Trupa Wschodzącego Słońca otrzymuje glejt pozwalający im na wejście w Davokar i szukanie skarbów. Zanim jednak ruszą w puszczę muszą zrobić zakupy. Udaje im się zdobyć osła, który zostaje Balbinką, i załadować na niego narzędzia do kopania, jedzenie na cztery tygodnie, namioty i inny niezbędny do przeżycia w dziczy sprzęt. Wóz zostawiają w tawernie pod pilnym okiem Piąchy.
Nadchodzi ten dzień - wyruszają. I prawie od razu na wejści do jasnego Davokaru przydybią ich rangerzy, którzy wymagają okazania glejtu. Przewodzi im Rakela Szkila. Na szczęście Trupa jest tam legalnie, więc dochodzi do tego, że dzielą się z trzeba rangerami winem i rozbijają wspólnie obóz. Dzięki temu dowiadują się, że w przeciągu tygodnia powinni trafić na kamienny las, o którym to Saulo śni od kiedy weszli do Davokaru.
Przez kilka dni nic się nie dzieje - Vigo poluje, Saulo ciągle coś opowiada, ale skarbów ani widu ani słychu. KIedy w końcu docierają na polanę przed kamiennym lasem okazuje się, że ktoś już tam jest. Osobą tą okazuje się być stareńki goblin o imieniu Rango. Poczęstowany winem i zaproszony do ogniska opowiada o tym, jak ciągnie go do Davokaru, więc idzie przed siebie. Po wieczorze wypełnionych wspominkami o życiu Trupa udaje się na odpoczynek.
Viego trzyma pierwsza wartę. Nie wiadomo jak, nie wiadomo kiedy musiał przysnać, a kiedy otwiera oczy stoi nad nim Harlan Crow przystawiając mu miecz do szyi. Jego przyjaciele śpią w najlepsze, a goblin zniknął. Harlan cieszy się, że w końcu dopadł drużynę, a Adam wtóruje mu szepcząc ‘Zabij! Zabij!’ w ciemnościach. Okazuje się to być tylko sen, choć Adam dziwnie patrzy przez resztę nocy na obóz. Co okazuje się prawdą to to, że Rango oddalił się w nocy.
Idąc po jego śladach Trupa wchodzi w Kamienny Las i od razu zauważa, że niekiedy kamienne pnie drzew oklejone są pozostałościami dużych kokonów. Ślady Rango prowadzą właśnie do jednego z nich, jeszcze nienaruszonego. Drużyna rozcina kokon i rzeczywiście, w środku znajduje nieco rozpuszczonego Rango. Prawie w tym samym momencie na Trupe napotyka oddział barbarzyńców z Huldrą Grezendaną jako dowódcą. Ta potwierdza ich przypuszczenia, że stare gobliny wchodzą do Davokaru, aby przepoczwarzyć się w trolle, ale jeśli proces ten zostanie zaburzony to wychodzą z tego ogry.
Saulo śni o twarzy kobiety pod wodą i rzeczywiście, po kilku dniach wychodzą z Kamiennego Lasu i stojąc na klifie widzę mozaikę przykrytą kilkoma centymetrami wody. Szybkie rozejrzenie się po okolicy powoduje odnalezienie muzycznej zagadki, którą Saulo bez problemu rozwiązuje odsłaniając wejście do tunelu. Drużyna wchodzi do środka i bada tunele i niektóre z ich rozgałęzień aż dochodzi do blokady. Kiedy Vigo i Flint próbują przecisnąć się przez kolumny blokujące drogę z tyłu atakuje ich gigantyczny ślimak, który wydaje się niewrażliwy na ataki maczugi Angy. A za kolumnami czeka na nich trzech grzybowych ożywieńców, których jednak szybko udaje się pokonać. Jeszcze tylko szybko wypad po Adama, który został prawie pochłoniety przez ślimaka i można ruszać dalej.
A dalej na Trupę czeka ogromna jaskinia w tronem na samym środku. Na tronie siedzi szkielet wysokiej istoty, która nie dość, że ma złote skrzydła (doczepione) to jeszcze w jej pozłacanym szkielecie brakuje czaszki. Saulo szybko wyciąga swoją zdobyczną pozłacaną czaszkę i umieszcza w odpowiednim miejscu. Szkielet wstaje i, kiedy Trupa już szykuje się do walki, rozsypuje się w pył. Zostają po nim dwie rzeczy - złote skrzydła oraz pierścień, który Saulo z radością przytula.
Całość podróży zajęła drużynie dwa tygodnie, a jedzenia mają na cztery, plus jeszcze drugie tyle z polowań Vigo i korzonków i grzybów znajdowanych przez Flint. Ruszają dalej na północ w poszukiwaniu dalszych skarbów.