawiania, że jeśli tylko poświęcimy się jej regularnie, to w końcu zobaczymy w naszym życiu pozytywne zmiany. Z czasem zrozumiałem jednak, że niezbędna jest pewna wizja. Wizja tego, kim moglibyśmy się stać, gdybyśmy wyraźniej widzieli, jak ograniczenie umysłu blokuje nasz rozwój albo do czego zdolne mogłoby być nasze ciało, gdybyśmy je zaakceptowali i nauczyli się z nim pracować. Taka osobista wizja albo aspiracja może być niezwykle ważna w radzeniu sobie z nieuniknionymi momentami obniżonej motywacji i może utrzymywać naszą praktykę w ciągłości. Dla jednych może to być wizja energii i zdrowia, dla innych rozluźnienia, życzliwości, spokoju, harmonii czy mądrości. Powinna odnosić się do tego, co uważamy za najbardziej fundamentalne dla ujawnienia się naszego potencjału, dla osiągnięcia zadowolenia z siebie i pełnej wewnętrznej spójności, dla stania się pełną istotą ludzką.
Aby osiągnąć pełnię, musimy najpierw z pełnym zaangażowaniem rozpoznać jej istotę i uwierzyć w zdolność urzeczywistnienia jej w dowolnej chwili. Z naszego punktu widzenia jesteś doskonały taki, jaki jesteś, w tym sensie, że jesteś doskonale tym, kim jesteś, wraz ze swoimi wadami. Chwila obecna to idealny moment na otwarcie się ku temu właśnie wymiarowi twojego istnienia, na ucieleśnienie pełnego spektrum osoby, którą już jesteś – w pełnej świadomości. Karl Jung wyraził to następująco: „Osiągnięcie pełni wymaga zaryzykowania całego swojego jestestwa. Półśrodki nie zadziałają. Nie ma mowy o substytutach ani kompromisach".
Infografika na podstawie JKZ ->