Trupa Wschodzącego Słońca w składzie zielarki Flint, łucznika Vigo, ogrzycy Angy oraz przedsiębiorczego Saulo powoli turla się na zachód wzdłuż Davokaru. Pewnego dnia Vigo śni się jego siostra w samym środku puszczy z ciałami innych osób dookoła oraz jakimiś napastnikami poza zasięgiem wzroku.
Następnego dnia podczas podróży natykają się na wóz drabiniasty z charakterystycznymi zielonymi kołami leżący w rowie. Nad padłym, ciągle przyczepionym do dyszli, koniem ucztują cztery wilki. Angy powala bez problemów dwa, jednego kładzie celnym strzałem w oko Vigo. Po zbadaniu okolicy okazuje się, że wóz jest pusty, a dookoła niego nie widać ciał właścicieli. Vigo, wytrawny tropiciel, znajduje ślady dwóch obutych par stóp oraz kilku mniejszych bosych odcisków prowadzących na północ w stronę Davokaru widocznego na widnokręgu.
Trupa podążą dalej drogą i przed wieczorem dociera do Złocienia, złożonej z 20 chałup wioski, gdzie Saulo od razu szuka klientów na ich występy, medykamenty i opowieści. Drużyna dowiaduje się od wójta Serena, że właścicielem wozu o zielonych kołach jest Dermond, który ma dom niedaleko wsi. Otrzymują też informację, że nie jest to pierwsze tajemnicze zniknięcie podróżnych, choć samych mieszkańców wioski nie spotkało nic złego. Seren oferuje, że pozbiera talary po wsi i chętnie zapłaci za zbadanie co się dzieje w Davokarze w pobliżu wioski.
Mając Vigo za przewodnika trupa cofa się do wozu Dermonda, po czym schodzi ze szlaku i idąc za wciąż widocznymi śladami rusza na północ. Po kilku godzinach marszu docierają do puszczy i zapuszczają się w Jasny Davokar. Po kolejnych dwóch godzinach docierają do odrestaurowanego pałacu, w drzwiach którego wita ich goblin w niebieskiej liberii. Opowiada o tym, że jego Pan chętnie ich pozna i z pewnością zaprosi na wieczorny bal. W końcu dają się przekonać i zostają zaprowadzeni do biblioteki, gdzie pan na włościach - elf o imieniu Harlan - rzeczywiście proponuje im wieczorną ucztę.
W międzyczasie Saulo po rzuceniu czaru pozwalającego na niezauważalnie wymknięcie się z biblioteki, zwiedza pałac nie znajdując jednak nic ciekawego poza salą balową. W końcu wszyscy spotykają się w pokoju dla gości, gdzie oczekują na wieczorną zabawę.
Gdy nadchodzi wieczór w całym pałacu rozlegają się dźwięki muzyki, a jeden z goblinów (a może ten sam goblin?) prowadzi drużynę na sali balowej. Okazuje się, że jest tam około 20 ludzi, którzy porozumiewają się bezsensownym językiem, a jeśli ich dotknąć to wydają się być zrobieni z galarety. Vigo zauważa, że jedna z postaci nosi wisiorek, który miała jego siostra.
Drużyna staje przed Harlanem żądając wyjaśnień, a po chwili sytuacja zamienia się w walkę. Harlan jednym ruchem ręki powoduje, że Angy teleportuje się do jakiegoś dziwnego spalonego świata (gdzie spotyka małą dziewczynkę, której proponuje powrót do normalnego świata, stay tuned). Cała reszta drużyny wchodzi w zwarcie z elfem, jednak wydaje się on dla nich zbyt potężny. Na szczęście po chwili Angy wraca i w dwóch ciosach powala Harlana, który klęcząc na podłodze znika. W tym samym momencie znikają żelatynowi goście, a gobliny, którym fakt o śmierci ich pana oznajmia Saulo, wycofują się do lasu.
Po przeszukaniu domostwa drużyna odnajduje lochy, w których siedzi zamkniętych z dwadzieścia osób, a na filarze między celami obitą złotem czaszkę humanoida. Kiedy wszyscy zajęci są uwalnianiem porwanych Saulo zagarnia skarb. Vigo odnajduje kobietę z wisiorkiem jego siostry i dowiaduje się, że ta kupiła go od kobiety, która z opisu przypominała jego siostrę. Miało to miejsce w najbliższym dużym mieście - Kastor. Kobieta oddaje wisiorek Vigo w podzięce na ratunek.
Trupa wyprowadzając odnalezionych porwanych orientuje się, że pałac nie jest wcale w świetnym stanie, ale jest walącą się ruiną. Ruszają w drogę do Złocienia i tak zostają powitani jak bohaterowie. Saulo opowiada przy ognisku o ich bohaterskim czynach i nikt nie dostrzega złego spojrzenia kaczki Angy - Adama.