Kawał chleba do plecaka,
na przekąskę pół ziemniaka
Laska w dłoni, a na skroni
kapelusik druh.
A drużyna dzielne chłopy,
będzie tego do pół kopy,
Przez zagony na wsze strony
wielki czynią ruch.
Gdy ich burza w polu złapie,
każdy mówi: A tom wpadł
Gdy im woda na nos kapie,
każdy gwiżdże wesół, rad.
Jeden zastęp rozbił namiot,
drugi go porządnie zamiótł.
Robią łóżka, a poduszka
z obozowych der.
Jeden zastęp gałąź pociął,
drugi wodę leje w kocioł,
Do ogniska drzewo ciska
i gotuje żer.
Płonie ognisko i szumią knieje,
Drużynowy jest wśród nas.
Opowiada starodawne dzieje,
Bohaterski wskrzesza czas.
O rycerstwie znad kresowych stanic,
O obrońcach naszych polskich granic,
A ponad nami wiatr szumny wieje
I dębowy huczy las.
W tym namiocie na wycieczce
dusim się jak śledzie w beczce,
Zastępowy nie ma głowy
i usnęła straż.
A przebiegły wróg tymczasem
wlazł do krzaków przed szałasem,
Wnet nas złapie, czata chrapie,
śpi komendant nasz.
Krzyczą: "Hura!", awantura,
cierpnie skóra cały drżę.
Wróg się hurmem wali szturmem,
biada śpiącym, będzie źle.
Wróg się zakradł jako złodziej,
z czatami się za łeb wodzi,
Zrobił hałas, zdobył szałas
i zwyciężył nas.
Pół prowiantu skonsumował,
do plecaka resztę schował,
Wodę schłeptał, ogień zdeptał
i ucieka w las.
Już do odwrotu głos trąbki wzywa,
Alarmując ze wszech stron.
Staje wiara w ordynku szczęśliwa,
Serca biją w zgodny ton.
Każda twarz się z uniesieniem płoni,
Każdy laskę krzepko dzierży w dłoni.
A z młodzieńczej się piersi wyrywa
Pieśń potężna pieśń jak dzwon.