W poprzednim rozdziale mówiliśmy o różnej roli, którą pełnią cechy stereotypowe (znane użytkownikom i konwencjonalnie wiązane z wyrażeniami) oraz cechy esencjalne (cechy, których spełnianie stanowi konieczne i wystarczające kryterium należenia do ekstensji wyrażenia, ale które (zazwyczaj) są znane jedynie wąskiej grupie ekspertów). Zwróćmy uwagę, że przypisywanie różnej roli semantycznej cechom esencjalnym oraz cechom stereotypowo wiązanym z nazwą przez użytkowników języka jest konsekwencją krytyki klasycznego rozumienia znaczenia, której dokonał Kripke. Kripke argumentował za oddzieleniem sposobu ustalania odniesienia (rozumianego jako konieczny i wystarczający warunek wyznaczania ekstensji) od tego, co jest znane i wykorzystywane przez mówiących w praktyce językowej. W klasycznej teorii znaczenia jest przyjmowane, że znaczenie posiada oba te aspekty (są one nierozerwalne). W nieklasycznej teorii znaczenia te dwa aspekty znaczenia zostały oddzielone - tego, co rzeczywiście ustala odniesienie (kryterium) użytkownicy języka mogą nie znać (a nawet gdy znają, to nie posługują się tym w praktyce językowej), a informacje, które konwencjonalnie wiążą z wyrażeniem, pełnią jedynie funkcję pomocniczą (nie jest wymagane, by były one prawdziwe o przedmiocie odniesienia).
Na przykład cecha "bycie pierwiastkiem o licznie atomowej 79" jest cechą esencjalną, której spełnienie stanowi konieczny i wystarczający warunek, by uznać dla dowolnego przedmiotu w świecie, czy jest złotem. Ale (mimo że ten warunek jest znany) użytkownicy języka nie korzystają z niego w praktyce. Z drugiej strony, użytkownicy języka w praktyce korzystają z cech stereotypowych (konwencjonalnie wiązanych z nazwą "złoto"), ale cechy te nie stanowią kryterium ustalania ekstensji nazwy "złoto" (a może nawet być tak, że okażą się fałszywe). Różnicę między klasycznym a nieklasycznym rozumieniem znaczenia przedstawiają dwa obrazki niżej.
Z wyrażeniami odnoszącymi się związana jest cecha, którą obiekt musi posiadać, by wyrażenie odnoszące się mogło zostać konwencjonalnie użyte w kontekście na oznaczenie tego obiektu (cecha referencjalna). Znać znaczenie wyrażenia to znać cechę referencjalną.
[co należy do ekstensji wyrażenia?] Przedmioty, które spełniają cechę referencjalną.
[co musi być znane użytkownikom?] Cecha referencjalna (właśnie ona jest konwencjonalnie związana z wyrażeniem, czyli jest znaczeniem tego wyrażenia)
[co wpływa na wartość poznawczą?] Cecha referencjalna (może być różna w przypadku wyrażeń W1 oraz W2 o tej samej ekstensji).
By używać wyrażeń odnoszących się konwencjonalnie, trzeba być ogniwem w łańcuchu komunikacyjnym, którego przyczyną powstania był sam przedmiot odniesienia. Znać znaczenie wyrażenia to móc używać go konwencjonalnie (czyli w odniesieniu do przedmiotu, do którego łańcuch prowadzi).
[co należy do ekstensji wyrażenia?] Przedmioty, które spełniają cechę esencjalną [w przypadku nazw rodzajów] / przedmiot, który jest przyczynowym źródłem użycia tego wyrażenia (zainicjował łańcuch komunikacyjny bądź jest źródłem posiadanej informacji o nim) [w przypadku nazw własnych]
[co musi być znane użytkownikom?] Brak wymogu wiedzy (Kripke) albo wymagane jest posiadanie informacji o przedmiocie (Evans). Cechy stereotypowe (które mogą być konwencjonalnie wiązane z wyrażeniem, nie stanowią jego znaczenia, pełnią jedynie funkcję pomocniczą)
[co wpływa na wartość poznawczą?] Różnica łańcuchów komunikacyjnych (Kripke) albo różnica informacji o obiekcie (Evans), która może być różna w przypadku wyrażeń W1 oraz W2 o tej samej ekstensji).
Zauważmy, że zarówno klasyczna jak i nieklasyczna teoria znaczenia to teorie referencjalne, czyli takie, które skupiają się przede wszystkim na odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób wyrażenia odnoszą się do przedmiotów w świecie. Obie te teorie postrzegają znaczenie wyrażenia jako sposób wyznaczania odniesienia tego wyrażenia. Ale co wtedy, jeśli znaczenie jest czymś innym, a wyznaczenie odniesienia jest jedynie jednym z jego aspektów?
Zanim przejdziemy do omawiania innych niż referencjalne teorii znaczenia, zaznaczymy kwestie, na które dowolna teoria znaczenia powinna udzielić odpowiedzi:
co różni wypowiedzi sensowne od bezsensownych?
na czym polega synonimia? Co to znaczy, że wyrażenia W1 i W2 są synonimami (mimo że są różne, mają to samo znaczenie)?
na czym polega wieloznaczność (posiadanie przez wyrażenie kilku znaczeń)?
na czym polega "zawieranie się" znaczeń (na przykład że w znaczeniu "jagnię" w pewnym sensie zawarte są znaczenia "młody" oraz "owca")? Bardziej ogólnie: na czym polegają relacje między znaczeniami (na przykład że ze znaczenia wyrażenia W1 wynika znaczenie wyrażenia W2)?
na czym polega kompetencja językowa - opanowanie znaczenia wyrażenia i jako skutek umiejętne posługiwanie się owym wyrażeniem? Znać znaczenie wyrażenia - to potrafić robić co?
Taką koncepcję znaczenia utrzymywał John Locke (o ideach w umyśle już mówiliśmy przy okazji omawiania poglądu Milla na nazwy własne). Zgodnie z nią znaczeniem wyrażenia jest idea (treść w czyimś umyśle). Jeśli utrzymujemy, że znaczeniem wyrażenia jest idea w (czyimś) umyśle, to możemy łatwo odpowiedzieć na pytania wspólne dla wszystkich teorii znaczenia, a mianowicie:
sensowne wypowiedzi różnią się od bezsensownych tym, że wypowiedzi bezsensowne nie przywołują żadnych idei (w odróżnieniu od sensownych);
dwa wyrażenia są synonimiczne, jeśli przywołują tę samą ideę;
wyrażenie jest wieloznaczne, jeśli przywołuje więcej niż jedną ideę;
związki między znaczeniami odwzorowują związki między ideami (na przykład istnieją idee proste oraz złożone, których częściami są idee proste)
kompetencja językowa to umiejętność przywoływania potrzebnych idei.
Koncepcja ta narażona jest na następujące zarzuty. Przede wszystkim, samo pojęcie "idei" nie jest jasne. Jeśli jest to rodzaj obrazu mentalnego, to obraz zazwyczaj jest bardzo szczegółowy - nadmiarowo szczegółowy niż znaczenie wyrażenia. Na przykład jeśli wyobrazimy sobie rower, to wyobrazimy konkretny rower (konkretnego typu, koloru, z ramą czy bez ramy), a znaczenie słowa "rower" nie zawiera takich szczegółów. Wydaje się, że lepszym kandydatem na znaczenie byłoby pojęcie - bardziej abstrakcyjny byt (abstrakcyjny w tym sensie, że wyabstrahowany od subiektywnych przedstawień). Ale czym jest owo pojęcie? (na marginesie zauważmy, że w takim przypadku cała koncepcja znaczenia zaczyna przypominać fregowski sens oddzielony od subiektywnych przedstawień). Po drugie, jeśli ideę rozumiemy jako rodzaj obrazu mentalnego, to nie ze wszystkimi wyrażeniami, które mają znaczenie, związany jest obraz mentalny. Na przykład wyrażenia "nikt", "wszyscy", "odwrotnie", "tesserakt" (jest to czterowymiarowa kostka) mają znaczenie, ale nie wiąże się z nimi żaden obraz mentalny. Po trzecie, znaczenie jest współdzielone (dostępne dla wszystkich z założenia, ponieważ posługujemy się znakami w sposób konwencjonalny w obrębie pewnej wspólnoty językowej), natomiast idee nie są współdzielone, są różne dla różnych osób (i co więcej mogą zmieniać się w czasie nawet dla tej samej osoby).
Gdy mówiliśmy o kontekście oraz o zależności kontekstowej, to zwróciliśmy uwagę na istnienie typów użyć wyrażeń okazjonalnych. Wyrażenia innych kategorii też mają różne typy użyć. Tak na przykład nazwy własne oprócz użyć w celu odniesienia do pojedynczego przedmiotu mogą zostać użyte jako predykaty (Wszystkie Ryśki to fajne chłopaki, Ale z niego Napoleon). Może znaczenie wyrażenia to typy użyć tego wyrażenia?
Twórcą takiej teorii znaczenia był Ludwig Wittgenstein, który zwrócił uwagę na to, że używanie języka jest działaniem, które jest społeczne i podlega określonym regułom. Na przykład wiem, że wieżą w szachach mogę poruszać się po liniach pionowych i poziomych, w ramach tych linii wolno mi przesuwać wieżę o dowolną liczbę niezajętych pól, ale nie wolno nią przeskakiwać przez bierków. Sposoby użycia wieży różnią się od sposobów użycia konia; podobnie sposoby użyć wyrażeń okazjonalnych różnią się od sposobów użyć nazw własnych. To, czy kawałki drewna o takim a nie innym kształcie pełnią funkcję wieży albo konia w ramach określonej działalności społecznej (gry w szachy), jest określone na mocy konwencji. Ucząc się gry w szachy, uczymy się właśnie tych konwencjonalnych ról - co mogę zrobić z kawałkami drewna o określonych kształtach w ramach gry. Podobnie jest z wyrażeniami języka - funkcjonują one w ramach kolejnej "społecznej gry", którą jest komunikacja; kiedy uczymy się znaczeń wyrażeń, uczymy się właśnie konwencjonalnych sposobów ich użycia w obrębie owej "gry".
Współczesnymi zwolennikami tej teorii są Willfrid Sellars oraz Robert Brandom (inferencjalizm).
W teorii znaczenia rozumianego jako sposób wyznaczania ekstensji (teorii referencjalnej) znaczeniem wyrażenia jest jego wartość semantyczna, czyli odpowiadający wyrażeniowi składnik sądu, który wpływa (z powodu kompozycjonalności) na warunki prawdziwości sądu. Na przykład - za pomocą zdania z deskrypcją określoną zostanie wyrażony inny sąd, niż za pomocą zdania z nazwą własną, ponieważ wartością semantyczną deskrypcji jest jej deskryptywny warunek, a wartością nazwy własnej jest jej sens (Frege) bądź desygnat (Kripke).
Natomiast dla zwolenników teorii znaczenia rozumianego jako sposoby użycia wyrażenia w ramach społecznego zachowania, którym jest komunikacja, podejście teorii referencjalnej jest chybione: wyrażenia języka same w sobie nie posiadają odniesienia do przedmiotów w świecie - to mówiący używają wyrażeń w rozmaitych celach, między innymi, by się odnosić do przedmiotów w świecie i coś o nich mówić. Sądy z kolei są rozumiane jako byty wyabstrahowane z rzeczywistych wypowiedzi, których ludzie dokonują w rozmaitych kontekstach.
Rozważmy przykład, który obrazuje różne podejście obu teorii do kwestii znaczenia. Rozważmy pojęcie "wynikania semantycznego" (przypomnienie). Tradycyjna semantyka tłumaczy pojęcie wynikania poprzez pojęcie prawdy, które jest uznane za pierwotne (ze zbioru prawdziwych przesłanek Г wynika semantycznie wniosek α wtw gdy nie jest możliwa sytuacja (model i wartościowanie), w której przesłanki są prawdziwe, a wniosek fałszywy). Teoria, w której znaczenie wyrażeń jest rozumiane jako sposoby ich użycia (a sposoby użycia są z kolei rozumiane jako różne społeczne zachowania), odwraca kierunek wytłumaczenia: zaczyna od wskazania, który sposób wyciągania wniosku z przesłanek jest właściwy, a który nie (rozumiejąc przez poprawne wyciąganie wniosku właściwy sposób zachowania), a później tłumaczy, czym jest prawda (jest to cecha poprawnych wnioskowań).
W taki sposób znaczenie wyrażenia jest rozumiane (przez inferencjalistów) jako umiejętność rozróżnienia poprawnych użyć wyrażenia (takich, które użytkownicy języka robią zazwyczaj oraz są skłonni zaakceptować) od niepoprawnych (takich, których nie robią oraz nie będą skłonni akceptować). Na przykład: zdania To jest tygrys wolno użyć w sytuacji, kiedy widzimy tygrysa (jest to poprawny "ruch" w grze językowej). Ze zdania To jest tygrys wolno wywnioskować mi To jest zwierzę, To posiada paski na futrze (takie wnioskowania są poprawnymi "ruchami" w grze językowej). Również przejście od wypowiedzi To jest tygrys do wniosku Trzymaj się od niego z daleka również jest poprawnym "ruchem" w grze językowej.
Zgodnie z tą teorią treść, która została przekazana za pomocą zdania, posiada znaczenie wtedy i tylko wtedy, gdy jest albo prawdziwa analitycznie (na mocy znaczenia wyrażeń występujących w zdaniu), albo istnieje empiryczna metoda jej weryfikacji. Zasada ta nosi nazwę Zasady weryfikowalności.
Rozważmy zdanie: Żaden kawaler nie jest żonaty. Wiemy, że zdanie to wyraża sąd, który jest analitycznie prawdziwy - jego prawdziwość ustaliliśmy jedynie na mocy znajomości znaczeń wyrazów kawaler i bycie żonatym oraz na mocy znajomości relacji między zakresami tych wyrażeń (wyrażonych za pomocą żaden oraz nie jest). Rozważmy kolejne zdanie: Obecny premier Nowej Zelandii ma 185 cm wzrostu. Zdanie to wyraża sąd, prawdziwy bądź fałszywy. Dlaczego? - Ponieważ możemy zmierzyć wzrost premiera Nowej Zelandii i stwierdzić w związku z tym, czy jest to prawda. Taka metoda empirycznego sprawdzania prawdziwości nosi nazwę warunku weryfikacji.
A zatem dlaczego nie utożsamić znaczenia syntetycznych sądów z warunkami ich weryfikacji? Treść wyrażona za pomocą zdania Obecny premier Nowej Zelandii ma 185 cm wzrostu to po prostu warunek "Jeśli zmierzysz wzrost premiera NZ, to wyniesie on 185 cm". Rozważmy kolejny przykład. Sąd wyrażony za pomocą zdania "Heroldowie Ulricha von Jungingena przekazali Witoldowi i Jagielle dwa nagie miecze" jest prawdziwy, kiedy rzeczywiście zaszło takie wydarzenie. Nie mamy jednak do niego dostępu i na podstawie czego możemy ustalić, czy ten sąd jest prawdziwy? - Na przykład w taki sposób, jeśli sięgniemy do kroniki Długosza, która zawiera opis tego zdarzenia (tym samym warunek weryfikacji tego zdania to "Jeśli sięgniesz o kronikę Długosza, to znajdziesz w niej wzmiankę, że heroldowie przekazali Witoldowi i Jagielle dwa nagie miecze"). Rozważmy kolejne zdanie: Jutro będzie padać. Warunek weryfikacji można sformułować następująco: "Jeśli jutro wyglądniesz przez okno, to zobaczysz, że z chmur leje się woda". Nie jesteś w stanie, co prawda, dzisiaj przeprowadzić weryfikacji (czyli procedury rozstrzygającej, jaka jest wartość logiczna tego zdania), niemniej jednak taka procedura istnieje, co jest wystarczającym warunkiem uznania, że zdanie jest weryfikowalne, a zatem posiada znaczenie.
Zatem każdy sąd syntetyczny, który nie posiada warunków weryfikacji, nie posiada również znaczenia. Tak zdanie Titanic zatonął, ponieważ Kraken zaciągnął go na dno swoimi mackami wyraża sąd syntetyczny, który nie posiada znaczenia, ponieważ nie istnieje procedura weryfikacji takiego sądu.
Głównym zarzutem wobec tej teorii jest zarzut, że kwestia weryfikowalności i warunków weryfikacji jest konceptualnie późniejsza - najpierw rozumiemy znaczenie wyrażonej treści, a później zastanawiamy się, czy owa treść jest weryfikowalna (zrozumienie jest warunkiem wstępnym, by rozpocząć procedurę weryfikacji). Skoro tak, to znaczenie nie może zostać utożsamione z warunkami weryfikacji.
Quine skrytykował weryfikacyjną teorię znaczenia w następujący sposób. Przyjmijmy za zwolennikami weryfikacjonizmu, że znaczenie to warunek weryfikacji. Jeśli treści wyrażone za pomocą zdań Z1 i Z2 mają ten sam warunek weryfikacji, to muszą (zgodnie z twierdzeniem weryfikacjonistów) posiadać to samo znaczenie. Z powodu utożsamienia znaczenia z warunkiem weryfikacji zachodzi zależność w drugą stronę: jeśli treści wyrażone za pomocą zdań Z1 i Z2 są synonimiczne (tożsame znaczeniowo), to muszą posiadać ten sam warunek weryfikacji empirycznej.
Ale czym są te warunki weryfikacji i jaki jest ich związek z sądami? Na przykład co łączy treść wyrażoną przez zdanie Obecny premier NZ ma 185 cm wzrostu z warunkiem "Jeśli zmierzysz wzrost premiera NZ, to wyniesie on 185 cm"? Wydaje się, że:
warunek weryfikacji to po prostu inny sąd. Więc jeśli wyrażona przez zdanie treść posiada znaczenie, to tym znaczeniem jest po prostu inny sąd dotyczący weryfikacji empirycznej (redukowalność jednego sądu do innego sądu, radykalny redukcjonizm). By uniknąć kolistości, taka teoria znaczenia wymagałaby skonstruowania specjalnego języka do mówienia o rzeczywistości empirycznej oraz podania reguł tłumaczenia na ten język.
Ale (w odróżnieniu na przykład od tłumaczenia zdań z języka potocznego na język rachunku predykatów) nie da się zdań o poszczególnych faktach tłumaczyć niezależnie od innych zdań o poszczególnych faktach (zdania o faktach są wzajemnie powiązane i stanowią system przekonań). Oprócz tego dowolna treść uznana za prawdziwą może ulec rewizji (na przykład nawet prawo wyłączonego środka może zostać podważone na gruncie mechaniki kwantowej).
Kolejny argument, który Quine wysunął przeciwko weryfikacjonizmowi, dotyczył samego pomysłu tłumaczenia. Quine zaproponował rozważyć następujący eksperyment myślowy: wyobraźmy sobie, że pewien lingwista został wysłany do nieznanego plemienia z zadaniem przetłumaczenia tubylczego języka na swój język ojczysty (spisania wszystkich wyrażeń, podania ich znaczeń oraz reguł użycia). Postanowił zacząć od relatywnie prostych zdań okazjonalnych, które tubylcy wypowiadają, reagując na bodźce zewnętrzne. Na przykład, lingwista obserwuje, że w sytuacji, kiedy przebiega królik, tubylcy wypowiadają Gavagai! Uradowany lingwista chce zapisać regułę tłumaczenia z tubylczego na ojczysty: "Gavagai" oznacza "Tam biegnie królik". Jest to hipoteza dotycząca znaczenia Gavagai (a jego podręcznik właśnie stanowi zbiór takiego typu hipotez przekładu). By potwierdzić jej słuszność (oraz wykluczyć inne równie możliwe hipotezy tłumaczenia, że Gavagai oznacza "stan królika", "mięso z królika", "o, obiad", a nawet "zły omen"), lingwista postanawia użyć Gavagai w sytuacji, gdy biegnie królik (zakładając, że jeśli ma rację, to wywoła poprzez poprawne użycie potwierdzającą reakcję tubylców). Ale co wtedy, gdy reakcja jest niezrozumiała i w związku z tym nie istnieje możliwość weryfikacji, która z hipotez dotyczących tłumaczenia jest słuszna? Co wtedy, kiedy nie sposób wybrać między alternatywnymi sposobami tłumaczenia? Sam fakt, którym jest pojawienie się biegnącego królika, nie przesądza wyboru jedynej słusznej reguły tłumaczenia z jednego języka na drugi.
Wydaje się, że w przypadku przekładu pojedynczych zdań z jednego języka na drugi nie mamy kryterium wyboru między alternatywnymi propozycjami przekładu. Musimy zatem, zdaniem Quine'a, rozważyć zdania w obrębie ich wzajemnych powiązań w jedną holistyczną całość. Kiedy uczymy się języka (bądź kiedy dzieci nabywają umiejętności posługiwania się językiem), to dokonujemy obserwacji, jak używają języka kompetentni użytkownicy (w jakich sytuacjach, jako reakcje na jakie bodźce), oraz naśladujemy ich zachowanie (i nasze naśladowanie spotyka się ze społeczną akceptacją bądź korektą).
"Gavagai"
Eksperyment myślowy Quine'a pokazujący, że tłumaczenie pojedynczych zdań (bądź znaczeń wyrażeń) obcego języka na język ojczysty jest co do zasady skazane na niepowodzenie, ponieważ nie istnieje kryterium wyboru między konkurencyjnymi (i nawet wykluczającymi się) hipotezami dotyczącymi reguł tłumaczenia, natomiast każda hipoteza może być zgodna z zachowaniem werbalnym mówiących w języku obcym.
Zdaniem Donalda Davidsona otrzymamy lepszą teorię znaczenia, jeśli warunki weryfikacji zastąpimy warunkami prawdziwości. Innymi słowy zamiast mówienia o stanie rzeczy jako "poświadczeniu" prawdziwości treści wyrażonej przez zdanie mówimy o warunkach, które muszą być spełnione w świecie, by treść wyrażona przez zdanie była prawdziwa. Przypomnijmy sobie rachunek predykatów i definicję spełniania formuł w modelu. Jest ona kompozycjonalna: zaczynamy od określenia, jakie są warunki spełniania formuł atomowych ("to, co oznaczają termy, musi należeć do zbioru oznaczonego przez symbol predykatywny") i dodajemy warunki spełnienia formuł z kwantyfikatorami i spójnikami. Kompozycjonalność pozwala określić dla dowolnej formuły, jakie są warunki jej spełniania. Podobnie w języku naturalnym: jeśli przyjmiemy, że znaczeniem są warunki prawdziwości, to możemy wytłumaczyć, dlaczego znamy znaczenie nowych dowolnie długich zdań, których nigdy wcześniej nie słyszeliśmy.
Propozycję semantyczną Davidsona można streścić poprzez następujące twierdzenie:
Znać znaczenie zdania to znać jego warunki prawdziwości.
W odróżnieniu od weryfikacjonizmu mówimy, co musi się stać w świecie, by treść wyrażona przez zdanie była prawdziwa, a nie jak możemy sprawdzić, czy owa treść jest prawdziwa. Rozważmy przykład zdania: Ten stuzłotowy banknot jest autentyczny. W myśl teorii znaczenia jako warunków prawdziwości: by zdanie było prawdziwe, musi być tak, że konkretny 100-złotowy banknot nie jest podrobiony. W myśl weryfikacjonizmu: by zdanie było prawdziwe, musi być tak, że konkretny 100-złotowy banknot został wydrukowany przez NBP, zawiera numer serii oraz zabezpieczenia w postaci znaków wodnych, elementów drukowanych techniką wypukłego druku, kolorowego druku, specjalnych nici itp.
Zobaczmy, jak ta teoria odpowiada na pytania stawiane dowolnym teoriom znaczenia:
co różni wypowiedzi sensowne od bezsensownych? - wypowiedzi sensowne posiadają warunki prawdziwości w odróżnieniu od bezsensownych;
na czym polega synonimia? Co to znaczy, że wyrażenia W1 i W2 są synonimami (mimo że są różne, mają to samo znaczenie)? - W1 oraz W2 są synonimami, jeśli posiadają te same warunki prawdziwości (bądź ogólniej: wkład w warunki prawdziwości tych wyrażeń jest taki sam);
na czym polega wieloznaczność (posiadanie przez wyrażenie kilku znaczeń)? - na tym, że z jednym wyrażeniem są wiązane różne warunki prawdziwości (w przypadku zdania może ono być prawdziwym praz fałszywym jednocześnie bez popadania w sprzeczność);
na czym polegają relacje między znaczeniami (na przykład że ze znaczenia wyrażenia W1 wynika znaczenie wyrażenia W2)? - wynikanie jest zdefiniowane poprzez warunki prawdziwości (z jednego zdania wynika drugie, kiedy nie jest możliwe, by pierwsze zdanie było prawdziwe, a drugie fałszywe);
na czym polega kompetencja językowa - opanowanie znaczenia wyrażenia i jako skutek umiejętne posługiwanie się owym wyrażeniem? Znać znaczenie wyrażenia - to potrafić robić co? - Znać znaczenie wyrażenia to znać, jaki jest wkład tego wyrażenia w warunki prawdziwości.
Przywołajmy jeszcze raz rachunek predykatów jako przykład języka, w którym możemy komponować dowolnie długie formuły na podstawie znajomości podstawowego słownika (alfabetu) oraz reguł łączenia (składni). Biorąc język formalny za wzorzec, teoria znaczenia zdaniem Davidsona powinna określić skończony (stosunkowo mały) zbiór wyjściowych elementów znaczenia (atomów) oraz skończony zbiór kompozycjonalnych reguł łączenia znaczeń (tak, by otrzymać w efekcie bardziej złożone znaczenia). Tym samym kluczową dla tej teorii jest Zasada kompozycjonalności.
Pod adresem teorii Davidsona wysunięto szereg zarzutów (patrz: Lycan (2008), s. 118-124); rozważymy zarzut, który został wysunięty przez Hilarego Putnama. Pamiętamy argumenty z poprzedniego rozdziału, że stereotypowe cechy wiązane z wyrażeniami nie pełnią funkcji semantycznej wyznaczania ekstensji wyrażeń (ponieważ może być tak, że są one fałszywe bądź nieistotne). Tym, co określa ekstensję wyrażeń, mogą być cechy esencjalne (ale z kolei są one albo nieznane, albo znane jedynie wąskiej grupie ekspertów). Zastanówmy się, co to znaczy według Davidsona, że zdanie To jest woda (ze wskazaniem na konkretną próbkę) jest prawdziwe. Zgodnie z jego propozycją zdanie
To jest woda [jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy] ta konkretna próbka jest wodą.
Zdanie po stronie lewej od kwadratowych nawiasów jest zdaniem języka, a zdanie po stronie prawej jest zdaniem w metajęzyku, w którym są podawane warunki prawdziwości. Ale równie dobrze zadziała inna analiza (da dokładnie te same warunki prawdziwości):
To jest woda [jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy] skład chemiczny tej konkretnej próbki to H2O.
Wydaje się, że pierwsza analiza (która miała tłumaczyć, czym jest znaczenie) nic nie wnosi - ucieka jedynie do przekładu na inny język, więc będzie narażona na zarzuty Quine'a przeciwko jakimkolwiek próbom przekładu. Z kolei druga analiza (która miałaby podawać znaczenie) jest znana jedynie wąskiej grupie ekspertów (bądź wcale). Jeśli odrzucimy te dwie analizy jako metody podawania znaczenia, to zostaniemy z niczym.
Do przeczytania: Dziobkowski B. Teorie znaczenia [w:] J. Odrowąż-Sypniewska (2016) Przewodnik po filozofii języka, s. 19-66.
Opcjonalnie: Lycan W. Traditional theories of meaning [w:] W. Lycan (2008) Philosophy of Language. A contemporary Introduction, s. 65-135.
Podcast prof. Buczkowskiej o Wittgensteinie (LINK), o Davisonie (LINK)
Tu znajdziesz streszczenie wykładu wygenerowane przez AI. Spróbuj znaleźć: 1) nieścisłości; 2) uproszczenia; 3) ba! błędy
Tu znajdziesz streszczenie wykładu wygenerowane przez AI. Spróbuj znaleźć: 1) nieścisłości; 2) uproszczenia; 3) ba! błędy