Koniec z „żurnalowym porządeczkiem”.
Czas na żywy ogród!
Na oficjalnej stronie Krajowej Rady PZD ukazał się niezwykle ważny i otwierający oczy artykuł Mirosława Usidusa pt. „Nowy budżet Unii Europejskiej a przyszłość ogrodów działkowych” (zachęcamy do lektury pełnego tekstu pod tym adresem na stronie PZD).
Autor szczegółowo analizuje w nim nową perspektywę finansową UE na lata 2028–2034 i stawia sprawę jasno: z Brukseli nie popłyną już żadne pieniądze na sam fakt istnienia ogrodów czy na podtrzymywanie tradycji „ładnej grządki”.
Pieniądze – i to ogromne – będą tam, gdzie realnie chroni się klimat, retencjonuje wodę i ratuje bioróżnorodność.
Ten artykuł to nie tylko analiza finansowa. To potężny sygnał alarmowy i czytelne wezwanie do fundamentalnej zmiany myślenia. Czas najwyższy na głos głoszący prawdę, która dla wielu wciąż bywa trudna do przełknięcia: musimy raz na zawsze zerwać z wątpliwym estetyzmem wygolonych do ziemi działek z rachitycznymi, poprzecinanymi niemożliwie drzewkami owocowymi!
Koło od wozu, plastikowy krasnal i pusta, piaszczysta ziemia
Przez dekady w naszej kulturze działkowej pokutował wzorzec ogrodu z poprzedniej epoki. Każdy z nas doskonale go kojarzy: trawnik przycięty linijką niemal do samej gleby, wygrabione do gołej ziemi liście (bo przecież „bałagan!”), równo przycięte tuje i obowiązkowe akcenty dekoracyjne – drewniane koło od wozu na środku pustego trawnika, a w nim samotna pelargonia w doniczce. Przez lata to właśnie takie „sterylne” i sztuczne twory zdobywały puchary w lokalnych konkursach na „Najpiękniejszą Działkę Roku”.
Powiedzmy to sobie wprost i z lekkim sarkazmem: ta estetyka to ekologiczny anachronizm i żywa pustynia.
Wygolony do cna trawnik w gorące lato zamienia się w żółtą, wypaloną blachę, która nie utrzyma ani kropli wody. Wygrabianie każdego patyka i liścia pozbawia glebę naturalnej próchnicy, doprowadzając do jej biologicznego wyjałowienia. To jest walka z naturą na własne życzenie i za własne pieniądze. Konieczność jej podlewania, ciagłego nawożenia i katorżniczej pracy przy pieleniu, chuchaniu, dmuchaniu i traktowaniu wszystkiego, co żywe, jak ten chłop w znanej piosence Grześkowiaka, co to żywemu nie przepuści.
Przyszłość to celowe „zdziczenie”, zalesienie i bioróżnorodność
Jeśli chcemy, aby Rodzinne Ogrody Działkowe przetrwały kolejne dekady i były traktowane przez samorządy oraz Unię Europejską jako cenny partner, musimy natychmiast przestawić wnikliwość naszych kryteriów estetycznych. Przyszłością i prawdziwym skarbem jest kontrolowana dzikość, zalesienie oraz bogactwo flory i fauny.
Co realnie daje nam działka gęsta, zalesiona, pełna krzewów i naturalnych zakamarków?
Naturalna ochrona przed suszą i upałem: Drzewa, wysoka roślinność i kaskadowa flora tworzą mikroklimat. Obniżają temperaturę otoczenia nawet o kilka stopni, zatrzymują wilgoć w powietrzu i dają bezcenny cień, zapobiegając parowaniu wody z gleby.
Ochrona zasobów wodnych (Mała Retencja): Niezebrana ściółka, nieporuszone pniaki i niekoszone połacie gęstej trawy działają jak gąbka. Zamiast spływać do kanalizacji, woda opadowa zostaje na działce.
Schronienie i dom dla fauny: Gęste korony drzew i dzikie zakątki to bezcenne lęgowiska dla ptaków, które naturalnie walczą ze szkodnikami. Pryzmy gałęzi, opadłe liście i żywa gleba dają schronienie płazom, jeżom, wiewiórkom oraz pożytecznym owadom. Nawet kret – tak zawzięcie tępiony przez wielbicieli dywanowych trawników – pełni kluczową rolę w napowietrzaniu gleby i zjadaniu pędraków!
To nie jest kwestia gustu – to kwestia BYĆ albo NIE BYĆ dla PZD
Wspomniany tekst Mirosława Usidusa nie pozostawia złudzeń. Nowy budżet unijny premiuje priorytety takie jak: adaptacja do zmian klimatu, usługi ekosystemowe, błękitno-zielona infrastruktura i korytarze ekologiczne.
Żaden urzędnik w Warszawie czy Brukseli nie przyzna grantu na „utrzymanie równych krawężników i koszenie trawy”. Dofinansowanie i zielone światło dla dalszego istnienia ROD w strukturach nowoczesnych miast otrzymają tylko te ogrody, które udowodnią, że są biologicznie czynnymi płucami miasta, oazami retencji i rezerwatami bioróżnorodności.
Rzućmy w kąt przestarzałe nawyki i fatalne wzorce! Przełammy dyktat kosiarki. Zamiast ganić sąsiada za to, że ma na działce „busz”, gęste drzewa czy stertę gałęzi dla jeży – bierzmy z niego przykład. To właśnie jego działka ratuje mikroklimat naszego ogrodu i to właśnie dzięki takim postawom ogrody działkowe mają szansę na wsparcie, rozwój i bezpieczną przyszłość.
Czas na zmianę! Porzućmy plastiki i sterylność na rzecz prawdziwej, tętniącej życiem Natury.
oprac. Paweł Kozioł na podstawie artykułu Mirosława Usidusa z 20.07.2026 Nowy budżet Unii Europejskiej a przyszłość ogrodów działkowych - Polski Związek Działkowców - Bieżące wydarzenia