"At least it's not a dog."
Wygląda jak zwykły kot. Ma cztery łapy, ogon, nos, uszy, oczy i wibrysy. Czarne futro i jasne oczy.
Jest jednak czymś więcej. To jeden z chowańców — istot, które po osiągnięciu dorosłości wyruszają samotnie w świat, by odnaleźć przypisane im czarownice. Kiedy napotkają odpowiednią osobę, pozostają przy niej do końca swojego długowiecznego życia. Związani więzią nigdy nie mogą bez zezwolenia odejść, nie mogą również jej zranić ani nie wykonują rozkazów żadnych innych istot niż czarownica. Chociaż więź nie nakazuje im bynajmniej być posłusznymi.
Fizycznie od kotów nie odróżnia ich wiele. Są nieco zwinniejsze i szybsze, poza tym ich pazury potrafią spowodować znacznie głębsze rany. W przypadku Caesara uwagę można zwrócić także na jego wysoce rozwinięty intelekt. To chowaniec, który rozumie o wiele więcej, niż można byłoby przypuszczać. Chociaż pozbawiony mowy, potrafi komunikować się za pomocą spojrzeń i gestów. Swoje własne imię napisał patykiem na piasku, gdy napotkał Hex.
Caesar jest dorosłym chowańcem, który nie posiada konkretnej płci. Skąd się takie stworzenia biorą oraz sposób ich rozmnażania pozostaje zagadką. Do tego nie je, nie pije i nie śpi, chociaż lubi się kłaść i obserwować otoczenie. Jest niezwykle dumny i łatwo go urazić, o czym Hex zdążyła się wielokrotnie przekonać. Pomimo poczucia najwyższego obowiązku i lojalności wobec czarownicy, Caesar potrafi być do bólu złośliwy. Jest wysoce nieufny wobec obcych. Unika kontaktu, znika bezszelestnie, skrywa się w cieniach, szczelinach i niedostępnych miejscach. Często nawet się nie jest świadomym jego obecności. Bardzo rzadko miauczy, a mruczeć to jeszcze nigdy mu się nie zdarzyło. Nie to, żeby Hex próbowała go głaskać. Tak naprawdę relacja z tą czarownicą jest na ten moment wyjątkowo burzliwa. Gdyby mógł, zapewne wydrapałby jej już oczy.