Listy Kręgu Centralnego DK do małżeństw i kapłanów odpowiedzialnych za DK

2015

WEZWANIE I ODPOWIEDŹ

List kręgu centralnego Domowego Kościoła, gałęzi rodzinnej Ruchu Światło-Życie  na rok formacyjny 2015/16
Droga Wspólnoto!
Za nami rok formacyjny „Radość Ewangelii” inspirowany adhortacją apostolskąpapieża Franciszka – rok, w którym odkrywaliśmy mocne wezwanie do wyjścia z Ewangeliądo wszystkich ludzi, bez względu na miejsce, czas i okoliczności. Dziś, na zakończenie tego roku pragniemy podziękować:
 małżonkom za wierne kroczenie drogą charyzmatu Założyciela i zaangażowanie w radosne głoszenie Ewangelii;
 kapłanom za wspieranie nas na tej drodze i pokazywanie, jak być bliżej Boga,współmałżonka, dzieci, spotykanych osób, jak żyć Ewangelią każdego dnia;
 osobom konsekrowanym, szczególnie posługującym w Ruchu i na rzecz Ruchu, zadzielenie się radością z kroczenia drogą rad ewangelicznych.

Wchodząc w nowy rok formacyjny „W mocy Ducha Świętego” pragniemy zaprosićWas do zatrzymania się nad trzema słowami: powołanie – posługa – odpowiedzialność.
Duch Święty jest bowiem Tym, który pozwala nam odkryć nasze powołanie, to On posyła nas do posługi wskazując jej konkretne formy, to On wreszcie uzdalnia nas do podjęciaodpowiedzialności, której bez Niego nie bylibyśmy w stanie udźwignąć. Na każde z tychsformułowań chcemy spojrzeć w trzech aspektach: wspólnota Kościoła – wspólnota małżeńska i rodzinna – wspólnota Ruchu. Niech poniższe myśli stanowią dla nas nie tylko
materiał do wrześniowego spotkania kręgu, ale będą inspiracją do osobistej refleksji lub przeprowadzenia dialogu małżeńskiego.
Zapraszamy do lektury
1. POWOŁANIE
Słowo „powołanie” zawiera w sobie dwa elementy: „po” i „wołanie”. Powołanie jest więc odpowiedzią na wezwanie, tym, co się dzieje „po wołaniu” – po tym wezwaniu, jakie do naszych serc kieruje Bóg – Dawca powołania. Z naszej strony potrzeba jedynie pokornych i otwartych serc gotowych przyjąć Bożą miłość, tę miłość, która nie zniewala, ale w swoim planie prowadzi człowieka do wiecznej radości.
„Trzeba natomiast dzisiaj podkreślać to, że powołanie chrześcijańskie nie jest powołaniem do minimalizmu, ale do świętości, a świętość to zjednoczenie z Chrystusem w Duchu Świętym” (ks. F. Blachnicki).
Spójrzmy na konkretną realizację powołania.
 powołanie do wspólnoty Kościoła Pan Bóg zaprosił nas do tej wspólnoty poprzez sakrament chrztu świętego. To w tym sakramencie Duch Święty „namaszcza” ochrzczonego i wyciska niezatartą pieczęć. To ten
    sakrament jest nazywany najwspanialszym i najpiękniejszym darem, ponieważ otrzymują go ci, którzy nic nie przynoszą. To bezinteresowny dar, który otwiera naszą drogę do świętości – jak na niego odpowiem? Może warto w roku,       w którym będziemy obchodzić 1050-lecie chrztu Polski, podjąć refleksję nad istotą sakramentu chrztu świętego, nad znaczeniem imienia, które wtedy otrzymaliśmy, nad wiarą i jej rozwojem w życiu osobistym, rodzinnym,
    narodowym. Niech życie łaską tego sakramentu przynosi owoce! 
 powołanie do wspólnoty małżeńskiej i rodzinnej. Nasze powołanie małżeńskie, powołanie do świętości wspólnie ze współmałżonkiem wynika z powołania otrzymanego na chrzcie świętym. Na drodze formacji otrzymujemy dary, które
   pomagają nam to powołanie realizować – to nasze zobowiązania. Dzięki tym darom wzrastamy na drodze duchowości małżeńskiej, ale także budujemy naszą wspólnotę rodzinną. Jedność między małżonkami stwarza najlepsze          
   warunki do dobrego wychowania dzieci w duchu chrześcijańskim. Nie bójmy się stawiać sobie wymagań na tej drodze!
 powołanie do wspólnoty Ruchu Jako małżonkowie na pewnym etapie naszego życia odczytaliśmy powołanie do Domowego Kościoła, gałęzi rodzinnej Ruchu Światło-Życie. Może było to całkiem niedawno i jesteśmy
   na początkowym etapie formacji, wciąż zafascynowani tym, co odkrywamy, a może minęło już kilka, kilkanaście, a może kilkadziesiąt lat i gdzieś entuzjazm zmalał. Mamy jednak powód do radości: najlepsze przed nami!
Z powołaniem do wspólnoty Ruchu wiąże się odkrywanie charyzmatu, przyjmowanie go i życie nim każdego dnia – z nową mocą. Zachęcamy więc do sięgania po książki i testament Założyciela, do powracania do źródeł i dzielenia się tym z innymi. Wszak z nadzieją czekamy i modlimy się o rychłą beatyfikację Założyciela. Bądźmy więc do niej przygotowani! 
Jako pytanie do refleksji do tej części listu proponujemy: 
W jaki sposób odpowiedziałem na wezwanie Boga w swoim życiu  (wezwanie do życia we wspólnocie Kościoła, we wspólnocie małżeńskiej i rodzinnej oraz we wspólnocie Ruchu)?
2. POSŁUGA 
Nasze powołanie kieruje nas do posługi. Podobnie bowiem jak słowo „po-wołanie”, tak również słowo „po-sługa” już samo w sobie zawiera jakiś plan, jakieś ujawnienie tego, czym tak naprawdę jest. Podobnie jak „po-wołanie” jest odpowiedzią na „wołanie”, na wezwanie, które do nas kieruje Bóg, tak również owa „po-sługa” jest odpowiedzią na dzieło służenia, jakiego wobec nas dokonał Chrystus-Sługa i całkowicie Mu oddana Maryja – Służebnica
Pańska. Powtarzana w liturgii Wielkiego Czwartku scena z ostatniej wieczerzy, podczas której Chrystus umywa nogi swoim uczniom, ukazuje nam jasno, jak służba rodzi służbę: Bóg sam mi usłużył, abym służył innym.
„Charyzmat jako powołanie jest jednocześnie skierowaniem na drogę diakonii, czyli służby. Ten, kto otrzymuje dar, jest wezwany, czyli powołany do tego, żeby tym darem służyć. Jeżeli dalej będziemy pytać o ukierunkowanie tej służby, to trzeba tutaj włączyć pojęcie wspólnoty.
Diakonia jest służbą w ramach wspólnoty i na rzecz wspólnoty, dla jej budowania. To jest niesłychanie ważne, abyśmy nigdy tych rzeczywistości od siebie nie oddzielili, abyśmy zawsze widzieli je całościowo” (ks. F. Blachnicki).
Spójrzmy na konkretne przejawy posługi.
 posługa na rzecz wspólnoty Kościoła
   Założyciel Ruchu wskazywał, że formacja członków Ruchu powinna prowadzić do ich zaangażowania w życie wspólnoty Kościoła, szczególnie tej najbliższej, jaką jest parafia. Wielu z nas to robi, włączając się w różne działania     
   duszpasterskiej na rzecz wspólnoty lokalnej. Dziś szczególnie potrzeba naszego świadectwa życia małżeńskiego i rodzinnego, dlatego jako małżeństwa i rodziny włączajmy się czynnie w liturgię niedzielnej Eucharystii, 
   animujmy „niedziele świadectw”, proponujmy rekolekcje ewangelizacyjne, ukazujmy piękno życia zgodnego z przykazaniami. Podejmując konkretne posługi, nie zaniedbujmy swojej rodziny – wszak tu jest pierwsze miejsce naszej    
   posługi, także tej na rzecz wspólnoty Kościoła, bo w rodzinie stajemy się chrześcijanami! 
 posługa na rzecz wspólnoty małżeńskiej i rodzinnej
    Przy powołaniu wspominaliśmy o zobowiązaniach jako darach pomagających realizować to powołanie. W tym miejscu pragniemy zatrzymać się nad spotkaniem w kręgu oraz rekolekcjami jako miejscami posługi na rzecz małżeństwa i     rodziny, przede wszystkim tej małej, w której żyjemy na co dzień. Systematyczne uczestnictwo w spotkaniu kręgu, rzetelne przygotowywanie się do tego spotkania oraz współodpowiedzialność za jego właściwy
    przebieg powinny owocować w naszej wspólnocie małżeńskiej i rodzinnej. To tutaj również uczymy się m.in. odpowiedzialności za wychowanie dzieci do wiary, za rozwój katechumenatu rodzinnego.
    Rozumiemy, że część formacyjna związana z omówieniem nowego tematu wymaga czasami większego wysiłku, kilkukrotnego przeczytania danego tekstu, może poszukania jakiegoś wyjaśnienia. Nie zrażajmy się jednak tym – wszak     treścią spotkania powinniśmy żyć przez cały miesiąc, a kto, jeśli nie my, ma coraz lepiej znać nauczanie Kościoła. Nie ustawajmy w gorliwości!
    Podobna sytuacja ma miejsce, jeśli chodzi o rekolekcje – czasami coś wydaje nam się trudne, czasami chcielibyśmy, aby czegoś było mniej, aby było lżej… Tylko wtedy, gdy systematycznie będziemy uczestniczyć w rekolekcjach i     
    wiernie, zgodnie z charyzmatem Założyciela, je prowadzić, wtedy doświadczymy owocowania. To będzie procentowało na przyszłość. Nie lękajmy się wyzwań związanych z posługą na rzecz małżeństwa i rodziny!
 posługa na rzecz wspólnoty Ruchu
    Formacja w ciągu roku oraz w czasie rekolekcji powinna nas prowadzić do podjęcia diakonii, czyli konkretnej posługi na rzecz Ruchu. Wszak każdy z nas otrzymał od Pana Boga jakiś dar, którym powinien dzielić się z innymi, którym       powinien służyć innym. Niech pomocą w odkrywaniu tego daru będzie modlitwa (szczególnie do Ducha Świętego), współmałżonek, kapłan – np. doradca duchowy kręgu, wspólnota kręgu, ci wszyscy, z którymi spotykamy się
    w różnych okolicznościach. Poprzez odkrycie tych darów możemy służyć słowem i czynem w różnych diakoniach: liturgicznej, muzycznej, ewangelizacji, wyzwolenia, misyjnej, modlitwy, życia, komunikowania społecznego, oaz                 rekolekcyjnych, słowa, społecznej, miłosierdzia… A może Pan Bóg powoła nas do jeszcze innego zadania… Nie wolno zakopywać tych darów, ale trzeba służyć nimi w czasie rekolekcji i w ciągu roku, zaczynając często od małych,         ale pięknych i potrzebnych rzeczy! Niech nic ani nikt nie przesłania nam obrazu Chrystusa Sługi umywającego uczniom nogi! 
Jako pytanie do refleksji do tej części listu proponujemy: Jakie dary, którymi mogę służyć innym we wspólnocie Kościoła, w małżeństwie i rodzinie oraz w Ruchu, odkrywam w swoim życiu?
3. ODPOWIEDZIALNOŚĆ
Z powołaniem i posługiwaniem wiąże się odpowiedzialność. Również to słowo – podobnie jak słowo „powołanie” i „posługiwanie” w swoim znaczeniu zakłada pewien dialog. Jeśli za coś „odpowiadam”, to znaczy, że jestem o to pytany. Moje podjęcie odpowiedzialności to  z jednej strony odpowiedź na wezwanie, skierowane ze strony Boga (dodajmy: odpowiedź wyrażona przez służbę), z drugiej zaś – świadomość tego, że będę zapytany przez Boga, co zrobiłem z darami, które mi dał i jak odpowiedziałem na wezwanie do służby, które do mnie skierował.
„Członkiem ruchu oazowego, Ruchu Światło-Życie, można się stać przez przyjęcie postawy aktywnej, odpowiedzialnej, przez przyjęcie pewnych zadań. W Ruchu nie może być biernych członków – którzy przychodzą na jakieś zebrania, czegoś tam słuchają i tak dalej. Bycie członkiem Ruchu jest równoznaczne z podjęciem diakonii” (ks. F. Blachnicki).
Spójrzmy na konkretne obszary odpowiedzialności. 
 odpowiedzialność za wspólnotę Kościoła
   Przed nami w najbliższym czasie wiele ważnych wydarzeń w życiu Kościoła powszechnego. W październiku tego roku odbędzie się synod biskupów o rodzinie, który podejmie zagadnienia związane z wyzwaniami stojącymi przed        
   rodziną, powołaniem rodziny oraz misją rodziny w dzisiejszym świecie. W trakcie synodu błogosławieni małżonkowie Zelia i Ludwik Martin zostaną kanonizowani. Ich relikwie znajdują się w kaplicy Centralnego Domu
   Domowego Kościoła w Krościenku – zachęcamy do modlitwy za wstawiennictwem
   Małżonków w tym i w innych miejscach w intencji naszych rodzin oraz zbliżającego się synodu. We wrześniu, przed synodem, w Filadelfii odbędzie się Światowe Spotkanie Rodzin, podczas którego także członkowie Domowego       
   Kościoła dadzą świadectwo o radości z trwania w sakramentalnym związku małżeńskim. Tam także wspólnota z Kanady będzie świętowała 25-lecie powstania Domowego Kościoła. Dzielmy z nimi ich radość!
    Kolejne miesiące przyniosą następne spotkania – Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. I choć w nazwie jest słowo młodzież, to przecież Kościół liczy na pomoc rodzin w przyjęciu młodych ludzi do swoich domów i daniu świadectwa o     pięknie życia małżeńskiego. Nasza pomoc przyda się z pewnością także młodzieży oazowej, ale też innym młodym ludziom, którzy zapragną wziąć udział w spotkaniu i będą mogli to uczynić dzięki naszej zachęcie
    i wsparciu (może również finansowemu) – nie zapominajmy o tym. Wszyscy czujmy się gospodarzami tego wydarzenia! Na to wszystko nakłada się trwający do lutego Rok Życia Konsekrowanego i rozpoczynający
    się w grudniu Rok Święty Miłosierdzia. Wciąż jest potrzebna stała modlitwa w intencji prześladowanych chrześcijan – czasami nam się wydaje, że to daleko, że nas nie dotyczy… a może to jednak nie tak daleko… Pamiętajmy o tym!
 odpowiedzialność za wspólnotę małżeńską i rodzinną
    Jakże ważna i potrzebna jest w dzisiejszych czasach nasza odpowiedzialność za małżeństwo i rodzinę. Tak wiele ustaw i decyzji nie sprzyja rozwojowi rodzin, dlatego potrzeba naszego jasnego opowiedzenia się za życiem od     
    poczęcia do naturalnej śmierci, za małżeństwem rozumianym jako związek kobiety i mężczyzny, za odpowiednimi programami wychowawczymi w naszych szkołach. Dlatego z odwagą włączajmy się w różnego rodzaju
    protesty, akcje, które chronią wartość małżeństwa i rodziny. Przecież gdyby każdy z nas się zaangażował, to z samego Domowego Kościoła byłoby już ponad 30 tysięcy podpisów, a przecież mamy rodzinę, przyjaciół, znajomych –     
    pokażmy, że są nas nie dziesiątki tysięcy,  ale setki tysięcy, czy miliony ludzi, dla których wartość małżeństwa i rodziny jest cennym skarbem, którego należy bronić!
 odpowiedzialność za wspólnotę Ruchu
    „List Domowy Kościół” w numerze 137 podejmował tematykę posługi par odpowiedzialnych w Domowym Kościele, a w numerze 138 omawiał zadania wspólne dla wszystkich par odpowiedzialnych. Warto sięgać do tych tekstów     
    pamiętając, że bez względu na posługę pełnioną w Ruchu w danym momencie, wszyscy powinniśmy się czuć odpowiedzialni: za osoby razem z nami gromadzące się na spotkaniach kręgu, za uczestnictwo w rejonowych
    i diecezjalnych Dniach Wspólnoty, za współpracę z różnymi podmiotami Ruchu, np. przy okazji spotkań parafialnych, rejonowych, diecezjalnych czy krajowych, za dzieło Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, za nowopowstające kręgi, za   
    przygotowanie i prowadzenie rekolekcji, za podejmowanie posług,…
    Ważnym wymiarem naszej odpowiedzialności za Ruch jest odpowiedzialność materialna, o czym szerzej było wspomniane w liście kręgu centralnego przed dwoma laty. Dziękujemy za wzrost tej odpowiedzialności w ostatnim czasie,     bo to dzięki modlitwom, pracy i wsparciu finansowemu tak wielu osób w tym roku po raz pierwszy mogły się odbyć rekolekcje w nowym budynku Centralnego Domu Rekolekcyjnego Domowego Kościoła w Krościenku
    przy ul. Jagiellońskiej 100, ale pamiętajmy… - rozbudowa jeszcze trwa i pomoc nadal jest potrzebna. Niech zgodnie z pragnieniem Założyciela dzieją się tam wielkie rzeczy w życiu małżonków i całych rodzin! Niech łaska Boża     
    rozlewa się na cały świat! Jako pytanie do refleksji do tej części listu proponujemy: Jak realizuję moją odpowiedzialność za wspólnotę Kościoła, wspólnotę małżeńską i rodzinną oraz wspólnotę Ruchu?
Życzymy owocnego roku formacyjnego i prosimy:
 o modlitwę w intencji dobrego, owocnego roku pracy oraz o w miarę możliwości  duchowe włączenie się w comiesięczną Eucharystię, którą moderator krajowy DK, ks. Tomasz Opaliński, w każdą pierwszą środę miesiąca odprawia w 
    intencji Domowego Kościoła – warto zapisać sobie w kalendarzu następujące daty: 2 IX, 7 X, 4 XI, 2 XII, 6 I, 3 II, 2 III, 6 IV, 4 V, 1 VI, 6 VII, 3 VIII;
 o gorliwe przygotowywanie się do spotkań formacyjnych kręgu i odważne  planowanie rekolekcji, pamiętając o pierwszeństwie rekolekcji formacyjnych nad innymi typami;
 o radosne świadectwo życia łaskami płynącymi z sakramentu małżeństwa!
Sługo Boży, ks. Franciszku, wstawiaj się za nami!
W imieniu członków kręgu centralnego,
z zapewnieniem o modlitwie
Katarzyna i Paweł Maciejewscy
para krajowa Domowego

2014

LIST KRĘGU CENTRALNEGO DOMOWEGO KOŚCIOŁA NA ROK FORMACYJNY 2014/2015

Droga wspólnoto!

Kontynuując tradycję zapoczątkowaną przed siedmiu laty, kierujemy do Was kolejny list, mający w zamierzeniu stanowić wyraz rozeznania kręgu centralnego w sprawach istotnych dla Domowego Kościoła. Przypominamy, że listy z poprzednich lat poświęcone były następującym tematom:  Rodzina – podstawowe miejsce formacji. Hierarchia ważności spotkań we wspólnocie DK (2007);  Spotkanie kręgu (2008);  Rekolekcje (2009);  Dzielenie się realizacją zobowiązań (2010);  Droga formacyjna w Domowym Kościele (2011);  Owoce formacji w Domowym Kościele (2012);  Odpowiedzialność materialna za Domowy Kościół – gałąź rodzinną Ruchu Światło-Życie (2013).
Treść tych listów jest dostępna na http://dk.oaza.pl/v7/formacja.php?rdz=6; zachęcamy do ich przeczytania – także powtórnego!
W tym roku krąg centralny uznał, że najważniejszy temat, który chcielibyśmy Wam „położyć na sercu” można ująć słowami „NIE DAJMY SOBIE ODEBRAĆ RADOŚCI!”. Inspiracją stała się dla nas adhortacja Papieża Franciszka „Evangelii gaudium”, która – jak wiemy – wyznaczyła też temat obecnego roku formacyjnego w Ruchu Światło-Życie.
I. Są powody do troski
Chrześcijaństwo jest radosne, ale w wielu chrześcijanach tej radości na co dzień nie widać. Często w miejsce radości z życia w Bożej obecności wchodzi niepokój o przyszłość, troska, niezadowolenie, frustracja, narzekanie, ból. Oczywiście, nawet powierzchowna obserwacja rzeczywistości każe przyznać, że powodów ku temu nie brakuje. Dotykają nas choroby, śmierć bliskich osób, bezrobocie, wypadki losowe, troski materialne. Pomimo naszych wysiłków (a kiedy indziej na skutek naszych słabości), nie wszystko dobrze układa się w relacjach z domownikami, sąsiadami, współpracownikami, członkami tej samej wspólnoty. Europa (w tym, niestety, Polska) odwraca się od chrześcijaństwa. Smutkiem napawają ostatnie wyniki badań wskazujące, że zaledwie 39% katolików w Polsce uczęszcza na niedzielną Eucharystię, a odsetek ten z roku na rok powoli, ale systematycznie maleje. Cierpi nasze poczucie bezpieczeństwa, do czego walnie przyczyniają się media, skupiające się na agresji, przemocy, konfliktach, katastrofach, wypadkach, klęskach żywiołowych, a pomijające przejawy dobra. Ludzie jasno i publicznie przyznający się do Chrystusa są coraz częściej z tego powodu prześladowani; odbiera im się dobre imię, blokuje możliwości awansu, usuwa ze stanowisk, niszczy kariery zawodowe. Kto wie, może już wkrótce przerodzi się to w agresję fizyczną; może za wierność Chrystusowi przyjdzie płacić nawet życiem – tu, w katolickiej Polsce…
Osobny problem stanowi to, co Papież Franciszek w przejmujący sposób opisał tak: Wielkim ryzykiem w dzisiejszym świecie, z jego wieloraką i przygniatającą ofertą konsumpcji, jest smutek rodzący się w przyzwyczajonym do wygody i chciwym sercu, towarzyszący poszukiwaniu powierzchownych przyjemności oraz izolującemu się sumieniu. Kiedy życie wewnętrzne zamyka się we własnych interesach, nie ma już miejsca dla innych, nie liczą się ubodzy, nie słucha się już więcej głosu Bożego, nie doświadcza się słodkiej radości z Jego miłości, zanika entuzjazm związany z czynieniem dobra. Również wierzący wystawieni są na to ryzyko, nieuchronne i stałe. Wielu temu ulega i stają się osobami urażonymi,
zniechęconymi, bez chęci do życia. Nie jest to wybór godnego i pełnego życia; nie jest to pragnienie, jakie Bóg żywi względem nas; nie jest to życie w Duchu rodzące się z serca zmartwychwstałego Chrystusa („Evangelii gaudium” 2).
Pragnienie dorabiania się, godnego urządzania się w tym życiu, choć samo w sobie nie jest niczym złym, to przecież, niekontrolowane, może sprawić, że stracimy z oczu jedyny horyzont godny chrześcijanina i zdolny wypełnić jego serce: horyzont nieba. A przecież nasza ojczyzna jest w niebie (Flp 3,20)! Kim zatem jesteśmy w naszym ziemskim życiu: pielgrzymami czyniącymi sobie ziemię poddaną (por. Rdz 1,28), ale nietracącymi z oczu najważniejszego celu, czy osadnikami, których krąg zainteresowań zamknął się w słowach „wygoda”, „dobrobyt”, „konsumpcja”, a Pan Bóg służy im tylko jako – wcale nie najważniejsze – uzupełnienie tej „układanki”?
Mamy też swoje „domowokościołowe” bóle i troski. Wystarczy wspomnieć sprawę nowych „Zasad”, przygotowanych bez udziału i w tajemnicy przed członkami Domowego Kościoła, w trybie sprzecznym z duchem dialogu. Doświadczyliśmy tu wiele bólu i niepokoju, gdyż wiemy dobrze, że uzasadnienie potrzeby dokonania tych zmian, przedstawione Konferencji Episkopatu Polski w czerwcu 2013 r., nie odpowiadało prawdzie. Niestety, to ono właśnie uruchomiło proces, który bardzo mocno zaabsorbował naszą wspólnotę w minionym roku formacyjnym, utrudniając zajęcie się innymi wyzwaniami.
Sprawa wywołała też uboczny skutek. Chyba nigdy tekst „Zasad” nie był czytany i analizowany z taką uwagą, jak w minionym roku! Ufamy, iż przyczyniło się to do wzrostu poczucia tożsamości Domowego Kościoła jako gałęzi rodzinnej Ruchu Światło-Życie, skłaniając do pytania o warunki, bez spełnienia których przestaje on realizować wizję Założyciela Ruchu Światło-Życie, Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego.
II. Jesteśmy powołani do życia w radości
Na przekór powyższemu „katalogowi” trosk i niepokojów Chrystus wzywa nas do radości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna – zwraca się do apostołów (J 15,11), a przez nich i do nas. Ewangeliści wielokrotnie akcentują radość towarzyszącą wydarzeniom zbawczym. Z Dziejów Apostolskich dowiadujemy się, że członkowie pierwotnego Kościoła spożywali posiłek w radości (Dz 2,46). Tam, gdzie przybywali uczniowie, panowała wielka radość (Dz 8,8), a oni, mimo prześladowań, byli pełni wesela (Dz 13,52).
Czy apostołowie, a potem pierwsze pokolenia chrześcijan, nie mieli żadnych trosk? Czyżby nie chorowali, nie umierali? A może żyli w dostatku, zaś budowanie jedności małżeńskiej i wychowywanie dzieci przychodziło im bez wysiłku? A może cieszyli się specjalnymi względami cesarzy rzymskich? Wiemy dobrze, że odpowiedź na wszystkie te pytania brzmi: „nie”. Wiara w Chrystusa kosztowała ich wiele; przyjmując Jego naukę, idąc pod prąd ówczesnej moralności i obyczajowości, stawali się „dziwolągami”, swoistymi „wyrzutkami” wśród pogańskiego społeczeństwa. Kiedy zaś przychodziło do ostrych konfliktów, wiara w Chrystusa kosztowała ich wszystko: stawali się „kozłami ofiarnymi” płacącymi cenę życia na cyrkowych arenach. A jednak – byli radośni! I mieli naśladowców. Podobne świadectwo na przestrzeni dwóch tysięcy lat złożyli niezliczeni święci Kościoła, nie tylko ci oficjalnie kanonizowani czy beatyfikowani…
Dlaczego? Co im dawało tę niezwykłą siłę? Wiara w Chrystusa? Ale i my wierzymy. Przestrzeganie Dekalogu? My też przestrzegamy! Modlitwa, rozważanie Słowa Bożego? My też modlimy się i czytamy Pismo Święte, a w Domowym Kościele mamy nawet jeszcze kilka innych zobowiązań. Trwanie we wspólnocie? My też mamy swoje kręgi, rejony, diecezje, dni wspólnoty, rekolekcje, pielgrzymkę do Kalisza…
Co zatem czyni różnicę? Co sprawia, że chrześcijaństwo staje się czymś więcej niż zestawem praktyk, zwyczajów, gestów, w miarę upływu czasu mniej lub bardziej przeradzających się w rutynę? Pięknej odpowiedzi na to pytanie udzielił Papież Benedykt XVI: U początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei, jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie (encyklika „Deus Caritas est”, 1).
Tak – wszystkie wymienione wyżej praktyki mają swój sens i wartość, ale tylko pod warunkiem, że wypływają z osobistej, głębokiej więzi z Chrystusem pojętym i przyjętym jako Ktoś żywy, realnie istniejący, jako sprawca najważniejszego wydarzenia w historii świata, wobec którego bledną decydujące bitwy, traktaty, podboje, imperia. Zmartwychwstając, pokonując śmierć i zapraszając nas do tego samego, Chrystus nadaje naszemu życiu zupełnie inny sens, otwiera zapierającą dech w piersiach perspektywę. Okazuje nam miłość, która nie ma granic; daje pewność, że jesteśmy kochani bezwarunkowo, że nie musimy zasługiwać na Jego miłość, tylko po prostu ją przyjąć i odpowiedzieć naszą miłością, a jeśli zgrzeszymy – wystarczy powrócić do Niego, bo On zawsze jest gotów przebaczyć nam każdy nasz błąd, upadek. Czy mając takiego Pana można nie być radosnym?
Oczywiście – nikt nie neguje tego, że w życiu spotykają nas przeciwności, czasem wręcz skrajne. Papież Franciszek pisze: Radości nie przeżywa się w ten sam sposób na wszystkich etapach i w każdych okolicznościach życia, nieraz bardzo przykrych. Dostosowuje się ona i zmienia, i zawsze pozostaje przynajmniej jako promyk światła rodzący się z osobistej pewności, że jest się nieskończenie kochanym, ponad wszystko. Rozumiem osoby skłaniające się do smutku z powodu doświadczania poważnych trudności, jednak trzeba pozwolić, aby powoli zaczęła się budzić radość wiary jako tajemnicza, ale mocna ufność, nawet pośród najgorszej udręki (EG 6)
W formacji Domowego Kościoła dostajemy gotowy klucz do zastosowania w naszym życiu. Na początku jesteśmy w niej prowadzeni ku pierwszemu nawróceniu, gdy przyjmujemy Jezusa jako Pana i Zbawiciela. Na tym nie wolno jednak poprzestać. Za tym pierwszym nawróceniem muszą pójść kolejne, wyrażające się w naśladowaniu Jezusa, w zastosowaniu Jego nauki w swym życiu, a potem w wejściu na drogę Paschy: męki, śmierci, zmartwychwstania.
Czy umiemy tak przeżywać wydarzenia naszego życia? Czy umiemy konkretnie określić, które z nich są uczestnictwem w zachwycie przeżytym przez apostołów na Górze Tabor? Które budzą w nas zdumienie i podziw dla Bożej mocy porównywalny z tym, czego doświadczali świadkowie cudów dokonywanych przez Jezusa? Które dotknięciem dźwiganego przez Niego krzyża? W których zaczynamy rozumieć Jego mękę, opuszczenie, oplucie, wyszydzenie? W których wchodzimy w tajemnicę Jego śmierci? I wreszcie – które wydarzenia naszego życia przeżywamy jako uczestnictwo w ostatecznym zwycięstwie Chrystusa – w zmartwychwstaniu?
III. Przyprowadzajmy do Chrystusa!
Skoro przyjęliśmy Jezusa, to jak możemy nie dzielić się tym doświadczeniem z innymi? Jeśli bowiem ktoś przyjął tę miłość przywracającą mu sens życia, czyż może zrezygnować z pragnienia, by podzielić się tym z innymi? – pyta Papież Franciszek (EG 6). Z kim konkretnie?
1. Z mężem, żoną
Tu dotykamy najgłębszego sensu istnienia Domowego Kościoła, którym jest budowanie jedności małżeńskiej i dążenie we dwoje do świętości. Tak – do świętości. Nie bójmy się tego słowa. Nie unikajmy go przy pomocy substytutów. Odważnie mówmy: „Chcemy, by nasze małżeństwo było święte, czyli zgodne z zamysłem Bożym”.
Dopiero świętość to normalność. Tylko dążąc w widoczny dla innych sposób do świętości będziemy solą ziemi i światłem dla świata – inaczej będziemy się nadawali tylko na wyrzucenie i podeptanie (por. Mt 5,13-14). W taki sposób trzeba to pokazywać światu! Takiego świadectwa o małżeństwie świat rozpaczliwie potrzebuje!
Jaki jest stan naszych małżeństw? Jak obraz ukazujemy tym, którzy nam się przypatrują? Zachęcamy ich czy odstręczamy od pójścia tą drogą? Może sami też mamy swój udział w tym, że wielu młodych boi się małżeństwa, wybierając życie singla? Jak na stan naszych małżeństw działa upływający czas? Sprawia, że pierwotna miłość gaśnie, czy przeciwnie – nabiera nowego blasku, zachwyca świeżością nawet po kilkudziesięciu latach stażu małżeńskiego? Czy jest większa, bardziej dojrzała niż w dniu ślubu? Czy pomagam mężowi/żonie w jego/jej dążeniu do zbawienia? Czy czuję w tym swoją współodpowiedzialność? Czy mąż/żona stają się przy mnie szczęśliwi, lepsi, mocniejsi w wierze?
2. Z dziećmi.
Drugi cel, w którego realizacji ma nam pomóc formacja przeżywana w Domowym Kościele to wychowanie dzieci. W tym zadaniu nikt nas nie wyręczy: ani szkoła, ani parafia, ani grupa oazowa, a już na pewno nie media, rówieśnicy, czy idole ze świata muzyki lub filmu. Jesteśmy w tej roli nie do zastąpienia. Pan Bóg, dając przy naszym współudziale życie naszym synom i córkom, powołał nas do tego, byśmy prowadzili ich w świat wartości. Na ile wywiązujemy się z tego zadania?
Czym chcemy obdarować nasze dzieci? Na pewno pragniemy umożliwić im zdobycie jak najlepszego wykształcenia. W tym celu poświęcamy wiele sił, aby miały wszystko, czego trzeba: dobrą szkołę, podręczniki, korepetycje, ubranie, pożywienie. Czy równie wytrwali jesteśmy jednak przy przekazywaniu wiary? Czy nie liczymy na to, że przekaz ten dokona się mimochodem, przy okazji, w jakiś „magiczny” sposób, bez naszego świadomego wysiłku, bez określenia strategii i przemyślenia taktyki? Jak kształtujemy wiarę naszych dzieci? Czy staramy się zrobić wszystko, aby odkryły Chrystusa jako Kogoś żywego, realnie działającego w ich życiu, kochającego ich i podtrzymującego we wzlotach i upadkach towarzyszących dorastaniu? A może poprzestajemy tylko na wdrażaniu do praktyk religijnych, które nie mają przełożenia na codzienne życie? Może „ułatwiamy” sobie zadanie przekazania wiary przez nakazywanie, rozkazywanie, wymuszanie pewnych zachowań, zamiast zarażać dzieci pasją w poznawaniu Chrystusa i Jego nauki? No właśnie – co dzieci widzą w naszym odniesieniu do Chrystusa: pasję czy tylko rutynę, poprawność w „wywiązywaniu się z obowiązków religijnych”?
Czy w wychowaniu potrafimy znaleźć równowagę między miłością a dyscypliną? Czy mamy odwagę stawiać naszym dzieciom wymagania, jasno określać zasady, którymi powinny się kierować? Czy potrafimy powiedzieć „nie” maluchowi tupiącemu nóżkami w sklepie na widok zabawki, którą „musi” natychmiast mieć? Czy potrafimy z miłością, ale jasno, konsekwentnie powiedzieć dorosłemu dziecku: „To jest złe”, kiedy ulega modzie na
przedślubne zamieszkanie ze swoją dziewczyną/chłopakiem? Czy uczymy nasze dzieci prawdomówności, uczciwości, pracowitości, systematyczności, oszczędności, zaradności życiowej, odpowiedzialności za swoje postępowanie? A może kierując się fałszywie pojętą miłością pozwalamy im na wszystko (bo przecież „trzeba uszanować wolność dziecka”) lub usuwamy każdą przeszkodę, przyzwyczajając do postaw roszczeniowych? Może „kupujemy” sobie „święty spokój”, umieszczając w pokoju dziecka telewizor i komputer, z których potem korzysta w niekontrolowany sposób, stopniowo popadając w cyber-uzależnienia?
A z drugiej strony – czy wzorując się na Chrystusie potrafimy wybaczać naszym dzieciom ich potknięcia, upadki? Czy szanujemy ich wybory, za które chcą wziąć odpowiedzialność? A może czynimy je zakładnikami naszych planów, ambicji, marzeń, kalkulacji?
I wreszcie – czy wychowujemy nasze dzieci przy pomocy prostych środków, bez zbędnych udziwnień, bez przesadnego wypełniania wszystkich przestrzeni życia rodzinnego symboliką i treściami religijnymi? Czy jako rodzina prowadzimy życie atrakcyjne i radosne?
Ktoś słusznie zauważył, że wiara istnieje w społeczeństwie tylko jedno pokolenie w przód. Czy na pewno nasze dzieci okażą się nowym pokoleniem ludzi wierzących w Chrystusa?
3. Z rodzicami, rodzeństwem, z dalszą rodziną.
Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie (Łk 4,24). Jakże prawdziwe są te słowa! Ale również wobec tych, którzy znają nas od dziecka, niejako „od podszewki”, którzy pamiętają całą historię naszego życia, również słabości i upadki, mamy świadczyć o Chrystusie. Nie głosić siebie, bo z łatwością zostaniemy zdemaskowani, lecz Chrystusa działającego w naszym życiu, przemieniającego nas!
4. Ze współpracownikami.
Z całą pewnością nie chodzi tu o wygłaszanie kazań, pobożnych konferencji. Klucz - niezależnie od zajmowanego stanowiska - stanowi nieskazitelna praca: fachowość, staranność, kompetencje, uczciwość, punktualność, życzliwość. „Solidna firma”, „na niego/na nią zawsze można liczyć”, „wymagający, ale sprawiedliwy przełożony” – oto, co powinni myśleć o nas nasi współpracownicy. Dopiero na takim fundamencie można skutecznie głosić Chrystusa, czy – na przykład - zapraszać do wspólnoty Domowego Kościoła. Bez tego będziemy niewiarygodni.
5. Z członkami wspólnoty.
Troszczmy się o jakość naszych spotkań wspólnotowych! Niech comiesięczne spotkanie kręgu będzie czasem dzielenia się najgłębszymi przeżyciami, a nie rutynowym „spektaklem”, w którym odgrywamy swoją „rolę”. Nie stosujmy uników przy dzieleniu się realizacją zobowiązań! „Modlitwa rodzinna jest codziennie, małżeńska sporadycznie; dialog mieliśmy; na rekolekcjach nie byliśmy; regułę życia mam, Pismo Święte od czasu do czasu czytam” – takie stwierdzenia to za mało, aby kogokolwiek ubogacić, zainspirować, umocnić lub skłonić do obmyślenia sposobów przyjścia nam z pomocą…
W kontekście życia wspólnotowego pragniemy też zwrócić uwagę na problem tzw. formacji ludzkiej. Na gruncie Domowego Kościoła z łatwością przychodzi nam mówić o Chrystusie, powoływać się na Niego, czynić z Jego nauki argumenty, odmieniać Jego Imię przez wszystkie przypadki, cytować Pismo Święte. Jeśli jednak to powoływanie się na Boga ma być autentyczne i pociągające, nie wolno nam zapominać o kulturze osobistej, o przysłowiowym „dzień dobry”, „proszę”, „dziękuję”, „przepraszam” (z tym ostatnim mamy szczególny problem…), o punktualności, wywiązywaniu się z przyjętych obowiązków, o życzliwości również wobec tych, którzy mają inne zdanie. Nie da się
płynnie, w ciągu pół minuty, przejść od bolesnego zranienia kogoś drugiego do modlitwy uwielbienia i pozostać wiarygodnym świadkiem Chrystusa!
Tak często przywołujemy postać św. Jana Pawła II. Jeśli chcemy być w tym wiarygodni, to pamiętajmy, iż jednym z fundamentów jego nauczania była prawda o szacunku dla ludzkiej godności, również wtedy, czy wręcz zwłaszcza wtedy, gdy rozmówca ma inne zdanie na pewne kwestie!
6. W życiu publicznym.
Wsłuchajmy się uważnie w słowa Papieża Franciszka: Świeccy stanowią olbrzymią większość Ludu Bożego. W ich służbie pozostaje mniejszość: wyświęceni szafarze. Wzrosła świadomość tożsamości oraz misji świeckiego w Kościele. Dysponujemy licznym laikatem, choć nie wystarczającym, z zakorzenionym poczuciem wspólnotowym i wielką wiernością zaangażowaniu w miłość, katechezę, celebrowanie wiary. Ale uświadomienie sobie tej odpowiedzialności laikatu, wypływającej z chrztu i bierzmowania, nie przejawia się w ten sam sposób we wszystkich stronach. W niektórych wypadkach, ponieważ nie zostali uformowani, aby podjąć ważną odpowiedzialność, w innych przypadkach nie znajdując miejsca w swoich Kościołach partykularnych, by się wypowiedzieć i działać, z powodu nadmiernego klerykalizmu, pozostawiającego ich na marginesie decyzji. Nawet jeśli zauważa się większe uczestnictwo wielu w posługach świeckich, zaangażowanie to nie znajduje odzwierciedlenia w przenikaniu wartości chrześcijańskich do świata społecznego, politycznego i ekonomicznego. Wiele razy ogranicza się do zadań wewnątrzkościelnych bez rzeczywistego zaangażowania w zastosowanie Ewangelii w transformacji społeczeństwa. Formacja świeckich oraz ewangelizacja kategorii zawodowych i intelektualnych stanowią ważne wyzwanie duszpasterskie (EG 102).
Formacja w Ruchu, jeśli jest dobrze przeżywana, prowadzi nie ku bierności, odsuwaniu się od spraw publicznych, lecz przeciwnie – ku zaangażowaniu, podejmowaniu odpowiedzialności za sprawy mojej miejscowości, gminy, powiatu, województwa, kraju. Polska woła dzisiaj nade wszystko o ludzi sumienia! (…). Być człowiekiem sumienia, to znaczy (…) podejmować odważnie odpowiedzialność za sprawy publiczne; troszczyć się o dobro wspólne, nie zamykać oczu na biedy i potrzeby bliźnich, w duchu ewangelicznej solidarności. Pamiętamy jeszcze te słowa Jana Pawła II, wypowiedziane dziewiętnaście lat temu? Nie bądźmy małoduszni! Jeśli czujemy w sercu, że bylibyśmy w stanie swoim doświadczeniem wnieść jakieś dobro w pracę struktur samorządowych, organów władzy państwowej, czy organizacji pożytku publicznego, to nie wahajmy się kandydować w wyborach, czy obejmować ważne funkcje publiczne. Popierajmy w wyborach członków naszego Ruchu – kandydatów na radnych, posłów! Nie doszukujmy się w nich ukrytych intencji, nie patrzmy z podejrzliwością, czy przy pomocy naszych głosów nie próbują zrobić kariery i majątku. Jeśli są dobrze uformowani, nie tylko nie ulegną pokusom, lecz poniosą Chrystusa w świat samorządności, polityki, biznesu, który też trzeba ewangelizować! Mamy w swoich szeregach mnóstwo osób, które dowiodły, iż jest to możliwe.
7. Prośba do „seniorów”
W Domowym Kościele jest wielu małżonków, którzy z racji wieku, a niekiedy i stanu zdrowia mogą w powyższych rozważaniach nie odnajdywać miejsca dla siebie. Niekiedy może się w nich rodzić pokusa, by się usunąć w cień, czy wręcz odejść ze wspólnoty. Kochani – chcemy Wam powiedzieć, że jesteście nam bardzo potrzebni ze swoim doświadczeniem, rozeznaniem, świadectwem wieloletniego trwania na drodze formacji DK, a jeśli - po ludzku patrząc – zdrowie nie pozwala już nawet na fizyczną obecność we wspólnocie, to pozostaje jeszcze dar modlitwy, bez której daremny jest wszelki trud i
działanie. Prosimy – bądźcie z nami i czujcie się pełnoprawnymi członkami wspólnoty w każdych okolicznościach!
IV. Bądźmy twórczy, przełamujmy schematy w ewangelizacji
Jeszcze raz oddajmy głos Ojcu Świętemu Franciszkowi:
Jezus Chrystus może również rozbić uciążliwe schematy, w których zamierzamy Go uwięzić, i zaskakuje nas swą nieustanną boską kreatywnością. Za każdym razem, gdy staramy się powrócić do źródeł i odzyskać pierwotną świeżość Ewangelii, pojawiają się nowe drogi, twórcze metody, inne formy wyrazu, bardziej wymowne znaki, słowa zawierające nowy sens dla dzisiejszego świata (EG 11).
Obecnie nie potrzeba nam «zwyczajnego administrowania». Bądźmy we wszystkich regionach ziemi w «permanentnym stanie misji» (EG 25).
Wyjdźmy, wyjdźmy, by ofiarować wszystkim życie Jezusa Chrystusa. Powtarzam tu całemu Kościołowi to, co wielokrotnie powiedziałem kapłanom i świeckim w Buenos Aires: wolę raczej Kościół poturbowany, poraniony i brudny, bo wyszedł na ulice, niż Kościół chory z powodu zamknięcia się i wygody z przywiązania do własnego bezpieczeństwa. Nie chcę Kościoła troszczącego się o to, by stanowić centrum, który w końcu zamyka się w gąszczu obsesji i procedur. Jeśli coś ma wywoływać święte oburzenie, niepokoić i przyprawiać o wyrzuty sumienia, to niech będzie to fakt, że tylu naszych braci żyje pozbawionych siły, światła i pociechy z przyjaźni z Jezusem Chrystusem, bez przygarniającej ich wspólnoty wiary, bez perspektywy sensu i życia. Mam nadzieję, że zamiast lęku przed pomyleniem się, będziemy się kierować lękiem przed zamknięciem się w strukturach dostarczających nam fałszywej ochrony, lękiem przed przepisami czyniącymi nas nieubłaganymi sędziami, lękiem przed przyzwyczajeniami, w których czujemy się spokojni, podczas gdy obok nas znajduje się zgłodniała rzesza ludzi, a Jezus powtarza nam bez przerwy: «Wy dajcie im jeść!» (Mk 6, 37) (EG 49)
Nie da się ewangelizować w sposób „sterylny”, bez ryzyka, wysiłku. Nie wolno nikogo z góry wykluczać, stawiać na nim krzyżyka, decydować, że „z niego, z niej, z nich to już nic dobrego nie będzie”. Czasem warto odejść od poszukiwań potencjalnych członków DK tylko wśród tych, którzy wyróżniają się swoją postawą w parafii, chodzą na Eucharystię w dni powszednie, prowadzą przykładne życie. Trzeba ciągle poszukiwać nowych dróg dotarcia do tych najbardziej poranionych, którzy się pogubili, odeszli daleko od Chrystusa. Trzeba wierzyć, że On może wyprostować najbardziej nawet poplątane drogi ludzkiego życia. Trzeba pamiętać, że służymy Mu w tym tylko jako narzędzie.
V. Miejmy mentalność zwycięzców!
Jedną z najpoważniejszych pokus tłumiących zapał i odwagę jest poczucie przegranej, przemieniające nas w niezadowolonych i rozczarowanych pesymistów o posępnej twarzy. Nikt nie może podjąć walki, jeśli nie wierzy w zwycięstwo. Kto zaczyna bez ufności, stracił wcześniej połowę bitwy i zakopuje własne talenty (EG 85).
Czy potrafimy podjąć ryzyko wiary i zaufania w Boże obietnice? Czy naprawdę wierzymy, że kto daje, ten otrzymuje, kto służy, ten króluje, kto traci swoje życie, ten je zyskuje? Czy mamy odwagę naruszenia naszego wygodnego, uporządkowanego, przewidywalnego życia pełnego zabezpieczeń i wejścia na drogę współpracy z Chrystusem w głoszeniu Ewangelii – Dobrej Nowiny? Bo – paradoksalnie - «życie umacnia się, gdy jest przekazywane, a słabnie w
izolacji i pośród wygód. Istotnie, najbardziej korzystają z możliwości życia ci, którzy rezygnują z wygodnego poczucia bezpieczeństwa i podejmują z pasją misję głoszenia życia innym» (EG, 10). Czy wierzymy w to? Jeśli tak, to dlaczego i my nie mielibyśmy zanurzyć się w tym strumieniu radości? (EG 5)
Kończymy ten list gorącą zachętą: NA PRZEKÓR TRUDNOŚCIOM, NIE TRAĆMY RADOŚCI Z NASZEJ MISJI I POWOŁANIA ŚWIECKICH W KOŚCIELE!
Sługo Boży, księże Franciszku, „gwałtowniku Królestwa Bożego” – wstawiaj się za nami! W imieniu kręgu centralnego DK
Z pamięcią w modlitwie
Ks. Marek Borowski SAC Beata i Tomasz Strużanowscy
Moderator krajowy DK Para krajowa DK
SUGESTIA

2012

opublikowane: 10.02.2013, 06:17 przez Oaza Łodygowice

LIST KRĘGU CENTRALNEGO DK DO MAŁŻEŃSTW I KAPŁANÓW ODPOWIEDZIALNYCH ZA DOMOWY KOŚCIÓŁ

Na rok formacyjny 2012/2013

Droga wspólnoto Domowego Kościoła!

Kochani

W dniach 29 kwietnia – 1 maja 2012 r. w Centralnym Domu Rekolekcyjnym Domowego Kościoła przy ul. Jagiellońskiej 100 w Krościenku odbyło się doroczne spotkanie kręgu centralnego. Był to czas skupienia i modlitwy, w której gorąco poleciliśmy Panu Bogu kręgi, małżeństwa i rodziny z naszej wspólnoty, zarówno w Polsce jak i poza jej granicami oraz wszystkich członków Ruchu Światło Życie. Były to też zarazem dni wytężonej pracy, rozeznawania szans, wyzwań, możliwości i zagrożeń stojących przed Domowym Kościołem. Jednym z owoców tego spotkania jest niniejszy list, skierowany do Was u progu roku formacyjnego, który między innymi przez Nowennę miesięcy prowadzi nas ku obchodom 40-lecia DK.

Zanim przystąpicie do lektury, przypominamy, że jest to już szósty list kręgu centralnego – widać, że zwyczaj zapoczątkowany w 2007 r. okazał się trwały i powoli przeradza się w tradycję. Zadaniem tych listów jest zwrócenie uwagi na ważne (a często nie dość akcentowane, zaniedbywane, niedoceniane, czy wręcz lekceważone) elementy naszej drogi formacyjnej i praktyki życia wspólnotowego. Z tego właśnie powodu gorąco zachęcamy, byście powracali do lektury listów z poprzednich lat. Są one na stałe umieszczone na stronie internetowej DK, w zakładce „Formacja” (www.dk.oaza.pl). Gwarantujemy, że po ich lekturze może zniknąć wiele nurtujących Was pytań i wątpliwości!

Jak pamiętacie, ubiegłoroczny list kręgu centralnego był poświęcony drodze formacji w Domowym Kościele. W możliwie zwięzły sposób pokusiliśmy się w nim o przedstawienie etapów naszej formacji i kryteriów dojrzałości na każdym z nich, pomagając w ten sposób każdemu małżeństwu z DK w określeniu swoich postępów na drodze ku dojrzałości chrześcijańskiej. Z radością przyjmowaliśmy potem liczne sygnały, iż list wzbudza szeroki oddźwięk, że wielu z Was zachęcił do głębszej refleksji nad swoją przynależnością do DK, nad realizacją naszego charyzmatu.

W tym roku pragniemy iść krok dalej i w centrum naszej uwagi postawić pytanie o…

OWOCE FORMACJI W DOMOWYM KOŚCIELE

Poznacie ich po ich owocach… (Mt 7,16)

Istotę każdej drogi stanowi to, że nie może ona ciągnąć się w nieskończoność, lecz powinna prowadzić do jakiegoś celu. Co zatem jest celem formacji w Domowym Kościele? Odpowiedź można sformułować na różne sposoby, ale i tak jej sens sprowadzi się do stwierdzenia, że DK zwraca szczególną uwagę na duchowość małżeńską, czyli dążenie do świętości w jedności ze współmałżonkiem. Chce pomóc małżonkom trwającym w związku sakramentalnym w budowaniu między nimi prawdziwej jedności małżeńskiej, która jednocześnie stwarza najlepsze warunki do dobrego wychowania dzieci w duchu chrześcijańskim („Zasady DK”, pkt 10).

W obliczu współczesnych wyzwań, w dobie dotkliwego kryzysu małżeństwa i rodziny, tak postawiony cel: świętość obojga małżonków oraz skuteczny katechumenat rodzinny, jawi się jako trafna diagnoza choroby toczącej dzisiejsze społeczeństwa i narody, jako ambitny, ale możliwy do wykonania program, pozwalający żonom i mężom…

- we wzajemnej jedności zrealizować powołanie do świętości (Bądźcie świętymi, bo jestem święty, Pan Bóg wasz! Por. Kpł 19,2);

- przekazać we współpracy ze Stwórcą życie i poprowadzić swoje dzieci ku dojrzałej wierze, wychowując je na dobrych chrześcijan i obywateli;

- a ostatecznie osiągnąć najważniejszy cel życia: zbawienie wieczne (wszak nasza ojczyzna jest w niebie – por. Flp 3,20).

A wy za kogo Mnie uważacie? (Mt 16,15)

Powiedzmy sobie jednak jasno: aby tak się stało, nie wystarczą same dobre chęci, nie wystarczą lata formowania się na drodze Domowego Kościoła, nie wystarczy bogata lista pełnionych posług, przeprowadzonych akcji ewangelizacyjnych, przeżytych rekolekcji, wygłoszonych świadectw, podjętych postów...

Oczywiście, to wszystko jest ważne, ale ma sens tylko wówczas, gdy wypływa z żywej, osobistej relacji z Jezusem Chrystusem i zakorzenienia w Jego Kościele.

Trzeba przeżyć spotkanie z Jezusem; uwierzyć Mu i iść za Nim. Trzeba uznać Go za Pana i Zbawiciela; nie tylko ustami, lecz również postępowaniem, a zatem w wymiarze życiowych wyborów, uczynków. Trzeba wpuścić Go we wszystkie wymiary naszego życia: w małżeństwo, w rodzinę (katechumenat), w pracę zawodową, w zaangażowanie w życie publiczne, w służbę we wspólnocie, w radowanie się zdrowiem, cierpliwe znoszenie choroby, w młodość, w wiek dojrzały, w niełatwą starość, w podejmowane decyzje, w troski materialne, w życiowe zwycięstwa i porażki. Zwłaszcza ten ostatni wymiar, wymiar cierpliwego, pełnego wiary niesienia krzyża stanowi najlepszy sprawdzian dojrzałości naszej wiary. Bo nie da się iść za Jezusem bez podążenia drogą krzyża, bez zaakceptowania krzyża, bez pogodzenia się z krzyżem, bez przylgnięcia do krzyża, co więcej: bez ukochania krzyża jako tego miejsca, w którym jesteśmy najbliżej Jezusa. On mówi jasno: Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien (Mt 10,38). Doprowadzając tę myśl do końca, trzeba stwierdzić, że bez krzyża nie ma zmartwychwstania.

A zatem, kochani, stajemy po raz kolejny wobec tych fundamentalnych pytań, tyle razy już usłyszanych w naszej „przeszłości oazowej”, że uległy ono pewnemu „wyświechtaniu”, „rozmiękczeniu”, „oswojeniu”; że słysząc je, nie zawsze zdajemy sobie sprawę z ich wagi:

Kim jest dla nas Jezus Chrystus? Czy na pewno naszym Panem i Zbawicielem?

Czy jest Jedynym, któremu ufamy, bez względu na to, co nas spotyka w życiu?

Czy jest drogocenną perłą (por. Mt 13,46) - Tym, dla którego gotowi jesteśmy poświęcić wszystko inne?

Twierdząca odpowiedź na powyższe pytania oznacza, że faktycznie oddaliśmy swe życie Jezusowi. Ku takiej właśnie relacji prowadzi formacja Domowego Kościoła.

Miłością ożywieni, służcie sobie wzajemnie! (Ga 5,13)

Trzeba jednak pamiętać, że pozostając w takiej relacji z Jezusem, jesteśmy dopiero w połowie drogi. Tu się wchodzi, aby kochać Boga; stąd się wychodzi, aby kochać człowieka. Wielu z nas pamięta ten napis, umieszczony przy wejściu do kaplicy w Domu przy Jagiellońskiej w Krościenku. Tak - nie da się kochać Boga, nie kochając ludzi!

Zacznijmy od spraw elementarnych, choć może nie zawsze zauważanych i poddawanych codziennej refleksji. Stańmy w prawdzie; prześledźmy czas naszej przynależności do Domowego Kościoła i odpowiedzmy sobie szczerze na kilka pytań:

W czym – dzięki formacji Domowego Kościoła – stałeś się lepszym mężem, lepszą żoną?

ak zmienia się Twoje małżeństwo w miarę upływu lat? Staje się coraz piękniejsze, czy coraz bardziej szare?

Czego jeszcze nie zmieniłeś, choć tak bardzo tego by pragnął twój współmałżonek?

Na ile się przemieniłeś na lepsze jako ojciec, matka?

W jakim stopniu czujesz się odpowiedzialny za dobre wychowanie swych dzieci? Nie za rozpieszczanie, lecz za wychowanie, czyli wpojenie im wiary, wdrożenie do dyscypliny, rozwinięcie poczucia odpowiedzialności, nauczenie ich zasad kultury osobistej, uczciwej pracy, szacunku dla drugiego człowieka?

W jakim stopniu formacja uczyniła cię lepszym zięciem, synową, teściem, teściową?

Czy widzisz związek między przeżywaną formacją a dobrym, uczciwym wywiązywaniem się z obowiązków zawodowych?

W jaki sposób służysz wspólnocie Kościoła? Czy nie jesteś w tym zbyt opieszały? A może przeciwnie – ze służby w parafii, rejonie diecezji uczyniłeś sobie wygodny pretekst, by uciec od właściwego wypełniania obowiązków małżeńskich, rodzicielskich, zawodowych?

Na ile formacja rozbudziła w Tobie odpowiedzialność za kraj, w którym żyjesz, za to, czy zasady życia społecznego są w nim zgodne z prawem Bożym?

Na ile dojrzałeś do służby? Formacja Domowego Kościoła traci sens, jeśli nie przynosi owoców w postaci naszej coraz większej gotowości do służby. Czy jesteś tego świadomy?!

…bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem (2 Tm 4,7b)

W tym kontekście po raz kolejny zachęcamy: uznajmy wreszcie za coś oczywistego ukończenie formacji podstawowej Domowego Kościoła, na którą – przypomnijmy – składa się głębokie – nie powierzchowne! - przeżycie pierwszego i drugiego roku pracy, oaz rodzin I, II i III stopnia i ORAR I i II stopnia. Trudno pogodzić się z faktem, że zaledwie co szóste małżeństwo (ok. 17%) w Domowym Kościele ukończyło formację podstawową. Jak na wspólnotę wkraczającą w czterdziesty rok swego istnienia jest to zawstydzająco niski odsetek…

Może właśnie tu tkwi klucz do odpowiedzi na pytanie, dlaczego co rusz brakuje chętnych do rozmaitych posług? Może dlatego poszukiwanie kandydatów do posługi par rejonowych, diecezjalnych, czy par moderatorskich na rekolekcje często przypomina swoistą „łapankę”. Czas przestać tolerować sytuacje, w których zadowalamy się tym, że udało się znaleźć jedno małżeństwo gotowe kandydować! Czas skończyć z „wyborami przez aklamację”, które – zauważmy – pozostają w sprzeczności z „Zasadami DK”. Czas skończyć z małodusznym wymawianiem się, że „my nie jesteśmy godni tej posługi”. Nikt nie jest godny żadnej posługi! Pamiętajmy, że jeśli nosimy w sobie przekonanie o swojej „niegodności”, to bardzo dobrze, gdyż właśnie spełniamy pierwszy warunek, aby móc kandydować! Bo posługa to nie szczebel kariery służący wzmocnieniu poczucia własnej wartości, czy poprawiający samopoczucie, lecz bezinteresowne rozdawanie siebie innym ze względu na Królestwo Boże, ze względu na samego Chrystusa!

Przeżycie formacji podstawowej jest też ważne w kontekście zrealizowania jednego z celów całego Ruchu Światło-Życie, którym jest służba w ramach diakonii specjalistycznych na szczeblu centralnym, diecezjalnym, rejonowym, czy – oby nasz Ruch doszedł kiedyś do takiego stopnia rozwoju – parafialnym. Cieszy fakt, że w ostatnich latach obserwujemy proces tworzenia i coraz bardziej dynamicznego funkcjonowania diecezjalnych, a niekiedy i rejonowych diakonii specjalistycznych. W ten sposób wielu członków Ruchu Światło-Życie, w tym liczne małżeństwa z naszej wspólnoty, służą w Kościele na miarę posiadanych talentów i rozeznanego powołania. To dobry kierunek – o ile bowiem na początku formacja polega w głównej mierze na czerpaniu, korzystaniu z posługi innych, o tyle w pewnym momencie musi ona wejść na poziom dawania, dzielenia się z innymi tym, czego Bóg w nas dokonał. Pamiętajmy zresztą (a jeśli tego jeszcze nie doświadczyliśmy, to uwierzmy „na słowo”), że służąc, sami czerpiemy. Kto wie – może właśnie wtedy najbardziej?

Na marginesie tego wątku chcielibyśmy jeszcze zwrócić uwagę na to, by przynależność do danej diakonii specjalistycznej nigdy nie odrywała Was od macierzystej wspólnoty: od kręgu, rejonu, diecezji i Domowego Kościoła jako całości; aby nie wiodła Was ku pokusie lekceważenia, czy podważania autorytetu par odpowiedzialnych. Pamiętajmy: nie da się kochać całego Ruchu Światło-Życie, nie kochając konkretnej jego gałęzi, do której należymy!

Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii! (1 Kor 9,16c)

Pozwólcie, że problem naszej gotowości do służby ujmiemy od jeszcze jednej strony: w kontekście zmagań o zachowanie chrześcijańskiego dziedzictwa naszej Ojczyzny – Polski. Choć każde czasy są „szczególne” i „wyjątkowo trudne”, to wydaje nam się, że o tych, w których nam przyszło żyć, można tak powiedzieć ze zdwojoną mocą. Na naszych oczach trwa walka o przyszłość chrześcijaństwa w Polsce. Właśnie przerabiamy lekcję zapowiadaną przed laty przez ks. Franciszka Blachnickiego, który w latach komunizmu zetknął się z cywilizacją bogatego Zachodu, na żywo obserwując upadek, moralności i rozkład tamtejszych społeczeństw i – dodajmy ze smutkiem - wspólnot kościelnych. Dziś o Niemczech, Francji, Belgii, Holandii, czy Hiszpanii żadną miarą nie da się powiedzieć, że są to kraje chrześcijańskie. Czy Polska musi nieuchronnie przejść tę samą ewolucję? Tym tokiem myślenia zdają się podążać ci, którzy mówią, że „jeszcze mamy pełne kościoły”, „jeszcze większość dzieci przystępuje do I Komunii świętej”, „jeszcze mamy w parafiach kapłanów, a w seminariach kleryków”. „Jeszcze” – szalenie niebezpieczne słowo, które sieje ducha kapitulacji, wlewa przekonanie, że może być tylko gorzej, że to, co najlepsze, mamy już za sobą…

Otóż nie! Tak wcale nie musi się stać, chociaż nie da się wykluczyć dla Polski takiego czarnego scenariusza. Ale to, czy on się spełni, zależy między innymi od naszego zaangażowania i determinacji, od naszej gotowości, by zacząć wreszcie wydawać owoce formacji, głosząc Chrystusa w naszych domach, zakładach pracy, szkołach, miastach, wioskach – wszędzie, gdzie Bóg nas pośle. Bóg nie powołał nas do klęski, lecz do zwyciężania w Jego imię!

Kończąc wątek służby jako stylu życia członka Domowego Kościoła, pragniemy jeszcze skierować kilka słów do tych spośród nas, którym zaawansowany wiek lub choroba nie pozwalają włączyć się czynnie w życie i działalność naszej wspólnoty. Kochani! Jesteście nam bardzo potrzebni! Jeśli nawet nie macie sił, aby uczestniczyć w rekolekcjach, spotkaniach kręgu, dniach wspólnoty, akcjach ewangelizacyjnych, czy innych wydarzeniach inicjowanych przez Domowy Kościół, to wiedzcie, że nic nie zastąpi daru Waszej modlitwy, cierpień przyjmowanych w ważnych dla nas intencjach i doświadczenia, którym możecie się z nami podzielić! Obyście nigdy nie czuli się odsuwani na margines życia wspólnotowego! Prosimy – wspierajcie nas na miarę Waszych sił i możliwości! Nie opuszczajcie nas ze względu na wiek czy chorobę! Obyście zawsze czuli się otoczeni ze strony Domowego Kościoła należną Wam pamięcią, troską i wdzięcznością!

Członkowie Domowego Kościoła czy sympatycy?

Droga Siostro, drogi Bracie! Drogie małżeństwa i rodziny! W czterdziestym roku istnienia naszej wspólnoty pytamy bez „znieczulenia”: Kim jesteśmy? Członkami Domowego Kościoła, czy tylko jego sympatykami, stojącymi na poboczu drogi i całymi latami narzekającymi, że „charyzmat się nie sprawdza”? Podejmujemy formację, pozwalając Bogu, by nas prowadził, czy tylko bawimy się w przynależność do DK?

Do czego jest nam potrzebny Domowy Kościół? Czy służy jako narzędzie naszej przemiany? A może tylko do dekoracji? Do uspokojenia sumienia, że przecież coś robimy dla Boga – nie tak, jak ci, którzy w ogóle o Nim nie pamiętają?

Wyzwania tego czasu są takie, że pozostaje coraz mniej miejsca do lawirowania. Nie da się bez końca odwlekać jasnej odpowiedzi na pytanie, jaki jest kierunek naszego życia. Za kim jesteśmy? Za Jezusem, a w takim razie gotowi na przechodzenie ciasnymi drzwiami” (por. Łk 13,24), czy przeciw Niemu? Trzeba być wyrazistym! Jezus nie pozostawia nam żadnych złudzeń, gdy mówi: Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni, i ani gorący ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust. (Ap 3,15-16).

Obyśmy nie byli jak ów bogaty młodzieniec, który był gotów oddać Bogu bardzo wiele, prawie wszystko. Jednego ci brakuje – usłyszał. – Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną! Lecz on spochmurniał na te słowa – czytamy w Ewangelii - i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości (Mk 10,21-22). Zastanówmy się i my – z jakich „posiadłości” nie potrafimy zrezygnować, mimo długoletniej niekiedy formacji w Domowym Kościele?

Jakich wymiarów, dziedzin swego życia jeszcze nie poddaliśmy Jezusowi?

Co ciągle zachowujemy tylko dla siebie?

Od jakich spraw w swoim życiu Go odsuwamy?

W jakich chwilach zatrzaskujemy przed Nim drzwi?

O których elementach drogi formacyjnej DK mówimy: „Wszystko inne – tak, ale to – nigdy!”?

Jak nazwać efekty takiej formacji? Czy są to owoce? A może tylko ogryzki? W zamyśle Jezusa ma być zupełnie inaczej! Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał (J 15,16). Owoc! Zdrowy owoc! Nie nadgniły, wybrakowany, drugiej, trzeciej jakości!

Kochani! W czterdziestym roku istnienia Domowego Kościoła odbijmy wreszcie od brzegu! Przestańmy brodzić w płytkiej wodzie! Wypłyńmy na głębię! Zacznijmy owocować!

W imieniu kręgu centralnego Domowego Kościoła

Beata i Tomasz Strużanowscy       Ks. Marek Borowski

 Para krajowa DK                         Moderator krajowy DK 

2011

opublikowane: 10.02.2013, 06:17 przez Oaza Łodygowice

LIST KRĘGU CENTRALNEGO DK DO MAŁŻEŃSTW I KAPŁANÓW ODPOWIEDZIALNYCH ZA DOMOWY KOŚCIÓŁ

Na rok formacyjny 2011/2012

Droga wspólnoto Domowego Kościoła!

Przekazujemy w Wasze ręce list kręgu centralnego na rok formacyjny 2011/2012, poświęcony DRODZE FORMACYJNEJ W DOMOWYM KOŚCIELE.

Zachęcamy do uważnej lektury, do rozważenia jego treści podczas wrześniowego spotkania Waszych kręgów (pytania pomocnicze znajdziecie w konspekcie opublikowanym w najnowszym, 122. numerze "Listu DK"), a także podczas spotkań kręgów diecezjalncyh i rejonowych.

List jest dość obszerny; mimo to prosimy o cierpliwe przeczytanie go w całości i zastanowienie się nad jego treścią.

Z chęcią przyjmiemy wszelkie refleksje i myśli wywołane przez lekturę (kierujcie je pod adres: tomekstruzanowski@op.pl).

Serdecznie Was pozdrawiamy

Szczęść Boże!

Beata i Tomek Strużanowscy, para krajowa DK

ks. Marek Borowski, moderator krajowy DK

--------------------------------------------------------------------------------

Krościenko, 3 maja 2011 r.

Droga wspólnoto Domowego Kościoła!

Tegoroczny list kręgu centralnego powstał w radosnym czasie beatyfikacji Jana Pawła II – papieża, który szczególnie mocno zaakcentował prawdę o sakramentalnym wymiarze małżeństwa i niezastąpionej roli rodziny w życiu społeczeństwa, narodu i państwa. Niech bezkompromisowość, z którą głosił te treści, nie bacząc na to, czy wzbudzi aplauz czy protesty, będzie dla nas wezwaniem do radosnego, odpowiedzialnego, odważnego i konsekwentnego wypełniania naszego powołania. Obowiązkiem chwili jest obrona małżeństwa i rodziny jako rzeczywistości, dla których nie ma i nigdy nie będzie alternatywy! Nic nas nie może z tego zwolnić. Trzeba to przy tym czynić w sposób pozytywny, nie tyle wchodząc w polemiki, ile ukazując – własnym przykładem! - piękno życia małżeńskiego i rodzinnego.

Cieszymy się również z tego, że doroczne majowe spotkanie kręgu centralnego przeżyliśmy w Centralnym Domu Rekolekcyjnym Domowego Kościoła w Krościenku przy ul. Jagiellońskiej 100 – w miejscu, o którym wszyscy członkowie wspólnoty mogą powiedzieć: „To nasz dom”.

Tematyka corocznych (wydawanych od 2007 r.) listów kręgu centralnego dotyka istoty obecności i formacji w Domowym Kościele, gałęzi rodzinnej Ruchu Światło-Życie. Wszystkich członków DK, zwłaszcza podejmujących posługi na rzecz wspólnoty, gorąco zachęcamy – wręcz zobowiązujemy! - do uważnej, wielokrotnej lektury tych listów. Przypominamy, że są one dostępne na stronie internetowej DK – zakładka „Formacja” (www.dk.oaza.pl).

TEGOROCZNY TEMAT:

DROGA FORMACJI W DOMOWYM KOŚCIELE

DK łączy w sobie charyzmaty Ruchu Światło-Życie i międzynarodowego ruchu małżeństw katolickich Equipes Notre-Dame (END), tworząc właściwą dla siebie drogę.

„Zasady DK”, pkt 2

Po starannym, trwającym dłuższy czas rozeznaniu, krąg centralny podjął decyzję, że list na rok formacyjny 2011/2012 będzie poświęcony drodze formacji w Domowym Kościele.

Zdecydowaliśmy tak, ponieważ:

musimy mieć całościową wizję naszej drogi formacyjnej, czyli znać odpowiedź na pytanie, skąd, którędy i dokąd ona prowadzi;

musimy sobie zdać pełniej sprawę z tego, jakim ona jest skarbem – często niedocenianym przez członków DK;

potrzebujemy zachęty, by nie zatrzymywać się na tej drodze; by bez ociągania przeżywać formację podstawową DK, nie zniechęcając się przeszkodami, zarówno obiektywnymi, niezależnymi od nas, jak i subiektywnymi, wynikającymi z naszych słabości i ograniczeń;

potrzebujemy głębszego zrozumienia, że poszczególne etapy formacji w DK nie mogą być przedmiotem „zaliczania”, lecz powinny być przeżyte, tzn. rzeczywiście i na trwale przemieniać nasze życie w wymiarze osobistym, małżeńskim, rodzinnym, zawodowym, społecznym i wspólnotowym.

DROGA FORMACJI –

REFLEKSJA NAD ZNACZENIEM TYCH SŁÓW

Czym jest droga w naszym codziennym doświadczeniu?

Droga umożliwia przemieszczenie się z jednego miejsca w drugie. Ma swój początek, punkty pośrednie i cel. Podróżując, zazwyczaj wybieramy taką drogę, która daje największe szanse bezpiecznego dotarcia do miejsca przeznaczenia. Bez wyraźnej potrzeby nie zbaczamy z drogi; nie korzystamy też z dróg niepewnych, wystawiających na ryzyko osiągnięcie celu podróży.

Wierne podążanie drogą nie krępuje wolności podróżującego, nie uwłacza jego zdolnościom i umiejętnościom, nie pomniejsza jego inteligencji. Przeciwnie – gwarantuje bezpieczeństwo i racjonalne zużycie sił. Mądry podróżnik z wdzięcznością przyjmuje znaki drogowe i jest im posłuszny. Nie pogardzi też pomocą przewodnika.

Z kolei „formować” to znaczy nadawać czemuś określoną formę, kształtować, ulepszać to, co niedoskonałe, mając przed oczami pewien wzorzec, ideał.

W Domowym Kościele otrzymujemy propozycję wejścia na duchową drogę, która:

ma swój konkretny punkt wyjścia (nasza obecna sytuacja życiowa);

ma punkty pośrednie (kolejne etapy formacji);

ma swój cel (świętość małżeńska i skuteczny katechumenat rodzinny, a w ostatecznej perspektywie – zbawienie, życie wieczne dla mnie i współmałżonka oraz naszej rodziny).

Co więcej, propozycja ta zakłada, że możemy liczyć na pomoc doświadczonych przewodników (kapłanów i małżeństw pełniących posługi na różnych szczeblach) oraz współtowarzyszy podróży (wszyscy członkowie wspólnoty).

FORMACJA W DOMOWYM KOŚCIELE:

CEL, ETAPY I KRYTERIA DOJRZAŁOŚCI

Uwaga! Zanim przejdziecie do lektury dalszej części tego listu, prosimy Was o przeczytanie punktu 18 i 19 „Zasad DK”, które prezentują przebieg pracy formacyjnej w Domowym Kościele.

Formacja całego Ruchu Światło-Życie, a zatem również Domowego Kościoła, nawiązuje do doświadczenia wypracowanego przez Kościół pierwszych wieków, który najpierw w ramach katechumenatu dokonywał inicjacji, a później starał się prowadzić chrześcijanina do dojrzałego życia duchowego. Nawiązując do tych doświadczeń, ks. Franciszek Blachnicki na podstawie Obrzędów chrześcijańskiego wtajemniczenia dorosłych (Ordo initiationis christianae adultorum) wyróżnił trzy etapy na drodze ku dojrzałości chrześcijańskiej, nadając im konkretną postać w systemie formacyjnym Ruchu. Odpowiadają im kryteria dojrzałości, określające, co powinniśmy przeżyć, zrozumieć, doświadczyć, przyjąć i zastosować w naszym życiu na danym etapie formacji.

Być dojrzałym w sensie chrześcijańskim znaczy w każdej sytuacji życiowej, w każdym momencie, w każdym okresie swojego życia żyć zgodnie z wolą Bożą.

Ks. Franciszek Blachnicki

1. Ewangelizacja

Celem tego etapu jest doprowadzenie do osobistego spotkania z Jezusem i przyjęcia Go przez wiarę w Duchu Świętym jako swojego Pana i Zbawiciela. Dokonuje się to zazwyczaj podczas rekolekcji ewangelizacyjnych. Temu celowi służą również spotkania w kręgu na etapie ewangelizacji. Także pierwsze cztery dni oazy I stopnia mają na celu pogłębienie i odnowienie tej decyzji pójścia za Jezusem i oddania Mu swego życia.

Konsekwencją tej decyzji jest wkroczenie na drogę ucznia Jezusa – naśladowania Jego sposobu życia. Kolejne 10 dni oazy I stopnia wprowadza uczestników w to doświadczenie. Podczas spotkań w kręgu na etapie pilotowania mamy szansę pogłębić swoje pragnienie pójścia tą drogą - drogą do świętości w jedności ze współmałżonkiem.

Kryterium dojrzałości na tym etapie

(…) trzeba przeżywać swoje chrześcijaństwo jako osobistą relację do Chrystusa w Duchu Świętym. Jeżeli ktoś nie zdobędzie tego osobistego stosunku do Chrystusa (…), to trudno mówić o dojrzałym chrześcijaninie. To jest próg, który trzeba przejść, żeby wejść w perspektywę dojrzałego życia chrześcijańskiego.

Ks. Franciszek Blachnicki

2. Katechumenat (deuterokatechumenat)

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa Kościół ustanowił katechumenat jako czas przygotowania dorosłych do przyjęcia chrztu. Ponieważ w Ruchu najczęściej mamy do czynienia z ludźmi ochrzczonymi, ks. Blachnicki postawił jako cel ponowne (stąd „deuterokatechumenat”, czyli powtórny katechumenat) i świadome odkrycie powołania chrześcijańskiego, wynikającego z faktu przyjęcia chrztu. Etap ten koncentruje się na słowie Bożym, modlitwie, liturgii, przeżywaniu Kościoła–wspólnoty i dawaniu świadectwa w środowisku codziennego życia. Na tym etapie formacja ma stopniowo prowadzić ku coraz głębszemu zakorzenieniu naszego codziennego życia w tajemnicy męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Zewnętrznym wyrazem staje się postawa świadectwa, a zwłaszcza – bezinteresownej służby. Uprzywilejowanym czasem wchodzenia w powyższe treści jest oaza II stopnia oraz spotkania w kręgu według programu I i II roku pracy, a także rekolekcje ORAR I i II stopnia.

Kryterium dojrzałości na tym etapie

Modlitwa osobista związana z praktyką Namiotu Spotkania to jest istotna cecha dojrzałości chrześcijańskiej. Chrystus jest tak bardzo żywą dla chrześcijanina Osobą, że potrafi z Nim rozmawiać „twarzą w twarz” (…). Relacja do Chrystusa jako Osoby dokonuje się przez Słowo Boże. (…) Jeśli potrafię żyć Słowem Bożym, jeżeli jest ono dla mnie normą działania i źródłem konfrontacji życia, dopiero wtedy jest to dojrzałe chrześcijaństwo (…). Następnym elementem określającym dojrzałe życie chrześcijańskie jest liturgia – miejsce mojego osobowego spotkania z Bogiem (…). Relacje osobowe z Bogiem muszą być transponowane na płaszczyznę relacji międzyludzkich. Jeżeli potrafię spotykać się z innymi i przeżywać jedność dlatego, że jesteśmy w Chrystusie jedno, że jesteśmy przez Niego wezwani i że wszyscy żyjemy Jego Słowem – to tylko taka wspólnota jest wspólnotą chrześcijańską.

Ks. Franciszek Blachnicki

3. Etap mistagogii i diakonii we wspólnocie

Mistagogia jest czasem pogłębiania i urzeczywistnianiem tego, co odkryliśmy i doświadczyliśmy w procesie formacji, odnośnie własnego powołania i wspólnoty, w której żyjemy: małżeństwa, rodziny, kręgu, Ruchu, całego Kościoła. Szczególnym czasem wchodzenia w te tajemnice jest oaza III stopnia, zaś dowodem autentycznego ich przeżycia – podjęcie służby (diakonii) we wspólnocie Kościoła, do której przygotowują nas również różnego rodzaju rekolekcje i sesje specjalistyczne (sesja o pilotowaniu kręgów, ORDR I i II stopnia, rekolekcje dla par diecezjalnych i rejonowych).

Postawa diakonijna jest owocem formacji w DK i dowodem na to, że przebiega ona prawidłowo. Kto chce iść za Chrystusem-Sługą, winien Go naśladować. Chrystus-Sługa, Ten, który nie przyszedł po to, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać siebie na okup za wielu – oto nasz wzór, nasz ideał. To On uzdalnia nas i napełnia odwagą do tego, by jako styl naszego życia obrać służbę żonie, mężowi, dzieciom, rodzicom, rodzeństwu, współpracownikom, braciom i siostrom we wspólnocie.

Jest wiele płaszczyzn, na których pokazuje się wartość naszej formacji: służba rozumiana jako spełnianie woli Bożej; wielkoduszność i odwaga w odpowiadaniu na Boże zaproszenie do służby; radość z pełnionej służby, a nie cierpiętnictwo; otwartość na służbę na każdym etapie naszego życia, także w późnej starości, kiedy możemy służyć już tylko (a może właśnie aż?) modlitwą; służba pełniona z miłością, a nie z obowiązku; służba wolna od szukania własnego wywyższenia, odporna na pokusę sprawowania władzy – oto niektóre przejawy dojrzałej postawy diakonijnej.

Jakże smutno w tym kontekście wyglądają przypadki, gdy ktoś rozmyślnie nie przeżywa formacji podstawowej, aby nie spełnić formalnych warunków, które pozwoliłyby podjąć posługę pary animatorskiej, rejonowej, diecezjalnej…

Kryterium dojrzałości na tym etapie

Istotnym elementem dojrzałości chrześcijańskiej jest poczucie odpowiedzialności za innych we wspólnocie. A więc to, co się wiąże z pojęciami „diakonia” i „misja”. Na każdym etapie życia chrześcijańskiego musi występować ten element: nie możemy wystarczyć tylko sobie, ale czujemy się odpowiedzialni. (…) Jest to postawa diakonijna.

Ks. Franciszek Blachnicki

ZOBOWIĄZANIA – PRZYWILEJ, A NIE KAJDANY

Wszyscy bez wyjątku doświadczamy, że wierna realizacja zobowiązań bywa bardzo trudnym zadaniem. Bez obawy można zaryzykować stwierdzenie, że w Domowym Kościele nie ma małżeństwa, które mogłoby o sobie powiedzieć, że zawsze, w sposób wierny, bez żadnych uchybień realizuje wszystkie z nich.

Co więcej, musimy odróżnić dwie płaszczyzny: formalne wypełnianie zobowiązań i przenikanie ich ducha w nasze życie. Bo można codziennie się modlić – i nie traktować tej modlitwy jako spotkania z moim Panem, jako poszukiwania Jego woli; można co miesiąc odbywać dialog małżeński – i nie wzrastać we wzajemnej jedności, w zrozumieniu i miłości; można co roku jeździć na rekolekcje – i nie przeżyć, nie zastosować do swojego życia treści, które wypełniają ich program. Można formalnie realizować wszystkie zobowiązania i nadal być kiepskim mężem, żoną, ojcem, matką, szefem, pracownikiem, sąsiadem, animatorem…

Widać zatem, że istota sprawy nie tkwi w poprawnym, czy wręcz idealnym od strony formalnej realizowaniu zobowiązań, ile w wykorzystaniu ich jako narzędzi umożliwiających nasze nieustanne nawrócenie, duchowy wzrost. Realizacja zobowiązań nie ma większego sensu, jeśli w efekcie nie przybliża nas do Boga i do drugiego człowieka.

Ważne przy tym jest to, abyśmy w zobowiązaniach nie upatrywali ciężaru, który najchętniej zrzucilibyśmy z naszych pleców, lecz DAR, SZANSĘ, UŻYTECZNE NARZĘDZIE, oszczędzające nam trudu wyważania otwartych drzwi w naszym życiu duchowym. Poczytujmy je sobie za PRZYWILEJ, a nie kajdany! Realizacja zobowiązań „męczy” tak długo, dopóki słowa „musimy” nie zamienimy na „chcemy”…

Nie zniechęcajmy się, jeśli realizacja zobowiązań nam nie wychodzi. Prawdziwym problemem jest ich negacja lub wybiórcze traktowanie. Założenie z góry, że nie będziemy realizowali jednego, kilku lub wszystkich zobowiązań, praktycznie przekreśla sens naszej obecności w Domowym Kościele. Małżeństwo, które świadomie odrzuca te założenia, albo nie chce podejmować wszystkich zobowiązań - nie może należeć do kręgu – czytamy w „Zasadach DK”, pkt 22.

SZCZEGÓLNE ZNACZENIE REKOLEKCJI

Niezliczone świadectwa uczestników rekolekcji Domowego Kościoła to najlepszy dowód na to, jak dużo Pan Bóg potrafi uporządkować w krótkim czasie. W ciągu kilku, kilkunastu dni dokonuje w człowieku zmian, na które w codziennym życiu trzeba lat, na które niekiedy nie starcza całego życia.

Francuskie słowo oznaczające rekolekcje (retraite) oznacza jednocześnie „odejście”, „zacisze”, „oddalenie”. Trzeba odejść od codziennego życia, codziennych kłopotów i trosk, aby poświęcić czas Bogu, spojrzeć w Jego świetle na swoje życie, osobiste, małżeńskie, rodzinne, ustawić to życie w Nim i według Niego. Rekolekcji nie wystarczy tylko wysłuchać, wziąć w nich udział, być na nich obecnym, ale trzeba je odprawić, tzn. nauki wysłuchane przemyśleć, przemodlić, przedyskutować, zastosować do siebie, wprowadzić w czyn.

„Domowy Kościół. List do wspólnot rodzinnych”, nr 5

Oczywiście – z wyjazdem na 15-dniowe rekolekcje wiążą się tzw. przeszkody obiektywne. Bo przecież rzeczywiście ciężko jest o urlop, bo ciągle nie starcza pieniędzy, bo trzeba opiekować się kimś chorym w rodzinie, sąsiedztwie, bo ktoś pracuje na roli i latem nie może zostawić gospodarstwa. Jest zatem w tym wszystkim jakaś próba naszej wiary. Jeśli rzeczywiście nie sposób ominąć tych przeszkód, to widocznie taka jest wola Boża, byśmy odłożyli wyjazd na dogodniejszy czas. Ale może jest zupełnie odwrotnie – może chwytamy się każdego pozoru, każdej wymówki, by przetrzymać bez rekolekcji jeszcze jeden rok? Czy 60 procent członków DK – ponad połowa spośród nas! - którzy co roku nie biorą udziału w żadnych rekolekcjach (nawet krótkich, kilkudniowych!), naprawdę zatrzymują w domu nieusuwalne, niezależne od nich przeszkody?

 

Warto przy tym podkreślić: nikt nie oczekuje od nas, że w 15- dniowych oazach będziemy uczestniczyli co roku. Oczywiście, warto je powtarzać, gdyż za każdym razem odkryjemy coś nowego – wszak w życiu duchowym niczego nie da się zdobyć „raz na zawsze”. Trzeba jednak określić pewne minimum: jest nim uczestnictwo przynajmniej raz w oazie pierwszego, drugiego i trzeciego stopnia, a przy tym przeżycie tych rekolekcji w taki sposób, aby Pan Bóg mógł nas dotknąć, przemienić.

Trzeba uwierzyć, że Pan Bóg zatroszczy się o właściwy moment, warunki, że On ma moc dobrze usposobić pracodawcę, zapewnić pieniądze na pokrycie kosztu. A może trzeba rzecz lepiej zaplanować? Może trzeba poprosić o dłuższy urlop nie zaraz, natychmiast, lecz za dwa, trzy, cztery lata? Może trzeba przyznać się do Chrystusa i wprost umotywować prośbę o urlop pragnieniem wyjazdu na rekolekcje? Tego typu pytania można mnożyć. Wydaje się, że niezależnie od tego, jak wielkie byłyby te trudności, to i tak podstawowe pytanie brzmi: „Czy chcemy?”. Czy szczerze modlimy się o możliwość wyjazdu na 15-dniową oazę i o usunięcie przeszkód? Czy w ogóle się o to modlimy?

Trzeba tu dodać jeszcze jedno: na drodze formacyjnej Domowego Kościoła nie wystarczy udział w jakichkolwiek rekolekcjach, byleby tylko uczynić zadość zobowiązaniu. Bądźmy konsekwentni: wstępując do wspólnoty zdecydowaliśmy się na drogę, która – w przemyślany, logiczny, nieprzypadkowy sposób – prowadzi od punktu do punktu w stronę określonego celu. Te punkty to (oprócz I i II roku pracy w kręgu) oazy I, II i III stopnia (przeżyte po kolei!), a także ORAR I i II stopnia. To kamienie milowe naszej formacji! Rekolekcje te na pewno mają pierwszeństwo przed rekolekcjami tematycznymi, które w formacji pełnią rolę dopełniającą, ubogacającą.

DROGA FORMACYJNA DOMOWEGO KOŚCIOŁA

ZAWIERA W SOBIE CHARYZMAT RUCHU ŚWIATŁO-ŻYCIE

Pamiętajmy, że każdy członek Domowego Kościoła jest zarazem członkiem Ruchu Światło-Życie, powołanym do tego, by w swoim życiu coraz pełniej realizować formułę Światło-Życie oraz idee Nowego Człowieka, Nowej Wspólnoty i Nowej Kultury. Jest też zachęcany do „czegoś więcej”, do pójścia „krok dalej”: do uczestnictwa w szczególnym dziele miłości, którym jest Krucjata Wyzwolenia Człowieka. Mając na względzie, że powyższe tematy zostaną podjęte szeroko w kolejnych numerach „Listu DK”, nie rozwijamy tutaj szerzej tego wątku.

NIEKTÓRE PUŁAPKI NA DRODZE FORMACJI

Nieposłuszeństwo

My wiemy lepiej, którędy i w jakim tempie iść; z formacji Domowego Kościoła czerpiemy tylko to, co uważamy za słuszne i nam przydatne. Nie damy się wtłoczyć w schematy, bo one niszczą naszą wolność, oryginalność, niepowtarzalność. A my jesteśmy tacy nietypowi…

Gdy tak mówimy, wcale nie jesteśmy nietypowi. Tworzymy tłum. Bo dzisiaj coraz mniej jest ludzi skłonnych do posłuszeństwa, do zawierzenia tym, którzy mają większe doświadczenie i pragną się nim podzielić, zaoszczędzić nam próżnego błądzenia. Wręcz przeciwnie - jesteśmy typowi: nieskłonni do uznawania autorytetów, nieskorzy do uwierzenia, że jeśli dokonamy takiego czy innego wyboru, to się poparzymy, bo inni dawno przed nami już popełnili te same błędy, które my teraz, w imię swej „oryginalności” i „niepowtarzalności” upieramy się powielać. Oczywiście – mamy wolną wolę i niezbywalne prawo do wyboru drogi, którą pragniemy podążać na szczyt. Ale nie nazywajmy tego oryginalnością, nietypowością, niepowtarzalnością. Dziś, w czasach kwitnącego indywidualizmu, pogoni za wyróżnieniem się z tłumu za wszelką cenę, na miano to zasługują raczej pokora, posłuszeństwo i zawierzenie.

Lenistwo

Bo wymagania są zbyt duże…

Pycha

To my jesteśmy na tej drodze najważniejsi. Wszyscy i wszystko ma służyć temu, byśmy mogli się dowartościować…

„Zasłużeni”

Należą nam się szczególne względy, bo przecież tyle zrobiliśmy dla wspólnoty, tyle poprowadziliśmy rekolekcji, tyle kręgów pilotowaliśmy…

Smutek

Nie widzimy w tej drodze nic radosnego, lecz tylko same wymagania, w dodatku w większości - nierealne. A przecież trzeba związać koniec z końcem, utrzymać rodzinę, stawić czoła przeciwnościom…

Błędna motywacja

W naszym kręgu jest „fajnie”. Można tu sobie pogadać, wymienić poglądy, spędzić miło czas…

„Zasady DK” mówią inaczej: małżeństwa gromadzą się w imię Chrystusa - dla Niego i z miłości do Niego, aby Go wspólnie odnajdywać i trwać przy Nim w swoim życiu codziennym. Oto pierwszy, najważniejszy powód, dla którego gromadzimy się w Domowym Kościele. Jeśli na plan pierwszy wysuwa się jakikolwiek inny powód – nasza formacja traci sens.

Brak jedności

Jestem w Domowym Kościele, bo moja żona tak bardzo chciała…

Jest to droga dla obojga: męża i żony. Tu nie wystarczy dobra wola jednego z małżonków, przy oporze lub zgodzie dla „świętego spokoju” ze strony drugiego.

Zniechęcenie

Skoro nie widzimy celu drogi (bo nadal daleko nam do świętości osobistej i małżeńskiej), to po co się trudzić?

TRZEBA DOKONAĆ ŚWIADOMEGO WYBORU!

Nieustanna formacja to warunek owocnego życia chrześcijańskiego. Niezależnie od tego, czy dokonuje się ona w kapłaństwie, życiu konsekrowanym, w małżeństwie, czy w pojedynkę, człowiek musi dokonać jakiegoś wyboru i wejść na konkretną drogę rozwoju duchowego. Przypomina to sytuację znaną dobrze miłośnikom górskich wędrówek: na szczyt prowadzi wiele szlaków, a jeśli ktoś chce – to i ścian wspinaczkowych. Warunek jest jeden: trzeba się zdecydować na którąś z dróg, a wybrawszy - należy się jej trzymać i konsekwentnie nią podążać, nie zbaczając na bok pod wpływem chwilowych impulsów czy kaprysów, w imię źle pojętej spontaniczności. Wierne, wytrwałe podążanie raz obraną drogą jest najlepszą gwarancją dotarcia na szczyt.

Droga formacyjna w Domowym Kościele to jedna z wielu propozycji dla małżonków. Nie twierdzimy, że dla sakramentalnego małżeństwa nie ma innych dróg wiodących do świętości, choć trzeba przyznać, że niewiele jest propozycji tak przemyślanych, głębokich i wymagających. Wstąpiwszy na nią, nie warto oglądać się wstecz, nie warto stać, nie warto dreptać w miejscu, nie warto zawracać. IDĄC WYTRWALE DO PRZODU, MOŻEMY PRZEŻYĆ – WE DWOJE – WSPANIAŁĄ PRZYGODĘ DUCHOWĄ I WYGRAĆ WIECZNOŚĆ.

Wszystkie małżeństwa i rodziny DK oraz kapłanów-doradców duchowych oddajemy w opiekę Niepokalanej Matki Kościoła, przez wstawiennictwo Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego.

W imieniu kręgu centralnego Domowego Kościoła

Beata i Tomasz Strużanowscy Ks. Marek Borowski

 Para krajowa DK Moderator krajowy DK

POST SCRIPTUM

Dla ułatwienia planowania pracy rocznej podajemy terminy spotkań DK w roku formacyjnym 2011/2012:

9-11 września 2011 r. - Podsumowanie pracy rocznej DK 2010/2011 w Gościkowie (diecezja zielonogórsko-gorzowska).

13-15 stycznia 2012 r. - Spotkanie opłatkowe DK w Warszawie.

19 maja 2012 r. - Pielgrzymka rodzin DK do Kalisza.

14-16 września 2012 r. - Podsumowanie pracy rocznej DK 2011/2012 w diecezji legnickiej.

> Inne terminy:

14-16 października 2011 r. - Rekolekcje dla par diecezjalnych w Dąbrówce (diecezja radomska).

5 listopada 2011 r. - Jesienne DWDD.

24 marca 2012 r. - Wiosenne DWDD.

rekolekcje dla par rejonowych – różne terminy we wszystkich filiach.

Uwaga!

Drogie pary diecezjalne i rejonowe!

Prosimy, aby ten list został omówiony na pierwszym powakacyjnym spotkaniu kręgów diecezjalnych i rejonowych, a także aby dotarł do wszystkich animatorów kręgów i małżeństw w Waszych diecezjach. W konspekcie wrześniowego spotkania kręgu (zob. „List DK” nr 122) stanowi on punkt wyjścia dla przeprowadzenia części formacyjnej. Niech pozostanie też – dzięki przykładowi i zachęcie z Waszej strony - przedmiotem refleksji przez cały rok formacyjny 2011/2012.

2010

opublikowane: 10.02.2013, 06:16 przez Oaza Łodygowice

LIST KRĘGU CENTRALNEGO DK DO MAŁŻEŃSTW I KAPŁANÓW ODPOWIEDZIALNYCH ZA DOMOWY KOŚCIÓŁ

 na rok formacyjny 2010/11

Tegoroczne spotkanie kręgu centralnego DK odbyło się w dniach 1-3 maja br., w ośrodku rekolekcyjnym położonym w archidiecezji gnieźnieńskiej w Rościnnie niedaleko Poznania. Jak co roku wsłuchiwaliśmy się w słowa, które Pan kierował do nas i staraliśmy się rozeznawać Jego wolę względem wspólnoty Domowego Kościoła w Polsce i poza jej granicami. Podsumowaliśmy mijający rok pracy formacyjnej oraz pochyliliśmy się nad najważniejszymi zagadnieniami dotyczącymi kolejnego roku pracy w DK.

Podczas spotkania wracaliśmy myślami do tych dni, które stały się dla wszystkich Polaków czasem rekolekcji narodowych, lekcją historii i patriotyzmu. Modliliśmy się za tych, którzy zginęli w katastrofie prezydenckiego samolotu i w intencji ich rodzin. Pytaliśmy siebie samych: co to znaczy służyć Ojczyźnie, podejmować odpowiedzialność za to, co się w niej dzieje, troszczyć się o narodowe dziedzictwo? W odpowiedziach na te ważne pytania pomagały nam słowa Kardynała Stefana Wyszyńskiego, odczytywane w wielu momentach naszego całego spotkania, które pobudzały do refleksji i mobilizowały nas do pracy. W oddaniu się służbie w Domowym Kościele bardzo wyraźnie odczytujemy wymiar podjęcia przez nas odpowiedzialności za Ojczyznę.

Dla nas po Bogu, największa miłość - to Polska! Musimy po Bogu dochować wierności przede wszystkim naszej Ojczyźnie i narodowej kulturze polskiej. Będziemy kochali wszystkich ludzi na świecie, ale w porządku miłości. Po Bogu więc, po Jezusie Chrystusie i Matce Najświętszej, po całym ładzie Bożym, nasza miłość należy się przede wszystkim naszej Ojczyźnie, mowie, dziejom i kulturze, z której wyrastamy na polskiej ziemi. I chociażby obwieszczono na transparentach najrozmaitsze wezwania do miłowania wszystkich ludów i narodów, nie będziemy temu przeciwni, ale będziemy żądali, abyśmy mogli żyć przede wszystkim duchem, dziejami, kultura i mową naszej polskiej ziemi, wypracowanej przez wieki życiem naszych praojców. Stąd istnieje obowiązek obrony kultury rodzimej. Kard. Stefan Wyszyński, Kraków, 12 V 1974

Tematyka listów kręgu centralnego kierowanych co roku do odpowiedzialnych za DK dotyka istoty obecności i formacji w Domowym Kościele, gałęzi rodzinnej Ruchu Światło-Życie. List z 2007 roku mówił o hierarchii ważności spotkań we wspólnocie DK, podkreślając, że podstawowym miejscem formacji dla małżonków jest rodzina. W 2008 roku list przypomniał prawidłowy przebieg spotkania kręgu oraz wskazywał na zadania i odpowiedzialność par rejonowych. Ostatni list z 2009 roku podkreślił ogromne znaczenie przeżywania rekolekcji formacyjnych w rozwoju duchowym każdego małżeństwa.

Dziękujemy wszystkim małżeństwom i kapłanom, którzy pochylili się bardzo dokładnie nad sprawami poruszonymi w wymienionych listach i starali się po rozeznaniu wprowadzić pewne zmiany w dotychczasowej pracy wspólnot, którym służą. Dziękujemy za Waszą troskę o wierność charyzmatowi w diecezjach, rejonach i kręgach. Wierzymy, że tegoroczny list skierowany do odpowiedzialnych za DK stanie się zachętą do podjęcia w nadchodzącym roku formacyjnym wysiłków, by przybliżyć i jednocześnie zachęcić wszystkich małżonków do pogłębienia zagadnień w nim zawartych.

W minionym czasie, podczas różnych rekolekcji oraz spotkań z odpowiedzialnymi za DK w rejonach i diecezjach, bardzo często pojawiały się pytania o tę część spotkania, którą jest dzielenie się realizacją zobowiązań. Siostra Jadwiga nazywała ją "sercem" całego spotkania kręgu. Dostrzegliśmy, iż jest ona najsłabiej rozumianą, a jednocześnie najtrudniejszą częścią. Dotyczy to zarówno nowych, jak i dojrzałych kręgów. Dlatego w tegorocznym liście pragniemy zwrócić uwagę na to, co jest celem i sensem naszej obecności i formacji w kręgu DK oraz pokazać, co jest warunkiem naszego postępu w życiu duchowym.

Przyjrzymy się zatem najważniejszej części miesięcznego spotkania kręgu – dzieleniu się realizacją zobowiązań. Postaramy się odpowiedzieć na pytanie: Jak przygotować i przeprowadzić tę część spotkania kręgu, aby małżonkowie rozumieli i dostrzegali rolę poszczególnych zobowiązań w rozwoju ich życia duchowego i rozwoju formacji?

Ks. Franciszek Blachnicki podkreślał, że istotnym warunkiem życia wspólnoty jest gromadzenie się w imię Chrystusa. Na krąg przychodzi się w imię Chrystusa, aby spotkać się z Nim. Jedyną intencją, jedynym prawdziwym celem, motywem jest wola, aby lepiej poznać Boga, mocniej Go kochać, lepiej Mu służyć („Zasady DK”, pkt 14) Włączamy się do kręgu dla Boga i pozostajemy w nim dla Boga. Motyw jest zawsze religijny i pozostaje w ścisłej relacji do Boga. Nieustannie trzeba mieć świadomość, że krąg nie jest spotkaniem przyjaciół, szczęśliwych, że mogą się zebrać, nie jest również miejscem, w którym załatwia się różne sprawy, interesy. Jest to spotkanie małżeństw gromadzących się w imię Chrystusa, szczęśliwych, że mogą spotkać się wokół Ojca, by dzielić Jego miłość.

Krąg DK jest środowiskiem koniecznym do wzrostu wiary, jest wspólnotą małżeństw pomagających sobie nawzajem w zbliżaniu się do Boga i w budowaniu głębokiej jedności między mężem i żoną. Włączamy się do tej wspólnoty, ponieważ odczuwamy potrzebę pewnej dyscypliny i wzajemnej pomocy, znamy swoją słabość i ograniczoność swoich sił. Mimo dobrej woli w podejmowaniu codziennych wysiłków, często doświadczamy trudów życia w otaczającym nas świecie. Dobrowolnie zatem zgadzamy się na pewnego rodzaju braterską kontrolę, gdyż uważamy, że stanowi ona pomoc w wypełnianiu wspólnych obowiązków. Prosimy o tę pomoc inne małżeństwa z kręgu i jednocześnie ofiarujemy im naszą pomoc. Jest to podjęcie wzajemnej odpowiedzialności w najpełniejszym i najgłębszym sensie. Jeżeli unikamy odpowiedzialności jedni za drugich może to oznaczać, że przychodzimy na spotkanie kręgu z innych motywów niż wspólne dążenie do Boga, do świętości. Nie mając takiej motywacji nie jesteśmy otwarci na pomoc braci i sióstr z kręgu, ani nie jesteśmy gotowi , aby im udzielić pomocy, gdy jej potrzebują.

Sługa Boży ks. F. Blachnicki wskazywał na potrzebę tworzenia wspólnot przywołując słowa Pawła VI z encykliki Humanae vitae: "Wśród owoców, które dojrzewają, gdy prawo Boże jest gorliwie przestrzegane, niezwykle cenny jest ten, że sami małżonkowie często pragną podzielić się z innymi wynikami swoich doświadczeń. Dzięki temu w szerokich ramach powołania świeckich znajdzie się nowa i niezwykle doniosła forma apostolatu, w której równi usługują równym"( HV 26). Celem tworzenia wspólnot jest więc niesienie wzajemnej pomocy we wspólnym dążeniu do celu.

Krąg powinien tworzyć żywą i świętą wspólnotę, w której każde małżeństwo jest odpowiedzialne za jej świętość. Tej odpowiedzialności nie można uniknąć bez uszczerbku na całości. Ruch duchowości małżeńskiej musi być wymagający, aby w ten sposób pokazać wszystkim, że bez podjęcia trudu przez oboje małżonków nie jest możliwa głęboka przemiana ich serc ani autentyczne budowanie jedności między nimi i Panem Bogiem oraz między nimi samymi. Małżeństwa, które nie stawiają sobie i innym wymagań, utrudniają innym duchowy rozwój. Ważne jest, byśmy byli wyrozumiali dla ,,słabości” , ale nie akceptowali ,,letniości”.

ZOBOWIĄZANIA, często nazywane w DK szansami, darami lub drogowskazami, służą budowaniu jedności (communio) w małżeństwie i rodzinie (por. Zasady DK, 13).

Przyjąć zobowiązania oznacza poznać je, uwierzyć w ich skuteczność jako narzędzi na naszej drodze do świętości osobistej i małżeńskiej oraz podejmować ciągłe wysiłki we wprowadzaniu ich w życie.

Przyjęcie i praktykowanie zobowiązań pomaga nam w:

wypracowaniu w sobie wrażliwości i wytrwałości, by otworzyć się na wolę i miłość Bożą, by nieustannie poszukiwać woli Bożej względem nas samych, naszego małżeństwa, rodziny;

rozwijaniu w sobie poczucia prawdy tak, by zaakceptować w pełni prawdę o nas samych, by odpowiedzieć na pytanie: kim jesteśmy?; by zacząć budować wspólne życie nie na półprawdach, marzeniach lub kłamstwach, ale na prawdzie;

poszukiwaniu coraz pełniejszej jedności z Bogiem i z ludźmi, by ukierunkować nasz styl życia na innych, pozwolić im być sobą, a następnie budować relacje w oparciu o dawanie nie tego, co my chcemy, ale tego, czego inni potrzebują.

wdrażaniu rodzinnego katechumenatu w codzienne życie, by stawać się coraz bardziej dojrzałymi chrześcijanami.

Przyjęcie przez nas zobowiązań to najlepsza droga do osiągnięcia celu, którym jest spotkanie z Panem. Otwarcie na działanie Ducha Świętego pomoże nam przemieniać się indywidualnie i jako małżeństwu. Zobowiązania nie są narzuconymi obowiązkami, dokładanymi nam do tych, którymi już jesteśmy obciążeni, choć są one wymagające i konieczne jest podjęcie konkretnych, systematycznych wysiłków ze strony każdego ze współmałżonków oraz ich obojga, by je wprowadzić w życie. Sumienne ich praktykowanie staje się początkiem drogi głębokiego nawrócenia chrześcijańskiego w prawdzie i jedności. Taka droga może naprawdę przemienić nasze życie. Twoja miłość bez wymagań pomniejsza mnie. Twoje wymagania bez miłości zniechęcają mnie. Twoja wymagająca miłość daje mi wzrost (ks. H. Caffarel). Wierność zobowiązaniom uzdalnia nas do konsekwentnego odnawiania i pogłębiania naszych relacji z Bogiem i z bliźnimi.

DZIELENIE SIĘ REALIZACJĄ ZOBOWIĄZAŃ jest jego (kręgu) istotnym punktem i dlatego tę część zawsze prowadzi para animatorska. Od realizacji zobowiązań zależy duchowy rozwój zarówno małżeństw jak i całego kręgu (Zasady DK, 16).

Dla przeprowadzenia owocnego dzielenia się niezbędne są:

przygotowanie do niego przed spotkaniem poprzez rozmowę i ustalenie przez małżonków, czym będą dzielić się na spotkaniu;

w trakcie jego trwania stworzenie atmosfery skupienia i modlitwy, klimatu miłości, co nie wyklucza stanowczości wobec siebie nawzajem;

pamiętanie o wzajemnej odpowiedzialności wyrażającej się np. poprzez codzienną modlitwę za przeżywających trudności, podjęcie postu w konkretnej intencji, przypomnienie o dialogu małżeńskim.

Dzielenie się realizacją zobowiązań pokazuje konkretne wysiłki, które podejmują małżonkowie w rozwoju życia duchowego. Celem tego dzielenia jest wzajemna pomoc braterska na drodze nawracania się. Dzięki niemu wzrasta w nas poczucie wspólnoty. Wszyscy w kręgu jesteśmy na tej drodze i dlatego rozumiemy trudności i radości innych. Jesteśmy pewni swojej wzajemnej dyskrecji (tę przecież założyliśmy od początku powstania naszego kręgu) i dlatego nie boimy się przed sobą otworzyć. Dzielimy się zawsze w duchu miłości agape, miłości autentycznej i wymagającej, słuchamy sercem, staramy się zrozumieć innych, okazujemy im szacunek, odpowiadamy na pytania w sposób szczery i ufny. Rolą pary animatorskiej jest pogłębianie dzielenia się poprzez stawianie odpowiednich pytań. To ona szczególnie dba o atmosferę i ducha tej części spotkania.

Dzielenie się realizacją zobowiązań:

nie jest żadną rachunkowością, statystyką , rozliczeniem (nie można go sprowadzać do krótkiego stwierdzenia „było” lub „nie było”), ale dokładną comiesięczną „pogłębioną refleksją”, która pomaga uświadomić sobie, czy w naszym życiu duchowym jest postęp czy regres;

nie jest stwierdzeniem klęski lub powodzenia. Ważną rzeczą jest tu wspólne szukanie przyczyn trudności i sposobów pokonywania ich.

nie jest spowiedzią. Nie powinniśmy mówić wszystkiego, lecz po prostu skomentować nasze słabości w tym zakresie, w jakim odnoszą się one do postaw, których przyswojenia wymagają od nas zobowiązania. Czasem może być to bolesne i trudne i na pewno wymaga odwagi i pokory.

Dzielenie się na każdym spotkaniu kręgu dotyczy wszystkich zobowiązań, ale można także zwrócić szczególną uwagę na jedno ze zobowiązań, aby lepiej je zgłębić i udzielić sobie skuteczniejszej pomocy. Małżeństwa mogą, a w niektórych przypadkach powinny, odwoływać się do kapłana - opiekuna duchowego kręgu, aby również od niego otrzymać wsparcie i zachętę do podjęcia kolejnych wysiłków. Dzielenie się realizacją zobowiązań prowadzi często do postanowienia wspierania modlitwą któregoś z małżeństw, przypomnienia o zobowiązaniu, którego realizacja sprawia mu trudność; zachęca jednocześnie do podjęcia konkretnej praktyki.

Życie we wspólnocie to życie w miłości: uczymy się patrzenia z miłością na innych i odkrywania w nich niezliczonych powodów do pochwały. Gdy doświadczamy wspólnoty w dzieleniu się zobowiązaniami, żyjemy intensywnie chwilą obecną, z miłością akceptujemy obecne z nami osoby, cieszymy się spotkaniem i nie pozostawiamy bez odpowiedzi tego wszystkiego, co w nas ono wzbudziło (Zobowiązania. Praktyka dzielenia się w kręgu, s.21).

Uzupełnieniem i pomocą w tym temacie mogą być następujące teksty:

List nr 0, w: Domowy Kościół. Listy do wspólnot rodzinnych, t. I s.20-29;

Zobowiązania. Praktyka dzielenia się w kręgu, Kraków 2000;

Spotkanie w kręgu, Kraków 2009;

Przygotowanie i przebieg zgromadzenia miesięcznego, w: Domowy Kościół. Listy do wspólnot rodzinnych, t. I, s.78;

Miesięczny krąg rodzinny, w: Domowy Kościół, Listy do wspólnot rodzinnych, t. I s. 228-229;

Ks. S. Wawrzyszkiewicz, Małżeństwo drogą świętości. Historia i teologia END, Bielsko- Biała 1999.

Dla ułatwienia planowania pracy rocznej podajemy terminy spotkań DK w roku formacyjnym 2010/2011:

10-12 września 2010 r. - Podsumowanie pracy rocznej DK 2009/2010

w Przemyślu;

14-16 stycznia 2011 r. - Spotkanie opłatkowe DK w Warszawie;

28 maja 2011 r. - Pielgrzymka rodzin DK do Kalisza;

9-11 września 2011 r. - Podsumowanie pracy rocznej DK 2010/2011 w Gościkowie ( d. zielonogórsko - gorzowska)

Nie zapominajmy o terminach Dni Wspólnoty Diakonii Diecezjalnych, podczas których zawsze mają swoje spotkanie kręgi filialne. Oto one: jesienne DWDD – 6 listopada 2010 r., wiosenne – 19 marca 2011 r..

Zapraszamy bardzo serdecznie na rekolekcje dla par diecezjalnych, które odbędą się w dniach 15-17 października 2010 r. w Porszewicach k/Łodzi. Zaproszenie to szczególnie kierujemy do tych par diecezjalnych, które podejmą swoją posługę w najbliższym czasie oraz do par diecezjalnych, które nie wzięły udziału we wcześniejszej turze tych rekolekcji w październiku 2009 r.

Zapraszamy również moderatorów diecezjalnych DK razem z moderatorami diecezjalnymi Ruchu Światło-Życie na rekolekcje kapłańskie, które odbędą się w dniach 15-17 listopada 2010 r. w Porszewicach k/Łodzi.

Pary diecezjalne prosimy, aby ten list został omówiony na kręgach diecezjalnych oraz kręgach rejonowych, aby dotarł do wszystkich animatorów kręgów i małżeństw w Waszych diecezjach. Zachęcamy, aby jedno miesięczne spotkanie kręgu w nowym roku formacyjnym poświęcić pogłębieniu zagadnień omówionych w liście.

Wszystkie małżeństwa i rodziny DK oraz kapłanów – doradców duchowych oddajemy w opiekę Niepokalanej Matki Kościoła i wstawiennictwu Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego.

W imieniu Kręgu Centralnego Domowego Kościoła

Jolanta i Mirosław Słobodowie                   Ks. Andrzej Wachowicz

para krajowa DK                                          moderator krajowy DK            Rościnno, 1-3 maja 2010 r. 

2009

opublikowane: 10.02.2013, 06:15 przez Oaza Łodygowice

LIST KRĘGU CENTRALNEGO DK DO MAŁŻEŃSTW I KAPŁANÓW ODPOWIEDZIALNYCH ZA DOMOWY KOŚCIÓŁ 2009

 W pierwszych dniach maja, w Milanówku koło Warszawy odbył się doroczny dzień skupienia połączony ze spotkaniem roboczym kręgu centralnego. Mieliśmy nadzieję, że Siostra Jadwiga będzie mogła być z nami. Jednakże z powodu jej stanu zdrowia, nie było to możliwe. W imieniu całego kręgu centralnego Elżbieta Kozyra i Maria Różycka odwiedziły Siostrę zawożąc jej kwiaty z zapewnieniem o naszej pamięci w modlitwie.

W ubiegłorocznym liście pisaliśmy o istocie, celu i przebiegu spotkania miesięcznego kręgu. Zwróciliśmy także uwagę na odpowiedzialność pary rejonowej za kręgi i ich prawidłową formację. Wyrażamy nadzieję, że temat ten został podjęty podczas ORAR II st. oraz spotkań kręgów rejonowych. Dziękujemy wszystkim kapłanom i małżeństwom odpowiedzialnym w kręgach, rejonach i diecezjach, które w tym wymiarze troszczą się o wierność charyzmatowi oraz zachęcamy do pogłębiania formacji w tym temacie, abyśmy mogli budować jedność także na tej płaszczyźnie. Pomocą może nam służyć broszura pt. „Spotkanie w kręgu”, która została poprawiona i ukaże się w najbliższym czasie.

W tym roku chcemy poruszyć kolejny temat dotyczący istoty formacji – rekolekcji. Temat ten został podjęty podczas styczniowego spotkania opłatkowego DK w konferencji E. Kozyry „Dar rekolekcji w Domowym Kościele” oraz w pracy w grupach. Zachęcamy do przypomnienia sobie tych treści. Tekst konferencji zamieszczony jest w 112 numerze Listu Domowego Kościoła oraz na stronie internetowej DK.

O uczestnictwie w rekolekcjach jako zobowiązaniu dowiadujemy się już na etapie pilotowania, a podejmując decyzję o trwaniu w kręgu przyjmujemy to zobowiązanie. Zasady Domowego Kościoła w p. 19 przypominają nam:

„Do istoty pracy formacyjnej w kręgach należy również uczestnictwo w różnego rodzaju rekolekcjach organizowanych przez DK: rekolekcjach 15-dniowych I, II, III stopnia (oazach rodzin), kilkudniowych Oazach Rekolekcyjnych Animatorów Rodzin (ORAR I i II stopnia), rekolekcjach ewangelizacyjnych i tematycznych. Rekolekcje te przeznaczone są dla małżonków wraz z dziećmi, jeśli nie ma przeszkód organizacyjnych. Na rekolekcjach (zwłaszcza 15-dniowych) powinien być realizowany także program formacyjny dla dzieci.

Program oazy I stopnia ma charakter ewangelizacyjno-katechumenalny; omawiane są również zagadnienia z zakresu duchowości małżeńskiej.

Oaza II stopnia rozwija biblijne podstawy inicjacji liturgicznej; omawiane jest również przeżywanie okresów liturgicznych w rodzinie.

Oaza III stopnia ukazuje rzeczywistość Kościoła jako wspólnoty.

ORAR I stopnia pogłębia rozumienie istoty, celu, duchowości i metody DK jako nurtu wspólnot rodzinnych w ramach Ruchu Światło-Życie.

ORAR II stopnia przygotowuje małżeństwa do świadomego podjęcia posługi pary animatorskiej, ukazując wagę i odpowiedzialność zadań animatorów.(...)”

Poprzez przeżywanie rekolekcji formacyjnych uczestnicy pogłębiają duchowość małżeńską, doświadczają rozkwitu wiary, miłości małżeńskiej i rodzicielskiej, budują więzi, doświadczają wspólnoty, przeżywają tajemnicę Kościoła. Otrzymują wiele łask.

Pragniemy zatem podziękować wszystkim, którzy posługują w diakoniach rekolekcyjnych i troszczą się o wierność charyzmatowi; tym, którzy zabiegają, aby uczestnicy kręgów Domowego Kościoła mogli doświadczać dobrodziejstw, jakim są dla małżonków i rodzin rekolekcje.

Dziękujemy także wszystkim, którzy troszczą się w kręgach, rejonach i diecezjach o to, aby osoby doświadczające trudności materialnych otrzymywały wsparcie umożliwiające im wyjazd na rekolekcje i prosimy, aby nigdzie tej troski nie zabrakło. Coroczny udział w rekolekcjach jest przecież potrzebą i zobowiązaniem, przynoszącym owoce w naszych rodzinach.

Według słów ks. F. Blachnickiego – „oaza jest owocna, skuteczna wówczas, gdy jest wiernie przestrzegana pewna tradycja, kiedy jest zachowywana pełnia elementów. Owocność charyzmatu oazy jest związana z formą, z pewną wiernością wobec tej formy. (…) Nie ma życia, które nie byłoby przywiązane do jakiejś konkretnej formy. I tej formy nie można dowolnie zmienić, bo wtedy powstanie coś innego albo uschnie i nic nie powstanie.” (Ks. F. Blachnicki, Posłuszeństwo wiary wobec charyzmatu Światło-Życie. Rekolekcje dla WNMK)

Na wspomnianym wyżej spotkaniu opłatkowym, podczas dzielenia się w grupach zostały ,zauważone różne problemy dotyczące organizacji i prowadzenia rekolekcji DK w poszczególnych diecezjach.

Troska o charyzmat każe nam przypomnieć kilka ważnych zasad.

Odpowiedzialność za organizację rekolekcji w diecezji i troska o ich zgodność z charyzmatem spoczywa na parze diecezjalnej. Pojawiają się w diecezjach oddolne inicjatywy organizowania rekolekcji formacyjnych i innych bez porozumienia z parą diecezjalną. Przypominamy, że należy swoje propozycje przedstawić parze diecezjalnej i otrzymać jej zgodę.

Aby diakonie rekolekcyjne mogły lepiej spełniać swoje zadanie odbywają się dla nich Oazy Rekolekcyjne Diakonii Rekolekcji I i II st. Rekolekcje te organizowane są w Krościenku i w poszczególnych filiach. Zachęcamy małżeństwa i kapłanów do uczestnictwa w nich.

W przygotowaniu i przeprowadzeniu rekolekcji oazowych niezbędna jest znajomość uwag wstępnych oraz części A podręczników oaz poszczególnych stopni. Ukazany jest tam cel rekolekcji i jak do niego doprowadzić przez kolejne dni i punkty programu. Warto zwrócić uwagę na to, że każde rekolekcje mają swoją dynamikę, tzn.: cel danego typu i stopnia rekolekcji osiągany jest przez poszczególne punkty programu w ciągu określonej liczby dni. Nie jest więc możliwe osiągnięcie celu danych rekolekcji w czasie krótszym, niż zakładają to materiały! Dlatego nie ulegajmy pokusom dzielenia na krótsze części lub skracania rekolekcji, zwłaszcza oaz 15-dniowych i 4-dniowych ORAR I i II stopnia! Za dobre przeprowadzenie rekolekcji odpowiedzialni są wspólnie kapłan i para moderatorska. To oni czuwają nad dokładnym przeprowadzeniem programu, nad atmosferą we wspólnocie rekolekcyjnej i nad wprowadzeniem uczestników w ideę, program i metodę Ruchu.

Rodziny DK mogą uczestniczyć w rekolekcjach organizowanych w różnych ośrodkach. Informacje o rodzajach, miejscach i terminach poszczególnych rekolekcji można znaleźć na stronie: http://www.dk.oaza.pl/v7/rekolekcje.php. Prosimy pary odpowiedzialne w diecezjach, aby nie blokowały rodzinom udziału w rekolekcjach poza diecezją i nie organizowały rekolekcji tylko „dla swoich” rodzin. Bardzo potrzebna i wskazana jest możliwość uczestniczenia w rekolekcjach w gronie rodzin z różnych diecezji.

Zachęcamy, by podczas spotkań kręgów rozmawiać o rekolekcjach, zachęcać się wzajemnie, dawać świadectwo, przypominajmy o zobowiązaniu udziału w rekolekcjach. Zwróćmy uwagę na to, że swoją drogę formacji rekolekcyjnej małżonkowie powinni rozpocząć od udziału w rekolekcjach formacyjnych (a nie tematycznych). Warto o tym pamiętać planując rekolekcje w diecezjach i traktować rekolekcje formacyjne jako priorytet.

Dla ułatwienia planowania pracy rocznej podajemy terminy spotkań DK w obecnym roku formacyjnym 2009/2010:

11-13 IX 2009 Podsumowanie pracy rocznej DK 2008/2009 – Skorzeszyce k. Kielc

15-17 I 2010 Spotkanie opłatkowe DK - Warszawa

29 V 2010 Pielgrzymka DK do Kalisza

10-12 IX 2010 Podsumowanie pracy rocznej DK 2009/2010 - Przemyśl

Szczegóły dotyczące tych spotkań będą podane w późniejszym terminie.

Pary diecezjalne prosimy aby list ten dotarł i został omówiony w każdym rejonie oraz w diakoniach rekolekcyjnych.

Polecamy wszystkie rodziny Domowego Kościoła oraz kapłanów opiece Niepokalanej Matki Kościoła i wstawiennictwu Sługi Bożego, ks. Franciszka Blachnickiego.

W imieniu Kręgu Centralnego Domowego Kościoła

Jolanta i Mirosław Słobodowie          Ks. Andrzej Wachowicz

para krajowa DK                              moderator krajowy DK                 Milanówek  – Krościenko, maj 2009

 

2008

opublikowane: 10.02.2013, 06:14 przez Oaza Łodygowice

LIST KRĘGU CENTRALNEGO DK DO MAŁŻEŃSTW I KAPŁANÓW ODPOWIEDZIALNYCH ZA DOMOWY KOŚCIÓŁ 2008

W tym roku majowe spotkanie kręgu centralnego wyjątkowo odbyło się w Warszawie. Zmiana miejsca spotkania z Krościenka na Warszawę podyktowana była przede wszystkim naszym zamiarem spotkania z Siostrą Jadwigą. Mieliśmy nadzieję, że będzie mogła wziąć udział w spotkaniu kręgu centralnego i służyć nam swoimi cennymi radami. Okazało się jednak, że Siostra z powodu choroby nie mogła uczestniczyć w naszym spotkaniu, łączyła się z nami duchowo wspierając swoją modlitwą naszą pracę. Okazją do krótkiego spotkania było jedno popołudnie, kiedy całym kręgiem udaliśmy się do szpitala, gdzie leżała Siostra.

Tegoroczny list chcielibyśmy rozpocząć nawiązaniem do tematyki poruszonej w ubiegłorocznym liście kręgu centralnego do odpowiedzialnych za DK.

Postawmy sobie pytanie, na ile udało nam się wprowadzić w życie wskazówki w nim zawarte? Jak w naszych kręgach, rejonach i diecezjach odpowiadamy na zachętę, by rozważnie planować roczną pracę w diecezjach i rejonach, pamiętając o dobru wszystkich powierzonych nam rodzin oraz by pomagać im w realizowaniu powołania małżeńskiego i rodzinnego, a nie rozbijać rodzin poprzez mnożenie dodatkowych spotkań i inicjatyw?

W tym roku chcemy poruszyć w liście kolejne ważne kwestie dotyczące naszej formacji.

Podczas licznych spotkań z małżeństwami DK podczas rekolekcji i przy innych okazjach zauważyliśmy, że istnieje wiele wątpliwości i niezrozumienia znaczenia i celu MIESIĘCZNEGO SPOTKANIA KRĘGU oraz nieprawidłowości w kształtowaniu jego poszczególnych części. Rozeznaliśmy więc, że konieczne jest ponowne sięgnięcie do Zasad DK i innych tekstów formacyjnych by przypomnieć i uporządkować to, co należy do fundamentów naszej formacji.

„Celem spotkania miesięcznego jest zbliżenie się wszystkich do Boga, zbliżenie małżonków do siebie, zacieśnienie przyjaźni między poszczególnymi małżeństwami w kręgu” (List DK, nr 0). Spotkanie ma charakter formacyjno-modlitewny.

Każde spotkanie składa się z następujących części stałych, z których każda ma swój jasno określony cel.

Pierwsza część to DZIELENIE SIĘ ŻYCIEM

Celem tej części spotkania jest zawiązanie i budowanie wspólnoty. Dlatego też ta część rozpoczyna spotkanie w kręgu i nie można przenosić jej np. na koniec spotkania, jak to spotyka się w niektórych kręgach!

Dzielenie się swymi radościami i troskami rodzinnymi, zawodowymi, społecznymi i kościelnymi pozwala pogłębić więź wspólnoty i podejmować konkretne czyny wzajemnej pomocy. Wspólny skromny posiłek o charakterze agapy ma być środkiem zbliżenia i wyrażenia braterskiej wspólnoty. „Ludzie nie wymyślili jeszcze nic lepszego niż wspólny posiłek, aby się zbierać i nawiązywać więź przyjaźni” (Statut END).

Kolejna część spotkania to MODLITWA (dzielenie się Ewangelią lub inne formy spotkania ze słowem Bożym oraz rozważenie jednej tajemnicy różańca).

To chwila wspólnej refleksji kręgu jako wspólnoty nad słowem Bożym, które ma stać się pomocą do realizowania ideału wspólnoty małżeńskiej i rodzinnej zgodnie z Ewangelią.

Odpowiedzią na słowo Boże jest wspólna modlitwa kręgu, która jest środkiem głębszego porozumienia, duchowej jedności i uświadomienia sobie obecności Chrystusa. Ta część spotkania kończy się modlitwą w intencjach podanych przez członków kręgu, podczas rozważania z Maryja i przez Maryję tajemnicy różańca.

Ostatnia część spotkania w kręgu to FORMACJA Celem tej części spotkania jest podtrzymywanie i pogłębianie wiary. Ten cel realizowany jest poprzez dwa etapy:

DZIELENIE SIĘ W ATMOSFERZE MODLITWY REALIZACJĄ ZOBOWIĄZAŃ

Celem tej części jest dzielenie się ze wspólnotą swoim postępem w życiu duchowym. Każda para małżeńska ze szczerością stara się mówić o radościach i trudnościach związanych z wypełnianiem zobowiązań, które są środkami rozwoju życia duchowego. Jest to bardzo istotny punkt spotkania, gdyż od realizacji zobowiązań zależy duchowy rozwój zarówno małżeństw jak i całego kręgu, dlatego tę część zawsze prowadzi para animatorska.

OMÓWIENIE NOWEGO TEMATU.

Ta część ma na celu wymianę poglądów na określony i przygotowany wcześniej temat. Służy pogłębieniu wiary i jedności małżeńskiej, a przez to bardziej świadomemu wypełnianiu swojego powołania chrześcijańskiego w małżeństwie i rodzinie.

Nie może to przybierać formy czysto teoretycznej i intelektualnej dyskusji o problemach ale ma być wspólnym szukaniem myśli i woli Bożej jako rozwiązania problemów wspólnoty rodzinnej.

Spotkanie odbywa się raz w miesiącu w mieszkaniach poszczególnych małżeństw i nie powinno trwać dłużej niż trzy godziny. Spotkanie może być przeplatane śpiewem o treści dobranej do jego tematu lub okresu liturgicznego. Pod koniec spotkania omawiane są sprawy organizacyjne kręgu i ruchu.

(na podstawie: Zasady DK p. 14 i 16)

W tym miejscu chcemy zwrócić się szczególnie do PAR REJONOWYCH.

Przypominamy, że są one odpowiedzialne za kręgi w rejonie, dlatego powinny przynajmniej raz w roku brać udział w spotkaniach poszczególnych kręgów. (Zasady DK p.31d)

W rejonach, gdzie jest duża ilość kręgów, zadanie to podejmują pary łącznikowe. Byłoby dobrze, by po takim spotkaniu para rejonowa (lub łącznikowa) omówiła jego przebieg z parą animatorską i opiekunem duchowym kręgu. Jeżeli to zadanie będzie sumiennie wykonywane przez parę rejonową (z pomocą par łącznikowych – tam, gdzie istnieje taka potrzeba), to wówczas będzie ona miała możliwość dokładnego poznania wszystkich kręgów w swoim rejonie, wspierania ich, zachęcania do wysiłku, zaradzenia problemom, rozeznania, kogo można zaprosić do konkretnych posług, by wszystkie małżeństwa mogły ubogacać wspólnotę swoimi talentami. Znajomość spraw dotyczących poszczególnych kręgów pozwoli parze rejonowej podejmować odpowiednie, ważne w danym czasie tematy formacyjne na spotkaniach kręgu rejonowego. Wówczas animatorzy kręgów będą mieli szansę szybszego i bardziej odpowiedzialnego wchodzenia w swoją posługę, bądź jej kontynuowanie w jeszcze pełniejszym wymiarze.

W związku z powyższym proponujemy, aby w bieżącym roku formacyjnym 2008/09 w każdej diecezji jesienią odbyły się ORAR-y II stopnia, na których temat dotyczący miesięcznego spotkania kręgu zostanie podjęty zgodnie z przedstawionymi wyżej wskazaniami.

Prosimy również, by temat ten został podjęty na spotkaniach kręgów rejonowych, w części formacyjnej. Ważne jest, by każda para animatorska mogła odnieść wskazania dotyczące przebiegu poszczególnych części spotkania miesięcznego do rzeczywistości konkretnego kręgu, za który jest odpowiedzialna.

Uzupełnieniem i pomocą mogą być również poniższe teksty:

„Zgromadzenie miesięczne – szczyt i źródło” w: Domowy Kościół. Listy do wspólnot rodzinnych. Wydanie zebrane, t. I s. 46

„Miesięczny krąg rodzinny” w: Domowy Kościół. Listy do wspólnot rodzinnych. Wydanie zebrane, t. I s. 227

„Krąg rodzinny świadkiem miłości Chrystusowej” Domowy Kościół. Listy do wspólnot rodzinnych. Wydanie zebrane, t. II s. 217

„Kryzys w kręgu” w: Domowy Kościół. Listy do wspólnot rodzinnych. Wydanie zebrane, t. III s. 222

W bieżącym roku formacyjnym w całym Ruchu Światło-Życie pochylamy się nad tematem „Czynić uczniów”. Podejmijmy to wezwanie wsłuchując się w słowa ks. Franciszka Blachnickiego: „Być uczniem oznacza naśladować swego Nauczyciela. (…) Uczeń staje się uczniem we wspólnocie Pana, wspólnota zaś jest stale przy Panu, zgromadzona wokół Niego, wsłuchana w Jego Słowo i zapatrzona w Jego czyny. Uczniowie ze wspólnoty łatwiej mogą się rozejść, by głosić to, co usłyszeli i zobaczyli, bo zawsze wiedzą, dokąd mogą wrócić. Mogą wrócić nie tylko po to, żeby utrzymać i wzmocnić siły życiowe, lecz także po to, by przypomnieć sobie, co mają mówić i jak mają głosić; by zapytać się, kim powinni być, gdy zapomną, kim są”

(por. ks. F. Blachnicki, Idąc czyńcie uczniami, Kraków 2008)

Dla ułatwienia planowania pracy rocznej podajemy terminy spotkań DK w obecnym roku formacyjnym 2008/2009:

12 -14 IX 2008 Jubileuszowe podsumowanie pracy rocznej DK 2007/2008 - Olsztyn (woj. warmińsko-mazurskie)

16 -18 I 2009 Spotkanie opłatkowe DK - Częstochowa

4 IV 2009 Pielgrzymka DK do Kalisza

11-13 IX 2009 Podsumowanie pracy rocznej DK 2008/2009

Szczegóły dotyczące tych spotkań będą podane w późniejszym terminie.

 

Pary diecezjalne prosimy o zadbanie, aby list ten dotarł i został omówiony w każdym rejonie w Waszych diecezjach.

Polecamy wszystkie rodziny Domowego Kościoła oraz kapłanów opiece Niepokalanej Matki Kościoła i wstawiennictwu Sługi Bożego, ks. Franciszka Blachnickiego.

W imieniu Centralnej Diakonii Domowego Kościoła

Jolanta i Mirosław Słobodowie       Ks. Andrzej Wachowicz

para krajowa DK                         moderator krajowy DK              Warszawa – Krościenko, maj 2008  

2007

opublikowane: 10.02.2013, 06:13 przez Oaza Łodygowice

Do małżeństw i kapłanów odpowiedzialnych za Domowy Kościół 2007

List ten został w maju 2007 skierowany do par diecezjalnych, a za ich pośrednictwem do odpowiedzialnych DK w diecezjach. Dzisiaj publikujemy ten list, zachęcając wszystkich uczestników Domowego Kościoła do zapoznania się z jego treścią.

 Krościenko, 3 maja 2007 r.

Kochani,

 Krąg Centralny od wielu lat na przełomie kwietnia i maja spotyka się w Krościenku, gdzie przeżywa krótkie rekolekcje oraz podejmuje prace nad najważniejszymi zagadnieniami dotyczącymi kolejnego roku pracy formacyjnej.

Odczytując na nowo zamysł Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego wobec rodzin postanowiliśmy dzielić się owocami swojej pracy w formie listu skierowanego do wszystkich odpowiedzialnych za DK małżeństw i księży moderatorów.

Zgodnie z p. 23 Zasad DK, "odpowiedzialność za DK spoczywa na Diakonii Domowego Kościoła (DDK), która na poszczególnych szczeblach struktury (kręgu, rejonu, diecezji, filii, kraju) podejmuje posługę na rzecz zachowania charyzmatu i jedności DK oraz odpowiada za formację". Z tych słów odczytujemy wezwanie do tego, byśmy wszyscy (nie tylko Krąg Centralny) troszczyli się o wierność charyzmatowi.

Pragniemy przypomnieć, że celem formacyjnym w DK jest umocnienie rodziny poprzez pogłębianie duchowości małżeńskiej i troskę o stworzenie właściwego środowiska dla wychowania dzieci w duchu chrześcijańskim. W DK rodzina jest podstawowym miejscem formacji. Krąg zaś jest podstawowym elementem w jego strukturze organizacyjnej jako środowisko formacyjne i ewangelizacyjne. "Krąg powinien być urzeczywistnieniem ideału życia wspólnoty chrześcijańskiej oraz stałym źródłem jego odnowy w poszczególnych małżeństwach. Konieczne jest więc uczestnictwo każdego małżeństwa w comiesięcznych spotkaniach kręgu" (Zasady DK, p. 14)

W hierarchii ważności spotkań następnymi są cztery Dni Wspólnoty (rejonowe lub diecezjalne) przeżywane w ramach DK lub całego Ruchu Światło-Życie. Celem ich jest przeżycie daru jedności w Duchu Świętym w całej wspólnocie Kościoła. "Z założenia mają to być dni odnowienia przeżycia oazy rekolekcyjnej, gdzie akcent ma spoczywać na przeżyciu wspólnoty w modlitwie, łamaniu się chlebem Słowa Bożego i Eucharystii, dawaniu świadectwa i przeżywaniu radości w Duchu Świętym" (Komunikat na dzień wspólnoty, 5 X 1981 r.). Propozycje ukształtowania poszczególnych punktów programu podane są w materiałach na Dni Wspólnoty Ruchu Światło-Życie opracowywanych na każdy rok formacyjny przez Centralną Diakonię Formacji Diakonii. Aby umożliwić rodzicom pełne uczestnictwo we wszystkich punktach programu dobrze jest zapewnić opiekę dzieciom.

 

Małżeństwa pełniące posługi na poszczególnych szczeblach uczestniczą odpowiednio w spotkaniach kręgu rejonowego i diecezjalnego (do czterech spotkań w roku). Mają one zasadniczo strukturę spotkania miesięcznego kręgu. Dzielenie się życiem dotyczy pełnionej przez każdą z par posługi (w kręgu, rejonie, diecezji). Część modlitewna powinna obejmować dzielenie się Ewangelią (tekst do dzielenia można dobrać odpowiednio do tematu spotkania, okresu liturgicznego itp.) oraz rozważanie tajemnicy Różańca. W części formacyjnej dzielenie się realizacją zobowiązań dotyczy zadań wynikających z pełnionej posługi na poszczególnych szczeblach. Można tu odnieść się do zadań par odpowiedzialnych wyszczególnionych w p. 31 Zasad DK. Temat formacyjny dobiera para odpowiedzialna za dane spotkanie w konsultacji z księdzem moderatorem DK (rejonowym lub diecezjalnym) według aktualnych potrzeb kręgu lub korzystając z propozycji podanych w materiałach opracowywanych przez Centralną Diakonię Formacji Diakonii na dany rok formacyjny. Całe spotkanie, jak każde spotkanie kręgu, nie powinno trwać dłużej niż 3 godziny.

Pary zaangażowane w poszczególnych diakoniach Ruchu biorą udział w odpowiednich spotkaniach diakonijnych, z których ważną rolę odgrywają Dni Wspólnoty Diakonii Diecezjalnych (DWDD), organizowane w poszczególnych filiach (por. Zasady DK, p. 35). "Raz w roku odbywa się spotkanie odpowiedzialnych DK podsumowujące roczna pracę ruchu i programujące pracę na kolejny rok. Biorą w nim udział członkowie kręgu centralnego, pary diecezjalne i księża moderatorzy diecezjalni DK. (.)" (Zasady DK p. 36). "Okazją do spotkań całego DK są również spotkania opłatkowe oraz pielgrzymka rodzin do Sanktuarium Św. Józefa w Kaliszu" (Zasady DK, p. 36), a także Kongregacja Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie.

Uczestnictwo w innych spotkaniach organizowanych w rejonie czy diecezji pozostawiamy do osobistej decyzji małżonków. Prosimy o rozwagę w planowaniu rocznej pracy w diecezjach i rejonach, pamiętając o dobru wszystkich powierzonych nam rodzin. Pomagajmy im w realizowaniu powołania małżeńskiego i rodzinnego nie mnożąc dodatkowych spotkań i inicjatyw.

Dla ułatwienia planowania pracy rocznej podajemy terminy spotkań DK w przyszłym roku formacyjnym 2007/08:

14-16 IX 2007  Podsumowanie pracy rocznej 2006/07 - Wrocław 

18-20 I 2008  Spotkanie opłatkowe DK 

5 IV 2008  Pielgrzymka DK do Kalisza 

13-14 IX 2008  Podsumowanie pracy rocznej 2007/08 

Szczegóły dotyczące tych spotkań (miejsca, program itp.) będą podane w późniejszym terminie.

Pary diecezjalne prosimy o przekazanie tego listu do każdego rejonu w Waszych diecezjach.

Polecamy Was opiece Maryi Królowej Polski i wstawiennictwu Sługi Bożego, Ks. Franciszka Blachnickiego.

W imieniu Centralnej Diakonii Domowego Kościoła

Jolanta i Mirosław Słobodowie                                 Ks. Andrzej Wachowicz

Para Krajowa Domowego Kościoła                   Moderator Krajowy Domowego Kościoła

1-6 of 6