Pierwiastkowo mieścili się benedyktyni w zamku Sieciecha, który miał stać w tem samem miejscu gdzie dziś klasztor położony. Podanie to do inwentarza z 1797 r. wciągnięto. Za Długosza był klasztor sieciechowski częścią z białego kamienia, a częścią z cegły palonej zmurowany. Maciej opat wystawił klasztor zastosowany do obserwancyi włoskich klasztorów. Opat Wereszczynski przetworzył go w kształt twierdzy.
1682 r. klasztor modrzejowy zgorzał w dniu ś. Scholastyki, której przypadło w ostatni wtorek; bo gdy zakonnicy wszyscy bawili się w refektarzu, nowicyusz Władysław Ratowski, chcąc innych wyprzedzić na jutrzenne dzwonienie, postawił przy czeluściach w swej celi szczepy do suszenia. Wybuchły ztąd pożar i jego snem zmorzonego i klasztor spalił. W przedstawieniu do Rzymu 1692 r. benedyktyni pisali, że klasztor od kilku lat przypadkiem zgorzał; a opat o jego odbudowaniu nie myśli. Zakonnicy w szałasach mieścić się muszą, dla tego nikt tu professyj nie chce czynić i zgromadzenie upada.
W obecnym klasztorze nad fórtą wiodącą do przeoratu widzimy herb Topor z gwiazdą i rok 1733. Był to bez wątpienia rok ukończenia budowy, luboć Hieronim Kowalski zmarły 1791 r. poprzednio przez lat 14 nader gospodarny przeor, nową od fundamentów zakrystyę wystawił, a mury klasztorne rozszerzył przez dobudowanie wielkiego refektarza.
Klasztor ten piętrowy, murowany, pod dachówką postawiony w trzy długie linie. Z nich zachodnia i wschodnia są prostopadłemi do południowej, a ta równoodległa od podłużnej ściany kościoła. Wszystkie trzy linie stanowią klamrę o nierównych ramionach. Ramie wschodnie swojem środkiem dotyka murów kościelnych i ku północy po za kościół znacznie wybiega, ramie południowe oddzielone jest od kościoła wirydarzem, a ramie zachodnie dotyka rogiem facyaty kościoła. Dół z piętrem łączyły troiste schody.
Przez klamrę tę murów idzie korytarz sklepiony, mający tylko z jednej strony stancye, z drugiej okna obrócone na wirydarz. Zachodnią linią zwano przeoratem. Piętro w niej zajmował przeor ze swoimi służącymi i z szatnią; dół zajmował fórtę, izbę ubogich, odźwiernego, szwalnią, izbę posługacza i refektarz zimowy. Między przeoratem a kościołem mieściły się i na piętrze i na dole cztery klasy szkolne dobudowane 1800 r. W linii południowej, co zwano właściwym klasztorem, na piętrze było cel dla zakonników jedynaście, a dół zajmowały: składy napojów, spiżarnie, piekarnie, kuchnia, kredens, i refektarz letni. W linii zaś wschodniej, naprzód ku południowi wysuwał śię refektarz wielki, nowy, potem szły jedne po drugiej z prawej strony, jedenaście cel, biblioteka ze stałemi szafami, archiwum, nowicyat o czterech izbach z oddzielną fórtą, schowania, a z lewej strony jedynie, za wielkim ołtarzem, chór zakonny; na dole, w linii wschodniej, stała brama wchodowa, cela fórtyana, izba gościnna, mieszkanie prowizora dóbr klasztornych, za którem jedno wejście prowadziło do kościoła, drugie do zakrystyi będącej pod zakonnym chórem za wielkim ołtarzem; ciągnęta się taż linia i po zaścianę zakrystyjną gdzie już z dziedzińca wchodziło się do mieszkań kapelistów i do pracowni wszelkiego rodzaju rzemieślników.
Inny dziedziniec obmurowany mieścił w sobie także murowaną kuźnię, blech wosku, mydlarnią, owocarnią, browar, i różne składy. Za tym dziedzińcem stał folwark gdzie się znajdowały domy dla czeladzi i gospodarstwa rolnegu budowle. Z przeciwnej zaś strony od miasta, poza murem opasującym cały klasztor, stały domki dla sług, emerytów, dewotów, karczma i zajazdy gościnne. Naprzeciw przeoratu i szkół, jest murowane, piętrowe, opactwo, dotykające drugiego narożnika facyaty kościelnej, które wzdłuż idąc ku północy dorównywa linii wschodniej klasztoru a kończy się przy murze opasującym. Opactwo, front kościoła i przeorat tworzą plac przed wielkiemi kościelnemi drzwiami gdzie wznosi się na kamiennej kolumnie także z kamienia wyrobiona statua niepokalanie poczętej, N. M. P., wedle której w dni pogodne, podczas odpustów, odprawiano uroczyste processye, Nie opodal zmurowana dzwonnica zawierała dzwon wielki.
Opactwo i dzisiaj całkowite ale do użytku dzierżawców świeckich, 1823 r. przerobione przez ówczesną dóbr tutejszych posessorkę Teodorę księżnę Jabłonowską, wdowę po Macieju niegdy prefekcie departamentu lubelskiego. Nie zawsze je zamieszkiwali opaci; zajmowali je wtenczas tylko, kiedy sami w kluczu sieciechowskim gospodarzyli. Jeżeli ten klucz był w dzierżawie, tedy bawili zwykle w Janikowie a w opactwie mieli jedynie obszerną salę i parę komnat na pomieszczenie się kiedy im tu zjechać wypadło. Z komnat tych przymurowana do kościelnej północnej ściany kryta galerya, prowadziła na chór muzyczny umieszczony nad głównem do kościoła wejściem, dalej wiodła do występującej na kościół jak ambona loży, gdzie opat jeśli nie celebrował mógł słuchać publicznego nabożeństwa, a dalej szła aż do zakonnego chóru będącego za wielkim ołtarzem, kędy przykładniejsi opaci udawali się na śpiewanie godzin kapłańskich, Chór ten był nad zakrystyą, a na jego sklepieniu wznosiła się wieża w której znajdował się dzwon mniejszy.- Po stronie południowej kościoła kryty korytarz prowadził na ambonę i chór muzyczny. O kościele zakonnym Długosz nie wspomina. Co jednak mówi o klasztorze że był z piaskowca i cegły murowany, to samo Klonowicz powiada o tutejszym kościele (oratorium), dodając że zostawał pod szczególną opieką Matki Boskiej i dziesięciu tysięcy Rycerzy męczenników. Kościół ten naprawiano i przebudowywano 1496 r.; na co Dersław z Chroślic wyliczył 50 grzywien monety krajowej, a za to dostał w dożywotnią dzierżawę Rajec. W dwieście lat potem, to jest 1694 r. kościół tutejszy tak był zniszczony że w deszcz ludzie z niego uciekali, wieżyczka z zegarem groziła upadkiem z niebezpieczeństwem życia zakonników i innych ludzi którzy już bali się do kościoła wchodzić. Nad środkiem kościoła wisiała chorągiew wielka czerwona adamaszkowa z wyobrażeniem Wniebowzięcia M. P. i ś. Benedykta. Dachówka z tego kościoła spadała, a wiele razy trafiła się ulewa tyle razy napełniała go wodą i błotem Była to budowa bardzo starożytna, lecz w części upadła i utrzymywana jedynie drewnianemi podporami. Wszędzie przeciekało, ołtarze i sprzęty gniły.
Lubo te wzmianki przekonywają, że kościół dawniejszy był murowany, przecież przy supressyi podawano, że nim stojący dotąd zbudowano, wprzód był drewniany, i że się spalił, poczem obecny murować zaczęto.
Dzisiejszy, poklasztony kościół, pod tytułem Wniebowzięcia, jest struktury włoskiej, murowany z cegły, kryty dachówką, ma kształt krzyża położonego wierzchołkiem ku wschodowi. W górnej części tego krzyża znajduje się presbiteryum i wielki ołtarz, w dolnej kruchta i główne wejście; w obudwu zaś ramionach, mieściły się po trzy boczne ołtarze drewniane. Wielki ołtarz murowany, miał nad sobą wiszący na murze, ogromny, płócienny obraz śś. Rrcerzów, za który 1,000 czerw. zło. miano zapłacić, a który zbutwiał, zniszczał i nie dawno opadł. Posadzka z marmuru sprowadzonego 1763 r. od karmelitów z Czerny, pod Krakowem. Sklepienie z cegły zdrowe, przeto i freski na niem żywe. Malowanie alfresco kościoła miało Kosztować 30,000 zp. Nad presbiteryum wyobrażona Opatrzność, nad nawą ś. Trójca, niżej okien w presbiteryum na lewo popiersie z koroną na głowie i podpis; Bolesłaus Chrobri I. rex pol.; na prawo popiersie w zbroi z napisem Sethechus comes palat. crac. belli dux. W częściach bocznych portrety i napisy takie: Clemens XI. P M. Erector Congregationis Bened. Pol.-Josephus Kurdwanowski abb. Sieciech. coepit – Benedictus Xlll. P. M. propagator Congregationis Bened. Pol.-Laurentius Bulcharewicz abbas sieciechoviensis perfecit; nad chórem Leonardus Prokopowicz abbas sieciechoviensis adornavit; pod chórem nad wielkiemi drzwiami rok MDCCLXXIX; nad gankiem żelaznym niegdyś pozłacanym, na który wchodzi się ze sklepienia: .1770 die 16 Xbris.
Poświęcenia dopełnił 1780 r. biskup Lenczewski oficyał lubelski.
Widzimy ztąd że kościół obecny zaczął stawiać Kurdwanowski, skończył Bułharewicz a upiększył Prokopowicz. Pierwszy i drugi byli opatami między 1739 a 1767 r. ostatni umarł 1798 r. Nie o wiele dawniejszy klasztor. Przeto w czasie supressyi 1819 roku gmachy te jako i inne budowle były w jak najlepszym stanie.
Przytem, majstrowie wszelkich potrzebnych tu rzemiosł, rocznie opłacani, mieszkali przy klasztorze i mając narzędzia miejscowe do swego użytku, tudzież materyał zawsze gotowy, naprawiali albo na nowo robili co tylko uległo zepsuciu. Dachy więc, okna, zamknięcia, posadzki i wszystkie sprzęty w kościele, zakrystyi, klasztorze, i w całym zakładzie, nic nie zostawiały do życzenia.
Takie w Sieciechowie zostały budowle po benedyktynach, o których tu sprowadzeniu nie to, cośmy z Bogufała i z podania przywiedlii, lecz wcale co innego popisano.
Stronę opracowano na podstawie:
Ks. Józef Gacki - Benedyktyński klasztor w Sieciechowie według pism i podań miejscowych ( Radom 1872r. )
Ks. Jan Wiśniewski - Monografia Dekanatu Kozienickiego ( Radom 1913r. )