Trupa Wschodzącego Słońca dociera w końcu do największego miasta w okolicy - Kastor. Już przy wjeździe Saulo odpala swój urok osobisty i zaczyna czarować strażników miejskich pilnujących bramy. Gracze zmierzają do tawerny Dzwon Wodza, nazwanej tak na cześć podobno magicznego dzwonu, który wisi w jedynym murowanym budynku w mieście. Podobno kiedyś, jeszcze zanim przybysze wybili tutejszych barbarzyńców, dzwon ten uratował osadę przed złym i ogromnym żmijem.
Historię o tym co się naprawdę zdarzyło przypomina sobie Flint, która zna ją z opowieści przekazywanych sobie wokół barbarzyńskiego ogniska. Wie, że zaprawdę był Żmij, który zagrażał wiosce i za pomocą dzwonu wywabiono go poza miasto i tam wojownicy razem ze swoim wodzem uwięzili go w świecie Pomiędzy, a kluczem do tego jest topór wodza.
Jak się okazuje, wykidajłą w Dzwonie Wodza jest Piącha, dawny znajomy Vigo, który bardzo się ucieszył na widok dawno nie widzianego przyjaciela. Vigo wie, że była tutaj jego siostra, więc od razu wypytuje Piąchę czy ma na ten temat jakieś informacje. Ten oczywiście jest poinformowany bardzo dobrze, siostra Vigo była w tutejszym gangu, Wyjcach, ale gang ten ruszył na poszukiwanie skarbów w Davokarze już jakiś czas temu. Niemniej dobrze się składa, bo Piącha ma dla drużyny małe zlecenie, do którego podjęcia się sam nie miał czasu.
Chodzi mianowicie o to, że pewnego bogatego przedsiębiorcę, który dorobił się na lokalnych rzeźniach, ktoś poprzedniej nocy zaatakował we śnie. Nie wiadomo skąd się wziął, ani jak uciekł, ale Alberto - rzeczony przedsiębiorca - uciekł z życiem tylko przez przypadek. Teraz szuka ochroniarzy, którzy uchowają go przy życiu, a może i rozwiążą zagadkę kto i dlaczego nastaje na jego życie. Trupa zgadza się i od razu przystępuje do zadania sprawdzając dom i okolice, co doprowadza ich do konkluzji, że wejść do sypialni Alberto mógł tylko ktoś, kto umiałby przechodzić przez ściany.
Kiedy po dłużej chwili rozmowy z Alberto ten chce pokazać im swój ukochany przedmiot - sztylet z Davokaru, który dumnie leży na jego biurku w biurze, tam też objawia się zamachowczyni. Rzeczywiście przechodzi przez ścianę i chcę porwać rzeczony sztylet, ale sprawne działanie drużyny przyszpila ją do ściany. Następnie Saulo rzuca się na niedoszłą zabójczynię i przez przypadek wypycha ją przez ścianę na ulicę piętro niżej. Zamiast przelecieć przez chodnik - zostaje na nim, martwa.
Zostaje powiadomiona straż miejska, a Flint robi użytek ze swojej wiedzy i dokonuje autopsji ciała i już na pierwszy rzut jej oka okazuje się, że istota, która ich zaatakowała, kiedyś była człowiekiem, ale była martwa już od jakiego czasu. Po tatuażu na ręce udaje się ustalić, że nieumarła należała do członków wyprawy, którzy jakiś czas temu ruszyli odkrywać ruiny Davokaru.
W międzyczasie przerażeni odkryciem nieumarłych w środku miasta członkowie Trupy Wschodzącego Słońca zbierają u Alberto konsylium, w skład którego wchodzą kapitan Straży Miejskiej Illeva, wysłannik Ordo Magiki - Cagliostro, burmistrz Grendol oraz wysłannik kościoła Priosa Belago. Kiedy okazuje się, że większość ze zgromadzonych dygnitarzy składa się na radę miejską Saulo żąda, aby w podzięce za uratowanie Kastor przed nieumarłymi Trupa otrzymała licencję na wejście do Davokaru. Cagliostro i reszta urzędników z radością się zgadza, pod warunkiem, że incydent, do którego doszło w domu Alberto, pozostanie tylko między obecnymi na spotkaniu.